🇵🇱 W sobotę, 23.11.2019, udało nam się spotkać w większym gronie i zagrać w stary, dobry Warhammer Fantasy Battle, VII edycję, w formule zbliżonej do turniejowej. Atmosfera była znakomita – zupełnie inna niż na ostatnim turnieju, w którym brałem udział całe wieki temu. Na rozgrzewkę graliśmy na 1000 punktów.
Wielkie podziękowania dla wszystkich zaangażowanych: Dominika z Kostki Domina, Pawła Botora, Planszóweczki oraz wszystkich uczestników.
Pierwsza gra była przeciwko zielonoskórym Pawła „Botora”. Bretonnia ustawiła się w szyku bojowym.
🇬🇧 On Saturday, 23 November 2019, we managed to gather in a larger group and play some old, good Warhammer Fantasy Battle, 7th edition, in a tournament-style format. The atmosphere was excellent – very different from the last tournament I played in ages ago. As a warm-up, we played at 1000 points.
Many thanks to everyone involved: Dominik from Kostka Domina, Paweł Botor, Planszóweczka, and all the participants.
The first game was against Paweł “Botor”’s Greenskins. The Bretonnian battle line was drawn up and ready for battle.
🇵🇱 Podsumowanie: – Świetna atmosfera, fantastyczni ludzie, mnóstwo terenów i pomalowane armie – dokładnie tak, jak powinno wyglądać granie w WFB. – Zająłem pierwsze miejsce od końca, co jest całkiem dobrą motywacją, żeby jeszcze raz przemyśleć własne błędy. – W dwóch grach dostałem porządnie, a w ostatniej również przegrałem wyraźnie, choć tym razem nie była to już masakra. – Powinienem był posłuchać Mariana, ale uparłem się na armię w pełni konną – i to był błąd.
🇬🇧Summary: – I should have listened to Marian, but I insisted on bringing a fully cavalry-based army – and that was a mistake. – Great atmosphere, great people, plenty of terrain, and painted armies – exactly how a game of WFB should look. – I finished last, which is actually a pretty good motivation to rethink my mistakes. – In two games I got beaten badly, and in the last one I also lost clearly, although this time it was not a massacre.
🇵🇱 W sobotę, 16.11.2019, zagraliśmy w Frostgrave po raz pierwszy od bardzo dawna. Chcieliśmy rozegrać pokazową partię, ale ostatecznie skończyło się na przypominaniu sobie zasad niemal od nowa.
🇬🇧 On Saturday, 16 November 2019, we played Frostgrave for the first time in a very long while. We had planned to run a demo game, but in the end it turned into relearning the rules almost from scratch.
🇵🇱 Podsumowanie: – Z zasadami do gier jest trochę jak z językami – jeśli ich nie używasz, z czasem je zapominasz. – To jeden z tańszych systemów, w które można wejść. – K20 wprowadza przyjemny element niepewności. – Użyliśmy zbyt mało terenów na stole.
🇬🇧 Summary: – Game rules are a bit like languages – if you do not use them, you gradually forget them. – It is one of the cheaper systems to get into. – The d20 adds a nice element of uncertainty. – We used too little terrain on the table.
🇵🇱 W chłodną listopadową sobotę, 09.11.2019, zagraliśmy z Mariem z Maniexite w Warhammer Fantasy Battle, VII edycję, na 1000 punktów na stronę.
Moja armia przed bitwą. W jej skład wchodzili, od lewej: konni giermkowie, czarodziejka Melisanda z pergaminem rozproszenia, Błędni Rycerze, Rycerze Graala dowodzeni przez paladyna Tancreda, chorąży armijny oraz oddział Rycerzy Królestwa.
🇬🇧 On a cold November Saturday, 9 November 2019, Mario from Maniexite and I played a game of Warhammer Fantasy Battle, 7th edition, at 1000 points per side.
My army before the battle. From left to right, it consisted of: Mounted Yeomen, the sorceress Melisanda with a Dispel Scroll, Knights Errant, Grail Knights led by the paladin Tancred, the Battle Standard Bearer, and a unit of Knights of the Realm.
