🇬🇧 Today I managed to finish my first cruiser for the Kaiserliche Marine — the Imperial German Navy of the late 19th and early 20th centuries. The ship, as you can see for yourselves, is simply beautiful, much like the German aristocrat after whom she was named — Viktoria Luise von Preußen.
But this is only the beginning. The shipyard is working at full capacity, and more German vessels are already waiting on the slipway: Gazelle/Nymphe, Roon, the S90 and G135 torpedo boats, and SMS Fürst Bismarck.
Built at the end of the 19th century, the Victoria Louise-class ships were the last protected cruisers constructed for the Kaiserliche Marine. Their development was the result of a lengthy program, initiated in the 1880s, aimed at designing new cruiser types. The lack of consensus among the Empire’s authorities regarding the goals and missions of the fleet led to uncertainty about the role these new ships should fulfil. Should they be raiders, colonial service ships, or perhaps scout vessels for the main fleet? Kaiser Wilhelm II played a significant role in the final decision about their purpose. The result was a class of fairly large, heavily armed ships that emphasised the value of medium-calibre, rapid-firing artillery, a lesson learned from the Sino-Japanese War. Many design elements of these cruisers later served as a foundation for the development of subsequent German armoured cruisers.
Although these ships were well-armed and well-protected for their class, they were not particularly fast, achieving speeds of around 19 knots. This limited speed meant that there was little difference between them and contemporary battleships, reducing their effectiveness as fleet scouts or raiders. After their construction, they primarily served in the colonies and were later converted into auxiliary and training ships.
* – description of the Victoria Louise by GMBoardgames.
🇵🇱 Dziś udało mi się ukończyć mój pierwszy krążownik do Kaiserliche Marine — floty Cesarstwa Niemieckiego z przełomu XIX i XX wieku. Okręt, jak sami możecie zobaczyć, jest po prostu przepiękny, podobnie jak niemiecka arystokratka, na cześć której otrzymał swoją nazwę — Viktoria Luise von Preußen.
To jednak dopiero początek. Stocznia pracuje pełną parą, a na pochylni czekają już kolejne niemieckie jednostki: Gazelle/Nymphe, Roon, torpedowce S90 i G135 oraz SMS Fürst Bismarck. ⚓
Zbudowane pod koniec XIX wieku, jednostki typu Victoria Louise, były ostatnimi krążownikami pancernopokładowymi zbudowanymi dla Kaiserliche Marine. Ich budowa była rezultatem długiego, rozpoczętego jeszcze w latach 80-tych XIX wieku, programu konstrukcji nowych typów krążowników. Brak porozumienia we władzach Cesarstwa odnośnie celów i zadań jakie ma spełniać flota, doprowadził do tego, że długo nie wiedziano, jaka ma być rola, którą miałyby pełnić nowe jednostki. Czy będą to rajdery, czy okręty służące w koloniach, czy może ich rolą będzie zwiad na rzecz floty głównej? Dużą rolę w ostatecznej decyzji co do ich przeznaczenia odegrał cesarz Wilhelm II. Powstały dosyć duże, silnie uzbrojone okręty, odzwierciedlające dużą rolę średniej, szybkostrzelnej artylerii, której zalety zauważono w trakcie wojny chińsko – japońskiej. Wiele elementów konstrukcyjnych tych krążowników, stanie się później podstawą do stworzenia późniejszych, niemieckich krążowników pancernych.
Okręty te choć dobrze uzbrojone i jak na podobne jednostki tej klasy – dobrze chronione – nie należały do zbyt szybkich jednostek, osiągając w okolicy 19 węzłów – była to zbyt mała różnica w porównaniu z ówczesnymi pancernikami, aby mogły pełnić realną rolę zwiadowców floty, czy skutecznych rajderów. Po wybudowaniu pełniły głównie służbę w koloniach, a następnie – po przebudowie – jako jednostki pomocnicze i szkoleniowe.
🇬🇧 Summary: – A very enjoyable model to work with, both in terms of assembly and painting. In my case, following my usual approach, I painted the hull separately, and the cranes, lifeboats, and gun turrets separately as well. – Since I currently play mainly with cruisers, my fleet for now consists exclusively of ships of this type and lighter vessels. Further plans will definitely include another cruiser — which one exactly remains to be seen. – The ship itself has quite respectable armor for its class — better than the Russian Askold, Pallada, or Varyag, though weaker than the French Jeanne d’Arc or the German Roon. It also carries a fairly substantial light armament, very useful against third- and fourth-class vessels, a standard complement of medium artillery, and three D3-strength torpedoes, which makes them genuinely dangerous. – Without a doubt, it will feature frequently in my squadrons, and its attractive cost of 200 points only makes that easier.
🇵🇱 Podsumowanie: – Model bardzo przyjemny zarówno w składaniu, jak i w malowaniu. W moim przypadku, zgodnie z tradycją, kadłub malowałem osobno, a osobno dźwigi, szalupy oraz wieże artyleryjskie. – Ponieważ obecnie gram głównie krążownikami, moja flota składa się na razie wyłącznie z jednostek tego typu oraz lżejszych okrętów. W dalszych planach na pewno pojawi się kolejny krążownik — który dokładnie, jeszcze się okaże. – Sam okręt dysponuje całkiem dobrym pancerzem jak na swoją klasę — lepszym niż rosyjskie Askold, Pallada czy Wariag, choć słabszym od francuskiej Jeanne d’Arc czy niemieckiego Roona. Posiada również dość liczną artylerię lekką, bardzo użyteczną w zwalczaniu okrętów trzeciej i czwartej klasy, standardową ilość artylerii średniej oraz trzy torpedy o mocy D3, co czyni je naprawdę groźnymi. – Bez wątpienia będzie często gościł w moich eskadrach, a atrakcyjna cena 200 punktów tylko to ułatwi.
