🇵🇱 W ostatnich dniach skończyłem polską armatkę przeciwpancerną, czyli słynnego Boforsa 37 mm – postrach niemieckich czołgów we wrześniu 1939′. Sama armatka jest produkcjiWarlord Games, a malowałem ją w podobny sposób co polską piechotę, którą opisałem TUTAJ.
🇬🇧 Over the last few days, I finished a Polish anti-tank gun — the famous 37 mm Bofors, a real threat to German tanks in September 1939.
The gun itself is made byWarlord Games, and I painted it in a similar way to the Polish infantry squad I described HERE.
🇵🇱 W ostatnich dniach udało mi się pomalować pierwszą drużynę do Wojska Polskiego z września 1939′. Kolorystycznie inspirowałem się poradnikiem do Flames of War znalezionym TUTAJ. Same miniaturki są produkcji Warlord Games – słynna polska piechota w wielkich płaszczach dostępna na stronieproducenta.
Miniaturki wymyłem mydłem przed podkładowaniem, następnie nałożyłem parę warstw podkładu od Games Workshop, czyli mojego ulubionego Wraith Bone.
Następnie zacząłem malować następującymi farbkami i kontrastami w większości pochodzącymi od Games Workshop i Vallejo: – dłonie i twarz – Contrast Guilliman Flesh – hełm – Brown Violet – mundur – Khaki wraz z Seraphin Sephia – buty i torby – Flat Earth – drewniana część karabinu – Contrast Wyldwood – elementy metalowe – Gunmetal wraz z Nuln Oil – szelki i jasne oporządzenie – Green Grey
Przede mną jeszcze 30 kolejnych metalowych piechurów od Warlord Games.
🇬🇧 Over the last few days, I managed to paint my first squad for the Polish Army of September 1939. For the colour scheme, I took inspiration from a Flames of War painting guide found HERE.
The miniatures themselves are made by Warlord Games – the famous Polish infantry in greatcoats, available on the manufacturer’s website.
Before priming, I washed the miniatures with soap. Then I applied a few coats of primer from Games Workshop, using my favourite Wraithbone.
After that, I started painting them with the following paints and Contrast colours, mostly from Games Workshop and Vallejo:
hands and faces – Contrast Guilliman Flesh
helmets – Brown Violet
uniforms – Khaki with Seraphim Sepia
boots and bags – Flat Earth
wooden parts of the rifles – Contrast Wyldwood
metal parts – Gunmetal with Nuln Oil
straps and lighter equipment – Green Grey
Scattering material from K&K Hobby – No Man’s Land
I still have another 30 metal infantrymen from Warlord Games ahead of me.
🇵🇱 Przed Wami wywiad z Jędrzejem Paluszyńskim, jednym z członków zwycięskiej, polskiej drużyny w międzynarodowych, Drużynowych Mistrzostwach Świata w Bolt Action, które odbyły się w dniach 9-10 maja w Kopenhadze. O wynikach czy rozpiskach możecie przeczytać TUTAJ. Tymczasem przejdźmy do Jędrzeja, który znalazł dla mnie parę chwil i udzielił tego zacnego wywiadu.
1. Przed Wami Mistrzowie Świata w drużynowych Mistrzostwach w Bolt Action 2026. Drużyna w skład której wchodził Jędrzej Paluszyński, Marek Zieliński oraz – no właśnie?
– W skład naszej drużyny wchodzili: Marek Zieliński, Krzysztof Zieliński, Michał Brzeźnicki i ja. 2. Jakie to uczucie zostać drużynowymi mistrzami świata w Bolt Action?
– Na pewno przyjemne. Oczywiście Bolt, to przede wszystkim hobby i należy pamiętać, że nie ma powodu do puszenia się i zadzierania nosa. Sukces jaki udało nam się odnieść motywuje do tego, aby jeszcze lepiej przygotować się do turnieju WTC w przyszłym roku.
3. Która runda była dla Was najtrudniejsza?
– Najtrudniejsze dla nas były rundy z Australią 1 i Niemcami. Niemcy we wszystkich dotychczasowych edycjach WTC byli w topie, a w ubiegłym roku zdobyli mistrzostwa. Australijczycy w zeszłym roku zadebiutowali na WTC i zaskoczyli wszystkich bardzo dobrą grą. W tym roku byli równie dobrze przygotowani. Oba te teamy to bardzo dobrzy gracze, świetnie skomponowane rozpiski.