🇵🇱 Podsumowanie: – Nadal nie mam dobrego pomysłu na rozpiskę Bretonnii na 1000 punktów. – Doskonale zdawałem sobie sprawę, że przeciw armii liczniejszej pod względem modeli mogę sobie nie poradzić. – Mario przygotował bardzo pomysłową rozpiskę Imperium, a oddział rajtarów został przez niego wykorzystany naprawdę bardzo efektywnie.
🇬🇧 Summary: – I still do not have a good idea for a Bretonnian army list at 1000 points. – I was well aware that this army might struggle against forces with a much higher model count. – Mario brought a very clever Empire list, and his unit of Pistoliers was used very effectively.
🇵🇱 Po ponownym przeczytaniu noweli „Zabójca Trolli” w tłumaczeniu wydawnictwa Copernicus postanowiłem zdobyć figurki Gotreka i Feliksa. Od podjęcia decyzji do jej realizacji minęło niewiele czasu, a od momentu, gdy modele do mnie dotarły, do ich pomalowania upłynęło tylko odrobinę więcej.
I oto są – bohaterowie Starego Świata.
Pewnie mógłbym jeszcze coś tutaj poprawić, na przykład pomalować oczy – ale nadal nie potrafię robić tego dobrze.
🇬🇧 After rereading “Trollslayer” in the Copernicus translation, I decided to get miniatures of Gotrek and Felix. Not much time passed between making that decision and carrying it out, and only a little more passed between the models arriving and me getting them painted.
And here they are – heroes of the Old World.
I could probably still improve a few things here, for example by painting the eyes – but I still do not know how to do that well.
🇵🇱 W zeszłą sobotę razem z Dudziem zameldowaliśmy się w Planszóweczce, żeby pokazać Fallout: Wasteland Warfare Mariowi i – jak się później okazało – również Łukaszowi. Zamiast jednej większej rozgrywki rozegraliśmy trzy scenariusze treningowe z podręcznika, dzięki którym mogliśmy przejść przez różne oblicza pustkowi: ratunek, szabrowanie i walkę o zasoby.
Scenariusz 1 – uwolnić Ochłapa
Na początek klasyka pustkowi – mutanci dorwali psa i oczywiście nie zamierzali oddać go bez walki. Ich plan był prosty: uruchomić cztery pułapki i zamknąć sprawę, zanim ktokolwiek zdąży zareagować. Po drugiej stronie stanęli Ocaleni dowodzeni przez Norę, którzy ruszyli odbić Ochłapa z rąk napromieniowanych oprawców. Mutanci próbowali ich zatrzymać, ale kiedy Nora w końcu uwolniła psa, ten bez chwili wahania rzucił się na jednego z prześladowców. Jeden mutant padł, a pierwszy scenariusz dobiegł końca.
Scenariusz 2 – Fort Nellis
Druga rozgrywka była już bardziej w duchu klasycznego Fallouta – kto pierwszy zgarnie więcej wartościowego złomu albo wyeliminuje przeciwnika, ten zgarnia wygraną. Pole bitwy stanowił improwizowany fort zbudowany z kontenerów, idealny do przeszukiwania, flankowania i szybkich akcji. Nora przedarła się do środka, podczas gdy reszta drużyny grzebała wśród gratów na zewnątrz, próbując zgarnąć wszystko, co mogło się jeszcze do czegoś przydać. Zdjęć z tej części mam niestety niewiele, ale wiadomo jedno – Ocaleni wygrali, a o sukcesie przesądził mutant niosący przy sobie sporą ilość cennych fantów.
Scenariusz 3 – przepompownia
Na koniec przyszła pora na coś, co na pustkowiach bywa cenniejsze od kapsli – wodę. Kontenery posłużyły nam za prowizoryczną przepompownię, a w każdym rogu stał komputer odpowiedzialny za sterowanie systemem. Celem Ocalałych było przepompowanie 30 000 litrów wody – jeden komputer dawał 6 000 litrów, ale można go było użyć tylko raz na turę, a dodatkowe stanowisko zapewniało kolejne 1 000 litrów. Mutanci, jak to mutanci, nie zamierzali niczego pompować – ich plan ograniczał się do wyeliminowania wszystkich Ocalałych.
