Wesołych Świąt Bożego Narodzenia, zdrowych, pogodnych, rodzinnych i najlepiej bez tematów związanych z polityką w ogóle! Życzę świata, gdzie ludzie będą żyli między sobą w pokoju, bez wojen na których zarabia wielki biznes a krzywdy doznają zwykli śmiertelnicy – niezależnie od koloru skóry czy wyznawanej wiary. Właściwie powtórzę swoje życzenia z przed roku – życzę pokoju w Europie – końca wojny między Rosją a Ukrainą – bardzo medialnego w Europie, ale no właśnie – a gdzie Armenia, Jemen, Palestyna i wiele innych miejsc rozrywanych konfliktami? Życzę restartu między zwaśnionymi narodami podobnego do listu biskupów polskich do niemieckich, życie jest za krótkie by ślepo nienawidzić, jako że „wojna, wojna nigdy się nie zmienia” (Fallout).
Ci co mnie znają wiedzą doskonale, że mam też przyjaciół w Rosji czy też z Rosji, moja świetna przyjaciółka którą poznałem przez Last FM, za czasów jego świetności jest mieszkanką Moskwy, z przyczyn osobistych bardzo chciałbym, by Polska z Rosją zakopała topór wojenny.
I wish you all Merry Christmas as God was born, healthy, happy, family and after all without talking about politics at all. I wish you all world, where people could live in peace, without wars on which only great buisness earn, but mere mortals suffers – it doesn’t matter what skin colour they have or which religion they believe. Generally I will say what I wished year ago – I wish peace in Europe – end of war beetwen Russia and Ukraine – popular in European medias, but – where is Armenia, Jemen, Palestine and many other places torn apart by wars? I wish a restart beetwen the warring nations similar to this from a letter from Polish catholich bishops to German bishops, life is generally too short to blindly hate, as „war, war never change” (Fallout).
Those, who know me better knows, that I have friends in Russia and Russians who are out of Russia, my best friend which I meet on Last FM, during it good times is citizen of Mosow, from my personal side I warmly wants, that I would like Poland and Russia to bury the battle axe.
O tej kolędzie jest trochę Tutaj. About this Christmas Carol is HERE.
Coś, co wydarzyło się w trakcie wielkiej wojny. Something which happend during Great War.
W ostatnią sobotę z przyjaciółmi – Łukaszem ‚Cornholio’ i Maximem wybraliśmy się w podróż z Wrocławia, stolicy Dolnego Śląska na turniej do Poznania, stolicy Wielkopolski. Turniej został zorganizowany w poznańskim Wargamerze przez Kostką i Miarką – i jest to moje ulubione wydarzenie w Bolt Action z paru względów – atmosfera, dzięki Matiemu i Profesorowi, a przede wszystkim graczom z Poznania i z innych miast którzy w tym wydarzeniu, które odbywało się na zasadach turnieju uczestniczyli.
A jak było na Drugim Parowym Turnieju w Bolt Action w Poznaniu? Było świetnie – po prośbach nie tylko od naszej trzy osobowej grupy, o skrócenie czasu turnieju organizatorzy przystali na propozycje i zagraliśmy dwie gry – obie były świetne. Niestety połączenie kolejowe między Poznaniem a Wrocławiem jest świetne do pewnej godziny, potem trzeba czekać – mam nadzieję, że kiedyś odbędzie się turniej dwudniowy – gdzie po sobotnich potyczkach będzie można pójść na piwo, a w niedzielę zagrać grę czy dwie więcej i wracać.
Mój i Łukasza sojusz polsko-rosyjski pierwszą grę stoczył przeciw Amerykanom i Rumunom, błędy które popełniliśmy sprawiły, że przegraliśmy 14:7 wobec drużyny gospodarzy pod wodzą „Profesora”. W trakcie potyczki sprawdzili się saperzy szturmowi w pancerzach bohatersko walcząc o punkt w centrum stołu. Sporo spustoszenia uczynił amerykański bombowiec na którego po stracie Gaz-AA nie mieliśmy sił, by go odpędzić.
W kolejnej potyczce zagraliśmy z Łukaszem asymetryczną grę, ponieważ naszym przeciwnikiem były nacje którymi sami graliśmy, czyli Polska i Rosja. Ta rozgrywka została stoczona w równie świetnym stylu jak gra pierwsza – było wiele punktów akcji, obie strony starały się wygrać, a skończyło się remisem 14:14. Bohaterskie szarże polskich ułanów wobec spalonych szarż z powodu nie zdania morale na zawsze pozostaną w naszej pamięci 🙂 .
Trochę zdjęć których nie straciłem z powodu restartu baterii w telefonie z naszej drugiej gry:
Kozacy, szable w dłoń!
I trochę więcej zdjęć z turnieju które otrzymałem od naczelnego fotografa – Mateusza Bulińskiego.
Jeden z organizatorów Z Kostką i Miarką. Dzięki Mati za organizację i parę świetnych rozmów i Predatora na koszt firmy.Nasza pierwsza gra – bardzo fajna, lubię gry gdzie można po prostu pogadać o historii okresu a także o mieście gospodarzu i po prostu na luzie pograć. Przedział wiekowy czy płeć nie ma w grach figurkowych znaczenia, także w Bolt Action. Cały ja.Nasi przeciwnicy z gry pierwszej, dzięki Panowie za super grę!Maxim też tu jest!Bez Cornholio który się zapodział na obiedzie.
Podsumowanie: – wielkie dzięki dla organizatorów z „Z Kostką i Miarką” za świetne wydarzenie, które wszelkimi środkami będę starał się promować u nas we Wrocławiu. Wargamer– dzięki za świetne miejsce do grania w Poznaniu, gdybym był mieszkańcem stolicy Wielkopolski, na pewno bym u was mieszkał tak jak to robię we wrocławskim Bolterze. Oczywiście wspieram akcję „Kupuję tam gdzie gram” – serdecznie polecam kupowanie w miejscu w którym gracie! – wielkie dzięki dla sponsorów, którzy sprawili, że każdy opuścił turniej z nagrodą, a tych było bardzo dużo do wyboru. – na pewno do was wrócimy, bo po dwóch turniejach w Bolt Action wiem, że uwielbiam z wami grać. Ludzie z którymi do tej pory grałem – świetna atmosfera. – Bolt Action można zarzucać, że nie jest grą turniejową – a ja powiem uczciwie, że i tak i nie, bo można w nią grać tak do piwa i można w nią grać kompetentywnie – bo dlaczego by nie? Celem gier bitewnych jest spotkanie się z ludźmi, poznawanie nowych osób, składanie i malowanie i granie. Można przy jej użyciu symulować wydarzenia z przeszłości jak np. Zasadzka na ulicy Marszałkowskiej w Warszawie czy np. desant w Normandii który powstał w czasach kiedy Bolter miał okazję współpracować z IPN. – dzięki WFB i akcjom sugerującym granie ponad granicami, dzięki któremu poznałem przyjaciół w czeskiej Pradze padło na Poznań, ale tutaj jest to Bolt Action i wciągnął mnie Cornholio pytając o to, czy zagram w parze – granie w obu miastach ma swój urok. – a samo miasto Poznań – polubiłem, niestety nie znam go, a jest tam parę miejsc które chciałbym zobaczyć jak muzeum z bronią pancerną i paroma radzieckimi czołgami które są na chodzie. A i pewne miejsca znane mi z historii, jak lotnisko czy miejsca drogie Poznaniakom, o których jako mieszkaniec Wrocławia nie mam pojęcia. Wielkopolska jako miejsce jednego z udanych powstań na zawsze będzie w moim sercu i z chęcią tam wrócę.
Gry figurkowe o których traktuje ten artykuł możemy podzielić na kilka różnych rodzajów – dla każdego coś miłego – zacznijmy od gier z kanonu fantastyka – Middle Earth SBG, Song of Ice&Fire, liczne gry typu ‚skirmish’ w klimacie fantasy czy grim dark wydawane np. przez Games Workshop jak np. Blood Bowl, Kill Team, War Cry czy planszowy Warhammer Underworlds. Są także historyczne gry takie jak Bogowie Wojny: Togo, Bolt Action czy Saga – chociaż ta ostatnia poza wersją historyczną ma także zestaw zasad typowy dla gry fantasy. Cechą wspólną tych gier jest cena i możliwość startu i cieszenia się grą za stosunkowo nieduże pieniądze względem pozostałych systemów istniejących na rynku takich jak popularne we Wrocławiu i nie tylko: Conquest, Warhammer: Age of Sigmar, Warhammer: Horus Heresy, Warhammer 40,000 czy nie wspierany od wielu lat przez wydawcę Warhammer Fantasy Battle z tych najpopularniejszych. O jednych i drugich mam zamiar napisać w tym i paru kolejnych artykułach, obecnie napiszę o grach w które gram lub grałem – czyli o Bogowie Wojny: Togo, Bolt Action, Saga, Middle Earth SBG czy Kill Team i tyle na początek, kolejne pozycje pojawią się w kolejnym artykule.