4. W którym momencie uwierzyliście, że możecie wygrać cały turniej?
– Myślę, że dopiero przed ostatnią grą. Wcześniej skupialiśmy się na bieżącej turze. Przed parowaniem do ostatniej tury zorientowaliśmy się, że do wygrania turnieju wystarczy nam drużynowy remis. Z tego względu zagraliśmy Duńczykami bardzo zachowawczo. No i udało się.
5. Co było kluczem do zwycięstwa: rozpiski, parowania czy ogranie?
– Wszystkie te elementy miały duże znaczenie, choć kluczowe według mnie było parowanie, i tu należy podkreślić zasługi naszego kapitana, którym był Krzysztof.
6. Czy coś w mecie turnieju Was zaskoczyło? Jaki mecz był punktem zwrotnym mistrzostw?
– Raczej nie było wielkich zaskoczeń. Jak zwykle rozpiski były bardzo zróżnicowane – były i takie, które opierały się na piechocie, inne na artylerii, czy pojazdach opancerzonych Może jedynie dość spora liczba używanych hgm, których u nas raczej niewiele widuje się na stołach. Dla mnie osobiście największym zaskoczeniem była rozpiski armii holenderskiej, która okazała się bardzo mocno (choć muszę przyznać, że grający nią Australijczyk to naprawdę twardy przeciwnik). Nie dostrzegam jakiegoś punktu zwrotnego. Po wygraniu pierwszej rundy stale utrzymywaliśmy się w górnej części stawki.
7. Która drużyna zrobiła na Was największe wrażenie?
– Chyba jednak Niemcy. Jak zwykle bardzo dobrze przygotowani. Ich rozpiski są bardzo przemyślane i skomponowane pod wymogi grania zespołowego.
8.Jak wyglądała współpraca i podział ról w Waszym zespole?
– Współpraca układała się wzorowo. Przed turniejem postaraliśmy się przejrzeć rozpiski innych drużyn, wychwycić największe zagrożenia dla naszych rozpisek i zaplanować parowanie, które by te zagrożenia minimalizowały.
9. Jaka była najważniejsza decyzja podjęta w trakcie turnieju?
– Nie widzę jakiejś jednej genialnej i przełomowej decyzji. Cały turniej wymagał pełnej koncentracji nad każdą gra i każdą pojedynczą decyzją w grze.
10.Jaką jedną radę dalibyście drużynom, które chcą kiedyś wygrać ten tytuł?
– Grajcie. Grajcie tak, żeby ta gra sprawiała Wam frajdę. Pamiętajcie, że to nie walka o życie, tylko hobby. Że bez względu na to czy wygracie, przegracie, czy zremisujecie jutro tez wstanie słońce i będzie nowy dzień. Że udział w międzynarodowym turnieju to okazja, że spotkać i poznać ludzi z innych krajów. Pogadać z nimi o wspólnych pasjach, ale także o życiu. 11.Co ten sukces znaczy dla Was osobiście? I na koniec – jak będziecie świętować?
-Świętować, to już świętowaliśmy – wieczór po zakończonym WTC. Potem był czas na wspólne zwiedzanie Kopehagii (polecam, bardzo ładne miasto), a potem trzeba było wracać do domu i pracy. Co ten sukces znaczy dla nas? To na pewno nagroda za wysiłek włożony w przygotowanie do turnieju i zachęta to dalszego rozwijania tego hobby.
12. A teraz najcięższe pytanie, czy Bolt Action to gra turniejowa i dlaczego tak?
– Bolt Action to gra jak każda inna. Super nadaje się do rozgrywania klimatycznych bitew, których scenariusz oparty jest o historyczne wydarzenia z okresu II Wojny Światowej. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie aby grać w nią na turniejach. Jak już wcześniej mówiłem takie imprezy to świetne okazje do poznania innych graczy.
🇬🇧 Before you is an interview with Jędrzej Paluszyński, one of the members of the victorious Polish team at the international Team World Championships in Bolt Action, held on 9–10 May in Copenhagen. You can read about the results and army lists HERE. In the meantime, let us turn to Jędrzej, who found a few moments for me and kindly agreed to give this fine interview.
1. Before you stand the World Champions of the 2026 Team World Championships in Bolt Action. The team included Jędrzej Paluszyński, Marek Zieliński, and — well, who exactly?