Tym razem pustkowia znowu pokazały, że nawet najprostszy scenariusz może szybko zamienić się w walkę o przetrwanie, łup i odrobinę nadziei. I właśnie za to lubię ten system najbardziej.
🇬🇧 Last Saturday, Dudzio and I met up at Planszóweczka to show Fallout: Wasteland Warfare to Mario and, as it turned out, also to Łukasz. Instead of one large game, we played three training scenarios from the rulebook, each showing a different side of life in the wasteland: rescue, scavenging, and fighting over resources.
Scenario 1 – Free Dogmeat
We started with a true wasteland classic – the mutants had taken the dog, and of course they were not about to give him back without a fight. Their plan was simple: trigger four traps and finish the job before anyone could interfere. Opposing them were the Survivors, led by Nora, who moved in to free Dogmeat from the hands of his irradiated captors. The mutants tried to hold them back, but once Nora finally freed the dog, he immediately threw himself at one of his tormentors. One mutant went down, and that was the end of the first scenario.
Scenario 2 – Fort Nellis
The second game felt even more like classic Fallout – whoever grabbed more valuable loot or wiped out the enemy would come out on top. The battlefield was an improvised fort made of containers, perfect for scavenging, flanking, and quick moves. Nora forced her way inside while the rest of the team searched through scrap outside, looking for anything that might still be worth carrying home. I did not take many photos during this one, but one thing is certain – the Survivors claimed victory thanks to taking down a mutant carrying a decent amount of valuable gear.
Scenario 3 – Water Pump Station
For the final scenario, the prize was something even more precious than caps – water. The containers served as an improvised pumping station, with a computer in each corner controlling the system. The Survivors’ objective was to pump 30,000 litres of water. One computer generated 6,000 litres, but could only be used once per turn, while an additional station provided another 1,000 litres. The mutants, being mutants, had no interest in pumping anything – their only real goal was to wipe out the Survivors.
Once again, the wasteland proved that even a simple scenario can quickly turn into a struggle for survival, loot, and a little bit of hope. And that is exactly what I like most about this system.
Jeśli chcesz, mogę też przygotować jeszcze bardziej stylizowaną wersję – taką brzmiącą jak zapis z Pip-Boya albo wpis kronikarza z pustkowi.
🇵🇱 Podsumowanie: – Ta gra ma naprawdę spory potencjał – trzeba tylko ogarnąć malowanie figurek i po prostu grać w nią częściej. – Warto byłoby też przygotować więcej terenów, bo niestety oficjalne zestawy są dość drogie.
🇬🇧 Summary: – It would also be worth preparing more terrain, as the official sets are unfortunately quite expensive. – This game has a lot of potential – I just need to get more miniatures painted and simply play it more often.
🇵🇱 22 czerwca 1941 roku rozpoczęła się jedna z największych kampanii wojskowych w dziejach świata. Nazistowskie Niemcy zaatakowały Związek Radziecki. Razem z Marianem rozegraliśmy niewielkie starcie graniczne — po 600 punktów na stronę, korzystając z list armii z początkowego okresu operacji Barbarossa.
🇬🇧 22 June 1941 marked the beginning of one of the largest military campaigns in world history. Nazi Germany attacked the Soviet Union. Together with Marian, I played a small border clash — 600 points per side, using army lists from the opening phase of Operation Barbarossa.
🇵🇱 Podsumowanie: – To była zupełnie inna gra niż te, które rozgrywałem dotąd w późniejszym okresie wojny. – Rozgrywka miała w sobie coś z filmu akcji, ale nie brakowało też zwrotów wydarzeń jak z książek poświęconych temu okresowi. – Niemieccy pionierzy z pewnością zasłużyli tego dnia na wysokie odznaczenia za odwagę na polu bitwy.