Czym są gry bitewne? Jeśli nie wiesz, to zaraz pokrótce się dowiesz. Grałeś kiedyś w szachy albo Magiczny Miecz (oryginalna nazwa gry Talisman) czy Monopoly? Jeśli tak, to będzie prościej – gry bitewne są zestawem zasad jak wspomniane wyżej tytuły, tylko rozgrywa się je na stole pokrytym matą wraz z terenami – z reguły 48 na 48 cali lub częściej 48 na 72 cali, czasem rozgrywki toczone są na większych stołach – nie ma sztywno przypisanych pól czy hexów jak w grach planszowych – za to gracze używają miarek, świat w którym się dzieją – czy to potyczki morskie w Togo, druga wojna światowa w Bolt Action czy Śródziemie (Middle Earth) Mistrza Tolkiena znane szerzej pod nazwą Middle Earth SBG i wiele innych – są rozgrywane na macie czy to morskiej dla gier marinistycznych czy miejskich, wiejskich czy też np. lochach dla pozostałych. A czym i jak się gra? Gra się na ustalone z przeciwnikiem punkty – tak – każdy model czy jego wyposażenie jest coś warty i wszystko zależy od systemu w który gracie – dla przykładu grając na 1,000 punktów w Bolt Action zawsze musimy wystawić oficera oraz dwie drużyny piechoty – a co więcej, to hulaj dusza, piekła nie ma. A gdzie stawiane są modele? – na stole pokrytym ową matą czyli np. na morzu, w mieście czy na terenach wiejskich – oczywiście strefa wystawienia zależna jest od scenariusza – czasem armie wystawia się na stole na początku gry, innym razem oddziały wkraczają na pole walki z poza krawędzi stołu, a czasem wykopują się jak krasnoludzcy górnicy – co armia to inne zasady. Co do samego stołu – niektóre systemy preferują mnogą ilość terenów, inne nie. O ile ruch zależny jest od parametru ruchu danego modelu – mierzonych w calach czy centymetrach, to cała reszta tego co się może wydarzyć z modelem zależna jest od statystyk danego modelu – a modelem może być tak pancernik klasy „Borodino”, słynny radziecki T-34-85 czy niemiecka Pantera, cały oddział rzymskich legionistów, batalion Legii Nadwiślańskiej czy waleczny Boromir, syn Denethora i Finduilas. I tak wszystko zależy od systemu – np. oddział łuczników/fizylierów po ruchu dostaje dodatkowy modyfikator ujemny do strzału za ruch, a jeśli strzelają na maksymalny zasięg broni – to dostają kolejny modyfikator ujemny – w większości gier wykorzystuje się kości sześcienne. W grach spotyka się różne systemy toczenia rozgrywki – albo jest to system aktywacyjny – raz ja, raz przeciwnik, aktywację kartami czy system turowy – wszystko robi jedna strona, następnie druga i tak do końca czy system aktywacyjny losowy – którego świetnym przykładem jest np. Bolt Action, gdzie gracze aktywują swoje oddziały losując swoje kości aktywacji z wspólnego worka. A i jest też Saga, gdzie aktywacja jest dla mnie bardzo oryginalna. Czy pogubiliście się? Na spokojnie – każdy może i po to tu jestem.
Tak, to ja w Poznaniu do którego z chęcią wrócę. Bolt Action w Poznaniu.Gra demo w Conquesta jaką dzięki życzliwości Bonapartist Studio zagrałem, niestety czasu nie da się rozciągnąć.Flames of War w Oleśnicy – turniej ogólnopolski gdzie pokazywaliśmy Bolt Action – T-34-85 i Sturmi na dziedzińcu zamku.Wojny napoleońskie.I znowu Bolt Action, zdjęcie od Karol Lemański.
Każde hobby jest w jakiś stopniu skarbonką, która kosztuje – czasem mniej, a czasem więcej – ale można trafić na takie, które nie wymaga większych nakładów finansowych i można się nim cieszyć dłuższy czas – przed kolejnym wydatkiem. Gry figurkowe o których traktuje ten wpis są w przystępnej cenie i z zasadami przystępnymi dla osób, które nigdy w takowe gry nie grały, wziąłem pod uwagę tytuły które mają wsparcie lokalnej społeczności – tu biorę za przykład społeczność graczy z wrocławskiego klubu Bolter, ale pomocy w znalezieniu chętnych do gry można szukać na ogólnopolskich grupach takich jak Gry Bitewne, która traktuje o wszelkich grach tego typu, a także na grupach dedykowanych danym systemom czy to ogólnopolskim czy lokalnym – znane mi grupy czy sklepy wymienię w osobnym wpisie – oczywiście promuję hasło – kupuję tam gdzie gram i proponuję tak każdemu staremu jak i nowemu graczowi czynić! Dlaczego? Życie to nie bajka i wasz ulubiony sklep nie jest instytucją charytatywną – bez waszych zakupów czy to akcesoriów malarskich, modeli, napojów i innych nie poradzi sobie bez was!
Malowanie – jako część hobby jest ważną częścią grania w gry bitewne, o wiele lepiej gra się pomalowanymi modelami. Oczywiście nie jest to obligatoryjne, ale pomalowane modele cieszą wzrok i podobno o wiele lepiej walczą. Jeśli nie ma się wiedzy na temat malowania, zwłaszcza wchodząc do nowego hobby warto zapytać się w lokalnym sklepie, w którym zakupiło się swoje pierwsze modele o akcesoria malarskie, ale także o to, czy w najbliższym czasie nie będą prowadzone warsztaty malarskie – wiele osób pracujących w branży zna się na malowaniu lub też jest świetnymi malarzami – piszę to na przykładzie wspomnianego wcześniej klubu i sklepu Bolter z Wrocławia który wrócił do warsztatów malarskich, takich jak ten TUTAJ. Bolter jest wyjątkowym miejscem z świetną ekipą – jest we Wrocławiu, tak więc jeśli jesteś z Wrocławia i chciałbyś zacząć swoją przygodę z grami figurkowymi bez wątpienia znajdziesz tam wsparcie.
Dla kogo są gry bitewne? Są dla każdego niezależnie od płci czy wieku – tak jak klocki LEGO czy gry komputerowe, chociaż najmłodsi mogą nie zrozumieć zasad lub modele mogą stanowić dla nich zagrożenie. Osobiście zaczynałem w wieku lat 14 wieki temu, chociaż wiem, że niektórzy z moich kolegów wprowadzają do gier swoje dzieci w wieku poniżej 14 roku życia. Nie znam dolnej granicy wieku rozpoczęcia zabawy w gry figurkowe, górna jest zapewne zbliżona do tej podawanej we wspomnianych wcześniej klockach czyli 99+.
Modele pomalowane przez Bonapartist Studio do Conquesta – Rafał poza genialnym malowaniem uczy malować!
Systemy historyczne:
Bogowie Wojny: Togo – gra morska która dzieje się w na przełomie wieków XIX-XX, stworzona przez wrocławskie studio GM Boardgames i dystrybuowana przez sklep Bolter. By zacząć wystarczy zakupić zestaw startowy dla dwóch graczy lub zestaw zawierający flotę danej nacji – obecnie dostępne są floty amerykańska, hiszpańska, japońska i rosyjska. W najbliższym czasie do wymienionych flot dołączy flota brytyjska. Cena zestawu dla jednego gracza to 299,00 – do tego dochodzi koszt podręcznika, miarek i żetonów – zamyka się w okolicy 500 PLN – można też kupić zestaw dla dwóch graczy – tu cena jest podobna, ale rozbita na pół – jeden i drugi wariant jest dobrą opcją by zacząć grać i powiedzieć – ahoj morska przygodo! Jedne i drugie są dostępne TUTAJ. A odnośnie samej gry – jest prosta, ale wciągająca – we Wrocławiu jest sporo graczy którzy z chęcią wprowadzą do gry osoby „nowe” – w tym jeden z twórców tego systemu. W grze oryginalne jest wydawanie rozkazów na turę w przód – należy planować manewr do przodu – czy okręt lub grupa okrętów ma płynąć pełną parą, czy może zwolnić, a może ma dokonać zwrotu i wykonać manewr skrętu? To już zależy od dowódcy – czyli admirała w którego rolę wciela się każdy gracz.
Wiele o samej grze można także poczytać na oficjalnej stronie wydawcy TUTAJ. Istnieje także udostępniony i aktualizowany przez twórców kreator floty dzięki któremu można łatwo i szybko złożyć swoją flotę i jest TUTAJ. Oczywiście na stronie wydawcy jest też poradnik jak przygotować modele do gry – TUTAJ czy malowania – TUTAJ.
