WFB: Bretonnia vs Empire (EN🇬🇧/PL🇵🇱) Sobota, List 9 2019 

🇵🇱 W chłodną listopadową sobotę, 09.11.2019, zagraliśmy z Mariem z Maniexite w Warhammer Fantasy Battle, VII edycję, na 1000 punktów na stronę.

Moja armia przed bitwą. W jej skład wchodzili, od lewej: konni giermkowie, czarodziejka Melisanda z pergaminem rozproszenia, Błędni Rycerze, Rycerze Graala dowodzeni przez paladyna Tancreda, chorąży armijny oraz oddział Rycerzy Królestwa.

🇬🇧 On a cold November Saturday, 9 November 2019, Mario from Maniexite and I played a game of Warhammer Fantasy Battle, 7th edition, at 1000 points per side.

My army before the battle. From left to right, it consisted of: Mounted Yeomen, the sorceress Melisanda with a Dispel Scroll, Knights Errant, Grail Knights led by the paladin Tancred, the Battle Standard Bearer, and a unit of Knights of the Realm.

🇵🇱 Podsumowanie:
– Nadal nie mam dobrego pomysłu na rozpiskę Bretonnii na 1000 punktów.
– Doskonale zdawałem sobie sprawę, że przeciw armii liczniejszej pod względem modeli mogę sobie nie poradzić.
Mario przygotował bardzo pomysłową rozpiskę Imperium, a oddział rajtarów został przez niego wykorzystany naprawdę bardzo efektywnie.

🇬🇧 Summary:
– I still do not have a good idea for a Bretonnian army list at 1000 points.
– I was well aware that this army might struggle against forces with a much higher model count.
Mario brought a very clever Empire list, and his unit of Pistoliers was used very effectively.

WFB: Gotrek & Felix (EN🇬🇧/PL🇵🇱) Poniedziałek, Sier 26 2019 

🇵🇱 Po ponownym przeczytaniu noweli „Zabójca Trolli” w tłumaczeniu wydawnictwa Copernicus postanowiłem zdobyć figurki Gotreka i Feliksa. Od podjęcia decyzji do jej realizacji minęło niewiele czasu, a od momentu, gdy modele do mnie dotarły, do ich pomalowania upłynęło tylko odrobinę więcej.

I oto są – bohaterowie Starego Świata.

Pewnie mógłbym jeszcze coś tutaj poprawić, na przykład pomalować oczy – ale nadal nie potrafię robić tego dobrze.

🇬🇧 After rereading “Trollslayer” in the Copernicus translation, I decided to get miniatures of Gotrek and Felix. Not much time passed between making that decision and carrying it out, and only a little more passed between the models arriving and me getting them painted.

And here they are – heroes of the Old World.

I could probably still improve a few things here, for example by painting the eyes – but I still do not know how to do that well.

WFB: Bretonnia vs Skaveny (EN🇬🇧/PL🇵🇱) Sobota, Lip 6 2019 

🇵🇱 Dnia 6.07.2519 roku kalendarza imperialnego ze złowrogich ostępów Masywu Orków wypełzła plugawa horda Skavenów, by ogniem i spaczeniem nękać spokojne sioła Bretonnii. Wieść o tej nowej napaści dotarła szybko do rycerzy hrabstwa Beauville, a ci, zgromadzeni pod sztandarem swego pana, Tancreda, dosiedli rumaków i ruszyli, by ukarać podłe pomioty Chaosu.

Na czele bretońskich sił stanęli Rycerze Królestwa z Beauville oraz dumni Rycerze Graala, których obecność napełniała serca wiernych otuchą, a nieprzyjaciół lękiem.

Naprzeciw nim zebrała się część skaveńskiej hordy – piskliwa, cuchnąca i pełna zdradzieckich machin oraz spaczonej broni.

Bretońscy rycerze porzucili tabor i bez zwłoki ruszyli na odsiecz napadniętej wiosce, wiedząc, że każde opóźnienie oznaczać może śmierć niewinnych i kolejne bluźnierstwo przeciw Pani Jeziora.

Pierwsza inicjatywa należała do Skavenów, lecz jak to często bywa z ich chorą technologią, bardziej ufającą szaleństwu niż rzemiosłu, zawiodła ich w decydującej chwili.

