🇵🇱 Pierwszy rzut krasnoludzkich wojowników z 4. edycji (na pudełku nazwanych po prostu Dwarfs). Do pomalowania zostało jeszcze co najmniej 15 modeli, w tym grupa dowodzenia. Niestety zmywanie farby z modeli kupionych na Allegro nie idzie łatwo – dla odmiany oczyszczenie moich własnych figurek, kupionych jakieś 20 lat temu, poszło szybko i bezproblemowo. Oddział ten będzie częścią sił Imperium z wolnego miasta Middenheim w 4./5. edycji, a w 6./7. edycji posłuży jako sojuszniczy kontyngent krasnoludów. Około 20 lat temu, zainspirowany postacią Gimliego z „Władcy Pierścieni” Mistrza Tolkiena, kupiłem kilkunastu krasnoludów i działo, ale nigdy nie rozwinąłem tej armii.
Krasnoludy stoją w jednym szeregu, ale być może przy kolejnej partii pokuszę się o jakieś konwersje – aż prosi się o inne bronie albo kufel piwa w dłoni.
Dwuszereg w stylu 6. edycji.
🇬🇧 The first batch of 4th edition Dwarf warriors (simply labelled Dwarfs on the box). There are still at least 15 models left to paint, including the command group. Unfortunately, stripping the paint from the models bought on Allegro is not going very well – in contrast, cleaning up all the miniatures I bought around 20 years ago was quick and easy. This unit will become part of an Empire force from the free city of Middenheim in 4th/5th edition, while in 6th/7th edition it will serve as an allied Dwarf contingent. Around 20 years ago, inspired by Gimli, the hero from Tolkien’s “The Lord of the Rings,” I bought over a dozen Dwarfs and a cannon, but I never ended up expanding the army.
The Dwarfs are standing in a single rank for now, although with the next batch I may try some conversions – they almost beg for different weapons or perhaps a mug of beer in hand.
A two-rank formation, in the style of 6th edition.
🇵🇱 Kolejna odsłona WROhammera – tym razem gospodarzem był „Profi”. Zagraliśmy w dwóch czteroosobowych drużynach: żółtych i czerwonych. Każdy z uczestników wystawił armię na 1000 punktów, korzystając z zasad 7. edycji WFB. W skrócie: w pierwszej grze celem było zdobycie przedmiotu, w drugiej utrzymanie go, a w trzeciej gracz, który go zdobył, mógł wykorzystać jego moc.
Graliśmy w Planszóweczce na Bielanach Wrocławskich.
🇬🇧 Another round of WROhammer – this time hosted by “Profi.” We played in two four-player teams: the Yellows and the Reds. Each participant brought an army worth 1000 points, using the rules of 7th edition WFB. In short: in the first game, the objective was to capture the item, in the second to hold on to it, and in the third the player who had claimed it was allowed to use its power.
We played at Planszóweczka in Bielany Wrocławskie.
🇵🇱 Podsumowanie: – Wielkie dzięki dla Profi za podjęcie się organizacji wydarzenia, a także dla Planszóweczki za udostępnienie miejsca do gry. – Dziękuję wszystkim za świetną atmosferę i za przybycie! – Nadal nie mam pewności, co najlepiej wystawiać w Bretonnii na 1000 punktów. – W grze z krasnoludami miałem trochę szczęścia, ale popełniłem też błędy, które później próbowałem naprawiać. W starciu z orkami dużym błędem było nieprzekazanie przedmiotu Rycerzom Graala, a w grze z Mrocznymi Elfami zawaliłem kluczowe szarże.
🇬🇧 Summary: – Many thanks to Profi for organising the event, and also to Planszóweczka for providing the venue. – Thank you all for the great atmosphere and for coming! – I still am not sure what works best for Bretonnia at 1000 points. – In the game against the Dwarfs, I had some luck but also made mistakes that I later tried to fix. In the battle against the Orcs, a major mistake was not giving the item to the Grail Knights, and in the game against the Dark Elves, I wasted some crucial charges.