🇬🇧 Summary: – It was a completely different game from the ones I had played so far in the later stages of the war. – The battle felt like something out of an action film, but with twists worthy of books written about that period. – The German pioneers certainly earned high decorations for bravery on the battlefield that day.
🇵🇱 Dnia 6.07.2519 roku kalendarza imperialnego ze złowrogich ostępów Masywu Orków wypełzła plugawa horda Skavenów, by ogniem i spaczeniem nękać spokojne sioła Bretonnii. Wieść o tej nowej napaści dotarła szybko do rycerzy hrabstwa Beauville, a ci, zgromadzeni pod sztandarem swego pana, Tancreda, dosiedli rumaków i ruszyli, by ukarać podłe pomioty Chaosu.
Na czele bretońskich sił stanęli Rycerze Królestwa z Beauville oraz dumni Rycerze Graala, których obecność napełniała serca wiernych otuchą, a nieprzyjaciół lękiem.
Naprzeciw nim zebrała się część skaveńskiej hordy – piskliwa, cuchnąca i pełna zdradzieckich machin oraz spaczonej broni.
Bretońscy rycerze porzucili tabor i bez zwłoki ruszyli na odsiecz napadniętej wiosce, wiedząc, że każde opóźnienie oznaczać może śmierć niewinnych i kolejne bluźnierstwo przeciw Pani Jeziora.
Pierwsza inicjatywa należała do Skavenów, lecz jak to często bywa z ich chorą technologią, bardziej ufającą szaleństwu niż rzemiosłu, zawiodła ich w decydującej chwili.
Linia bojowa skavenów przedstawiała się groźnie: dwa oddziały klanratów z miotaczami spaczenia, działo, dwóch bohaterów oraz szczuroogry – razem 660 punktów brudnej, cuchnącej nienawiści.
Pole bitwy zdobiła piękna sceneria pożyczona od Planszóweczki, która doskonale oddawała ducha dawnego Starego Świata.
W takim świecie obowiązuje tylko jedna prawda – ten, kto przeżyje dzień dzisiejszy, będzie mógł walczyć jutro.
Spragnieni chwały Błędni Rycerze opuścili kopie i zaszarżowali na potężne szczuroogry. Jedynym magicznym artefaktem, jaki niosła moja armia, był Sztandar Błędnych Wojen, pod którym młodzi rycerze szukali sławy, honoru i być może śmierci godnej pieśni.
Ku chwale Bretonnii wszystkie szarże dosięgły swoich celów.
I choć krew lała się obficie, a wielu młodych śmiałków legło pod ciosami bestii, Błędni Rycerze zwyciężyli. Tak oto, mimo strat, honor Beauville został ocalony, a skaveńska zaraza odparta – przynajmniej na ten jeden dzień.
🇬🇧 On the 6th day of July, 2519 by the Imperial Calendar, a foul Skaven horde crept forth from the dark reaches of the Orcal Massif, intent on harrying the quiet villages of Bretonnia with fire, warpstone and verminous malice. Word of this fresh outrage swiftly reached the knights of the county of Beauville, and gathered beneath the banner of their lord, Tancred, they mounted up and rode forth to chastise the loathsome mutant spawn of Chaos.
At the head of the Bretonnian force rode the noble Knights of the Realm of Beauville, accompanied by the proud Grail Knights, whose presence filled faithful hearts with courage and their enemies with dread.
Against them stood part of the Skaven horde – shrieking, foul-smelling, and bristling with treacherous engines and blasphemous warp-weapons.
The Bretonnian knights left behind their baggage train and hastened to relieve the stricken village, knowing full well that every moment lost meant more innocent blood spilled and another insult against the Lady.
The opening move belonged to the Skaven, yet, as so often with their deranged contraptions, their infernal technology failed them at the critical hour.
The Skaven battle line was a grim one indeed: two units of Clanrats with Warpfire Throwers, a cannon, two heroes, and hulking Rat Ogres – 660 points of filth, frenzy and malice.