Linia bojowa skavenów przedstawiała się groźnie: dwa oddziały klanratów z miotaczami spaczenia, działo, dwóch bohaterów oraz szczuroogry – razem 660 punktów brudnej, cuchnącej nienawiści.

Pole bitwy zdobiła piękna sceneria pożyczona od Planszóweczki, która doskonale oddawała ducha dawnego Starego Świata.

W takim świecie obowiązuje tylko jedna prawda – ten, kto przeżyje dzień dzisiejszy, będzie mógł walczyć jutro.

Spragnieni chwały Błędni Rycerze opuścili kopie i zaszarżowali na potężne szczuroogry. Jedynym magicznym artefaktem, jaki niosła moja armia, był Sztandar Błędnych Wojen, pod którym młodzi rycerze szukali sławy, honoru i być może śmierci godnej pieśni.

Ku chwale Bretonnii wszystkie szarże dosięgły swoich celów.

I choć krew lała się obficie, a wielu młodych śmiałków legło pod ciosami bestii, Błędni Rycerze zwyciężyli. Tak oto, mimo strat, honor Beauville został ocalony, a skaveńska zaraza odparta – przynajmniej na ten jeden dzień.


🇬🇧 On the 6th day of July, 2519 by the Imperial Calendar, a foul Skaven horde crept forth from the dark reaches of the Orcal Massif, intent on harrying the quiet villages of Bretonnia with fire, warpstone and verminous malice. Word of this fresh outrage swiftly reached the knights of the county of Beauville, and gathered beneath the banner of their lord, Tancred, they mounted up and rode forth to chastise the loathsome mutant spawn of Chaos.

At the head of the Bretonnian force rode the noble Knights of the Realm of Beauville, accompanied by the proud Grail Knights, whose presence filled faithful hearts with courage and their enemies with dread.

Against them stood part of the Skaven horde – shrieking, foul-smelling, and bristling with treacherous engines and blasphemous warp-weapons.

The Bretonnian knights left behind their baggage train and hastened to relieve the stricken village, knowing full well that every moment lost meant more innocent blood spilled and another insult against the Lady.

The opening move belonged to the Skaven, yet, as so often with their deranged contraptions, their infernal technology failed them at the critical hour.

The Skaven battle line was a grim one indeed: two units of Clanrats with Warpfire Throwers, a cannon, two heroes, and hulking Rat Ogres660 points of filth, frenzy and malice.

The battlefield itself was made all the finer by the beautiful scenery borrowed from Planszóweczka, lending the clash all the flavour of the Old World at its finest.

In such a world there is but one harsh truth – he who survives today may yet fight again tomorrow.

Hungry for glory, the Knights Errant lowered their lances and thundered into the Rat Ogres. The only magical item borne by my army was the Errantry Banner, beneath which those young knights sought honour, renown, and perhaps a heroic death worthy of song.

To the glory of Bretonnia, all charges struck home.

And though the fighting was bloody and many brave young nobles fell beneath fang and claw, the Knights Errant were victorious. Thus, despite their losses, the honour of Beauville was preserved, and the Skaven menace beaten back — if only for a single day.

🇵🇱 Podsumowanie:
– Zagraliśmy z Łukaszem na małe punkty – 660 dla Skavenów i 650 dla Bretonnii.
– Wystawiłem kawalerię, ponieważ moja piechota nadal nie jest ukończona, a spakowanie 18 figurek jest jednak znacznie szybsze niż pakowanie na przykład 60 czy więcej.
– O ile się nie mylę, była to pierwsza gra Łukasza w WFB, więc partia miała też charakter szkoleniowy.

🇬🇧 Summary:
– Łukasz and I played a small-points game – 660 points for the Skaven and 650 for Bretonnia.
– I fielded a cavalry force because my infantry is still unfinished, and packing 18 miniatures is much faster than packing, say, 60 or more.
– If I remember correctly, this was Łukasz’s first game of WFB, so it also served as a training game.

WFB: Bretonnia vs Vampire Counts (EN🇬🇧/PL🇵🇱) Sobota, Gru 29 2018 

🇵🇱 U schyłku 2018 roku udało nam się zagrać w Warhammer Fantasy Battle na zasadach 7. edycji. Wystawiłem swoją bretońską armię z 6. edycji przeciwko wampirom Mańka z 7. edycji. Zagraliśmy na 1200 punktów na stronę.