🇵🇱 Dzisiaj rozegraliśmy z Remo bitwę na 1600 punktów. Ja wystawiłem moją Bretonnię, a Remo swoje świetnie pomalowane krasnoludy. Pomysł na tę grę narodził się pod wpływem jednego posta o przecenionych matach – a że sam mam jedną z nich, to właśnie na niej rozegraliśmy nasze starcie.
To stworzenie akurat nie zostało przywołane przez bretońską czarodziejkę.
🇬🇧 Today, Remo and I played a 1600-point battle. I fielded my Bretonnians, while Remo brought his beautifully painted Dwarfs. The idea for this game came from a post about discounted gaming mats – and since I happen to own one of them, that was the mat we used for our battle.
That creature was not summoned by the Bretonnian sorceress.
🇵🇱 Podsumowanie: – Wynik punktowy to 1495 dla mnie do 742 dla Remo, ale gdyby rzuty Remo były trochę lepsze, jestem pewien, że różnica byłaby znacznie mniejsza. – Zawsze dobrze gra się przeciwko tak ładnie pomalowanej armii. – Mata od Tereny do Gier sprawdziła się bardzo dobrze, choć muszę jeszcze wyczyścić ją z sierści kota.
🇬🇧 Summary: – The final score was 1495 for me versus 742 for Remo, but if Remo’s dice rolls had been a bit better, I am sure the difference would have been much smaller. – It is always a pleasure to play against such a beautifully painted army. – The mat from Tereny do Gier / Terrain4Games worked very well, although I still need to clean the cat fur off it.
🇵🇱 Po ponownym przeczytaniu noweli „Zabójca Trolli” w tłumaczeniu wydawnictwa Copernicus postanowiłem zdobyć figurki Gotreka i Feliksa. Od podjęcia decyzji do jej realizacji minęło niewiele czasu, a od momentu, gdy modele do mnie dotarły, do ich pomalowania upłynęło tylko odrobinę więcej.
I oto są – bohaterowie Starego Świata.
Pewnie mógłbym jeszcze coś tutaj poprawić, na przykład pomalować oczy – ale nadal nie potrafię robić tego dobrze.
🇬🇧 After rereading “Trollslayer” in the Copernicus translation, I decided to get miniatures of Gotrek and Felix. Not much time passed between making that decision and carrying it out, and only a little more passed between the models arriving and me getting them painted.
And here they are – heroes of the Old World.
I could probably still improve a few things here, for example by painting the eyes – but I still do not know how to do that well.
W sobotę 17.02 zagraliśmy w Planszóweczce w ramach powrotu do korzeni w 6 edycję WFB (właściwie to trochę w 6 i trochę w 7 – w sumie cały czas myślałem, że mam podręcznik do 6, a jednak to był podręcznik do 7). W grze na 1400 punktów wzięły udział trzy armie: na 1400 punktów wampiry Mańka z Maniexite oraz jego przeciwnicy: krasnoludy Rafała z BarakVarr oraz moja Bretonnia (trochę przykrył ją kurz).
Jako ta dobra strona wymieszaliśmy się odrobinę i lewe skrzydło osłaniali rycerze Graala z paladynem na czele, drugie skrzydło ubezpieczali rycerze królestwa wraz z doborową kompanią łuczników z baronii Beauville. Krasnoludzka elita w postaci elitarnej katapulty oraz świetnych strzelców i długobrodych stanowiły podporę centrum.
Czary oczywiście wylosowałem jak zwykle do niczego, z szkoły życia 1 i 4 to naprawdę średni wybór patrząc na to 4 na ożywieńców Mańka, magią Bretonni byli Graale, magią Krasnoludów było strzelanie (krasnoludzka katapulta trafiająca co turę – to piękna sprawa).
Poniżej trochę zdjęć:
Łucznicy na czele z Pierre z Abeville znaleźli w ruinach beczułkę starego wina, dzięki temu wzniecili w sobie odwagę („Pierre, jak to nie strzelisz mu w oko, to ludojad! Ja – jak to nie strzelę, strzelę!). Po pierwszej salwie ubili trzy ghoule które następnie nie zdały paniki i prawie uciekły z pola bitwy.
