Middle Earth: SBG – Interview with Kronos_Miniatures (🇬🇧EN/🇵🇱PL) Piątek, Maj 29 2026 

🇵🇱 Za uprzejmością Jakuba „Kronosa” Morawińskiego – członka GBW, utalentowanego malarza, który w tym roku ruszył ze swoimi pracami na podbój konkursów malarskich.

1. Jak i kiedy zaczęła się Twoja przygoda z Middle-earth: SBG i co najbardziej Cię przyciągnęło do tego systemu?

Przygoda zaczęła się podobnie jak dużej części z nas, mianowicie od gazetek wydawanych w okolicy 2004 roku. Uniwersum Tolkiena działało mocno na młody umysł, a okres wokół premier filmów był wtedy mocno hypowany czy w postaci kart w chipsach choćby, więc nietrudno było trafić też na figurki.

2. Co przyszło u Ciebie najpierw – granie czy malowanie figurek? A może obie rzeczy naraz?

Pierwsze było malowanie – od dziecka mnie do tego ciągnęło choć z mizernym efektem, niemniej jednak to był mój pierwszy kontakt z modelami, pierwsze farby akrylowe itd. Granie przyszło kilka lat później, ale zawsze szło w parze z malowaniem.

3. Która armia w Middle-earth: SBG jest Twoją ulubioną i dlaczego właśnie ona?

Od początków mojej przygody z ME mam jakąś niezrozumiałą sympatię do Isengardu jest to o tyle śmieszne, że ostatnio nią grałem chyba z 10 lat temu jak nie dawniej. Wynika ona prawdopodobnie z filmów i sekwencji polowania Lurtza na Drużynę oraz oblężenia Helmowego Jaru, które to sceny są jednymi z moich ulubionych. Aktualnie natomiast zarówno wizualnie jak i gameplayem najbardziej pasują mi Defendersi Helmowego Jaru i Harad.

4. Czy przy wyborze armii bardziej kierujesz się jej siłą na stole, wyglądem modeli czy klimatem świata Tolkiena?

To nie jest zero-jedynkowa kwestia bo zależy czy gram w duecie/drużynie czy solo natomiast prawdą jest, że o wiele przyjemniej gra mi się modelami, które podobają mi się wizualnie.

5. Który model albo bohater sprawił Ci najwięcej radości podczas malowania?

Tyle ich było a Ty każesz mi wybrać jeden? 😀 Generalnie bardzo lubię malować bohaterów Rohanu, zwłaszcza nowe rzeźby. Bardzo wpisują się w mój styl malarski i czuję ich klimat, więc postawiłbym na plastikowego Theodena czy też nowego Haletha z WofR. Jest też coś nad czym właśnie pracuje z LotRa ale nie chcę jeszcze odkrywać kart – poczekajmy do Kontrastu 😛 Bardzo dużo funu miałem też malując Imrahila.

6. Czy masz swój ulubiony styl malowania figurek do Middle-earth: SBG – bardziej filmowy, książkowy, realistyczny czy może własny?

Mam swój comfort-zone, który aktualnie łamię malując modele Warhammera 40k, natomiast jeśli chodzi stricte o LotRa to lubię malować w sposób dość stonowany ale kontrolowany. Powiedziałbym, że to taki low-fantasy. Co do schematów/kolorystyk i innych to nie ograniczam się do lore-accurate tak jak przy malowaniu armii Lenników ale też doceniam filmowe klimaty Rohanu czy elfów. W malowaniu konkursowym z kolei często inspiruję się ekranizacjami lub concept-artami popularnymi w kulturze masowej.

7. Jak wygląda u Ciebie proces pracy nad armią: najpierw rozpiska, potem malowanie, czy odwrotnie?

Niezależnie czy to armia czy model displayowy zawsze lubię mieć plan zanim zacznę realizację. Jeśli to armia to są to konkretnie dobrane modele, odpowiednio złożona z nich rozpiska, jasny plan na ich malowanie i dopiero jak faza pracy „w głowie” jest zamknięta, przechodzę do konkretów. Tak samo z modelami displayowymi – tu nacisk na fazę wstępną kładę jeszcze większy, dziesiątki concept-artów, wizualizacji, szkiców dobranych schematów kolorystycznych – słowem, mój telefon pęka już w szwach od materiałów ze zrealizowanych i przyszłym projektów.