W skład mojej armii wchodziły trzy oddziały rycerstwa: Błędni Rycerze, Rycerze Królestwa oraz Rycerze Graala. Całością dowodził paladyn Tancred de Beauville, wspierany przez magiczne moce Panny Graala Melisandy oraz chorążego armijnego Repanse de Beauville.

Siły nieumarłych składały się z dwóch oddziałów jazdy, oddziału upiorów, dużego oddziału szkieletów oraz zombie. Dowodził nimi bezimienny upiór, wspierany przez nekromantę.

🇬🇧 At the end of 2018, we managed to play a game of Warhammer Fantasy Battle using the rules of 7th edition. I fielded my 6th edition Bretonnian army against Maniek’s 7th edition Vampires. We played 1200 points per side.

My army consisted of three units of cavalry: Knights Errant, Knights of the Realm, and Grail Knights. The force was led by the paladin Tancred de Beauville, supported by the magical powers of the Grail Damsel Melisanda and the army standard bearer Repanse de Beauville.

The Undead force consisted of two cavalry units, a unit of wights, a large unit of skeletons, and zombies. They were led by an unnamed wight, supported by a necromancer.

🇵🇱 Podsumowanie:
– Zabrakło piechoty, która mogłaby podtrzymać walkę i zapewnić szeregi.
– Miałem za mało jednostek – zwykle wystawiałem także konnych giermków, pegazy i łuczników.
– Muszę lepiej przemyśleć rozpiski na bitwy poniżej 2000 punktów i w końcu dokończyć rozpoczęte modele.

🇬🇧 Summary:
– I lacked infantry that could have kept the fight going and provided ranks.
– I had too few units — I would normally also field mounted yeomen, Pegasus Knights, and bowmen.
– I need to rethink my army lists for battles below 2000 points and finally finish the models I have already started.

Życzenia i podsumowanie 2018 (EN🇬🇧/PL🇵🇱) Wtorek, Gru 25 2018 

🇵🇱 Na wstępie chciałbym życzyć wszystkim Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku – lepszego od poprzedniego. Dużo zdrowia dla Was i Waszych bliskich, wspaniałych ludzi na Waszej drodze oraz spełnienia zarówno tych małych, jak i tych największych marzeń. Światu życzę przede wszystkim pokoju i stabilizacji – zwłaszcza Jemenowi, Syrii, Ukrainie, Palestynie, Irakowi i wielu innym miejscom na świecie – a także wzajemnego zrozumienia i wybaczenia, płynących z pamięci o przeszłości, byśmy mogli budować lepszy świat.

Podsumowanie 2018 roku:

Bolt Action

  • Finowie – wciąż wiele modeli czeka na pomalowanie, ale armia jest już na tyle duża, że mogę wystawiać ją na większe punkty.
  • Rosjanie – jeśli chodzi o pojazdy, prawie wszystko mam już pomalowane, ale więcej piechoty czeka jeszcze na swoją kolej, niż jest gotowej.
  • Najjaśniejsza II RP – wszystko jest już w podkładzie i czeka na swoją kolej.
  • Armia Krajowa – wciąż czekam, aż dotrze, a Chwat czeka na sklejanie.

Warhammer 40k

  • Gwardia Imperialna – większość tego, co mam, jest już skończona, choć kilka rzeczy wciąż leży jeszcze na wypraskach. Dzięki Krzyśkowi gram dość regularnie.

Warhammer Quest

  • Przeżyliśmy kilka przygód w ponurym i niebezpiecznym świecie. Gra jest bardzo fajna i wciąż grywalna. Dzięki, Genialny Wydawco 😉

Warhammer Fantasy Battle

  • Bretonnia – mimo że zbieram ją już od 20 lat, nadal nie mam wielu świetnych modeli, a sporo z nich wciąż pozostaje nieskończonych.
  • Lizardmeni – na bazie tego, co miał mój brat, postanowiłem zbierać tę armię z myślą o VI edycji.
  • 9th Age – po kilku grach z Marcinem stwierdziłem, że wracam do gry wydanej przez GW.

Frostgrave

  • Bardzo fajny, niewielki skirmish – na pewno jeszcze w niego niedługo zagramy.