Co to za „szmata” na polu i krzyczy w jakimś dziwnym narzeczu, czyż ona nie obraża naszej Pani? Strach na wróble czy co?
Bretońskie dziewczyny czują się dobrze w towarzystwie krasnoludów, od czasu do czasu 😉 .
Długobrodzi zgodnie z tradycją utrzymali centrum pola bitwy walcząc o ostatnie beczki limitowanej edycji Bugmana XXX.
Gabrielle i bitwa, nie mogła ich niestety wesprzeć czarami poza pozycją numer 1 z loży życia, w czym zdała egzamin.
Zombie rozbiły oddział walecznych łuczników, nieliczny wrócili do obozu.
Tancred de Beauville i jego rycerze Graala zaczęli polowanie na wampira, który zniknął wśród nastającej nocy.
Podsumowanie:
– po pierwsze uwielbiam grać z Mańkiem i zacząłem lubić grać z Rafałem za klimat (pierwszy raz graliśmy, a umawialiśmy się od paru miesięcy),
– po drugie liczę na jakiś sojusz baronii Beauville z twierdzą-portem Barak Varr,
– po trzecie – mimo tego, że WFB nie jest wspierany, to nadal jest to piękny system w który warto grać, zwłaszcza, że są ludzie którzy potrafią w to grać dla czystej zabawy (a my sobie zaczęliśmy przypominać ten system, u mnie ostatnio był 9th Age, ale to nie to),
– po czwarte wiem, że popełniłem błędy i w księdze uraz u moich krasnoludzkich braci są wypomniane.
Rezultat:
-sprzymierzone siły bretońsko-krasnoludzkie wygrały, ale gra była bardzo zrównoważona i nie było to totalne zwycięstwo tych dobrych (wampir uciekł i będzie poszukiwany przez poszukiwanych przeze mnie rycerzy próby).
Błędy:
– jak na WFB mieliśmy terenów pod Warheima, Bolt Action czy Frost Grave, za wiele na WFB – przynajmniej jak dla mnie, ale zawsze coś nowego,
– moja kawaleria – powinna na te 700 punktów stanąć w jednym miejscu, ale to jest moje zdanie – rycerze Graala za długo wracali po udanej szarży,
– łucznicy – powinni uciec przed zombie, zombie, zombie… na błędach się uczy.
– po stronie mojego sojusznika błędów nie widziałem.
🇵🇱 W sobotę 17.02 zagraliśmy w Planszóweczce w ramach powrotu do korzeni, czyli w 6. edycję WFB – a właściwie trochę w 6., a trochę w 7., bo przez cały czas byłem przekonany, że mam podręcznik do 6. edycji, a ostatecznie okazało się, że to jednak 7. edycja. W bitwie na 1400 punktów wzięły udział trzy armie: wampiry Mańka z Maniexite oraz ich przeciwnicy – krasnoludy Rafała z BarakVar i moja Bretonnia, którą zdążył już nieco pokryć kurz.
Jako ta „dobra” strona trochę wymieszaliśmy siły. Lewe skrzydło osłaniali Rycerze Graala z paladynem na czele, natomiast drugie skrzydło zabezpieczali Rycerze Królestwa wraz z doborową kompanią łuczników z Beauville. Krasnoludzka elita – w postaci katapulty, znakomitych strzelców i długobrodych – stanowiła solidną podporę centrum.
Czary, jak zwykle, wylosowałem raczej marne — ze Szkoły Życia trafiły mi się 1 i 4, co przy hordach ożywieńców Mańka było co najwyżej średnim wyborem. Magią Bretonnii byli więc przede wszystkim Graale, a magią krasnoludów – tradycyjnie –strzelanie. Krasnoludzka katapulta trafiająca w każdej turze to naprawdę piękna sprawa.
Poniżej kilka zdjęć:
🇬🇧 On Saturday, 17 February, we played at Planszóweczka as part of a return to our roots – namely, 6th edition WFB. Or rather, a bit of 6th and a bit of 7th, because the whole time I was convinced I had the 6th edition rulebook, only to discover in the end that it was actually the 7th edition one. Three armies took part in the 1400-point battle: Maniek’s Vampires from Maniexite, facing off against Rafał’s Dwarfs from BarakVar and my Bretonnia, which had already gathered a bit of dust.