🇵🇱 Przyszedł czas na podsumowanie odchodzącego roku 2025 — roku szczególnego w moim życiu osobistym. Restrukturyzacja w firmie, w której bardzo dobrze się czułem, dotknęła również mnie. Po kilku miesiącach poszukiwania nowego zajęcia zacząłem zdawać sobie sprawę, że być może nadszedł moment, by spróbować czegoś zupełnie innego niż dotychczasowa praca testera. Nowy rok to dobry moment, by pomyśleć o zmianach.
Niestety, był to także rok pożegnań. Po ponad 12 latach przyszło mi rozstać się z ukochanym kocurkiem Bono, którego miałem od kocięcia. Do dziś zdarza mi się szukać go wzrokiem w mieszkaniu — w koszykach, na krzesłach, w miejscach, które tak lubił. To bez wątpienia jedna z najtrudniejszych rzeczy, jakie wydarzyły się w tym roku.
Na szczęście turniejowo i hobby rok 2025 był znacznie jaśniejszy. Brałem udział w organizacji naszego wrocławskiego mastera w Middle Earth SBG, znanego wcześniej jako Indywidualne Mistrzostwa Wszechświata, biorę również udział w organizacji już Indywidualnych Mistrzostw Wrocławia: Khazad Wrocław 2026. Do tego doszły świetne turnieje w Bielsku-Białej oraz Bydgoszczy, a na liście miast, które chciałbym odwiedzić, wciąż pozostają Katowice, Kielce, Kraków, Lublin i Warszawa. Nie zabrakło również licznych turniejów lokalnych w których brałem udział.
Udało się także — wspólnie z Cornholio — zapoczątkować granie w książkowo-filmowe scenariusze ze świata Władcy Pierścieni, co przyciągnęło wiele nowych, świetnych osób, zarówno z Gdzie Był Wrocław, jak i spoza naszej grupy. Zdarzało mi się również prowadzić nauki gry i zachęcać do dalszego grania — z czego jestem bardzo dumny. Od nowego roku opuszczam rolę nauczyciela, zostawiając to Cornholio i Frankowi, którzy robią to zdecydowanie lepiej ode mnie, a ja skupię się jeszcze bardziej na prowadzeniu profilu Gdzie Był Wrocław.
W Śródziemiu wciąż prowadzę do boju Gondor — w postaci Garnizonu Ithilien oraz Reklamacji Osgiliath, z krótkimi przerwami na Powrót Króla i błędnym nakręcaniem się na U szczytu murów na ostatnie drużynowe Mistrzostwa Polski – po pogawędkach z Walusiem zacząłem wierzyć w te centralne trafienia trebuszem. Mordor nadal czeka na swoją kolej — pomysłów nie brakuje, choć chęci chwilowo tak.
Drugim systemem, w który intensywnie grałem, był Bogowie Wojny: Togo — gra moich przyjaciół z GM Boardgames. Udało się zagrać kilka turniejów, w tym bardzo przyjemne wydarzenie w Głogowie oraz Mistrzostwa Polski we Wrocławiu, rozegrane w historycznym miejscu przy ulicy Biskupa Nankiera. Były też liczne gry narracyjne, w tym starcia z Marsjanami w rejonie Kronsztadu czy na Kanale Francuskim.
Cieszy mnie fakt, że twórcy systemu słuchają głosu graczy, a zmiany są wprowadzane w oparciu o realne doświadczenia z rozgrywek. Nieprzerwanie gram Rossiyskiy Imperatorskiy Flot, która w tym roku rozrosła się m.in. o portret cara Mikołaja II oraz świetną Eskadrę Władywostocką — Gromobój, Rossija i Ruryk. Do ulubieńców wciąż należą Cesarewicz, Koriejc, Nowik i Wariag. Rok zdecydowanie należał do Floty Pacyfiku, choć Flota Bałtycka wzbogaciła się o Oslabię.
Na Mistrzostwach Polski zaskoczyłem nie tylko innych, ale i samego siebie — po trzech świetnych grach pierwszego dnia byłem na 10. miejscu w turnieju liczącym 40 graczy. Drugi dzień przyniósł spadek w klasyfikacji, ale mimo to były to świetne, zapadające w pamięć starcia. Przy okazji zacząłem kompletować Kaiserliche Marine, by mieć flotę zdolną stanąć naprzeciw Marine Nationale Cornholio. Wiele gier z Bogowie Wojny: Togo, ale też z innych systemów wrzucam na profil Tancred’s Tabletop Tales na Facebooku – TUTAJ.
Trzecim systemem, do którego wróciłem, był Bolt Action. Trzecia edycja początkowo mnie nie przekonała, więc zrobiłem sobie kilkumiesięczną przerwę. Wszystko zmieniły wyjazdy do Poznania i tamtejsza fantastyczna ekipa. Dzięki nim — oraz drużynie Fubar Team, którą kiedyś założyliśmy dla zabawy z Cornholio — wróciłem do gry. Drużyna się rozrosła, doczekała się własnego profilu na Facebooku i regularnie jeździ na turnieje.