– Our team consisted of Marek Zieliński, Krzysztof Zieliński, Michał Brzeźnicki, and me.
2. What does it feel like to become team world champions in Bolt Action?
– Definitely pleasant. Of course, Bolt is first and foremost a hobby, and it is important to remember that there is no reason to get puffed up and arrogant. The success we managed to achieve motivates us to prepare even better for the WTC tournament next year.
3. Which round was the toughest for you?
– The hardest rounds for us were against Australia 1 and Germany. Germany has been at the top in every WTC edition so far, and last year they won the championship. The Australians made their WTC debut last year and surprised everyone with how well they played. This year they were just as well prepared. Both of those teams are made up of very strong players with excellently designed lists.
4. At what moment did you believe that you could win the whole tournament?
– I think only before the last game. Earlier, we were focused on the current round. Before the pairings for the last round, we realised that a team draw would be enough for us to win the tournament. Because of that, we played very cautiously against the Danes. And it worked.
5. What was the key to victory: army lists, pairings, or experience?
– All of these elements mattered a lot, although in my opinion the key factor was the pairings, and here the заслуги of our captain, Krzysztof, should be emphasised.
6. Did anything about the tournament meta surprise you? Which match was the turning point of the championship?
– There were no major surprises, really. As usual, the lists were very diverse — some were infantry-based, others focused on artillery or armoured vehicles. Perhaps the only thing that stood out was the fairly large number of HMGs being used, which we do not really see that often on our tables. Personally, the biggest surprise for me was the Dutch army list, which turned out to be very strong (although I have to admit that the Australian player using it was a really tough opponent). I do not see any single turning point. After winning the first round, we stayed near the top of the standings the whole time.
7. Which team impressed you the most?
– Probably Germany. As usual, they were extremely well prepared. Their lists are very carefully thought out and designed specifically for team play.
8. What did the cooperation and division of roles look like within your team?
– The cooperation worked perfectly. Before the tournament, we tried to go through the lists of the other teams, identify the biggest threats to our own lists, and plan pairings that would minimise those threats.
9. What was the most important decision made during the tournament?
– I do not see any one brilliant or breakthrough decision. The whole tournament required full concentration on every single game and every single decision made during it.
10. What one piece of advice would you give to teams who want to win this title one day?
– Play. Play in a way that makes the game enjoyable for you. Remember that this is not a fight for your life, just a hobby. No matter whether you win, lose, or draw, the sun will still rise tomorrow and it will be a new day. Taking part in an international tournament is an opportunity to meet and get to know people from other countries. To talk with them about shared passions, but also about life.
11. What does this success mean to you personally? And finally – how are you going to celebrate?
– We have already celebrated – on the evening after the WTC ended. After that, there was time for some sightseeing in Copenhagen (I recommend it, it is a very beautiful city), and then it was time to go back home and back to work. What does this success mean to us? It is certainly a reward for the effort put into preparing for the tournament, and an encouragement to keep developing this hobby further.
12. And now the hardest question – is Bolt Action a tournament game, and why?
– Bolt Action is a game like any other. It is great for playing atmospheric battles based on historical events from the Second World War. But there is nothing stopping people from playing it in tournaments as well. As I said before, such events are a great opportunity to meet other players.
🇬🇧 Last Saturday, in the capital of Greater Poland — Poznań — the third team tournament took place, this time in the third edition of Bolt Action. We traveled there from Wrocław together with part of the Fubar Team, namely Cornholio and Rafał. The event, held as a fantastic tournament, was organized by Z Kostką i Miarką at the Wargamer store on Święty Marcin Street — heartfelt thanks for hosting us! It’s always a pleasure to visit when we come from Wrocław. The store itself is located right in the city center, full of all kinds of venues, with plenty of pubs and restaurants nearby. Importantly, it’s also close to Poznań Główny station, which I consider a huge advantage — especially given how fast the connection is from Wrocław.
First, I would like to thank the organizers: head judge Malec — thank you, Kuba, for the excellent organization and the Z Kostką i Miarkąteam, as well as the sponsors who supported the event. The tournament was rich in hobby-related prizes: numerous modeling accessories, period literature, and models in various scales and sizes. I’ll add a few words about the sponsors in the summary. Thanks also go to all the participants and the very friendly staff of Wargamer, whose store gave us the perfect space to wage our battles.