Maciej Molczyk – jeden z twórców systemu z GM Boardgames.
Bolt Action – gra której akcja ma miejsce w okresie drugiej wojny światowej, wydawana przez brytyjską firmę Warlord Games. Zacząć można bardzo łatwo – zakupując jeden z zestawów startowych – a tych jest kilka – Amerykanie, Brytyjczycy, Japończycy, Niemcy, Włosi czy Związek Radziecki. Istnieją też startery zawierające dwie armie, są dobrą opcją jeśli chce się zacząć grę i zna kogoś kto byłby skłonny do zakupu zestawu na spółkę – dla każdego coś miłego. Każdy z zestawów dedykowanych danej nacji daje szansę złożenia grywalnej armii na 1,000 punktów, zestawy dla dwojga graczy bez wątpienia pociągną za sobą zakup pudełka piechoty, broni wsparcia czy czołgu – do tego kości rozkazu, podręcznik z zasadami oraz armijny i wychodzi zależnie od armii w okolicach 500 a 700 PLN, do tego podkład w puszcze i farby które często sprzedawane są w zestawach dedykowanych pod daną armię – cena farb czy podkładu to dodatkowy koszt, ale też granie pomalowanymi modelami daje o wiele większą satysfakcję. Pomalowana armia na stole prezentuje się o wiele lepiej, niż tzw. szary plastik – gry figurkowe mają mnóstwo wspólnego z modelarstwem i malowaniem – np. część moich czołgów jest zrobiona pod Festung Breslau.
Bolt Action jest oryginalną grą poprzez system aktywacji jednostek polegający na losowaniu z jednego worka kości aktywacji – swoich i przeciwnika – tutajkiedyś przy okazji gry demo poruszyłem to i owo o systemie. Jeśli lubisz tamten okres, ta gra może być dla Ciebie! Modelami z tej gry można grać też w trochę bardziej skomplikowany system taki jak Chain of Command.
Poza wymienionymi wcześniej nacjami, które posiadają zestawy startowe w plastiku istnieją też inne nacje wydane w metalu, a mianowicie można rozpocząć przygodę Armią Krajową, Belgią, Bułgarią, Chinami, Finlandią, Francją, Grecją, Holandią, Partyzanckimi oddziałami różnych nacji, Norwegią, Polską, Rumunią, Węgrami.
Wojna Zimowa.Testy scenariusza – przełamanie Odry w Piskorzowicach na północny zachód od Festung Breslau – mata powinna być zimowa.
Saga – gra która istnieje tak w wersji historycznej jak też fantasy, ale tutaj opiszę jej aspekt historyczny – bo sama gra obejmuje okres od antyku do końca średniowiecza – jest wielu fanów tej gry we Wrocławiu. Wydawcą jest firma Studio Tomahawk z Francji. Jak już wspomniałem można grać różnymi nacjami, w końcu antyk i średniowiecze to całkiem spory okres czasu. Najłatwiej zacząć od zakupienia zestawu startowego tzw. Warband (banda) którego cena waha się między 200 PLN a około 350 PLN z którą to bandą można szybko zacząć przygodę, a także podręcznika z zasadami oraz podręcznika do okresu w którym chcemy toczyć nasze boje. Bardzo dobrą alternatywą jest zakup pudełka modeli historycznych np. z Victrix – co obniża koszta tej i tak budżetowej gry. Oczywiście często jak w przypadku wielu innych systemów chce się posiadać więcej niż jedną armię – bo zawsze można mieć dwie, choćby po to by kogoś gry uczyć.
Aktywacja jednostek opiera się o używanie specjalnych kości o symbolice unikalnej dla poszczególnych frakcji. Ich liczna uzależniona jest od ilości i siły oddziałów, a określa się ją na początku każdej tury aktywnego gracza. Kości Sagi są przydzielane na zwoju bitewnym zawierającym standardowe oraz zaawansowane (wyjątkowe dla każdej frakcji) aktywacje oraz umiejętności mogące być używane w konkretnych momentach rozgrywki (np. walka wręcz, ostrzał czy reakcja na działanie przeciwnika). Tury rozgrywane są naprzemiennie, a gra jest bardzo dynamiczna i przyjemna. Co ważne, w ramach jednej tury nie istnieje ustalony porządek akcji, więc możemy aktywować jednostkę np. najpierw do walki, potem do ruchu, a na końcu wykonać ostrzał, możliwe też jest wielokrotne atakowanie danym oddziałem w trakcie tury. Ograniczenie stanowi bardzo istotna w Sadze mechanika zmęczenia – każda akcja oprócz pierwszej powoduje przydzielenie oddziałowi znacznika fatygi (max. 3) – każdy z nich osłabia jednostkę, dając przeciwnikowi możliwość skracania jej ruchu, obniżania wartości bojowej czy wręcz anulowania aktywacji. Dzięki Kuba, lepiej tego nie umiałem ująć!
Gra jak wspomniałem na początku nie jest droga, za to jest bardzo przyjemna – moim celem jest Bizancjum, ale póki co grałem armiami które pożyczałem lub swoją Bretonnią jako krzyżowcami. Społeczność we Wrocławiu jest bardzo otwarta i mam parę osób które mogę z sercem polecić na grę demo!
Systemy fantasy:
Middle Earth SBG – świat Śródziemia Mistrza Tolkiena ujęty w grze bitewnej wydawanej przez brytyjską firmę Games Workshop. Popularna we Wrocławiu i dlatego też tutaj o niej wspominam – dziękuję Kuba „Kronos”Morawiński za wsparcie w temacie – i pokazanie mi, że ta gra jest budżetowa. Temat który według mnie warto poruszyć – a więc od czego zacząć? Gra żyje lokalnie we Wrocławiu jak i w całej Polsce – w różnych miastach organizowane są różnego formatu turnieje, jak choćby ostatni turniej klasy Master zorganizowany we Wrocławiu o którym pisałem TUTAJ. Z racji tego, że jestem z Wrocławia to z chęcią zareklamuję grupę, która gra w Middle Earth SBG i na Facebooku jest TUTAJ. Grywalną armię można złożyć za kwotę około 700 PLN, co nie jest wielkie jeśli chodzi o grę, w którą można grać latami – czy to w domu, czy na turniejach. W grze każda armia składa się z grupy wojowników pod wodzą bardziej lub mniej znaczącego bohatera i tak dla np. sił dobra Gondorem może dowodzić wspomniany wcześniej Boromir kierując jedną z grup- najlepszy wódz, zwycięzca spod Osligiath, syn Denethora, kolejną grupą może dowodzić jego brat – Faramir – przyszły mąż rohańskiej księżniczki Eowiny i jeden z moich ulubionych bohaterów, następną świetny zwiadowca Madril, a czwartą grupę może stanowić np. Avenger. Po stronie przeciwnej mogą stanąć słudzy Saurona – orki z Morannonu czy Easterlingowie – również dowodzeni przez swoich wodzów – tych imiennych i np. zwykłych kapitanów, którym każdy może nadać imię.
A może nie lubicie dumnego i mającego lata świetności za sobą Gondoru czy też orków lub Easterlingów? Droga wolna – do wyboru, do koloru są inne znane bardziej lub mniej nacje żyjące w Śródziemiu Tolkiena – możecie zagrać każdą frakcją która w tym świecie istnieje – czy to odległe od Minas Tirith takie jak Dale, Hobbiton, Lennicy Gondoru w tym między innymi Dol Amroth, Lorien, Rivendell, Lorien, Orły, Szara Kompania, Żelazne Wzgórza czy też przychodzący w ostatnim momencie w odsieczy dowodzony przez króla Theodena Rohan. A może jednak chcecie grać tymi którzy służyli Saurumanowi czy Sauronowi – Moria z Balrogiem, Easterlingowie, Khand, Korsarze z Umbaru, Urukhai czekają na wasze rozkazy.
A może czasy z przed wydarzeniami które pojawiły się w sześcioksiągu Mistrza – tylko tam wspomniane – tak, je także można rozegrać, podobnie jak można stworzyć np. drużynę Pierścienia.
Potyczka w tej grze polega na starciu między dwoma graczami, których bandy potykają się walcząc o określone w scenariuszu cele – czasem jest to pozbycie się przeciwnika, innym razem zajęcie obozu a czasem wykopanie relikwii z dawnych czasów i zabranie jej za swoje linie. Zależnie od scenariusza gracze wystawiają swoje oddziały – następnie dążą do celu zgodnego ze scenariuszem – każda tura dzieli się na fazę gdzie rzuca się incjatywę – gracz który ją zdobędzie zaczyna pierwszy – następnie on rusza swoje grupy i wykorzystuje moce specjalne postaci takich jak Gandalf czy Sauruman, po czym robi to jego przeciwnik – w między czasie używają mocy specjalnych, po czym strzelają naprzemiennie i po tym rozpoczyna się walka wręcz – i tak do końca rozgrywki. Postaram się opisać takową rozgrywkę w najbliższym czasie.