Age of Sigmar

  • Zaczęło się od zestawu Hammerhal, a skończyło na wymianie z Mańkiem. Dzięki temu mam teraz niewielką armię Sigmarytów, ale na razie nie planuję jej dalej rozwijać.

Team Yankee

  • W ostatnich dniach grudnia, zachęcony przez Mańka, zacząłem zbierać Związek Radziecki z epoki zimnej wojny. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Fallout: Wasteland Warfare

  • Zacząłem zbierać ten system, ale temat naszych gier na razie przygasł. Rozegraliśmy kilka partii testowych i jeśli jeszcze do niego wrócimy, może zrobić się naprawdę ciekawie.

🇬🇧 At the beginning, I would like to wish everyone a Merry Christmas and a Happy New Year – one better than the last. I wish you and your loved ones good health, wonderful people on your path, and the fulfilment of both your smaller and your greatest dreams. To the world itself, I wish peace and stability – especially for Yemen, Syria, Ukraine, Palestine, Iraq, and many other places – as well as mutual understanding and forgiveness, built on the memory of the past, so that we may create a better future.

My summary of 2018:

Bolt Action

  • Finns – many models are still waiting to be painted, but the army is already large enough to field at higher points levels.
  • Russians – as far as vehicles are concerned, almost everything is painted, but when it comes to infantry, there are still more models waiting in the queue than already finished.
  • My beloved Second Polish Republic army – everything is already undercoated and waiting for its turn.
  • Home Army – I am still waiting for it to arrive, while the Chwat is waiting to be assembled.

Warhammer 40k

  • Imperial Guard / Astra Militarum – most of what I own is already finished, with only a few things still left on sprues. Thanks to Krzysiek, I play this game fairly regularly.

Warhammer Quest

  • We survived a few adventures in a grim and dangerous world. It is a very enjoyable game and still highly playable. Thank you, Games Workshop 😉

Warhammer Fantasy Battle

  • Bretonnia – although I have been collecting it for 20 years, I still do not own many of the really great models, and quite a few are still unfinished.
  • Lizardmen – based on what my brother already had, I decided to start collecting this army for 6th edition.
  • 9th Age – after a few games with Marcin, I decided to return to the original game published by GW.

Frostgrave

  • A very fun small-scale skirmish game – we will definitely play it again soon.

Age of Sigmar

  • It started with the Hammerhal box set and ended with a trade with Maniek. Thanks to that, I now have a small Sigmarite force, though for the moment I do not plan to expand it any further.

Team Yankee

  • In the last days of December, encouraged by Maniek, I started collecting a Soviet army from the Cold War era. We will see where it leads.

Fallout: Wasteland Warfare

  • I started collecting it, but the topic of actually playing it has gone quiet for now. We played a few test games, and if we return to it, it could become a very interesting system for us.

WFB: Bretonnia vs Undead (EN🇬🇧/PL🇵🇱) Sobota, List 3 2018 

🇵🇱 Jakiś czas temu pisałem z Mariem z Maniexite o rozegraniu partii w klasycznego Warhammera Fantasy Battle, a dokładniej w V edycję – pierwszy system, w jaki grałem ponad 20 lat temu. Umówiliśmy się na bitwę na 1400 punktów: Bretonnia przeciwko klasycznym Nieumarłym z czasów sprzed podziału na Wampiry i Królów Grobowców.

🇬🇧 Some time ago, Mario from Maniexite and I were talking about playing a game of classic Warhammer Fantasy Battle, specifically 5th edition – the first system I played more than 20 years ago. We agreed on a 1400-point battle: Bretonnia versus the classic Undead from before they were split into Vampires and Tomb Kings.