The tournament itself had a team format — each player in a duo had a limit of 1,000 points and up to 14 order dice. In the future, that number could perhaps be lower, but this is an open topic, one the organizers are well aware of — I really appreciate being able to share feedback, and here it’s never an issue. The scenarios were custom-made, which is a huge plus — it’s always refreshing to play something new. Another highlight for me is, of course, the people, the community I enjoy coming back to — the Poznań crew is one of the reasons I still happily play the third edition of Bolt Action.
Apart from the wonderful local company from Poznań, there were also players from Łódź (against whom we had a very enjoyable match), from Ostrów Wielkopolski (where we often used to clash in the past), as well as from Bydgoszcz, Piotrków Trybunalski, Swarzędz, and Toruń. Thanks for the great company, and see you next time!
* Translation to English in this article done with help of ChatGPT.
🇵🇱 W ostatnią sobotę w stolicy Wielkopolski – Poznaniu – odbył się trzeci turniej parowy, tym razem w trzecią edycję Bolt Action, na który wybraliśmy się z Wrocławia wraz z częścią Fubar Team, czyli Cornholio i Rafałem. Wydarzenie w formie świetnego turnieju zostało zorganizowane przez Z Kostką i Miarką w sklepie Wargamer przy ulicy Święty Marcin – serdeczne podziękowania za miejsce, które zawsze miło jest odwiedzić, kiedy wpada się do Was z Wrocławia. Sam sklep znajduje się w centrum miasta, pełnym lokali wszelkiego typu, w pobliżu nie brakuje knajp i restauracji. Co ważne, jest też blisko dworca Poznań Główny, co uważam za ogromną zaletę – szczególnie biorąc pod uwagę szybki dojazd z Wrocławia.
Na wstępie chciałbym podziękować organizatorom: głównemu sędziemu Malcowi – dzięki Kuba za świetną organizację i ekipie Z Kostką i Miarką, a także sponsorom, którzy wsparli wydarzenie. Turniej obfitował w nagrody związane z naszym hobby: liczne akcesoria modelarskie, literaturę dotyczącą epoki oraz modele w różnych skalach i rozmiarach. Kilka słów o sponsorach dodam jeszcze w podsumowaniu. Podziękowania należą się również wszystkim uczestnikom oraz przemiłej obsłudze sklepu Wargamer, w którego progach mogliśmy w spokoju toczyć nasze boje.
Sam turniej miał format parowy – na każdego gracza w drużynie przypadał limit tysiąca punktów i do 14 kości rozkazu. Tych ostatnich mogłoby być nieco mniej w przyszłości, ale to temat otwarty, o którym organizatorzy doskonale wiedzą – cenię sobie możliwość wyrażania opinii, a tutaj nie stanowi to żadnego problemu. Scenariusze były autorskie, co jest ogromnym plusem – zawsze miło zagrać coś świeżego. Dodatkowym atutem są dla mnie ludzie, do których lubię wracać – to właśnie ekipa z Poznania sprawiła, że nadal chętnie gram w trzecią edycję Bolt Action.
Poza świetnym towarzystwem lokalnym z Poznania, byli również gracze z Łodzi (z którymi rozegraliśmy bardzo przyjemną partię), z Ostrowa Wielkopolskiego (gdzie dawniej często kruszyliśmy kopie), a także z Bydgoszczy, Piotrkowa Trybunalskiego, Swarzędza i Torunia. Dzięki za super towarzystwo i do zobaczenia!
🇬🇧 Photos by myself and Malec, plus a winners’ photo from Wargamer Poznań. 🇵🇱 Zdjęcia własne oraz autorstwa Malca, zdjęcie zwycięzców Wargamer Poznań.