8. Czy masz model albo oddział, z którego jesteś najbardziej dumny? Czy mogę prosić o ich zdjęcia?

Z wielu prac jestem bardzo zadowolony i we wszystkich widzę też braki, które można by wyciągnąć, ale to niekończąca się historia. Jestem bardzo zadowolony np. ze swojej armii „kratkowanych” Lenników, Galadhrimów czy Rohanu. Nad wszystkimi spędziłem setki godzin i obecnie czuje, że bym tego nie powtórzył, z uwagi na obecny cel jaki obrałem w malowaniu. Z modeli, muszę przyznać, że najbardziej jestem zadowolony z Imrahila. Uważam tą pracę za definicję mojego stylu malowania i wyciągnięcia większości wniosków z dotychczasowej drogi malarskiej (Całkiem możliwe, że niedługo jego miejsce zajmie coś nowego :P).

9. Która armia była dla Ciebie najtrudniejsza do pomalowania i z jakiego powodu?

Jeśli chodzi o armię, to najtrudniejsze chyba były wspomniane wcześniej lenna, masa kratkowanych szat + NMMy na 40+ modelach to było wyzwanie. Była to też w sumie chyba pierwsza armia na której stosowałem non-metalic. Ahh no i zdecydowanie najtrudniejsza dla mnie okazała się armia Easterlingów, którą założyłem sobie do pomalowania też w NMM), która po cesarzu i kilku modelach przerosła mnie czasowo i od dłuższego czasu czeka i czeka… i się raczej prędko nie doczeka.

10. Jakie znaczenie ma dla Ciebie pełne pomalowanie armii przed wystawieniem jej na stół?

Szczerze mówiąc – kluczowe. Jestem wyczulony na punkcie estetyki modeli, bardzo rzadko gram modelami niepomalowanymi a tak jak już wspominałem – o wiele więcej przyjemności przynosi mi granie ładnie pomalowaną armią (i najlepiej na przeciwnika z równie ładną). Jestem wyznawcą, że hobbystyka jest integralną częścią tej gry.

11. Co sprawia Ci większą satysfakcję: osiągnięcia w konkursie malarskim czy zwycięstwo na turnieju w Middle-earth: SBG?

Z całą pewnością do pierwsze. Zwłaszcza jeśli mówimy tu stricte o konkursach malarstwa figurkowego, zdobycie medalu za pracę nad którą spędziłem 100+ godzin to niesamowita satysfakcja i zwieńczenie masy pracy.

12. Jaką jedną radę dałbyś osobie, która dopiero zaczyna swoją przygodę z malowaniem i graniem w Middle-earth: SBG?

Do zaczynających grać – grajcie tym co najbardziej podoba Wam się klimatem/wizualnie, nie zwracajcie uwagi na metę! A co do malowania, wymaga ono mnóstwa cierpliwosci, więc jeśli chcecie efektów, nie spieszcie się i nic na siłę.

Z pozdrowieniami,
Kronos i Tancred

P.S. Prace Kronosa możecie podziwiać na jego Instagramie: https://www.instagram.com/kronos_miniatures/

🇬🇧 Courtesy of Jakub „Kronos” Morawiński – a member of GBW and a talented painter, who this year has begun taking his work to painting competitions.

1. How and when did your adventure with Middle-earth: SBG begin, and what attracted you most to the system?

My adventure began much like it did for many of us – with the magazines that were being published around 2004. Tolkien’s universe had a strong effect on a young mind, and the period around the film premieres was hugely hyped at the time, whether through things like collectible cards in crisps or otherwise, so it was not hard to come across the miniatures as well.

2. What came first for you – playing or painting miniatures? Or perhaps both at the same time?

Painting came first – I had been drawn to it since childhood, even if the results were rather modest. Still, that was my first contact with miniatures, my first acrylic paints, and so on. Playing came a few years later, but it always went hand in hand with painting.

3. Which army in Middle-earth: SBG is your favourite, and why that one?

Since the very beginning of my journey with Middle-earth, I have had some inexplicable fondness for Isengard. It is funny, because I think the last time I actually played it was about ten years ago, if not longer. That fondness probably comes from the films – especially the sequence of Lurtz hunting the Fellowship and the siege of Helm’s Deep, which remain some of my favourite scenes. At the moment, however, both visually and in terms of gameplay, I am most drawn to the Defenders of Helm’s Deep and Harad.

4. When choosing an army, do you care more about its strength on the table, the look of the models, or the atmosphere of Tolkien’s world?