🇵🇱 Podsumowanie:
– mimo tylu lat jest to nadal fajna gra, chociaż szósta edycja była wg mnie fajniejsza.
– mając tyle edycji pozostanę przy WFB do 8 edycji włącznie.
– jest tyle modeli którymi nie grałem – Mario chce pierwszy raz zagrać Nagashem, ja myślę o Królu albo o Zielonym Rycerzu których nigdy nie użyłem.
– mogę tylko podziękować Games Workshop, że dzięki niemu i WFB (Bretonnii) zacząłem w ogóle grać w gry bitewne. Wielkie dzięki dla ś.p. czasopisma Gambler i artykułu o grach GW – dzięki niemu dowiedziałem się, że są takie gry. By nie zapomnieć – dzięki sklepikowi szefowej na Igielnej we Wrocławiu, gdzie poznałem parę osób które znam do tej pory (Gargamel, Pawkens).
– zasady muszę doczytać, bo po 16-17 latach nie wszystko się perfekcyjnie pamięta ;-).
– młody chłopak (10 lat?) podszedł i zapytał, nie wiedziałem o co chodzi – a ten zapytał czy to WFB.
– Planszóweczko – dzięki za świetne tereny do gier!
– Dzięki Mario za świetną grę!

🇬🇧 Summary:
– with so many years it was released it’s still good game, yet I prefer sixth edition.
– when I have so many editions of WFB I will stay with them up to 8th.
– there are so many models I never played – Mario wants to play his first game with old Nagash, I think about King or Green Knights which I never used.
– I can say thank you to Games Workshop, thankfully for them and they WFB (Bretonnia) I started playing tabletop wargames at all. Many thanks to old monthly PC games magazine Gambler and article about hobby – without that I would never start playing. To not forget about shop on Igielna when I meet some people I still know (Gargamel, Pawkens).
– I need to read all rules again, as after 16-17 years I don’t remember everything ;-).
– young boy (10?) came and asked, I did not know about what he is asking and he asked if it’s WFB.
– Planszóweczko – thanks for great terrains for our game!
– Thank you Mario for great game!

WFB: Louen Leoncoeur (EN🇬🇧/PL🇵🇱) Niedziela, Czer 10 2018 

🇵🇱 Louen Leoncoeur uczyni Bretonnię znów wielką!

Po kilkunastu latach od zakupu w końcu udało mi się ożywić ten model. Moja Bretonnia nareszcie doczekała się swojego monarchy. Na razie co prawda bez flagi i z czarną kopią – zabrakło mi pomysłu na kolor drzewca, a sama flaga gdzieś zaginęła wśród wielu podobnych części – ale najważniejsze, że król w końcu stanął do boju.

🇬🇧 Louen Leoncoeur will make Bretonnia great again!

After more than a dozen years since buying it, I finally managed to bring this model to life. My Bretonnia has at last gained its monarch. For now, admittedly, he is still without his banner and armed with a black lance – I could not decide on a colour for the shaft, and the banner itself got lost somewhere among many other similar bits – but the most important thing is that the king has finally taken to the field.

Warhammer Quest – czyli powrót do klimatu WFRP I ed. i WFB V ed. (EN🇬🇧/PL🇵🇱) Niedziela, Lu 25 2018 

🇵🇱 W mroźną sobotę, 24.02.2018, przenieśliśmy się w Planszóweczce do czasów, gdy miłościwie panował nad nami Imperator Karl Franz, a Stary Świat wciąż trwał jeszcze w swojej klasycznej postaci. Niestety bogowie o nas zapomnieli — przede wszystkim Ranald nie obdarzył nas szczęściem, przez co niemal każdy z naszych bohaterów trafił ostatecznie do królestwa Morra.

Pomysł, by zagrać właśnie w Questa, wyszedł od Mańka z Maniezie, i szybko znalazła się grupa chętnych, by ruszyć do lochów po relikwie i złoto. Graliśmy w zmieniającym się składzie: Maniek, Cacymił, Łukasz, Paweł, Franek oraz ja.

Pierwsza gra – tak, rozegraliśmy ich trzy albo cztery; jedna z nich, zdaje się, nie doczekała się zdjęć, i to właśnie ta, z której wyszliśmy cało. To zdjęcie może wydawać się niewyraźne, ale najważniejszy element naszej rozgrywki, jeśli chodzi o fazę magii, znajduje się na pierwszym planie.

Następnym razem muszę poprawić się, jeśli chodzi o jakość zdjęć. Wyrzucenie jedynki – zwanej potocznie „pałą” – w fazie magii sprawia, że losuje się potwory. Tak więc nasza grupa już chwilę po wejściu do lochu została zaatakowana przez wynaturzone szczury, którym niestraszny byłby żaden kot.

Brudni, brzydcy i zieloni – pojedynczo nie są szczególnie groźni, ale w grupie potrafią być naprawdę niebezpieczni, co zresztą pokazała nasza ostatnia rozgrywka.