W planach mamy m.in. bitwę o Budapeszt, powrót do Finlandii, obronę Moskwy oraz — obowiązkowo — D-Day w czerwcu. Turniejowo w tym roku królowała Finlandia, a poza turniejami najczęściej na stołach gościła Armia Czerwona.
Nie zabrakło też innych systemów: Oak & Iron, Sharp Practice, powrotu do Team Yankee, kilku bardzo przyjemnych gier w Ogniem i Mieczem oraz w miarę regularnie granych Blood Red Skies. Każdy z tych systemów dołożył swoją cegiełkę do bardzo intensywnego hobby-roku.
Udało się również odwiedzić Pragę — zobaczyć miejsca, których wcześniej nie znałem, zajrzeć do krypty w której ostatni dech przed niemieckim okupantem dali czescy żołnierze ruchu oporu i odkryć zupełnie nowe oblicze miasta. A wszystko to dzięki mojej przewodniczce – dziękuję! Tym razem obyło się bez Warhammera Fantasy Battle — po raz pierwszy od lat — ale wszystko wskazuje na to, że to tylko chwilowa przerwa.
Na koniec tego przydługiego wpisu chciałbym życzyć wszystkim:
🎆 Szczęśliwego Nowego Roku 2026! Niech będzie lepszy od poprzedniego — a na pewno nie gorszy. Dużo zdrowia, sukcesów w życiu prywatnym i zawodowym, czasu na hobby, pozytywnej energii i mnóstwa świetnych gier — lokalnych, międzymiastowych i międzynarodowych.
Z serdecznymi pozdrowieniami i życzeniem pokoju, Mirek
🇬🇧 The time has come to reflect on the departing year 2025 — a year that was particularly significant in my personal life. A restructuring at a company where I felt very comfortable affected me as well. After several months of searching for new employment, I began to realize that perhaps the moment had come to try something completely different from my previous work as a tester. A new year is a good time to think about change.
Unfortunately, it was also a year of farewells. After more than 12 years, I had to say goodbye to my beloved tomcat Bono, whom I had had since he was a kitten. Even now, I sometimes catch myself looking for him around the apartment — in baskets, on chairs, in the places he loved most. Without a doubt, this was one of the hardest things that happened this year.
Thankfully, in terms of tournaments and hobby life, 2025 was much brighter. I took part in organizing our Wrocław master tournament in Middle-earth SBG, previously known as the Individual Championships of the Universe, and I am also involved in organizing the upcoming Individual Wrocław Championships: Khazad Wrocław 2026. On top of that, there were fantastic tournaments in Bielsko-Biała and Bydgoszcz, and the list of cities I’d still like to visit includes Katowice, Kielce, Kraków, Lublin, and Warsaw. There was also no shortage of local tournaments in which I participated.
Together with Cornholio, we also managed to kick off games based on book-and-film scenarios from the world of The Lord of the Rings, which attracted many new and fantastic people — both from Gdzie Był Wrocław and from outside our group. I also had the opportunity to teach the game and encourage others to keep playing — something I’m very proud of. From the new year onward, I’m stepping away from the role of teacher, leaving it to Cornholio and Frank, who do it far better than I do, while I’ll focus even more on running the profile of Gdzie Był Wrocław.
In Middle-earth, I continue to lead Gondor into battle — in the form of the Ithilien Garrison and the Reclamation of Osgiliath, with short breaks for Return of the King and getting carried away by At the Top of the Walls ahead of the last Polish Team Championships — after chatting with Waluś, I actually started believing in those central trebuchet hits.. Mordor is still waiting its turn — ideas are plentiful, even if motivation is temporarily lacking.
The second system I played intensively was Bogowie Wojny: Togo, a game created by my friends from GM Boardgames. I managed to take part in several tournaments, including a very enjoyable event in Głogów and the Polish Championships in Wrocław, held at the historic venue on Bishop Nankier Street. There were also numerous narrative games, including clashes with Martians near Kronstadt and in the English Channel.
I’m glad that the system’s creators listen to player feedback and introduce changes based on real gameplay experience. I continue to play the Rossiyskiy Imperatorskiy Flot, which expanded this year to include, among other things, a portrait of Tsar Nicholas II and the excellent Vladivostok Squadron — Gromoboi, Rossiya, and Rurik. My long-time favorites remain Cesarevich, Koreyets, Novik, and Varyag. This year clearly belonged to the Pacific Fleet, although the Baltic Fleet was reinforced with Oslyabya.
At the Polish Championships, I surprised not only others but myself as well — after three great games on the first day, I was sitting in 10th place in a 40-player tournament. The second day brought a drop in the rankings, but the games were still fantastic and memorable. Along the way, I also started collecting the Kaiserliche Marine so I’d have a fleet capable of facing Cornholio’s Marine Nationale. I post many games from Bogowie Wojny: Togo, as well as from other systems, on the Tancred’s Tabletop Tales Facebook profile — HERE.
The third system I returned to was Bolt Action. The third edition didn’t win me over at first, so I took a few months’ break. Everything changed after trips to Poznań and meeting the fantastic local community there. Thanks to them — and to the Fubar Team, which Cornholio and I originally founded just for fun — I returned to the game. The team has grown, gained its own Facebook profile, and regularly travels to tournaments.