It is not really a black-and-white matter, because it depends on whether I am playing in a pair/team or solo. But it is true that I enjoy playing much more with models that I like visually.

5. Which model or hero has given you the most joy while painting?

There have been so many, and you want me to choose just one? 😀
In general, I really enjoy painting Rohan heroes, especially the newer sculpts. They fit my painting style very well and I really feel their atmosphere, so I would probably choose the plastic Théoden or the new Haleth from War of the Ring. There is also something from The Lord of the Rings that I am working on right now, but I do not want to reveal my cards just yet – let us wait until Kontrast 😛 I also had a great deal of fun painting Imrahil.

6. Do you have a favourite style of painting miniatures for Middle-earth: SBG -more film-like, book-inspired, realistic, or perhaps your own?

I have my own comfort zone, which I am currently breaking out of by painting Warhammer 40,000 models. But when it comes strictly to The Lord of the Rings, I like to paint in a fairly subdued yet controlled way. I would say it is a kind of low fantasy style. As for schemes, colour choices, and so on, I do not limit myself to being strictly lore-accurate, as I did when painting my Fiefdoms army, but at the same time I also appreciate the cinematic feel of Rohan or the Elves. In competition painting, on the other hand, I often take inspiration from film adaptations or concept art popular in mainstream culture.

7. What does your process of working on an army look like: army list first and then painting, or the other way round?

Whether it is an army or a display model, I always like to have a plan before I start. If it is an army, that means specifically chosen models, a properly built list using them, a clear painting plan, and only once the “mental work” phase is complete do I move on to the practical side. It is the same with display models – only there I place even more emphasis on the preparation stage: dozens of concept artworks, visual references, sketches, selected colour schemes. In short, my phone is already bursting at the seams with materials from finished and future projects.

8. Do you have a model or unit you are most proud of? Could I ask for photos of them?

There are many works I am very happy with, and in all of them I can also see flaws that could be improved – but that is an endless story. I am very pleased, for example, with my army of chequered Fiefdoms, my Galadhrim, and my Rohan force. I spent hundreds of hours on all of them, and at the moment I feel I would not be able to repeat that, given the direction I have now chosen in painting. As for individual models, I have to admit that I am proudest of Imrahil. I consider that piece the definition of my painting style and the result of drawing most of the lessons from my journey as a painter so far. (It is entirely possible that something new will soon take his place :P)

9. Which army was the hardest for you to paint, and why?

If we are talking about an army, then probably the hardest were the Fiefdoms I mentioned earlier. A mass of chequered robes plus NMM on more than 40 models was quite a challenge. It was also, I think, the first army where I used non-metallic metal throughout. And yes, the hardest of all for me turned out to be the Easterlings army, which I also decided to paint in NMM. After painting the Emperor and a few more models, it simply became too time-consuming for me, and it has been waiting ever since… and it probably will not be finished any time soon.

10. How important is it to you to have a fully painted army before putting it on the table?

Honestly – it is crucial. I am very sensitive when it comes to the appearance of models. I play with unpainted miniatures very rarely, and as I mentioned before, I get far more enjoyment from playing with a nicely painted army – ideally against an equally well-painted one. I believe that the hobby side is an integral part of this game.

11. What gives you greater satisfaction: success in a painting competition or victory in a Middle-earth: SBG tournament?

Definitely the former. Especially if we are talking strictly about miniature painting competitions – winning a medal for a piece I spent 100+ hours on is an incredible feeling and the culmination of a huge amount of work.

12. What one piece of advice would you give to someone who is just starting their adventure with painting and playing Middle-earth: SBG?

For those who are starting to play – play what appeals to you most in terms of atmosphere and visuals; do not pay attention to the meta. And as for painting, it requires a lot of patience, so if you want results, do not rush and do not force anything.

Best regards,
Kronos and Tancred

P.S. Kronos works are avaible on his Instagram: https://www.instagram.com/kronos_miniatures/


Interview with Jędrzej from Team Poland, winners of WTC in Bolt Action 2026 (🇬🇧EN/🇵🇱PL) Wtorek, Maj 26 2026 

🇵🇱 Przed Wami wywiad z Jędrzejem Paluszyńskim, jednym z członków zwycięskiej, polskiej drużyny w międzynarodowych, Drużynowych Mistrzostwach Świata w Bolt Action, które odbyły się w dniach 9-10 maja w Kopenhadze. O wynikach czy rozpiskach możecie przeczytać TUTAJ. Tymczasem przejdźmy do Jędrzeja, który znalazł dla mnie parę chwil i udzielił tego zacnego wywiadu.