Jeśli chodzi o pytania co do Middle Earth SBG – polecam Gry Bitewne jako grupę ogólną oraz grupę poświęconą temu systemowi w Polsce – TUTAJ. We Wrocławiu prężnie działa ta grupa.
Jeden z tych który ogarnia Śródziemie we Wrocławiu, dzięki Marian!Część naszej wrocławskiej ekipy!
Systemy grim dark:
Kill Team – gra której wydawcą jest Games Workshop, osadzona w mrocznym świecie Warhammera 40,000, ale w przeciwieństwie do niego nie wymaga większych inwestycji, ponieważ by grać wystarczy banda modeli reprezentujących gracza. Opcją by zacząć jest zakupienie STARTERA dla dwóch graczy – który przy cenie 306,00 PLN kosztowo wychodzi około 150 PLN na osobę i to wystarczy by zacząć w to grać, oczywiście apetyt rośnie w miarę jedzenia i nie każdy chce grać bandą z podstawki, lub czasem chce ją zmienić – podstawka którą wcześniej wymieniłem zawiera planszę, trochę terenów, dwie bandy oraz inne akcesora potrzebne do gry – podręcznik nie jest wielki i zasady nie są trudne – gra ma swoich fanów podobnie jak każdy system pochodzący od tego wydawcy. Inne pozycje można znaleźć np. na stronie Boltera czy na stronie lokalnych sklepów w których gracie lub zamierzacie grać.
Oczywiście modele warto pomalować i nie poprzestać wyłącznie na jednej grupie modeli, a zacząć kolejną – jak to z większość nas zrobiła w tym hobby. Jedne grupy są małe i bardzo elitarne jak Kosmiczni Marines, inne masowe jak Gwardia Imperialna czy Tyranidzi – najlepiej grać biorąc pod uwagę jeden, jedyny wyznacznik – grajcie tym, co się wam podoba!
Podsumowanie: Doskonale wiem, że ten artykuł nie wyczerpuje w 100% tematu, ale jeśli zainteresowało to Ciebie to nie krępuj się napisać komentarz pod artykułem. W kolejnym artykule wrócę na pewno do Argatoria – gry wydawanej przez polskie studio Spellcrow, Song of Ice&Fire i kolejnych gier od Games Workshop jak np. Blood Bowl, War Cry czy np. planszówkowego Warhammer Underworld.
Jeśli interesują Ciebie gry figurkowe i szukasz towarzystwa by rozpocząć swoją przygodę spróbuj TUTAJ. Jest to ogólnopolska grupa poświęcona tego typu grom – na pewno ktoś znajdzie dla Ciebie czas w razie gdybyś chciał lub chciała spróbować!
Co do sklepów, tak jak pisałem wcześniej – wszystkim proponuję zakupy tam gdzie gracie – sklepom poświęcę osobny wpis.
Today after game in General d’Armee with Jędrzej we played one more game in Bolt Action – we played it as part of Operation Critical Hit organized in Bolter – campaign profile on FB is HERE. Our game was full of many different actions and waiting for what our so called „enemy” do. Anyway I did some photos of this struggle on Eastern Front when my Red Army meet Jędrzej’s German Heer.
We managed to play fast game, as we played 7 turns in 2 hours – we had limit of dices – I had 12 and Jędrzej had 11.
Important crossroad somewhere on the Eastern Front.Red Army sniper team.German sniper team hidden in the high grass.Warlord Games resin model – M3 White Scout Car – I really like it, so I took it to my Reinforced Platoon.Germans advances along they halftrack.BA-3/6 go ahead, but road seems imposible to go forward.Red Army advances on left flank.Panzer IV – one of the best Germans tank of 2nd World War. Finally T-34-76 arrived on the field.Red Army veterans almost took pioniers. Brandenburgers arrived on left flank of Red Army soldiers.The End.
Summary: – at the end it was 6:2 for Jędrzej, I could have maybe two or three more dices but not with such morale rolls. It was pretty nice and really good game anyway! – we had just Reinforced Platoons on 1,000 points – no more or less. – thank you Jędrzej for great game – playing with you and all comrades from Ostrów Wielkopolski is always great experience!
Today under greates leadership of Marian we played another event in the Middle-Earth SBG – our group from Wrocław is HERE. We as group organize events in our beautifil capital of Lower Silesia – Wrocław, last time I was supporting event as I should be in Prague on WFB – but that never happend due problems of one of my friends – but still HERE you can read about event for more than 60 ppl.
Wrocław – city of meetings – I guess it’s true and I wish it wouldn’t change as I meet many interesting people from whom I have many friends – British, Czechs, Moldovians and Russians. I wish my Germans friends to come here, espesially Alex or my friends who live in Russia and cannot come there easily. World is a mess, unforunately. But generally I know that people I know are open minded and would like to play with our friends behind mountains or river Odra – I believe in it!
Today four games with four different players – I enjoyed all games – jet was tired when we played 4th game.
First game against Mateusz’s orcs. It was 5:3 for me if I’m correct.Second game against Adam’s orcs 12:0 – I’m a loser, but with great player.One more enemy, I think Mateusz, it was 5:4 to his orcs.Against Kuba it was 1:0 for me.
Summary: – thank you Marian and to the all others for great event and good time spend in Bolter. – this events or tournaments stays on level we achieved in WROHammer, group playing old WFB, but without problems of old. Middle Earth SBG is great band of people. – many thanks to Piotrek from Bolter, appropriate person in great place!
Pierwszy, ale nie ostatni z wywiadów który udało mi się przeprowadzić – z właścicielem Tereny do Gier – Andrzejem Pałką. My first, but not last interview which I did – for English speaking friends – hope to translate it someday – with owner of Terrain4Games.
1# Tancred de Beauville (lepiej znany jako Mirek): Cześć Andrzeju! Powiedz parę słów o sobie!
Andrzej ‚Pawkens’ Pałka: Cześć, nazywam się Andrzej i jestem od lat uzależniony od figurek. Mam nadzieję, że czytelnicy Twojego bloga również, co pozwoli Wam lepiej zrozumieć moje losy 🙂
U mnie uzależnienie poszło tak daleko, że hobby stało się też pracą 🙂 Stale dokupuję figurki, armii już nie liczę. Prowadzę firmę w szeroko pojętej branży wargamingowej, co niestety sprzyja temu nałogowi. Robimy i sprzedajemy makiety, ale także figurki i modele. Oszędzam trochę gdyż własne figurki mam w cenie produkcji:). Pół żartem, pół serio mozna powiedzieć że szybko zacząłem pracę w branży właśnie po to aby mieć zniżke na figurki 😉 Wraz z małżonką, Edytą, długie lata aktywnie uczestniczyliśmy w życiu fandomu, zarówno wargamingowego jak i fantastycznego. Organizowaliśmy wiele konwentów, niedużych jak Strategicony (był to pierwszy polski konwent poświęcony wyłącznie grom bitewnym), jak i tych na kilka tysięcy osób jak Polcony. Zapewne do tego wrócimy, chętnie zorganizowałbym nową edycję Strategiconu we Wrocławiu 🙂 Marka SFan to był mój pomysł, a z kolegą Leszkiem prowadziliśmy dobrze wspominany sklep Pracownia Fantastyczna. Była nawet dedykowana fantastyce księgarnia 🙂 Wargaming i fantastyka to moje główne hobby, poza tym jestem samozwańczym historykiem i okropnym militarystą mogącym godzinami rozprawiać o broni. Słucham ciężkiej muzyki, nowojorskiego hardcore’a, starego thrash metalu i punk rocka we wszystkich niekomercyjnych odmianach. Staram się prowadzić etyczny biznes, być w porządku wobec swojej załogi i firm, z którymi współpracuję, co nie oznacza, że potulnie dam się oszukać. Mam wielu przyjaciół i kilku wrogów. Urodziłem się i większość życia spędziłem we Wrocławiu, obecnie interesy wywiały mnie do Lublina, ale zapewne za jakiś czas wrócę na Dolny Śląsk.
2# Jak długo siedzisz w grach bitewnych? Kiedy zacząłeś? Jaki był Twój pierwszy system?