As the “good” side, we mixed our forces a little. The left flank was covered by the Grail Knights led by a paladin, while the other flank was secured by the Knights of the Realm together with a select company of archers from Beauville. The Dwarven elite – in the form of a catapult, excellent shooters, and Longbeards – formed a solid backbone for the centre.
As usual, the spells I rolled were rather poor – I got 1 and 4 from the Lore of Life, which against Maniek’s hordes of undead was only an average choice at best. So the real magic of Bretonnia came mainly from the Grails, while the Dwarfs’ magic was, traditionally, shooting. A Dwarven catapult hitting its target every turn is truly a beautiful thing.
A few photos below:
🇵🇱 Podsumowanie: – Po pierwsze – uwielbiam grać z Mańkiem, a Rafała również zacząłem bardzo cenić za klimat rozgrywki. Był to nasz pierwszy wspólny mecz, choć umawialiśmy się na niego już od kilku miesięcy. – Po drugie – liczę na jakiś przyszły sojusz baronii Beauville z twierdzą-portem Barak Varr. – Po trzecie – mimo że WFB nie jest już wspierany, nadal pozostaje pięknym systemem, w który naprawdę warto grać. Zwłaszcza że wciąż są ludzie, którzy potrafią podejść do niego po prostu dla czystej zabawy. Ostatnio częściej miałem kontakt z 9th Age, ale to jednak nie to samo. – Po czwarte – wiem, że popełniłem błędy, i jestem pewien, że w księdze uraz moi krasnoludzcy bracia już je odnotowali.
Rezultat: Sprzymierzone siły bretońsko-krasnoludzkie odniosły zwycięstwo, ale gra była bardzo wyrównana i zdecydowanie nie było to całkowite zwycięstwo sił dobra. Wampir zdołał uciec i bez wątpienia będzie jeszcze ścigany przez rycerzy próby, których zamierzam posłać jego śladem.
Błędy: – Jak na WFB, mieliśmy na stole trochę zbyt dużo terenów – bardziej pasujących do Warheima, Bolt Action czy Frostgrave’a. Przynajmniej moim zdaniem, choć z drugiej strony zawsze warto spróbować czegoś nowego. – Moja kawaleria – na te 700 punktów powinna była stać razem w jednym miejscu. To oczywiście tylko moje zdanie, ale przez to Rycerze Graala zbyt długo wracali po udanej szarży. – Łucznicy – powinni byli uciekać przed zombie. Przed zombie. I jeszcze raz przed zombie. Człowiek uczy się na błędach.
🇬🇧 Summary: – First of all – I love playing with Maniek, and I have also really come to appreciate Rafał for the atmosphere he brings to the game. This was our first match together, although we had been trying to arrange it for several months. – Secondly – I am hoping for some future alliance between the Barony of Beauville and the fortress-port of Barak Varr. – Thirdly – even though WFB is no longer supported, it still remains a beautiful system that is truly worth playing. Especially since there are still people who can approach it simply for the pure fun of the game. Lately I have had more contact with 9th Age, but it is still not quite the same. – Fourthly – I know I made mistakes, and I am certain that my Dwarven brothers have already recorded them in the Book of Grudges.
Result: The allied Bretonnian-Dwarven forces claimed victory, but the game was very balanced and it was definitely not a complete triumph for the forces of good. The vampire managed to escape, and no doubt he will still be hunted down by the Questing Knights I intend to send after him.
Mistakes: – The archers – they should have run away from the zombies. From the zombies. And from the zombies again. One learns through mistakes. – For WFB, we had a bit too much terrain on the table – terrain that felt more suited to Mordheim, Bolt Action, or Frostgrave. At least in my opinion, although on the other hand it is always worth trying something new. – My cavalry – for 700 points, it should have been deployed together in one place. That is just my opinion, of course, but because of that the Grail Knights took too long to return after a successful charge.