1. Przed Wami Mistrzowie Świata w drużynowych Mistrzostwach w Bolt Action 2026. Drużyna w skład której wchodził Jędrzej Paluszyński, Marek Zieliński oraz – no właśnie?

– W skład naszej drużyny wchodzili: Marek Zieliński, Krzysztof Zieliński, Michał Brzeźnicki i ja.

2. Jakie to uczucie zostać drużynowymi mistrzami świata w Bolt Action?


– Na pewno przyjemne. Oczywiście Bolt, to przede wszystkim hobby i należy pamiętać, że nie ma powodu do puszenia się i zadzierania nosa. Sukces jaki udało nam się odnieść motywuje do tego, aby jeszcze lepiej przygotować się do turnieju WTC w przyszłym roku.

3. Która runda była dla Was najtrudniejsza?

Najtrudniejsze dla nas były rundy z Australią 1 i Niemcami. Niemcy we wszystkich dotychczasowych edycjach WTC byli w topie, a w ubiegłym roku zdobyli mistrzostwa. Australijczycy w zeszłym roku zadebiutowali na WTC i zaskoczyli wszystkich bardzo dobrą grą. W tym roku byli równie dobrze przygotowani. Oba te teamy to bardzo dobrzy gracze, świetnie skomponowane rozpiski.

4. W którym momencie uwierzyliście, że możecie wygrać cały turniej?

– Myślę, że dopiero przed ostatnią grą. Wcześniej skupialiśmy się na bieżącej turze. Przed parowaniem do ostatniej tury zorientowaliśmy się, że do wygrania turnieju wystarczy nam drużynowy remis. Z tego względu zagraliśmy Duńczykami bardzo zachowawczo. No i udało się.

5. Co było kluczem do zwycięstwa: rozpiski, parowania czy ogranie?

– Wszystkie te elementy miały duże znaczenie, choć kluczowe według mnie było parowanie, i tu należy podkreślić zasługi naszego kapitana, którym był Krzysztof.

6. Czy coś w mecie turnieju Was zaskoczyło? Jaki mecz był punktem zwrotnym mistrzostw?

– Raczej nie było wielkich zaskoczeń. Jak zwykle rozpiski były bardzo zróżnicowane – były i takie, które opierały się na piechocie, inne na artylerii, czy pojazdach opancerzonych Może jedynie dość spora liczba używanych hgm, których u nas raczej niewiele widuje się na stołach. Dla mnie osobiście największym zaskoczeniem była rozpiski armii holenderskiej, która okazała się bardzo mocno (choć muszę przyznać, że grający nią Australijczyk to naprawdę twardy przeciwnik). Nie dostrzegam jakiegoś punktu zwrotnego. Po wygraniu pierwszej rundy stale utrzymywaliśmy się w górnej części stawki.

7. Która drużyna zrobiła na Was największe wrażenie?

– Chyba jednak Niemcy. Jak zwykle bardzo dobrze przygotowani. Ich rozpiski są bardzo przemyślane i skomponowane pod wymogi grania zespołowego.

8. Jak wyglądała współpraca i podział ról w Waszym zespole?

– Współpraca układała się wzorowo. Przed turniejem postaraliśmy się przejrzeć rozpiski innych drużyn, wychwycić największe zagrożenia dla naszych rozpisek i zaplanować parowanie, które by te zagrożenia minimalizowały.

9. Jaka była najważniejsza decyzja podjęta w trakcie turnieju?

– Nie widzę jakiejś jednej genialnej i przełomowej decyzji. Cały turniej wymagał pełnej koncentracji nad każdą gra i każdą pojedynczą decyzją w grze.

10. Jaką jedną radę dalibyście drużynom, które chcą kiedyś wygrać ten tytuł?

– Grajcie. Grajcie tak, żeby ta gra sprawiała Wam frajdę. Pamiętajcie, że to nie walka o życie, tylko hobby. Że bez względu na to czy wygracie, przegracie, czy zremisujecie jutro tez wstanie słońce i będzie nowy dzień. Że udział w międzynarodowym turnieju to okazja, że spotkać i poznać ludzi z innych krajów. Pogadać z nimi o wspólnych pasjach, ale także o życiu.