Pierwsze figurki kupiłem jeszcze w Republice Federalnej Niemiec, zapewne w 1989 lub 1990 roku. O grach bitewnych przeczytałem pierwszy raz w drugiej połowie lat osiemdziesiątych. Były wzmiankowane przez Jacka Ciesielskiego w Magazynie Razem, w serii artykułów poświęconych grom fabularnym. Z wypiekami na policzkach czekałem na kolejne numery Razem. W szarych i smutnych czasach PRL-u kolorowe okładki podręczników rozbudzały wyobraźnię, mimo braku oryginalnych podręczników (przecież nie było wtedy żadnych sklepów RPG w Polsce), a socjalistyczna gospodarka nie była zbyt zainteresowana takimi pierdołami. Z kolegą Chudym (Andrzejem Chudzyńskim) zaczęliśmy tworzyć własne gry: fabularne, planszowe, ale także strategiczne. Zaczęliśmy od przerabiania mechaniki Labiryntu Śmierci na bardzo proste RPG. Potem, gdzieś w 1988/89, wypuściliśmy kilkadziesiąt egzemplarzy własnego prostego RPG-a, xerowanego niczym popularne wówczas fanziny „Świat Śródziemia”. Mieliśmy nawet narysowaną (na zamówienie!) okładkę.
Gdy pierwszy raz wyjechałem na Zachód, za ciężko zarobione marki, warte gdzieś połowę miesięcznej wypłaty w PRL-u, kupiłem zarówno swój pierwszy podręcznik RPG, kostki, jak i pierwsze figurki. W sklepie z RPG-ami spędziłem bite 4 godziny, oglądając każdy podręcznik i każdą figurkę, jaką tam mieli. A mieli naprawdę sporo, bo sklep był wielki, istny labirynt pomieszczeń. Bardzo długo zastanawiałem się, co kupić – zasoby były skromne, a wyborów naprawdę wiele.
Moim pierwszym systemem bitewnym był oczywiście Warhammer, IV edycja, na jej samym początku, gdy robiliśmy rozpiskę według Ravening Hordes. Dość szybko zaczęliśmy też grać w Warhammera 40.000, II edycję, również niejako w okresie przełomu, gdyż można było jeszcze nabyć w blisterach np. ostatnie figurki Squatów, Genestealer Hybrids. W tamtych czasach w White Dwarfie można było znaleźć artykuły, jak z papieru zrobić Land Raidera, więc podejście GW było całkiem inne 🙂 Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie pisał także własnego bitewniaka. Pierwsze zasady historyczne ogrywaliśmy w skali 1:72, Druga Wojna Światowa, a modele poza sklepami kupowaliśmy na jakimś targowisku w Krakowie, gdzie granie w 1:72 historyczne było już dużo bardziej popularne niż u nas. Dość szybko trafiłem do branży zawodowo, w połowie dziewięćdziesiątych byłem już sprzedawcą w sklepie z RPG-ami i figurkami we Wrocławiu (najpierw był to skromny kiosk pani Grażyny), potem kierowałem wrocławskim sklepem sieci Barda, a potem otworzyłem swoją firmę. Jak widzisz hobby i praca w wargamingu przewijały się u mnie już od początku mojej kariery zawodowej..
3# Z innej beczki, kiedy trafiłem do Centrum Gier byłeś moim mentorem w WFB, mam nadzieję, że nie wchodziłem Ci na głowę zbyt często? Na pewno miałem czasem bardzo głupie pytania 😉?
Bardzo miło wspominam Ciebie i Twojego brata. Byliście kulturalnymi, sympatycznymi i młodymi (wówczas nawet bardzo) ludźmi, którzy z pasją wniknęli w figurkowe hobby. Nie przypominam sobie głupich pytań, zawsze miło było z Tobą rozmawiać 🙂 Trafiłeś do starszej ekipy, wtedy prawie wszyscy palili, chodzili do knajp, niektórzy wręcz chuliganili. Mam jednak nadzieję, że nie czułeś dystansu, bo wtedy wszyscy mieliśmy wspólne hobby. Byliśmy niezwykle wkręceni w „warhammery” i gadało się o tym w sklepie (i poza nim) długimi godzinami.
4# Tereny do Gier – czy to Twój i Twojej żony główny sposób na życie, czy robicie coś innego?
Mój główny, ale też nie jedyny. Edyta działa ze mną od początku firmy, ale również ostatnimi laty rozwija swój własny, niewiążący się bezpośrednio z wargamingiem, biznes. Tereny Do Gier to nie tylko tereny do gier 🙂 Mało widoczną, ale dla nas ważną częścią naszych realizacji, są też makiety wystawiennicze, architektoniczne, muzealne oraz różnej maści niecodzienne projekty.
Tutaj działamy pod marką ‚Makiety na zamówienie’ – i nie chodzi tutaj bynajmniej o tereny do gier. Co warto zaznaczyć, większość naszych produkcji sprzedajemy pod marką ‚Terrains4Games’ za granicę – z samych makiet do gier w Polsce byśmy się nie utrzymali. Ludzie często oceniają nas po marce ‚Tereny Do Gier’, ale to jest tylko mniejsza część naszej firmy
Edyta w trakcie pracy nad Terenami do Gier.
5# War is Coming – po polsku Wojna Nadchodzi – dość złowieszczy w obecnych czasach tytuł systemu który zamierzacie wydać, skąd pomysł na grę?
Tytuł gry to ostrzeżenie. Nasz, zachodni styl życia i demokracja, nie są jedynym możliwym sposobem życia na tej planecie. Militarna przewaga kolektywnego Zachodu nad potencjalnie wrogimi krajami nie jest już tak znacząca jak kiedyś. Wrogie systemy totalitarne, migracje, zmiany klimatyczne – wszystko to sprawia, że globalny pokój wydaje się coraz bardziej kruchy. Mamy szczęście, że w przeciwieństwie do naszych dziadków, pradziadków i poprzednich pokoleń, nie doświadczyliśmy wojny. Lecz nic nie trwa wiecznie, nic nie jest dane na zawsze.
Bardzo bym chciał, aby alternatywna historia, opisywana we fluffie ‚WiC’, nie stała się rzeczywistością. Niestety, wojna jest dziś bardzo blisko nas i w ten czy inny sposób dotyka każdego z nas. Warto czasem nad tym się zastanowić.
Co do gry, cóż… Historycznie graliśmy jeszcze w latach 90., w skali 1:72, IIWS, w naszej Sekcji Strategicznej klubu Melkor. Potem rozwijałem system pod Wietnam. W czasach, gdy nasi żołnierze brali udział w tzw. misjach stabilizacyjnych, rozpisywałem system pod wojnę hybrydową. Gdy Rosja znów stała się wrogiem, wizja pełnoskalowego konfliktu pomiędzy Zachodem a Wschodem i Południem powróciła, a mechanika gry wróciła na tory wojny, w której obie strony używają broni pancernej, artylerii i samolotów.
Lubię tworzyć gry, wymyślać światy, mechaniki. Pierwsze proste gry planszowe robiłem już pod koniec podstawówki. W archiwach mam jeszcze “wydawane na xero “ takie tytuły jak “Łowcy Duchów” czy prosty RPG “Świat Śródziemia”, do tego mnóstwo innych pisanych dla kumpli lub tylko szuflady. Tak, że stworzenie przez mnie bitewniaka, który łączy moją twórczą pasję z zainteresowaniami wojskowością naturalnym rozwojem sytuacji. Muszę się jeszcze tylko nauczyć wydawać i zarabiać na grach 🙂
Modele do gry War is Coming.
6# Czy możesz ujawnić rąbka tajemnicy na temat War is Coming? Jakie największe przeszkody spotkaliście? Czy macie testerów tej gry?
Największym wyzwaniem jest za mała liczba godzin w dobie;-). Uporządkowanie notatek, przepisanie ich tak, aby inni zrozumieli, co autor miał na myśli, zajmuje mnóstwo czasu. Staram się pisać minimum godzinę dziennie. W gorsze dni przez ten czas udaje mi się wygenerować tylko jedną stronę podręcznika:). Mam przed sobą trzy zeszyty notatek, a także nieco tekstu na komputerze. Pierwotne zasady były bardzo rozbudowane, obecnie staram się je uprościć, stworzyć dwa warianty mechaniki o tym samym rdzeniu zasad, ale różnym poziomie szczegółowości – wersję ‚hard’ dla fanatyków oraz wersję ‚casual’ dla każdego, kto chce się szybko pobawić.
Jak wiesz, przeprowadziliśmy zbiórkę na Kickstarterzei na Wspieram.to, na same modele Polish Army 15mm. To był test, czy w ogóle ktoś na świecie poza mną będzie zainteresowany linią modeli Wojska Polskiego w XX/XXI wieku i graniem nimi. W sumie z dwóch zbiórek i late pledgy zebraliśmy 10k zł, w projekt uwierzyło ponad 30 osób co daje bazę do jego dalszego rozwijania. Zasady gry w wariancie demo będą darmowym bonusem do figurek. W ten sposób stworzyłem grupę betatesterów gry.
Strategikon w jednej z wrocławskich szkół.
7# Co najbardziej przeszkadza w rozwoju biznesu w naszym kraju? Wasza oferta zmniejszyła się o połowę? Rozumiem, że ceny prądu i inflacja miały na to wpływ?