The battlefield itself was made all the finer by the beautiful scenery borrowed from Planszóweczka, lending the clash all the flavour of the Old World at its finest.
In such a world there is but one harsh truth – he who survives today may yet fight again tomorrow.
Hungry for glory, the Knights Errant lowered their lances and thundered into the Rat Ogres. The only magical item borne by my army was the Errantry Banner, beneath which those young knights sought honour, renown, and perhaps a heroic death worthy of song.
To the glory of Bretonnia, all charges struck home.
And though the fighting was bloody and many brave young nobles fell beneath fang and claw, the Knights Errant were victorious. Thus, despite their losses, the honour of Beauville was preserved, and the Skaven menace beaten back — if only for a single day.
🇵🇱 Podsumowanie: – Zagraliśmy z Łukaszem na małe punkty – 660 dla Skavenów i 650 dla Bretonnii. – Wystawiłem kawalerię, ponieważ moja piechota nadal nie jest ukończona, a spakowanie 18 figurek jest jednak znacznie szybsze niż pakowanie na przykład 60 czy więcej. – O ile się nie mylę, była to pierwsza gra Łukasza w WFB, więc partia miała też charakter szkoleniowy.
🇬🇧 Summary: – Łukasz and I played a small-points game – 660 points for the Skaven and 650 for Bretonnia. – I fielded a cavalry force because my infantry is still unfinished, and packing 18 miniatures is much faster than packing, say, 60 or more. – If I remember correctly, this was Łukasz’s first game of WFB, so it also served as a training game.
🇵🇱 Zagraliśmy z Marianem z Maniexite w Planszóweczce bardzo szybką partię Bolt Action – bitwę plutonów pancernych. Nasze armie miały po 1300 punktów. Ja dysponowałem 7 kośćmi rozkazu – i totalnym pechem – podczas gdy Marian miał ich tylko 3, ale za to jakie: prawdziwą „kocią rodzinę” – Tygrysa, Panterę i Tygrysa II.
🇬🇧 Marian from Maniexite and I played a very quick game of Bolt Action at Planszóweczka – a battle of tank platoons. Our armies were built to 1300 points each. I had 7 order dice – and terrible luck – while Marian had only 3, but what a “big cat family” they were: a Tiger, a Panther, and a Tiger II.
🇵🇱 Podsumowanie: – To był czarny dzień w Bolt Action dla mnie i mojej Armii Czerwonej – prawdziwy festiwal pał i dwójek. Ani razu nie udało mi się trafić niemieckich czołgów. – Gra była szybka – bardzo szybka – bo zajęła nam zaledwie około 50 minut. Mam nadzieję, że będziemy jeszcze kontynuować ten rodzaj rozgrywek.
🇬🇧 Summary: – It was a dark day in Bolt Action for me and my Red Army – a true festival of rolled ones and twos. I did not manage to score a single hit on the German tanks. – The game was quick – very quick – as it took us only about 50 minutes. I hope we will continue playing this kind of battles.
🇵🇱 W sobotę 22 czerwca 1944 (w rocznicę niemieckiej operacji Barbarossa) doszło do starcia Deutsche Afrika Korps z Armią Czerwoną. Oddziały niemieckie pokonały Brytyjczyków w kampanii na północy Afryki, po czym, wyzwalając spod brytyjskiej i francuskiej dominacji kraje arabskie, ruszyły na Kaukaz, by przejąć roponośne obszary w rejonie Baku.
Zagraliśmy z Marianem grę na 1200 punktów na stronę. Marian wystawił swój pięknie pomalowany DAK, ja natomiast klasyczną Armię Czerwoną. Liczba kości rozkazu wynosiła 15:16 na moją korzyść.
English:
🇬🇧 On Saturday, 22 June 1944 (the anniversary of the German Operation Barbarossa), a clash took place between the Deutsche Afrika Korps and the Red Army. After defeating the British in the North African campaign, the German forces, having liberated the Arab countries from British and French domination, advanced toward the Caucasus to seize the oil-rich areas around Baku.