11.
Co ten sukces znaczy dla Was osobiście? I na koniec – jak będziecie świętować?

-Świętować, to już świętowaliśmy – wieczór po zakończonym WTC. Potem był czas na wspólne zwiedzanie Kopehagii (polecam, bardzo ładne miasto), a potem trzeba było wracać do domu i pracy. Co ten sukces znaczy dla nas? To na pewno nagroda za wysiłek włożony w przygotowanie do turnieju i zachęta to dalszego rozwijania tego hobby.

12. A teraz najcięższe pytanie, czy Bolt Action to gra turniejowa i dlaczego tak?

Bolt Action to gra jak każda inna. Super nadaje się do rozgrywania klimatycznych bitew, których scenariusz oparty jest o historyczne wydarzenia z okresu II Wojny Światowej. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie aby grać w nią na turniejach. Jak już wcześniej mówiłem takie imprezy to świetne okazje do poznania innych graczy.


🇬🇧 Before you is an interview with Jędrzej Paluszyński, one of the members of the victorious Polish team at the international Team World Championships in Bolt Action, held on 9–10 May in Copenhagen. You can read about the results and army lists HERE. In the meantime, let us turn to Jędrzej, who found a few moments for me and kindly agreed to give this fine interview.

1. Before you stand the World Champions of the 2026 Team World Championships in Bolt Action. The team included Jędrzej Paluszyński, Marek Zieliński, and — well, who exactly?

– Our team consisted of Marek Zieliński, Krzysztof Zieliński, Michał Brzeźnicki, and me.

2. What does it feel like to become team world champions in Bolt Action?

– Definitely pleasant. Of course, Bolt is first and foremost a hobby, and it is important to remember that there is no reason to get puffed up and arrogant. The success we managed to achieve motivates us to prepare even better for the WTC tournament next year.

3. Which round was the toughest for you?

– The hardest rounds for us were against Australia 1 and Germany. Germany has been at the top in every WTC edition so far, and last year they won the championship. The Australians made their WTC debut last year and surprised everyone with how well they played. This year they were just as well prepared. Both of those teams are made up of very strong players with excellently designed lists.

4. At what moment did you believe that you could win the whole tournament?

– I think only before the last game. Earlier, we were focused on the current round. Before the pairings for the last round, we realised that a team draw would be enough for us to win the tournament. Because of that, we played very cautiously against the Danes. And it worked.

5. What was the key to victory: army lists, pairings, or experience?

– All of these elements mattered a lot, although in my opinion the key factor was the pairings, and here the заслуги of our captain, Krzysztof, should be emphasised.

6. Did anything about the tournament meta surprise you? Which match was the turning point of the championship?

– There were no major surprises, really. As usual, the lists were very diverse — some were infantry-based, others focused on artillery or armoured vehicles. Perhaps the only thing that stood out was the fairly large number of HMGs being used, which we do not really see that often on our tables. Personally, the biggest surprise for me was the Dutch army list, which turned out to be very strong (although I have to admit that the Australian player using it was a really tough opponent). I do not see any single turning point. After winning the first round, we stayed near the top of the standings the whole time.

7. Which team impressed you the most?

– Probably Germany. As usual, they were extremely well prepared. Their lists are very carefully thought out and designed specifically for team play.

8. What did the cooperation and division of roles look like within your team?

– The cooperation worked perfectly. Before the tournament, we tried to go through the lists of the other teams, identify the biggest threats to our own lists, and plan pairings that would minimise those threats.

9. What was the most important decision made during the tournament?

– I do not see any one brilliant or breakthrough decision. The whole tournament required full concentration on every single game and every single decision made during it.

10. What one piece of advice would you give to teams who want to win this title one day?

Play. Play in a way that makes the game enjoyable for you. Remember that this is not a fight for your life, just a hobby. No matter whether you win, lose, or draw, the sun will still rise tomorrow and it will be a new day. Taking part in an international tournament is an opportunity to meet and get to know people from other countries. To talk with them about shared passions, but also about life.

11. What does this success mean to you personally? And finally – how are you going to celebrate?

– We have already celebrated – on the evening after the WTC ended. After that, there was time for some sightseeing in Copenhagen (I recommend it, it is a very beautiful city), and then it was time to go back home and back to work. What does this success mean to us? It is certainly a reward for the effort put into preparing for the tournament, and an encouragement to keep developing this hobby further.

12. And now the hardest question – is Bolt Action a tournament game, and why?

Bolt Action is a game like any other. It is great for playing atmospheric battles based on historical events from the Second World War. But there is nothing stopping people from playing it in tournaments as well. As I said before, such events are a great opportunity to meet other players.