🇬🇧 Our way to Wargamer Poznań. 🇵🇱 Nasza droga do sklepu Wargamer Poznań.🇬🇧/PL🇵🇱 Start.🇬🇧 On the our side of the table. 🇵🇱 Po swojej stronie stołu.🇬🇧 Company from Ostrów Wielkopolski. 🇵🇱 Kompania z Ostrowa Wielkopolskiego.MalecMalecMalec🇬🇧 On the left joined Poznań-Wrocław team. 🇵🇱 Po lewej drużyna Poznańsko-Wrocławska.🇬🇧 The sponsors lent generous support to this excellent event. 🇵🇱 Sponsorzy licznie wsparli to zacne wydarzenie.🇬🇧 Table no 1. 🇵🇱 Stół nr 1.🇬🇧 In this hobby, there is generally no age barrier — and that was true here as well. 🇵🇱 W hobby na ogół nie ma bariery wieku i tu jej nie było.🇬🇧 It was great to see a platoon of four Hetzers. 🇵🇱 Super było zobaczyć pluton czterech Hetzerów.🇬🇧 Great tables — and not just the one with the statue. 🇵🇱 Super stoły, nie tylko ten z posągiem.MalecMalecMalecMalecMalecMalecMalecMalecMalecMalecTop 3 – Wargamer PoznańMalec
🇬🇧 On August 1st at 5:00 PM — the “W Hour” — Poles, and all who know this tragic chapter of history, should pause for a moment and turn their thoughts to Warsaw, which has been the capital of Poland for 424 years, since 1611. At that hour, the city — occupied by Nazi Germany — rose up and broke its chains. The “W Hour” had struck.
Under the leadership of the Armia Krajowa (Home Army), numerous Polish underground units united, including the Armia Ludowa (People’s Army), Narodowe Siły Zbrojne (National Armed Forces), Korpus Bezpieczeństwa, and Polska Armia Ludowa. Also taking part were soldiers from the Ludowe Wojsko Polskie (People’s Army of Poland) who crossed the Vistula — many of them from the Eastern Borderlands, including both of my late grandfathers.
Citizens of other nations also stood up to fight, including Hungarians, Slovaks, Italians, Russians (White émigrés and Soviet citizens), and many more — even German deserters. Altogether, around 300 foreigners took part. Hungarian units near Warsaw sympathized with the Polish cause and were ready to join the uprising — for this reason, they were pulled back by German command. At the same time, the victorious Red Army halted its advance at the Vistula on Stalin’s orders. For ordinary Soviet soldiers across the river, it was still the capital of an ally that was burning. We must also remember the Allied airmen who gave their lives to support the Polish capital.
On the German side, the response to the uprising was swift, with suppression forces mobilized — including collaborationist units. Hitler’s verbal order to his commanders was chilling: “Every inhabitant must be killed. No prisoners are to be taken. Warsaw is to be razed to the ground, creating a terrifying example for all of Europe.”
Soon, the consequences of this order were made clear to 200,000 Varsovians of all ages — from infants to the elderly. The massacre of civilians in the Wola and Ochota districts alone claimed 60,000 lives. And that was just the beginning. The total number of civilian deaths reached nearly 200,000 and the city itself was reduced to a sea of rubble. No one responsible for these crimes was ever sentenced, and in West Germany, many of them lived with respect — even holding public office — unlike their victims.
This historical context sets the scene for our annual commemorative games, honoring this brutally suppressed uprising for freedom against the German occupiers.
For the past several years in Wrocław, we’ve commemorated August 1st with a traditional moment of silence at “W Hour” and a scenario inspired by the events of those days played with Bolt Action rules. In recent years, these scenarios were based on real battles, but this year we chose a what-if encounter in which the Germans were forced to redeploy part of their forces due to the intervention of the Hungarian 2nd Reserve Corps and the landing of General Sosabowski’s paratroopers.
At the same time, insurgent forces from Śródmieście (city center) attempted to link up with units fighting in Wola. In this scenario, the armored car Kubuś — built by the underground on a Chevrolet chassis — got lost in the city streets and ended up in Wola. Joining the battle were also the captured Panther “Magda” (also known as Pudel), Jaś (later nicknamed Grey Wolf), and the captured Hetzer assault gun Chwat (which historically was never used in combat) — the most iconic vehicles of the Warsaw Uprising.
* – translation to English done with help of ChatGPT.