Our plans include, among other things, the Battle of Budapest, a return to Finland, the defense of Moscow, and — obligatorily — D-Day in June. Tournament-wise, Finland dominated this year, while outside tournaments the Red Army was the most frequent presence on the tables.
There was also no shortage of other systems: Oak & Iron, Sharp Practice, a return to Team Yankee, several very enjoyable games of Ogniem i Mieczem, and fairly regular sessions of Blood Red Skies. Each of these systems contributed its own brick to a very intense hobby year.
I also managed to visit Prague — to see places I hadn’t known before, visit the crypt where Czech resistance fighters drew their last breath fighting the German occupier, and discover a completely new side of the city. All of this thanks to my guide — thank you! This time there was no Warhammer Fantasy Battle — for the first time in years — but everything suggests it’s only a temporary break.
To conclude this rather long post, I’d like to wish everyone:
🎆 A Happy New Year 2026! May it be better than the previous one — and certainly no worse. Wishing you good health, success in your personal and professional lives, time for your hobbies, positive energy, and plenty of great games — local, intercity, and international.
With warm regards and wishes of peace, Mirek
Middle Earth SBG: BeregondGods of War: Togo – BelemGods of War: Togo – STS Lwów Championship of Poland in Gods of War: TogoMy little fellow BonoRuins of OsgiliathBolt Action in PoznańCastle in PoznańSquadron from WładywostokFrench galleon for Oak&IronWarsaw UprisingGods of War: Togo – SS ColumbiaGods of War: Togo – Jeanne d’ArcParachutisti pub in PraguePolish dragoons for By Fire and SwordRed Tzar for WFB armies – KislevGłogów tournamentBolt Action in PoznańFinnish light AA gunsMiddle Earth in OleśnicaIMW – Middle Earth master in Wrocław 2025Korietz gunboatsGandalf leading the way
🇵🇱 Wszystkim obserwującym mojego bloga oraz wszystkim ludziom dobrej woli życzę Wesołych Świąt Bożego Narodzenia — zdrowych, pogodnych i spędzonych w rodzinnej atmosferze — oraz Szczęśliwego Nowego Roku. Niech będzie co najmniej tak dobry jak poprzedni, a najlepiej jeszcze lepszy! Wielu pomalowanych miniaturek, mnóstwa świetnych rozgrywek, dobrych relacji międzyludzkich, a całemu światu — pokoju.
Z pozdrowieniami, Mirek
🇬🇧 To all followers of my blog and to all people of good will Merry Christmas — may it be healthy, joyful, and spent in a warm, family atmosphere — and a Happy New Year. May it be at least as good as the previous one, and hopefully even better! Many painted miniatures, plenty of great games, strong and positive human relationships — and peace for the whole world.
🇬🇧 In recent days, I managed to complete the Mistral-classtorpedo boat squadron. ⚓ With their launch, the French squadron is now fully ready to embark on its first battle. 🇫🇷🌊
Of course, this is just the beginning — it will definitely be reinforced with additional units in the future.
The Mistral-class consisted of six French torpedo boats, all launched in 1901 and built at the Normand, Graville, and Loire shipyards. Based on the earlier Cyclone design, these vessels were the first French torpedo boats to feature proper splinter armour. A 25 mm thick nickel-steel armoured box protected their engine rooms, while a 9 mm deck offered additional protection. The added armour increased their displacement by 18 tons, slightly reducing speed (to 26 kts).
Mistral-class torpedo boats measured 47 metres in length with a beam of 5.15 metres and a draught of 1.6 metres. They displaced 113 tons standard, with a crew of 30.
Their armament included two 15-inch torpedo tubes and two 47 mm QF guns, making them capable of both offensive torpedo strikes and self-defence against smaller vessels. All six vessels served actively during World War I, performing coastal patrols, escort duties, and fast attack missions. They were decommissioned and broken up between 1924 and 1928.
* – description of the Mistral class by GMBoardgames.
🇵🇱 W ostatnich dniach udało mi się ukończyć dywizjon torpedowców klasy Mistral. ⚓ Z ich wodowaniem francuska eskadra jest już w pełni gotowa, by ruszyć do swojego pierwszego boju. 🇫🇷🌊
Oczywiście to dopiero początek — w przyszłości na pewno zostanie wzmocniona kolejnymi jednostkami.
Typ Mistral obejmował sześć francuskich torpedowców, wszystkie zwodowane w 1901 roku w stoczniach Normand, Graville i Loire. Oparte na wcześniejszym typie Cyclone, były pierwszymi francuskimi torpedowcami wyposażonymi w prawdziwy pancerz przeciwodłamkowy. Niklowo-stalowe pudło pancerne o grubości 25 mm chroniło siłownię, a dodatkowa pokładówka 9 mm wzmacniała ochronę. Dodanie pancerza zwiększyło wyporność o 18 ton i nieco obniżyło prędkość (do 26 węzłów).
Torpedowce typu Mistral miały długość 47 metrów, szerokość 5,15 metra i zanurzenie 1,6 metra. Wyporność standardowa wynosiła 113 ton, a załoga liczyła 30 ludzi. Uzbrojenie obejmowało dwie wyrzutnie torped kal. 15 cali oraz dwa działa szybkostrzelne kal. 47 mm.
Wszystkie sześć jednostek aktywnie służyło podczas I wojny światowej, wykonując zadania patrolowe, eskortowe i ataki torpedowe. Zostały wycofane i złomowane w latach 1924–1928.