Skaveni za każdym rogiem – aż chciałoby się znaleźć jakieś Magię i Miecz In Memoriam poświęcone tym stworzeniom, które podobno czają się za każdą skałą i w każdym krzaku.

I to był koniec dla połowy drużyny – komnata się zawaliła, a każdy, kto nie dobiegł do wyjścia, ginął na miejscu. W ten sposób zginął pierwszy bohater, którym grałem – krasnolud Gimli – wraz z barbarzyńcą z dalekiej północy, którego imię było wyjątkowo trudne do wymówienia.

Druga gra, którą rozegraliśmy już w trzy osoby, odbyła się tym razem w składzie: elf, czarodziej i bretoński rycerz. Na naszą drogę wyskoczył minotaur Nurgla, potężnie zmutowany przez swojego mrocznego boga. Po zabiciu przeklętego stwora drużyna ruszyła dalej.


🇬🇧 On a freezing Saturday, 24.02.2018, we transported ourselves at Planszóweczka back to the days when Emperor Karl Franz still ruled over us graciously, and the Old World was still alive in its classic form. Sadly, the gods had forgotten us — above all, Ranald did not bless us with luck, and as a result nearly every one of our heroes ultimately ended up in the realm of Morr.

The idea to play Quest came from Maniek from Maniezie, and it did not take long for a group of willing adventurers to gather and head into the dungeons in search of relics and gold. We played in a changing line-up: Maniek, Cacymił, Łukasz, Paweł, Franek, and me.

The first game — yes, we played three or maybe even four of them; one of them, it seems, was never photographed, and that was the one we actually survived. This photo may seem a little blurry, but the most important element of our game, at least as far as the magic phase is concerned, is right there in the foreground.

Next time I really need to do better when it comes to photo quality. Rolling a one — commonly known as a fumble — in the magic phase means that monsters are drawn. So, only moments after entering the dungeon, our group was attacked by warped rats that no cat in the world would have scared off.

Dirty, ugly, and green — on their own they are not especially dangerous, but in a group they can be truly deadly, as our latest game clearly showed.

Skaven around every corner — it almost makes you wish there were some kind of Talisman In Memoriam dedicated to those creatures that supposedly lurk behind every rock and in every bush.

And that was the end for half of the party — the chamber collapsed, and anyone who failed to reach the exit died on the spot. That was how the first hero I played, the dwarf Gimli, met his end — together with a barbarian from the far north whose name was exceptionally difficult to pronounce.

The second game, which we played with just three people, featured a party made up of an elf, a wizard, and a Bretonnian knight. A Minotaur of Nurgle, heavily mutated by his dark god, leapt into our path. After killing the accursed beast, the party pressed on.

🇵🇱 Podsumowanie:
– Mam nadzieję, że jeszcze zagramy w tę grę, bo w odpowiednim gronie potrafi dać naprawdę sporo frajdy, mimo że nie należy do łatwych. Mogę wręcz powiedzieć, że pierwsza rozgrywka była jednocześnie ciężka i na tyle motywująca, by spróbować ponownie.
– Zbyt wiele pechowych rzutów w fazie magii – zwłaszcza regularnie wypadająca „pała” – mocno utrudnia dotarcie do końca. Jeśli taki rzut zdarzy się jeszcze w głównej komnacie, szanse na przejście wyraźnie maleją.
– Jeżeli w komnacie znajduje się sarkofag ustawiony do wnętrza, z którego wychodzi Wojownik Chaosu, a dookoła stoi kilkunastu strzelców orków i goblinów, to również znacząco zmniejsza to szanse na opuszczenie lochów żywym.
– Skoro I edycję WFRP reklamowano hasłem: „Wkrocz w rzeczywistość gry Warhammer Fantasy Roleplay – w ponury świat niebezpiecznych przygód”, to Warhammer Quest powinien mieć o jedno słowo więcej: „…w ponury świat bardzo niebezpiecznych przygód”.
– Oby Games Workshop kiedyś doczekało się reedycji tego cuda, bo z chęcią zaopatrzyłbym się we własny egzemplarz. Czasem marzenia się spełniają. Te stare figurki orków i snottlingów od razu przywołują wspomnienia z młodości.
– Podręczniki do gry, które miałem okazję wcześniej przeglądać, przypomniały mi czasy fascynacji I edycją WFRP oraz V edycją WFB. Sama gra nie jest szczególnie trudna pod względem zasad – prawdziwym wyzwaniem są przeciwności losu. Ale kiedyś na pewno odkryjemy, jak z nimi walczyć.