Jak większość firm z polskiej branży figurkowej, sprzedajemy nasze produkty głównie za granicę. To nas nieco zabezpiecza przed tym, co dzieje się w kraju. Ale mówiąc oględnie, Polska to nie jest kraj przyjazny dla małych firm. Wystarczy posłuchać, co mówi lider rządzącej partii o przedsiębiorcach… Pandemia mocno nas uderzyła finansowo, a teraz wojna ma ogromny wpływ na ceny surowców energetycznych – za prąd i ogrzewanie płacimy dwa razy więcej niż przed wojną. Nie wiem jak rząd liczy inflacje, ale większość materiałów jakie kupuję do produkcji podskoczyła od 50 do 100%. Byliśmy zmuszeni znacznie podnieść ceny naszych produktów.
Jednakże, decyzja o zmniejszeniu oferty ma nieco inne korzenie. W szczytowym momencie mieliśmy ponad 500 produktów w ofercie – logistyczny koszmar. Z punktu widzenia optymalizacji produkcji, logistyki i sprzedaży, korzystniej jest sprzedać po 10 sztuk każdego z 50 typów produktów, niż po jednej sztuce z 500 typów. Teoretycznie, pieniądze są takie same, ale koszty firmy zdecydowanie niższe. Dodatkowo, sam proces przeglądania oferty przez klienta w sklepie przy 50 produktach jest znacznie szybszy niż przy 500. Do tego dochodzi zasada Pareto, mówiąca, że 20% oferty generuje 80% zysków, co działa – sprawdziłem z excelem w ręku.
Kiedyś miałem ambicje stworzenia wszystkich możliwych makiet, które mogą być przydatne dla graczy w różne epoki, różne systemy i różne skale. To okazało się być drogą samobójczą, ponieważ jakiś drobny, ale trudny do wyprodukowania element blokował nam wysyłkę całego dużego zamówienia. Teraz ułatwiam sobie i klientom życie, skracając ofertę.
8# Czy Tereny do Gier mają coś, co obecnie kryją przed graczami? Jeśli tak, to czy chcielibyście się podzielić tym, a może zadać zagadkę?
To może zaskoczyć, ale Tereny Do Gier powoli odchodzą od produkcji terenów 😀
Nadchodzą duże zmiany, niektóre z nich mogą być jeszcze niezauważalne, ale wiele dzieje się za kulisami. Mamy kilka projektów w branży wargamingowej, ale nie tylko serii nowych terenów – choć oczywiście takie też się pojawią. Ja mentalnie coraz bardziej odchodzę od terenów, a coraz bardziej skupiam się na tworzeniu gier, rozwijaniu linii modeli. W tym roku głównym projektem jest oczywiście WiC, ale w cieniu skrywa się nasz duży projekt – skirmisz fantasy 28mm w słowiańskich klimatach – “Sława” – mamy gotowe 2 warbandy (kilkanaście gotowych modeli) i kościec zasad. Dziś nie powiem kiedy ruszymy dalej z tym projektem, najpierw War is Coming. Od ponad dekady współpracujemy z Wargamerem, stworzyliśmy nową linię terenów do OiM, wkrótce pierwsi wspierający zbiórkę na drugą edycję „Ogniem i Mieczem” otrzymają je, później zapewne trafią do sklepów. Niebawem otworzymy sklep Polish Front Miniatures. Kupiłem pierwszą drukarkę 3D i kilka licencji na linie modeli, które można wykorzystać w WiC. Na jesień prawdopodobnie wrócą też nasze maty trawiaste do sprzedaży oraz wystartujemy ze sprzedaż własnej linii materiałów modelarskich, trawki, krzaczki, drzewka etc.
Planujemy otwarcie drugiego oddziału naszej firmy.
Snujemy plany podboju rynku niczym Skaveni – oby nam poszło lepiej niż im 😀
Wojenny Młot i mój rozmówca przy makiecie Helmowego Jaru.
9# Próbuję popularyzować gry bitewne na tyle, na ile mogę. Czy widzisz zagrożenie dla tego typu gier od gier komputerowych? W młodości zacząłem od PC i szachów i obecnie może nie gram w szachy, ale poza grami bitewnymi nadal gram na komputerze.
Gry bitewne należą do dużej rodziny gier towarzyskich – niezależnie od tego, czy gramy w RPG, planszówki czy bitewniaki, istotną częścią tego hobby jest interakcja z żywymi ludźmi, podczas spotkań na żywo. Uśmiech, mimika, autentyczne zaskoczenie, czasem złość, grube słowo przy nieudanym rzucie kośćmi, emocje drugiego gracza – to wszystko jest trudne do zastąpienia przez komputer czy konsolę.
Osobiście też gram w gry komputerowe, raczej casualowo, niż zarywając jak kiedyś całą noc, ale uważam je za inną formę rozrywki. Nawet zespołowe gry online dają tylko namiastkę interakcji z innymi osobami.
Czy gry komputerowe są zagrożeniem? Jako młody chłopak jeździłem do salonów gier, aby zagrać na automatach, a w ZETO wynajmowaliśmy komputery na godziny, aby zagrać w Hobbita czy River Raid. Później pojawiło się Atari w domu i mimo to zanurzyłem się głęboko w RPG i bitewniaki. Wydaje mi się, że to są różne rodzaje rozrywki, i zawsze będą ludzie, którzy będą chcieli kolekcjonować i malować figurki, oraz tacy, którzy będą chcieli zmiażdżyć armię przeciwnika siłą swojego geniuszu taktycznego 🙂 lub po prostu dobrze bawić się z kumplami, rzucając kostkami w jakiejś słabo wentylowanej piwnicy.
Konkurencja na rynku rozrywki jest duża, ale gry towarzyskie mają się dobrze. W tej niszy najbardziej zagorzałą częścią są właśnie wargamerzy – nie damy się łatwo wypchnąć w niebyt!
10# W które systemy lubisz nadal grać? Grasz w coś z bitewniaków? A może RPG? A i kiedy będziesz we Wrocławiu, bo można by wyskoczyć na piwo?
Jeżeli miałbym się wpisać w trójkąt gracz-kolekcjoner-malarz, to moim kątem zdecydowanie jest kolekcjoner 🙂 Gram ostatnio bardzo rzadko. Umawiam się na grę w PMC2670 z Marcinem, autorem tej gry. To fajny, szybki bitewniak SF w skali 15mm. Mam ze swoją lubelską ekipą zagrać także w mojego ukochanego Warhammera Historycznego. Gdybym musiał wybrać tylko jeden system bitewny na bezludną wyspę, bez wątpienia byłby to Warhammer Historyczny. O niedokończonych projektach nawet nie wspomnę, bo w moim przypadku to już szafy wstydu :). W tym roku chciałbym pograć trochę zarówno w WH40K jak i Legion. No i oczywiście War is Coming, jestem w trakcie kompletowania przeciwników dla moich Polaków. Mam nadzieję, że uda mi się także niebawem zagrać w Amber RPG, kampanię, która trwa już wiele lat.
Co do piwa, jasne, jak tylko będę we Wrocławiu 🙂
Dziękuję za pytania i zainteresowanie moją działalnością!
Andrzej “Pawkens” Pałka
Poniżej prezentacja terenów stworzonych przez Tereny do Gier oraz makiety robione na zamówienie.
Today in Bolter with Daniel we played Continuation War 1944, when Soviet Union again attacked Finnland with powerful force after many years of skirmish in Karelia and on the border of both countries.
So it begun!
Scouts and few other units like artillery observer or snipers were placed on the board before battle begun. Opel Blitz – one of thousand delivered to Finnland by Germany. One of my favourite German truck.Remnant of Soviet recon force – T-34 with some important documents (worth 3 Victory Points for side controlling it at the end).Best infantry of Red Army – free unit.One of my T-34-85 named Moscow to honour home city of my friend Svetlana.On full speed Red Army advanced on right flank – engines of T-34-85 tanks working loudly.Finnish veterans move quickly thru the dense woodland area.For Mother Russia, forward comrades!Assault engineers, part of Red Army run after BA-64 scout car.Finns threw to action everything they had at hand.T-28, Sturmi and BA-10 arrived to stop Red Army advance.Tank on right has tankodesantniki squad – veterans of many fights.BA-64 crew realized what is going on.T-34-85 shoot down BA-10.BA-64 rushed and made panic in flamethrower team.Red Army advanced behind they T-34-85 tanks.Good shoot from panzerfaust eliminated T-34-85.Tankodesantniki dropped down when sniper shoot on they tank.Moscow pinned by enemy fire from many sources.Finnish infantry bravely charged on steel colosus…… and burned it with molotov coctails.To the ground said comrade seargant again.Close combat fight in the village on the right flank.Ivan one more bullet, hit that tank (Sturmi was tank destroyer – not a tank).Heavy wounded PTRD team wasn’t able to shoot once more.T-28 moved, but Soviet infantry layed down when it opened fire from all it mmg’s.At the end we counted points – it was a Draw.