🇬🇧 In recent days, I managed to complete the D’Entrecasteaux cruiser. ⚓ The French squadron as a whole is getting closer to completion and setting out to the open sea. 🇫🇷🌊
In the mid-1890s two concepts of fleet development clashed within the French Navy. One – more traditional – supported the construction of small reconnaissance cruisers and large armoured cruisers. The other – associated with the Jeune École (Young School) – called for the creation of large, fast, armoured protected cruisers intended to serve as raiders or flotilla leaders in the colonies. The construction of D’Entrecasteaux was the result of the temporary dominance of the latter concept.
The ship was built by the Société Nouvelle des Forges et Chantiers de la Méditerranée and entered service in 1899 (five years after being launched). Her displacement was nearly 8,000 tons and her maximum speed was about 19 knots.
Her armament consisted of two 240 mm guns (no other French cruiser of that era carried such large guns), twelve 138 mm guns, twelve 47 mm guns, six 37 mm guns, and four torpedo tubes.
After entering service, she became the flagship of the French fleet stationed in Indochina. She took part in the suppression of the Boxer Rebellion and later served during the First World War. After the war, in 1927, she was sold to Poland, where she was first renamed the training hulk ORP Król Władysław IV, and later ORP Bałtyk. She remains the largest ship in the history of the Polish Navy.
* – description of the D’Entrecasteaux by GMBoardgames.
🇵🇱 W ostatnich dniach udało mi się ukończyć krążownik D’Entrecasteaux. ⚓ Eskadra francuska jako całość jest coraz bliższa ukończenia i wyruszenie na pełne morze. 🇫🇷🌊 W połowie lat 90. XIX wieku we francuskiej marynarce ścierały się dwie koncepcje rozwoju floty. Jedna – bardziej tradycyjna – opowiadała się za budową małych krążowników rozpoznawczych i dużych krążowników pancernych. Druga – związana ze szkołą „Jeune École” (Młoda Szkoła) – postulowała tworzenie dużych, szybkich, opancerzonych krążowników pancernopokładowych, które miały służyć jako rajdery bądź liderzy flotylli w koloniach. Budowa D’Entrecasteaux była wynikiem tymczasowej przewagi tej drugiej koncepcji.
Okręt zbudowała stocznia Société Nouvelle des Forges et Chantiers de la Méditerranée. Wszedł do służby w 1899 roku (pięć lat po wodowaniu). Jego wyporność wynosiła niemal 8000 ton, a prędkość maksymalna około 19 węzłów. Uzbrojenie składało się z dwóch dział kal. 240 mm (żaden inny francuski krążownik tej epoki nie miał tak dużych dział), 12 dział 138 mm, 12 dział 47 mm, 6 dział 37 mm oraz czterech wyrzutni torped.
Po wejściu do służby stał się okrętem flagowym francuskiej floty stacjonującej w Indochinach. Wziął udział w tłumieniu powstania bokserów, a następnie służył w czasie I wojny światowej. Po wojnie, w 1927 roku, został sprzedany Polsce, gdzie najpierw przemianowano go na hulk szkolny ORP „Król Władysław IV”, a później na ORP „Bałtyk”. Pozostaje największym okrętem w historii polskiej marynarki wojennej.
🇬🇧 Summary: – Just like the other French ships, the model is very enjoyable to paint. – However, it requires great caution when working with the lifeboat mounts — unfortunately, I wasn’t able to avoid damaging them. – A cruiser equipped with heavy artillery is something I can only envy as a commander of the Rossiyskiy Imperatorskiy Flot. On top of that, it has a standard amount of medium artillery. Without a doubt, it will be a reliable part of the French squadrons.
🇵🇱 Podsumowanie: – Tak jak pozostałe francuskie okręty, model jest bardzo przyjemny w malowaniu – Wymaga jednak dużej ostrożności przy pracy z mocowaniami szalup — niestety mnie nie udało się uniknąć ich uszkodzenia. – Krążownik wyposażony w ciężką artylerię to coś, czego jako dowódca Rossiyskiy Imperatorskiy Flot mogę tylko zazdrościć. Do tego posiada standardową ilość artylerii średniej. Bez wątpienia będzie pewnym elementem francuskich eskadr.
🇬🇧 In recent days, I managed to complete the beautiful first-class French battleship – Masséna. ⚓ The French squadron as a whole is getting closer to completion and setting out to the open sea. 🇫🇷🌊
Masséna, named in honour of Marshal of France André Masséna, was a battleship of the French Navy, built by Ateliers et Chantiers de la Loire shipyard and commissioned in 1898. She was a member of a group of five broadly similar battleships, along with Charles Martel, Jauréguiberry, Bouvet, and Carnot, that were ordered in response to the British Royal Sovereign class. Masséna displaced 11,735 tons and measured 112 metres in length. Her main battery consisted of two 305 mm (12 in) guns, and two 274 mm (10,8 in) guns in two single-gun turrets, one amidships on each side. Her secondary armament consisted of eight 138,6 mm guns, eight 100 mm (3.9 in) quick-firing guns, and twenty small calibre guns. In 1900, Masséna took part in very important manoeuvres, during which part of the French fleet simulated a blockade of Brest, followed by an attack on Cherbourg. In 1903, Masséna was transferred to the Mediterranean Squadron and placed in reserve. She was temporarily reactivated for the period of the great fleet manoeuvres. The ageing battleship was scuttled at the end of 1915 as a breakwater during the evacuation of the Entente forces from Gallipoli.