🇬🇧 Summary:
– I hope we will play this game again, because with the right group it can be a lot of fun, even though it is not an easy game. I can honestly say that the first playthrough was both tough and motivating enough to make me want to try again.
– Too many unlucky rolls in the magic phase – especially the dreaded fumble coming up again and again – make it much harder to reach the end.
– And if that happens in the main chamber, the chances of making it through drop significantly. If there is a sarcophagus facing inward in the chamber, with a Chaos Warrior coming out of it, while a dozen or so Orc and Goblin archers stand around it, that also greatly reduces the chances of getting out of the dungeon alive.
– If the 1st edition of WFRP was advertised with the slogan: “Step into the reality of Warhammer Fantasy Roleplay – a grim world of dangerous adventures,” then Warhammer Quest should have one more word added: “…a grim world of very dangerous adventures.”
– Hopefully Games Workshop will one day reissue this wonder, because I would gladly get my own copy. Sometimes dreams do come true. Those old Orc and Snotling miniatures immediately bring back memories of my youth. The game rulebooks I had a chance to look through earlier reminded me of the days when I was fascinated by the 1st edition of WFRP and the 5th edition of WFB. The game itself is not especially difficult in terms of rules – the real challenge lies in the twists of fate. But one day we will surely discover how to deal with them.




Powrót do Warhammer Fantasy Battle (EN🇬🇧/PL🇵🇱) Sobota, Lu 17 2018 

🇵🇱 W sobotę 17.02 zagraliśmy w Planszóweczce w ramach powrotu do korzeni, czyli w 6. edycję WFB – a właściwie trochę w 6., a trochę w 7., bo przez cały czas byłem przekonany, że mam podręcznik do 6. edycji, a ostatecznie okazało się, że to jednak 7. edycja. W bitwie na 1400 punktów wzięły udział trzy armie: wampiry Mańka z Maniexite oraz ich przeciwnicy – krasnoludy Rafała z BarakVar i moja Bretonnia, którą zdążył już nieco pokryć kurz.

Jako ta „dobra” strona trochę wymieszaliśmy siły. Lewe skrzydło osłaniali Rycerze Graala z paladynem na czele, natomiast drugie skrzydło zabezpieczali Rycerze Królestwa wraz z doborową kompanią łuczników z Beauville. Krasnoludzka elita – w postaci katapulty, znakomitych strzelców i długobrodych – stanowiła solidną podporę centrum.

Czary, jak zwykle, wylosowałem raczej marne — ze Szkoły Życia trafiły mi się 1 i 4, co przy hordach ożywieńców Mańka było co najwyżej średnim wyborem. Magią Bretonnii byli więc przede wszystkim Graale, a magią krasnoludów – tradycyjnie –strzelanie. Krasnoludzka katapulta trafiająca w każdej turze to naprawdę piękna sprawa.

Poniżej kilka zdjęć:

🇬🇧 On Saturday, 17 February, we played at Planszóweczka as part of a return to our roots – namely, 6th edition WFB. Or rather, a bit of 6th and a bit of 7th, because the whole time I was convinced I had the 6th edition rulebook, only to discover in the end that it was actually the 7th edition one. Three armies took part in the 1400-point battle: Maniek’s Vampires from Maniexite, facing off against Rafał’s Dwarfs from BarakVar and my Bretonnia, which had already gathered a bit of dust.

As the “good” side, we mixed our forces a little. The left flank was covered by the Grail Knights led by a paladin, while the other flank was secured by the Knights of the Realm together with a select company of archers from Beauville. The Dwarven elite – in the form of a catapult, excellent shooters, and Longbeards – formed a solid backbone for the centre.

As usual, the spells I rolled were rather poor – I got 1 and 4 from the Lore of Life, which against Maniek’s hordes of undead was only an average choice at best. So the real magic of Bretonnia came mainly from the Grails, while the Dwarfs’ magic was, traditionally, shooting. A Dwarven catapult hitting its target every turn is truly a beautiful thing.