🇵🇱 Dnia pierwszego sierpnia o godzinie 17:00 (Godzina W) Polacy oraz wszyscy znający tą smutną historię powinni zatrzymać się na chwilę i skierować swe myśli ku Warszawie, będącej stolicą Polski od 424 lat, bo od roku 1611. O tej godzinie okupowana przez niemiecką III Rzeszę Warszawa powstała zrzucając kajdany niewoli, wybiła godzina W. Pod kierownictwem Armii Krajowej zjednoczyły się liczne oddziały polskiego podziemia w tym Armia Ludowa, Narodowe Siły Zbrojne, Korpus Bezpieczeństwa, Polska Armia Ludowa. W powstaniu wzięli również udział desantujący się przez Wisłę żołnierze Ludowego Wojska Polskiego – w znacznej części ludzie pochodzący z Kresów Wschodnich, z których byli m.in. obaj świętej pamięci dziadkowie. Do walki o wyzwolenie miasta stanęli obywatele innych państw w tym Węgrzy, Słowacy, Włosi, Rosjanie (Biała emigracja i obywatele Sowieccy) i wiele innych nacji, w tym niemieccy dezerterzy – łącznie około 300 obcokrajowców. Oddziały węgierskie w pobliżu stolicy sympatyzowały po stronie Polaków i były gotowe dołączyć do powstańców, dlatego zostały przez niemieckie dowództwo wycofane. W tym samym czasie zwycięska Armia Czerwona rozkazem Stalina zatrzymała się na linii Wisły – dla zwykłych żołnierzy radzieckich po drugiej stronie rzeki płonęła mimo wszystko stolica sojusznika. Nie można zapomnieć o lotnikach państwa alianckich którzy także złożyli daninę życia by wesprzeć stolicę Polski.
Po stronie niemieckiej na wieść o wybuchu powstania szybko zorganizowano oddziały do jego stłumienia, pośród oddziałów niemieckich znalazły się również oddziały kolaboracyjne. Ustny rozkaz Hitlera do swoich dowódców brzmiał: „Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców. Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy.” – niebawem przekonało się o tym dwieście tysięcy warszawiaków – ludzi w różnym wieku od niemowlęcia po starca, rzeź cywilnej ludności dzielnic Woli i Ochoty pochłonął 60,000 ofiar, a był to dopiero początek – liczba cywilnych ofiar sięgnęła niemal 200,000, a samo miasto zostało zredukowane do morza gruzów. Nikt z odpowiedzialnych za dokonanie zbrodni nie został skazany, a w Republice Federalnej Niemiec mogli cieszyć się szacunkiem, a nawet piastować urzędy, w przeciwieństwie do swoich ofiar. Tym historycznym wstępem nakreśliłem tło naszych zmagań, upamiętniających niezwykle krwawo stłumiony zryw wolności wobec niemieckiego okupanta.
Od paru lat 1 sierpnia we Wrocławiu upamiętniamy tradycyjną minutą ciszy o godzinie W i scenariuszem związanym z tamtymi dniami rozegranym przy pomocy Bolt Action. W ostatnich latach były to scenariusze bazujące na prawdziwych wydarzeniach, ale w tym roku postanowiliśmy rozegrać starcie hipotetyczne w którym Niemcy zostali zmuszeniu do przerzucenia części sił z powodu dołączenia do powstania Węgierskiego II korpusu rezerwowego oraz lądowania spadochroniarzy gen. Sosabowskiego. W tym czasie siły ze Śródmieścia postanowiły połączyć się z oddziałami walczącymi na Woli. W tym scenariuszu pierwsza pomyliła drogę załoga Kubusia gubiąc się w uliczkach i docierając do dzielnicy Wola. Poza Kubusiem (samochód zbudowany przez polskie podziemie na bazie Chevroleta) w walkach wzięła udział zdobyczna Pantera „Magda” (czyli „Pudel”), Jaś (zwany później Szarym Wilkiem) oraz zdobyczne działo pancerne Hetzer „Chwat” (nigdy nie użyty w walkach) – najbardziej znane pojazdy powstańców warszawskich.
🇬🇧 Summary: – In this hypothetical encounter, the German side barely managed to prevent the forces from Wola and Śródmieście from linking up. – The Panther tank is still waiting to be finished — in the end, I decided to risk painting it by hand, since I couldn’t find any decals anywhere. – A comic series about the uprising was created by my friend from the Gry Bitewne moderation team — definitely worth checking out, and it’s available HERE. – There’s plenty of information about the uprising available online. Personally, I recommend this website: http://www.sppw1944.org/, and you can also find details about vehicles used by both sides HERE. – To the nations of Europe and the world, I wish this: may you remember the tragedy of the Warsaw Uprising — not to hate anyone for something beyond their control, but to ensure it never happens again. So that we may build a Europe founded on Christian values, where Hans and Jan — and even Ivan — can talk to one another, not fight each other.