🇵🇱 W ostatnich dniach udało mi się ukończyć piękny francuski pancernik pierwszej klasy – Masséna. ⚓ Eskadra francuska jako całość jest coraz bliższa ukończenia i wyruszenie na pełne morze. 🇫🇷🌊 Masséna, nazwany na cześć marszałka Francji André Massény, był pancernikiem francuskiej marynarki, zbudowanym w stoczni Ateliers et Chantiers de la Loire i wcielonym do służby w 1898 roku. Należał do grupy pięciu pancerników o podobnej konstrukcji (obok Charles Martel, Jauréguiberry, Bouvet i Carnot), zamówionych w odpowiedzi na brytyjską klasę Royal Sovereign.
Masséna miał wyporność 11 735 ton i długość 112 metrów. Główne uzbrojenie składało się z dwóch dział kal. 305 mm (12 cali) oraz dwóch dział kal. 274 mm (10,8 cala) w pojedynczych wieżach, po jednej na każdej burcie, w części śródokręcia. Uzbrojenie dodatkowe obejmowało osiem dział kal. 138,6 mm, osiem dział kal. 100 mm oraz dwadzieścia dział małego kalibru.
W 1900 roku Masséna wziął udział w ważnych manewrach, podczas których część francuskiej floty symulowała blokadę Brestu, a następnie atak na Cherbourg. W 1903 roku przeniesiono go do Eskadry Śródziemnomorskiej i przeniesiono do rezerwy, choć na czas dużych manewrów został czasowo reaktywowany.
Podczas I wojny światowej, pod koniec 1915 roku, wysłużony pancernik został samozatopiony jako falochron podczas ewakuacji sił Ententy z Gallipoli.
🇬🇧 Summary: – The ship was a real pleasure to paint — working on it was highly satisfying. – The model consists of many components, which I painted in parallel with the hull, greatly simplifying the whole process. – Thanks to its affordable price and solid armament, including heavy artillery, it will surely become a frequent guest on the battlefields of Gods of War: Togo.
🇵🇱 Podsumowanie: – Okręt był bardzo przyjemny w malowaniu — praca nad nim sprawiała sporo satysfakcji. – Model składa się z wielu elementów, które malowałem równolegle z kadłubem, co zdecydowanie ułatwiło cały proces. – Dzięki swojej korzystnej cenie i solidnemu uzbrojeniu, w tym ciężkiej artylerii, z pewnością będzie częstym gościem na stołach bitewnych w Bogowie Wojny: Togo.
🇬🇧 In the past few days, I managed to finish the beautiful French third-class cruiser – Friant. ⚓ Just a few more ships to complete, and the French Marine Nationale will be ready to set sail for its first naval battles. 🇫🇷🌊
Three Friant-class cruisers were built in the first half of the 1890s. The naval manoeuvres conducted at that time clearly showed that France lacked modern cruisers that could serve as fleet scouts. This led to the development of the Friant-class cruisers. These units displaced just over 3,700 tons, measured just under 100 meters in length, and could reach a speed of about 18 knots, which was a decent value for the mid-1890s, though not groundbreaking. Their armament consisted of 6×164 mm guns, 4×100 mm guns, 8×47 mm guns, 3×37 mm guns, and two torpedo tubes. The three ships of this class were divided between the Northern Squadron and the Mediterranean Fleet, but in 1900, all three were sent to China to participate in suppressing the Boxer Rebellion. Two of these ships took part in World War I, albeit in a support role. These ships have a beautiful, classic French silhouette, with a characteristic strong tumblehome hull and a very prominent ram. Despite their relatively modest speed for their class, they were useful in fulfilling many auxiliary roles, including combat against destroyers, gunboats, controlling buoys, zones, and port bombardment. The six 164 mm guns made them a threat to any ship within their combat range.
🇵🇱 W ostatnich dniach udało mi się ukończyć piękny francuski krążownik trzeciej klasy – Friant. ⚓ Jeszcze kilka ukończonych jednostek i francuska Marine Nationale będzie gotowa, by wyruszyć na swoje pierwsze morskie zmagania. 🇫🇷🌊
Trzy krążowniki typu Friant zbudowano w pierwszej połowie lat 90. XIX wieku. Manewry morskie prowadzone w tym czasie jasno pokazały, że Francji brakuje nowoczesnych krążowników zdolnych pełnić rolę zwiadowców floty. To doprowadziło do powstania typu Friant.
Jednostki te miały wyporność nieco ponad 3700 ton, długość nieco poniżej 100 metrów i mogły osiągać prędkość około 18 węzłów – przyzwoitą w połowie lat 90., choć nie przełomową. Ich uzbrojenie obejmowało 6 dział kal. 164 mm, 4 działa kal. 100 mm, 8 dział kal. 47 mm, 3 działa kal. 37 mm oraz dwie wyrzutnie torped.
Trzy okręty tego typu rozdzielono pomiędzy Eskadrę Północną i Flotę Śródziemnomorską, ale w 1900 roku wszystkie wysłano do Chin, by uczestniczyły w tłumieniu powstania bokserów. Dwa z nich brały udział w I wojnie światowej, choć pełniły już rolę pomocniczą.