Marian and I played a game of 1200 points per side. Marian fielded his beautifully painted DAK, while I played a classic Red Army force. The number of order dice was 15 to 16 in my favour.
🇵🇱 Podsumowanie: – Armia Czerwona obroniła się przed Deutsche Afrika Korps. – Rusznice przeciwpancerne – zawsze warto mieć ich trzy. – Snajper – jak zwykle skuteczny, nie wychodzę bez niego z domu. – Marian pokazał mi, że z moździerza naprawdę da się trafić już za pierwszym strzałem. – Zagraliśmy w Planszóweczce ciekawą partię, choć następnym razem powinniśmy wziąć na stół więcej terenów.
🇬🇧 Summary: – The Red Army successfully held off the Deutsche Afrika Korps. – Anti-tank rifles – it is always worth taking three of them. – The sniper – as always, effective; I never leave home without him. – Marian showed me that it really is possible to hit with a mortar on the very first shot. – We played an interesting game at Planszóweczka, although next time we should definitely use more terrain on the table.
🇵🇱 Dzisiaj razem z Pawłem rozegraliśmy pierwszą od bardzo dawna partię w Bolt Action. Na stół trafił drugi etap kampanii związanej z lądowaniem aliantów w Normandii. Naprzeciw siebie stanęli brytyjscy spadochroniarze Pawła oraz moi Finowie, wcielający się tym razem w niemiecki Wehrmacht. Obie strony wystawiły siły liczące po 1000 punktów. Sam scenariusz był dość klasyczny, ale przy ograniczonym czasie nie szukaliśmy już niczego bardziej wymyślnego.
Wojska obu stron wchodziły do gry po wylosowaniu odpowiedniej kości rozkazu, co od początku dodawało starciu nieco niepewności. Po lewej stronie stołu rozwinął się niemiecki Heer, po prawej pozycje zajęli brytyjscy spadochroniarze. Czarne kości wyznaczały cele, o które miała rozegrać się walka. Brytyjczycy zajęli pozycje i przygotowali się do obrony, podczas gdy niemiecka piechota ruszyła naprzód, wspierana przez StuGa. Szybko doszło do starć na krótkim dystansie, a wymiana ognia między regularną piechotą niemiecką a elitarnymi spadochroniarzami zebrała krwawe żniwo po obu stronach.
W pewnym momencie niemiecki porucznik próbował poderwać do działania dwa oddziały jednocześnie, lecz jeden z nich był tak przytłoczony sytuacją na polu bitwy, że nie ruszył za swoim dowódcą. Mimo tego natarcie trwało nadal. StuG, pancerzownica i średnia haubica konsekwentnie wspierały piechotę, a artyleria zdołała przy okazji zniszczyć brytyjskie działo. Gdy StuG ruszył do przodu, by wesprzeć walkę o skrzyżowanie, sytuacja zaczęła przechylać się na stronę Niemców. Niedługo później na stole pozostały już tylko resztki brytyjskich sił, choć i niemiecka piechota była już mocno wykrwawiona i daleka od swojej początkowej sprawności.
Ostatecznie skrzyżowanie zostało zdobyte, ale sukces okupiono bardzo wysokimi stratami. Było to zwycięstwo osiągnięte ciężkim kosztem – dokładnie takie, jakie najlepiej pasuje do realiów tej kampanii.
🇬🇧 Today, Paweł and I played our first game of Bolt Action in a very long time. On the table was the second stage of a campaign related to the Allied landings in Normandy. Facing each other were Paweł’s British paratroopers and my Finns, this time standing in for the German Wehrmacht. Both sides fielded forces worth 1,000 points. The scenario itself was fairly classic, but with limited time available, we were not looking for anything more elaborate.
The troops of both sides entered the battlefield after the appropriate order die had been drawn, which added a certain sense of uncertainty to the clash right from the start. On the left side of the table, the German Heer deployed, while on the right the British paratroopers took up their positions. Black dice marked the objectives over which the battle would be fought. The British took up defensive positions while the German infantry advanced, supported by a StuG. Close-range fighting broke out quickly, and the exchange of fire between the regular German infantry and the elite paratroopers took a bloody toll on both sides.