A few photos below:

🇵🇱 Podsumowanie:
– Po pierwsze – uwielbiam grać z Mańkiem, a Rafała również zacząłem bardzo cenić za klimat rozgrywki. Był to nasz pierwszy wspólny mecz, choć umawialiśmy się na niego już od kilku miesięcy.
– Po drugie – liczę na jakiś przyszły sojusz baronii Beauville z twierdzą-portem Barak Varr.
– Po trzecie – mimo że WFB nie jest już wspierany, nadal pozostaje pięknym systemem, w który naprawdę warto grać. Zwłaszcza że wciąż są ludzie, którzy potrafią podejść do niego po prostu dla czystej zabawy. Ostatnio częściej miałem kontakt z 9th Age, ale to jednak nie to samo.
– Po czwarte – wiem, że popełniłem błędy, i jestem pewien, że w księdze uraz moi krasnoludzcy bracia już je odnotowali.

Rezultat:
Sprzymierzone siły bretońsko-krasnoludzkie odniosły zwycięstwo, ale gra była bardzo wyrównana i zdecydowanie nie było to całkowite zwycięstwo sił dobra. Wampir zdołał uciec i bez wątpienia będzie jeszcze ścigany przez rycerzy próby, których zamierzam posłać jego śladem.

Błędy:
– Jak na WFB, mieliśmy na stole trochę zbyt dużo terenów – bardziej pasujących do Warheima, Bolt Action czy Frostgrave’a. Przynajmniej moim zdaniem, choć z drugiej strony zawsze warto spróbować czegoś nowego.
– Moja kawaleria – na te 700 punktów powinna była stać razem w jednym miejscu. To oczywiście tylko moje zdanie, ale przez to Rycerze Graala zbyt długo wracali po udanej szarży.
– Łucznicy – powinni byli uciekać przed zombie. Przed zombie. I jeszcze raz przed zombie. Człowiek uczy się na błędach.

🇬🇧 Summary:
First of all – I love playing with Maniek, and I have also really come to appreciate Rafał for the atmosphere he brings to the game. This was our first match together, although we had been trying to arrange it for several months.
Secondly – I am hoping for some future alliance between the Barony of Beauville and the fortress-port of Barak Varr.
Thirdly – even though WFB is no longer supported, it still remains a beautiful system that is truly worth playing. Especially since there are still people who can approach it simply for the pure fun of the game. Lately I have had more contact with 9th Age, but it is still not quite the same.
Fourthly – I know I made mistakes, and I am certain that my Dwarven brothers have already recorded them in the Book of Grudges.

Result:
The allied Bretonnian-Dwarven forces claimed victory, but the game was very balanced and it was definitely not a complete triumph for the forces of good. The vampire managed to escape, and no doubt he will still be hunted down by the Questing Knights I intend to send after him.

Mistakes:
The archers – they should have run away from the zombies. From the zombies. And from the zombies again. One learns through mistakes.
– For WFB, we had a bit too much terrain on the table – terrain that felt more suited to Mordheim, Bolt Action, or Frostgrave. At least in my opinion, although on the other hand it is always worth trying something new.
My cavalry – for 700 points, it should have been deployed together in one place. That is just my opinion, of course, but because of that the Grail Knights took too long to return after a successful charge.

Kingdom of Equitaine – piesze rycerstwo Czwartek, Paźdź 6 2016 

W przeciągu ostatniego roku, po wielu latach przerwy udało mi się rozegrać pewną ilość gier z kumplem grającym krasnoludami – najważniejsze w tym, że moi Bretończycy przestali się kurzyć. Sęk w tym, że armię czasem trzeba rozwinąć o brakujące formacje, jedną z nich są piesi rycerze którzy pojawili się w końcu w 9th Age. Obecnie zastanawiam się nad poniższymi figurkami firmy „Norba Miniatures” bardzo ładne modele i na pierwszy rzut oka są iście bretońscy.

foto-10-510x600

W planach rzeczy które kiedyś będę chciał kupić zostają rycerze próby oraz pielgrzymi wraz z relikwią, a póki co zostaje mi sporo figurek do pomalowania, które same się nie pomalują.

« Poprzednia stronaNastępna strona »