Te okręty mają piękną, klasyczną francuską sylwetkę, z charakterystycznym mocnym przewężeniem burt i wyraźnym taranem. Mimo stosunkowo skromnej prędkości jak na swoją klasę, były przydatne w wielu rolach pomocniczych: zwalczania niszczycieli, kanonierek, kontroli boi, stref, a także ostrzału portów. Sześć dział kal. 164 mm czyniło je groźnymi przeciwnikami dla każdego okrętu w ich zasięgu ognia.
🇬🇧 Summary: – I wrote about the Friant in my Marine Nationale summary before its debut at Fields of Glory — you can read about it in the blog post HERE. – Quoting from that post: it’s a third-class cruiser worth 155 points, equipped with a fairly large number of medium-caliber guns and solid armor. Another advantage is its ram, which makes it a dangerous opponent in close-range engagements. – The model itself was a real pleasure to paint, and the lifeboats were easy to place on the deck without any trouble. ⚓🎨
🇵🇱 Podsumowanie: – o Friancie napisałem w podsumowaniu Marine Nationale przed jej debiutem na Polach Chwały, możecie o nim przeczytać we wpisie na moim blogu TUTAJ. – przytaczając słowa z powyższego wpisu, jest to krążownik trzeciej klasy o koszcie 155 punktów. Dysponuje dość liczną artylerią średniego kalibru oraz solidnym pancerzem. Jego kolejnym atutem jest również taran, który czyni go groźnym przeciwnikiem w starciach na bliski dystans. – sam okręt malowało się bardzo przyjemnie, a szalupy ratunkowe nie sprawiały problemu z umieszczeniem ich na pokładzie. ⚓🎨
🇬🇧 In recent days, I managed to finish the Belem – another sailing ship that has survived to this day and now serves as a training vessel. As is often the case with models of this kind, painting and launching it was a pure pleasure and a moment of true relaxation. ⛵🎨
Belem is a French three-masted barque, launched in 1896. She displaces around 750 tons and measures 58 metres in length. Originally built as a cargo ship for the West Indies sugar trade, her sleek hull and full rig allowed her to carry significant cargo while remaining fast under sail (up to 12 knots).
Belem began her career transporting sugar and cocoa between the Caribbean and France. In 1901, while en route to the West Indies, she narrowly avoided disaster when the eruption of Mount Pelée destroyed the town of Saint-Pierre on Martinique; Belem was anchored safely in a nearby port and thus escaped the catastrophe.
In 1972 she was purchased for preservation and underwent extensive restoration, returning to her original glory as a sail training ship. Since then, she has participated in numerous sail training programs and maritime festivals, offering hands-on experience of classic sailing to generations of enthusiasts.
🇵🇱 W ostatnich dniach udało mi się ukończyć żaglowiec Belem – kolejną jednostkę, która przetrwała do naszych czasów i dziś pełni funkcję szkolnego żaglowca. Jak to zwykle bywa z tego typu modelami, jego malowanie i wodowanie było czystą przyjemnością i chwilą prawdziwego relaksu. ⛵🎨
Belem to francuski trójmasztowy bark, zwodowany w 1896 roku. Jego wyporność wynosi około 750 ton, a długość 58 metrów. Pierwotnie zbudowany jako statek towarowy do przewozu cukru z Indii Zachodnich, dzięki smukłemu kadłubowi i pełnemu ożaglowaniu mógł zabierać znaczny ładunek, zachowując przy tym dużą szybkość pod żaglami (do 12 węzłów).
Belem rozpoczął karierę, transportując cukier i kakao pomiędzy Karaibami a Francją. W 1901 roku, w drodze na Antyle, uniknął katastrofy – podczas erupcji wulkanu Mount Pelée, która zniszczyła miasto Saint-Pierre na Martynice, Belem stał bezpiecznie zakotwiczony w pobliskim porcie. W 1972 roku został zakupiony w celu zachowania i poddany gruntownej renowacji, przywracającej mu pierwotny wygląd żaglowca szkolnego. Od tego czasu uczestniczy w licznych programach szkolenia żeglarskiego i festiwalach morskich, dając kolejnym pokoleniom miłośników możliwość praktycznego doświadczenia klasycznego żeglowania.