At one point, the German lieutenant tried to spur two squads into action at once, but one of them was so overwhelmed by the situation on the battlefield that it failed to follow its commander. Despite this, the attack continued. The StuG, a Panzerschreck, and a medium howitzer steadily supported the advancing infantry, and the artillery even managed to destroy the British gun in the process. When the StuG moved forward to support the fight for the crossroads, the situation began to shift in the Germans’ favour. Not long afterwards, only the remnants of the British forces remained on the table, although the German infantry too had been badly bloodied and was far removed from its initial combat effectiveness.
In the end, the crossroads was taken, but the success came at a very high cost. It was a victory won dearly – exactly the kind of outcome that best suits the realities of this campaign.
🇵🇱 Podsumowanie: – Powinniśmy częściej grać w Bolt Action, a nie tylko przy okazji trwającej kampanii związanej z D-Day. – Nie przepadam za proxami, ale moi Finowie idealnie nadawali się do udawania niemieckiego Wehrmachtu. Może kiedyś, gdy ogarnę i pomaluję swoją „szafę wstydu”, zacznę zbierać 1. Dywizję Pancerną gen. Stanisława Maczka, amerykańskich Rangersów, a może nawet obrońców Festung Breslau. – Mieliśmy grać na 1200 punktów, ale Dudzio zapomniał pojazdów, więc zeszliśmy do 1000 punktów. Te brakujące 200 punktów po stronie brytyjskiej to były klasyczne jeepy i Bren Carriery. – Musiałem wyrzucić połowę zdjęć, bo zwyczajnie do niczego się nie nadawały. – Jedynym oddziałem, który całkowicie straciłem, był dowódca wraz z adiutantem. Poza tym każda drużyna piechoty została zredukowana do 2–3 modeli. – Haubica to świetna sprawa, podobnie jak moździerz i CKM – bez niego nie wychodzę z domu 😉 – Snajperowi udało się zdjąć najpierw PIAT-a, a potem CKM – tutaj miałem sporo szczęścia. – Zdobyłem 9 kości rozkazu Dudzia, sam tracąc tylko 1. To pierwszy raz w mojej boltowej karierze, kiedy udało mi się przejąć aż tyle kości. Dudzio po raz pierwszy grał aliantami – zwykle gra Niemcami – a ja po raz pierwszy zagrałem Niemcami, używając moich Finów jako Heeru. Na co dzień gram raczej Armią Czerwoną albo Finami. Zresztą ta gra wyglądałaby inaczej, gdybyśmy rozegrali ją na pełne 1200 punktów. Następnym razem zagramy starcie Armii Czerwonej z SS.
🇬🇧 Summary: – We should play Bolt Action more often, not only because of the ongoing D-Day campaign. – I do not really like using proxies, but my Finns were perfect for standing in as the German Wehrmacht. Maybe one day, once I get through my “pile of shame,” I will start collecting the 1st Armoured Division of General Stanisław Maczek, some American Rangers, or perhaps even the defenders of Festung Breslau. – We were supposed to play at 1200 points, but Dudzio forgot his vehicles, so we dropped down to 1000 points. Those missing 200 points on the British side would have been the usual jeeps and Bren carriers. – I had to throw away half of the photos because they were simply no good. – The only unit I lost completely was my officer and his aide. Other than that, every infantry squad was reduced to just 2–3 men. – The howitzer is a great asset, just like the mortar and the MMG – I never leave home without it 😉 – My sniper managed to take out the PIAT first and then the MMG – I had quite a bit of luck there. – I captured 9 of Dudzio’s order dice while losing only 1 of my own. It was the first time in my Bolt Action life that I managed to gain so many order dice. Dudzio was playing Allies for the first time – he usually plays Germans – while I was playing Germans for the first time, using my Finns as Heer. Normally I play either the Red Army or Finns. In any case, the game would certainly have looked different if we had played the full 1200 points. Next time, we will move to the Eastern Front and play Red Army vs SS.