Summary: – as documents in T-34 on crossroads counted as 3 VP – Daniel force took 7 of my order dices and I took 4 Daniel’s order dices. – this time we played Continuation War, but next time I hope to play with Red Army against Daniel’s Italian Army on the Eastern Front – maybe area around Stalingrad (befor Carycyn, now Wołgograd). – I play with Red Army – but Finns (which I own) and Daniel own’s them as well, Italians and few other ‚minor’ nation armies – like Bulgarians, Belgians, Early Germans, French, Hungarians, Poles1939‚ (need to paint my own), Norway, Romanians etc. are something nice to see on the table – not many people in Wrocław play with them – or no one. – about starting playing in Bolt Ation I wrote one small article in Polish – HERE. The best thing interested person can do to start is to find local group and ask about demo game, in Wrocław I can recommend several people playing in Bolter – it’s best to ask for it HERE. I know, that someone will answer 😉 . – thank you Daniel for great game, we should repeat it – maybe with your Italian Army?
I think that we should remember all fallen soldiers and tragedy of history behind what happend.
Opisy do zdjęć są po polsku i po angielsku. Description to photos are in Polish and English.
Przez większość okresu trwania drugiej wojny światowej Breslau (Wrocław) znajdował się daleko od linii frontu, uniknął także bombardowań jakich doświadczyły inne ośrodki miejskie ówczesnych Niemiec. Miasto pierwszy raz zostało zbombardowane w październiku 1944’, dwa miesiące po tym jak zostało ogłoszone twierdzą. 19 stycznia 1945’ z rozkazu gaultiera Karla Hankego doszło do spóźnionej ewakuacji cywilnej ludności Festung Breslau, w skutek słabo zorganizowanej ewakuacji oraz mrozów zmarło do 90,000 ewakuowanych. Pozostali którym udało się przetrwać ewakuację dotarli m.in. do Drezna, gdzie część z nich jakiś czas później stała się ofiarą alianckiego pokazu siły bombardowań lotniczych.
Po licznych walkach w pobliżu Festung Breslau – m.in. w rejonie Oleśnicy, o przeprawę przez Odrę w rejonie wsi Piskorzowice, w rejonie Domasława i w paru innych miejscach Armii Czerwonej udało się domknąć pierścień oblężenia 13 lutego 1945’, tego dnia i dzień później elementy niemieckiej 269 Dywizji piechoty próbowały ostatni raz przebić się z miasta przez oblegające siły. Walki o Festung Breslau weszły w kolejną fazę walk ulicznych, bombardowań artyleryjskich i lotniczych oraz licznych prób wsparcia miasta drogą lotniczą przez niemiecką Luftwaffe.
Walki o Piskorzowice, północny zachód od Festung Breslau. Przez większość okresu trwania drugiej wojny światowej Breslau (Wrocław) znajdował się daleko od linii frontu, uniknął także bombardowań jakich doświadczyły inne ośrodki miejskie ówczesnych Niemiec. Miasto pierwszy raz zostało zbombardowane w październiku 1944’, dwa miesiące po tym jak zostało ogłoszone twierdzą. 19 stycznia 1945’ z rozkazu gaultiera Karla Hankego doszło do spóźnionej ewakuacji cywilnej ludności Festung Breslau, w skutek słabo zorganizowanej ewakuacji oraz mrozów zmarło do 90,000 ewakuowanych. Pozostali którym udało się przetrwać ewakuację dotarli m.in. do Drezna, gdzie część z nich jakiś czas później stała się ofiarą alianckiego pokazu siły bombardowań lotniczych.
Po licznych walkach w pobliżu Festung Breslau – m.in. w rejonie Oleśnicy, o przeprawę przez Odrę w rejonie wsi Piskorzowice, w rejonie Domasława i w paru innych miejscach Armii Czerwonej udało się domknąć pierścień oblężenia 13 lutego 1945’, tego dnia i dzień później elementy niemieckiej 269 Dywizji piechoty próbowały ostatni raz przebić się z miasta przez oblegające siły. Walki o Festung Breslau weszły w kolejną fazę walk ulicznych, bombardowań artyleryjskich i lotniczych oraz licznych prób wsparcia miasta drogą lotniczą przez niemiecką Luftwaffe.
Walki o Piskorzowice, północny zachód od Festung Breslau.
„Piskorzowice to były wrota piekieł, masowy grób 11 kompanii.” Piękne widoki wiosną, mnóstwo kwitnących drzew owocowych i krzewów, małe zarośnięte pagórki i jedyny zachowany dom, robią niesamowite wrażenie. Tak dziś wyglądają Piskorzowice… Wbrew przypuszczeniom, nie była to wcale taka mała wieś. Przed wojną znajdowała się tutaj szkoła, niewielki zajazd i mieszkało około 200 osób pracujących głównie na roli. Przedwojenny średzki regionalista Rudolf Smolla w swoim piśmie pt. „Heimatblater fur den Kr. Neumarkt”, w numerze z 1924 roku pisze, że osiedle ma słowiański rodowód a jego nazwa wywodzi się od polskiego słowa „piskorz”. Pierwsza wzmianka o miejscowości „Piscoruice” pochodzi już z 1217 roku, a kolejna napisana ponad sto lat później, w 1326 roku informuje nas, że „Piscorowicz” zostają nabyte przez rycerza Guntera von Lukowa. Piskorzowice są często potem wymieniane w licznych dokumentach, gdzie podaje się kolejnych właścicieli i ceny, które zapłacili za miejscowość. Ciekawe wiadomości przynosi nam dokument z 1786 roku, w którym możemy przeczytać o tym, że w „Peiskerwitz” znajdowała się szkoła, gospoda i mieszkało 17 gospodarzy. W XVIII wieku była to średniej wielkości wieś. Piskorzowice bez większych zmian rozwijały się aż do lat 40. XX wieku. Dorobek kilkunastu pokoleń zniszczyła jedna noc z 29 na 30 stycznia 1945 roku. Wioska w grudniu 1944 roku stała się ważnym punktem strategicznym wojsk niemieckich. Jej położenie (zaledwie 200 metrów od rzeki Odry) przyczyniło się do tego, że miejscowość została włączona w pas obrony o nazwie „Oder-Breslau”, z którym Niemcy żywili nadzieje powstrzymania radzieckiego marszu na Berlin. Doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że jeżeli linia Odry zostanie przełamana, nic już nie powstrzyma „czerwonej zarazy przed zalaniem Rzeszy” – jak podawała goebbelsowska propaganda. Aby ostatecznie zamknąć pierścień wokół Twierdzy Wrocław Armia Czerwona musiała zdobyć ten przysiółek i wyprzeć całkowicie oddziały niemieckie w kierunku miasta. Pierwsze natarcie, z marszu, nie powiodło się i żołnierze radzieccy ze znacznymi stratami musieli się cofnąć na prawy brzeg Odry. Drugi atak, powtórzony kilkanaście godzin później (29 stycznia) zdołał uchwycić przyczółek na drugim brzegu rzeki. Prawie całkowicie wycięty został broniący się tutaj batalion SS „Speckman”. Dowództwo niemieckie, przeczuwając ostateczną klęskę wysłało broniącym się najbardziej elitarny pułk SS „Besslein”. Tak swoje walki w Piskorzowicach wspomina jeden z esesmanów Georg Haas, który w latach 70. wydał książkę pt. Płomienie nad Odrą”: Na skutek naszego silnego obstrzału natarcie radzieckie zaczęło się załamywać, byliśmy już prawie we wiosce i myśleliśmy, że idziemy dobić „Iwana”, kiedy nagle zza budynków wyjechały przeklęte czołgi Stalina, wybuchła potworna panika, byliśmy wprost dziesiątkowani. (…) Następnie żołnierz opisuje odwrót swojej kompani w stronę Wrocławia, ciężkie walki w lasach Piskorzowic i „morze krwi”, jakie zostało tam przelane. Autor pisze również, że wszędzie było czerwono od krwi i wybuchów (…). Piskorzowice to były wrota piekieł, masowy grób 11 kompanii. (…). Ze 123 ludzi należących do tej kompanii, wchodzącej w skład pułku „Besselein”, zdolnych do dalszej walki przetrwało 23. Niemcy w trakcie desperacji przerzucili w to miejsce jeszcze cały oddział Volkssturmu, słabo wyszkolony i uzbrojony. W niedługim czasie został on praktycznie zmiażdżony. Niemieckie niedobitki przedostały się do oblężonego Wrocławia, gdzie wzmocnione przez nowych ludzi brały udział w obronie Twierdzy. Bitwa, a zwłaszcza jej finał, była wielkim sukcesem wojsk radzieckich. Został złamany jeden z najsilniejszych punktów oporu armii niemieckiej. Nie jest znana dokładna liczba poległych, ale musiała być znaczna, skoro jeszcze wiele lat po wojnie można było natrafić tutaj na ludzkie szczątki. Do dzisiaj natura nie zdołała zatrzeć śladów tamtych zażartych walk. Prawie wszędzie w okolicy Piskorzowic można natknąć się na liczne okopy, transzeje i leje po pociskach artyleryjskich oraz granatach moździerzowych. A przy odrobinie szczęścia można natrafić na łuskę, odłamek