Summary: – As with every sailing ship – I absolutely love painting them, from mighty galleons to more modern vessels like the Belem. ⛵ – It’s a civilian vessel worth 15 points, which reflects its in-game capabilities – nevertheless, it can be extremely useful in various scenarios, especially in missions such as island assaults or buoy control. – Its greatest strength lies in excellent maneuverability, and its small size allows it to easily hide behind the squadron’s larger warships. – You can read more about the game here 👉 Gods of War: Togo – Publisher’s Blog – The Belem model, like other ships, is available at the publisher’s store – Bolter.pl – Belem is a small yet remarkably versatile vessel that perfectly complements any fleet. Ideal for support, scouting, or transport missions – and a true centerpiece for any tabletop. A must-have for every naval enthusiast! 🌊
Podsumowanie: – Jak w przypadku każdego żaglowca – uwielbiam je malować, od potężnych galeonów po jednostki bardziej współczesne, takie jak Belem. ⛵ – To cywilna jednostka o wartości 15 punktów, co odpowiada jej możliwościom w grze – mimo to potrafi być niezwykle użyteczna w różnych scenariuszach, zwłaszcza w misjach takich jak desant na wyspę czy kontrola boi. – Jej największym atutem jest doskonała zwrotność, a niewielki rozmiar pozwala łatwo ukryć ją za potężniejszymi okrętami eskadry. – Więcej o samej grze przeczytacie tutaj 👉 Bogowie Wojny: Togo – Blog wydawcy – Model Belem, podobnie jak inne jednostki, dostępny jest w sklepie wydawcy gry – Bolter.pl – Belem to niewielka, lecz niezwykle wszechstronna jednostka, która doskonale uzupełnia każdą flotę. Idealna do zadań pomocniczych, zwiadowczych czy transportowych – a przy tym stanowi prawdziwą ozdobę stołu. Dla każdego miłośnika morskich klimatów to model obowiązkowy! 🌊
🇬🇧 Recently, I finally managed to finish a project that began three years ago — the Aurora, a Russian Pallada-class cruiser, and one of the few ships from that era that have survived to this day. She proudly rests at the pier in Saint Petersburg, serving as a living monument to history. ⚓
Work on the model was delayed mainly because… the deck boats went missing — they disappeared without a trace three years ago. As it turned out, they had “escaped” among other miniatures — between units from Bolt Action, Warhammer Fantasy Battles, and a few other systems. 😄 Fortunately, after a long search, they were finally found, and Aurora could at last leave the shipyard in her full glory! 🚢
The Pallada-class cruisers (often known in Russia as “Diana-type protected cruisers”) were a group of three protected cruisers built for the Imperial Russian Navy (IRN) in the late 1890s. One ship of the class, Aurora, is still crewed by the Russian Navy, and maintained as a museum ship.
These heavily – for their class – armed ships will pose a threat to smaller ships, especially due to the large number of medium and small caliber guns. * – description of the Pallada class by GMBoardgames.
🇵🇱 W ostatnim czasie udało mi się wreszcie ukończyć rozpoczętą trzy lata temu Aurorę – rosyjski krążownik klasy Pallada, jeden z nielicznych okrętów z tamtej epoki, które przetrwały do dziś. Dumnie cumuje przy nabrzeżu w Sankt Petersburgu, będąc żywym pomnikiem historii. ⚓
Prace nad modelem przeciągnęły się głównie z powodu… zaginięcia łodzi pokładowych, które trzy lata temu zniknęły bez śladu. Jak się okazało, „uciekły” wśród innych figurek – między oddziałami z Bolt Action, Warhammera Fantasy Battles i kilku innych systemów. 😄 Na szczęście po długim czasie odnalazły się, a Aurora mogła wreszcie opuścić stocznię w pełnej krasie! 🚢
Pallada to seria trzech krążowników pancernopokładowych, zbudowanych w latach 90-tych XIX wieku. Jeden z okrętów tego typu – Aurora – ciągle istnieje jako okręt muzeum. Pallada jest silnie uzbrojona, zwłaszcza w artylerię lekką, więc jest bardzo dobrym okrętem, służącym do osłony ciężkich jednostek przez zagrożeniem ze strony niszczycieli i torpedowców. * – opis serii Pallada wg GMBoardgames.
🇬🇧 Summary: – The ship was a real pleasure to paint — in fact, it’s been almost finished for three years, if not for those missing boats. 😄 – For 215 points, you get a classic cruiser equipped with numerous light guns, a standard amount of medium artillery, and torpedoes. It’s definitely worth giving it better gunpowder, which significantly increases its effectiveness in battle. ⚓💥 – Aurora is a solid and atmospheric cruiser that performs excellently both in smaller skirmishes and large-scale battles. It perfectly embodies the spirit of the Imperial Russian Navy — reliable, resilient, and ready for the toughest fights. 🚢🇷🇺
🇵🇱 Podsumowanie: – Okręt był bardzo przyjemny w malowaniu — właściwie od trzech lat był prawie skończony, gdyby nie te zaginione łodzie. 😄 – W cenie 215 punktów otrzymujemy klasyczny krążownik z liczną lekką artylerią, standardową ilością artylerii średniej oraz torpedami. Zdecydowanie warto wyposażyć go w lepszy proch, co znacząco zwiększa jego skuteczność w boju. ⚓💥 – Aurora to solidny, klimatyczny krążownik, który świetnie sprawdza się zarówno w mniejszych potyczkach, jak i większych bitwach. Dobrze wpisuje się w charakter floty carskiej — niezawodny, wytrzymały i gotowy na najcięższe starcia. 🚢🇷🇺
🇬🇧 And the time has finally come for Beregond — a model I bought back in the previous edition together with Cirion. The latter was painted quite quickly, while Beregond — covered only with primer and with barely started skin tones, armor, and cloak — had been waiting for his turn for a long time, lost somewhere among many other unfinished miniatures.
But at last, the motivation appeared — our games based on scenes from The Lord of the Rings books and films, which we’ve been playing for some time now. And so, when it turned out that we were missing a painted Beregond… well, here he is! ⚔️🎨
🇵🇱 I nadszedł czas na Beregonda — model kupiony jeszcze w poprzedniej edycji wraz z Cirionem. Ten drugi szybko doczekał się malowania, natomiast Beregond, pokryty tylko podkładem i z ledwie zaczętą skórą, pancerzem oraz płaszczem, długo czekał na swoją kolej — zagubiony gdzieś wśród wielu innych rozpoczętych miniaturek.
W końcu jednak pojawiła się motywacja — nasze gry oparte na scenach z książek i filmów, które od pewnego czasu rozgrywamy. I tak, gdy okazało się, że brakuje nam pomalowanego Beregonda… cóż, oto on! ⚔️🎨