🇵🇱 Podsumowanie: – W tym hipotetycznym starciu stronie niemieckiej z trudem udało się nie dopuścić do połączenia się sił z Woli ze Śródmieściem. – Pantera nadal czeka na dokończenie – w ostateczności stwierdziłem, że zaryzykuję malowanie pędzlem, bo kalkomanii jako takich nie mogłem nigdzie znaleźć. – O powstaniu powstała seria komiksów autorstwa mojego kolegi z moderacji Gry Bitewne, na pewno warto się z nimi zapoznać i są dostępne TUTAJ. – O samym zrywie można znaleźć sporo informacji w internecie, osobiście mogę polecić każdemu tę stronę: http://www.sppw1944.org/, a o pojazdach obu stron też na tej stronie TUTAJ. – Narodom Europy i świata życzę, by pamiętały o tragedii powstańców warszawskich, nie po to by kogoś nienawidzić za to, na co nie miał wpływu, ale aby tego nie powtarzać w przyszłości. By móc budować Europę wartości chrześcijańskich, gdzie Hans i Jan, ale też Iwan mogą ze sobą rozmawiać, a nie z sobą walczyć.
🇬🇧 Today I managed to finish the famous German Tiger — Panzerkampfwagen VI, probably the most iconic German tank of World War II. Built in a total of 1,355 units, it caused chaos wherever it appeared, and was operated by tank aces such as Wehrmacht’s Otto Carius and SS’s Michael Wittmann. The tank was never the most-produced armored vehicle of the German Third Reich. Around 6,000 Panther tanks were built — not to mention the numerous Panzer IVs or Stug assault guns. Nevertheless, it’s the Tiger that became legendary.
🇵🇱 Dzisiaj udało mi się skończyć słynnego niemieckiego Tygrysa – czyli Panzerkampfwagen VI, prawdopodobnie najsłynniejszy niemiecki czołg z okresu II wojny światowej. Zbudowany w ilości 1355 sztuk wszędzie gdzie się pojawił siał zamęt, a walczyli na nim tacy czołgiści jak as Wehrmachtu Otto Carius czy as SS Michael Wittmann. Czołg nigdy nie był najliczniej wyprodukowanym pojazdem pancernym wojsk niemieckiej III Rzeszy. Samych Panter zbudowano około 6,000 sztuk, nie mówiąc o czołgach typu Panzer IV czy działach pancernych typu Stug, mimo wszystko to Tygrys przeszedł do legendy.
Yes, crew was magnetized, he is removable. Tak, dowódca został zmagnetyzowany.
Summary: – A very fine Tiger model from Warlord Games. – There are no numbers because I misplaced them somewhere — besides, I had no idea where to put them anyway.
Podsumowanie: – bardzo ładny model Tygrysa od Warlord Games. – nie ma numerów, bo je gdzieś zapodziałem, zresztą nie miałem pomysłu gdzie je umiejscowić.
🇬🇧 On Monday evening, I managed to paint a Soviet tank desant team — the so-called tankodesantniki. Twelve soldiers, mostly armed with submachine guns — the famous PPSh — and a DP-28 light machine gun. In Bolt Action, such units are rarely seen, but I aimed for versatility so they could also be useful in the Chain of Command system. I still have plenty of Red Army soldier models to paint — and even more to strip so I can repaint them a bit better.
* translation to English done with help of ChatGPT.
🇵🇱 W poniedziałkowy wieczór udało mi się pomalować drużynę desantu czołgowego Armii Czerwonej, czyli tzw. oddział tankodesantników. Dwunastu żołnierzy uzbrojonych w większości w pistolety maszynowe, czyli słynne pepesze (PPSz) oraz lekki karabin maszynowy DP-28 . W grze Bolt Action raczej rzadko widuje się takie oddziały, ale uniwersalnie celowałem również, by byli użyteczni w system Chain of Command. Przede mną jeszcze sporo modeli żołnierzy Armii Czerwonej do pomalowania i jeszcze więcej do zmycia by pomalować ich trochę lepiej.
🇬🇧 One more heavy machine gun for the Red Army, although I’m considering repainting the white uniforms to a different color, as they won’t quite fit the setting of Festung Breslau. Anyway it’s done.
🇵🇱 Jeden ciężki karabin maszynowy do Armii Czerwonej więcej, chociaż zastanawiam się czy nie przemalować białych kombinezonów na inny kolor, bo do Festung Breslau będą średnio pasowały. Mimo wszystko jest ukończony.