lub zniszczoną maskę przeciwgazową. Alfred Dziak, jeden z pierwszych osadników w Pisarzowicach, w wiosce położonej zaledwie 1,5 km od opisywanej miejscowości, wiele lat przepracował na naszej średzkiej ziemi i wiele pamięta z tamtych trudnych czasów. A tak wspomina swój pierwszy pobyt w Piskorzowicach w 1947 roku: – Byłem wtedy młodym chłopakiem. zatrudniłem się przy wycince drzew. W Piskorzowicach było mnóstwo starych dębów, mocno uszkodzonych przez działania wojenne. Wszystkie drzewa wycinaliśmy wtedy ręcznie, piłą „moja-twoja”. Odgarniając liście wokół następnego drzewa, które mieliśmy wyciąć, moja ręka natrafiła na jakiś twardy przedmiot. Wyrwałem go z podłoża. Był to skorodowany hełm niemiecki, z którego wypadła ludzka czaszka. Po chwili zauważyłem, że pod ściółką znajduje się kompletny szkielet żołnierza. Był na nim pas, ładownice, manierka, nawet karabin, który po przeładowaniu jeszcze działał. Był to okres po zdaniu broni, więc wyrzuciłem go do pobliskiego stawu… Od pana Alfreda dowiedziałem się również, że w Pisarzowicach mieszka jeszcze jeden człowiek, który może znać więcej szczegółów na temat wspomnianych walk, ponieważ przymusowo pracował w tej miejscowości od 1943 roku. Pan Jan – mój kolejny rozmówca – przedstawił mi swoją relację z pobytu w Piskorzowicach: – W Pisarzowicach mieszkam od 1943 roku. Dostałem się tutaj jako przymusowy robotnik. W trakcie samej bitwy nie było mnie w tej miejscowości. Zostałem wywieziony wraz z innymi w głąb Rzeszy. Wróciłem tutaj dopiero w maju 1945 roku. Chciałem zamieszkać w tej wsi. Chodziłem wtedy na spacery do Piskorzowic. Wioska praktycznie nie istniała, wszędzie unosił się nieznośny fetor i na każdym kroku leżały ciała poległych żołnierzy. W trakcie jednego ze spacerów natknąłem się na spaloną stodołę. Musiała być czymś w rodzaju szpitala polowego. W środku znajdowało się około 10 zwęglonych trupów niemieckich żołnierzy. Wszędzie leżały hełmy, puszki na maski gazowe, manierki i broń, a z pobliskich drzew sterczały tylko kikuty… Natomiast żadne źródła nie informują o żołnierzach słowackich, walczących po stronie niemieckiej. Pan Jan otrzymał w latach 60. list ze Słowacji z prośbą żony o informację na temat poległego tutaj jej męża, żołnierza słowackiego. Piskorzowice były miejscowością najbardziej zniszczoną w skali powiatu średzkiego i nie zdołały się już podnieść z ruin. Jak widać historia wsi jest bardzo burzliwa i skłania do refleksji o przemijaniu wszystkiego. Choć nie ma tej wsi na prawie żadnej mapie, nie należy skazywać jej na zapomnienie.
Tak więc wczoraj udało się nam przetestować scenariusz który napisałem jakiś czas temu. Tak, wiem, tereny powinny być zimowe – bo to styczeń, Odra była skuta solidnie lodem, powinno być sporo lejów – nie udało nam się ich znaleźć, więc zagraliśmy z tym co było pod ręką. Łukasz grał obrońcą i wystawił część 11 kompanii na 1250 punktów. Jako atakujący miałem dwa razy więcej punktów. Ilość kości 12 do 17.
So yesterday we were able to test scenario which I wrote some time ago. Yeah, I know that terrains should be winter as it was January – Odra was well covered with ice, with much more holes after artillery barrage – we weren’t able to find them, so we played with what we found. Łukasz played as defender and field part of 11 company on 1250 points. As attacker I had twice as many points.
By zasymulować wioskę, dodaliśmy trochę dróg – u góry droga wiodąca do lasu i w stronę Odry. To simulate village we added some road – top one is going to the forest and Odra river.Piskorzowice – masowy grup 11 kompanii. Peiskerwitz – mass grave of 11 company. Wraki po poprzednim starciu. Wrecks after first battle.Moździerz Wehrmachtu. Wehrmachts mortar.Obserwator. Observer.CKM Maxima. Maxims MMG.120 mm moździerz Armii Czerwonej. 120 mm mortar of Red Army.Czołgi wynurzają się z lasu. Tanks going out of forest.I więcej czołgów, są wszędzie. More tanks, they are everywhere. Bohaterski Stug III przybywa z rezerw. Brave Stug III appears from reserves.Radziecka piechota i czołgi w natarciu. Red Army infantry and tanks in assault.Panzerfausty poszły w ruch. Panzerfausts scored hits.Resztki radzieckiej piechoty walczą do końca. Remnants of Soviet infantry fight to the death.Tankodesantniki w pancerzach zeskoczyły z swojego czołgu. Tank riders in Armour jumped from they tank.Ciężkie walki wręcz. Heavy hand to hand combats.Pierwszy czołg pokonuje okop. First tank crossing trench.Niemiecka piechota natarła na zwiadowców. German infantry charged on scouts.Kolejny czołg przetoczył się nad okopem. Another tank crossed trench.I kolejny. And another one.Fubar przydarzył się Łukaszowi. Fubar happend to Łukasz. Pudło. Misfire. Snajper wyeliminował snajpera, a następnie dowódcę. Sniper first shoot down sniper, then leader.Niemcy 21 vs Rosjanie 20. Germans 21 vs Russians 20.
Podsumowanie: – dzięki Łukasz za przetestowanie, parę rzeczy już zostało poprawionych. Gra zajęła nam około trzy godziny. – wygląda to na remis, bo jest jeden punkt różnicy, pozostaje ułożyć co danej stronie daje na kolejną grę przegrana, remis czy wygrana. – scenariusz wrzucę po polsku i angielsku, kiedy zamknę go w ładnym PDF. – interesujący opis Piskorzowic także TUTAJ.
Summary: – thank you Łukasz for testing, few things were fixed. Game took from us around three hours. – it looks like a draw, as there is only one point of difference, still had to prepare what sides got if they lose, draw or win. – I will publish scenario in Polish and in English, when I close it in nice PDF. – interesting article about Peiskerwitz also HERE.
Today I was able to provide fleet done not for me but to one of my friends. I painted ships during one evening and then I had few months quest with doing bases. I’m happy that I gave back ships and scared about time I losed for doing bases, which can be done doing two days. At least some experience for the future paintings.
All ships are from Gods of War: Togo system, which soon get English version of rulebook and English Navy.
Mikasa.Kasuga.Niitaka.Hayabusa torpedo boats.
Summary: – it was interesting to paint some other fleet than my Russians. – tried to use some gel to make water more alive and I’m happy with effect, at least look better than first time.
Today we played some training game and first game for Max in Bolter – welcome! Lapland War – some kind of compromise beetwen Finland and Soviet Union to avoid occupation of Finland by bigger neighbour – so war beetwen Finland and Germany was effect of this compromise.
For me it was my third training/demo in Bolt Action – not sure if this system is not winning in case of such games over Warhammer Fantasy Battle, where I’m doing demo games as well – probably now is 3 to 3 beetwen them. It’s my second game in Bolt Action where I played using English – first one was with my friend from beautiful capital of Czech Republic – thank you Vladimir!
Crossroads – we struggle for it.Finnish Sissi squad make a way in German Opel Blitz.Finnish late war infantry advances off the board.Sniper team next to them.Germans also wanted to take control over crossroad to escape north.Another Finnish squad with comapny of mmg next to them.Germans behind fence and field.Finnish medium mortart.Both sides get closer, under mortar fire which was pretty aimed from both sides.German unit from penal battalion took position in the house.Truck driver said, truck is valuable, so I go behind cover.Aim and shoot.Good, safe place for Finnish Opel Blitz – Germany provided around 1,000 of they trucks to Finnland.Finnish infantry advance…Some received wounds, hopefully not mortals, the others took them and runned away.This time on turn 4th Finnland controlled crossroad, but we aggred to play another game soon.
Summary: – good game on 750 points, I know we will play more games soon. – in case of asking for players or for demo games it’s good to ask for it on KLUB BOLTER – Wargaming Community Center – Bolter is greatest community in Wrocław and many players play here in many different systems.