O Bogowie Wojny: Togo i nie tylko z Maćkiem Molczykiem z GM Boardgames Czwartek, Wrz 25 2025 

Cześć Maćku,

Od naszego ostatniego wywiadu minęło już półtora roku, dla przypomnienia — TUTAJ można go przeczytać. Była to rozmowa przeprowadzona w pięcioosobowym gronie w klubie Bolter, dokładnie dwa lata temu. Co zmieniło się od tamtej pory?

– Od tamtej pory wydaliśmy nowe floty, organizowaliśmy coraz większe turnieje, gra się rozwinęła.


Autorem wszystkich zdjęć w tym wywiadzie jest Maciek Molczyk.

Ostatnia akcja crowdfundingowa dotycząca Royal Navy przyciągnęła graczy z wielu zakątków świata. Czy możesz zdradzić, z jakich krajów pochodzili uczestnicy? Co ciekawe, oprócz marynarki Jego Królewskiej Mości udało się także wprowadzić flotę Cesarskich Niemiec, która szybko zdobyła popularność.

– Ufundowali się Brytyjczycy, sama kampania odniosła na tyle duży sukces, że mogliśmy wkrótce później wydać flotę cesarską. Wspierający kampanię pochodzą z wielu krajów Europy, ale także z obu Ameryk i z Azji (w tym z Japonii).


Jakie było największe wyzwanie związane z realizacją tej akcji? Z tego co wiem, zainteresowanie przyszło z całego świata, a moja karta Wariaga — wskutek pewnych problemów technicznych — trafiła wraz z jednym z zestawów aż do USA?

Największym wyzwaniem była szeroko rozumiana logistyka związana z całą kampanią – czyli pakowanie, produkcja, druk, wysyłki oraz dopisanie poprawek do podręcznika głównego. Łatwiej jest zaprojektować kilkanaście modeli niż poprawienie kilka podrozdziałów. W tym drugim przypadku potrzeba jeszcze mnóstwo testów i czasem trudno dostrzec wszystkie zależności na które wpłynie jedna z pozoru niewielka zmiana.


„Bogowie Wojny: Togo” to gra, która staje się coraz bardziej rozpoznawalna także poza Polską. Jakie masz dalsze plany związane z jej rozwojem?

Kiedy rozmawiamy o tym z Adamem i Kubą w Bolterze to na pewno chcemy żeby w Togo grało jak najwięcej graczy w tym zza granicy. Marzy mi się żeby na następnych Mistrzostwach Polski pojawiło się liczne grono graczy z poza naszego kraju. Na pewno będziemy stale dodawać do gry nowe rzeczy sprawiające, że rozgrywka będzie jak najbardziej urozmaicona i ciekawa.


Maćku, opowiedz nam, które floty cieszą się największą popularnością — a może trudno to jednoznacznie określić? Ja sam darzę ogromną sympatią rosyjską flotę Morza Bałtyckiego oraz coraz bardziej flotę Pacyfiku. Gdybym miał rozpocząć nową, prawdopodobnie byłaby to Cesarska Marynarka Kraju Kwitnącej Wiśni. Znamy też graczy, którzy szczególnie upodobali sobie flotę Królestwa Hiszpanii czy marynarkę Stanów Zjednoczonych.

– To zainteresowanie się zmienia wraz z wychodzeniem nowych okrętów czy całych nowych flot. Cudowne jest to, że na przykład patrząc na turnieje możemy zobaczyć w zasadzie wszystkie floty. Natomiast w tej chwili wydaje mi się, że szczególną popularnością cieszy się flota brytyjska i niemiecka.


GM Boardgames, oraz Wasz wydawca Bolter.pl, aktywnie wspiera system, którego jesteście autorami. Regularnie publikujecie aktualizacje, a jako twórcy uważnie wsłuchujecie się w opinie graczy. To sytuacja dość wyjątkowa w świecie wargamingu. Sam uczestniczę w grupie testowej i często „marudzę”. Co sprawiło, że zdecydowaliście się właśnie na taki model działania?

Pokora. Jeden mózg nie będzie tak dobry jak kilkanaście czy kilkadziesiąt. Trzeba pamiętać, że grę tworzy się przede wszystkim dla graczy. Owszem tworzy się ją również z własnej miłości do danego tematu, do samej kreacji, ale jednak nie robi się tego do szuflady tylko żeby inni mogli świetnie się bawić wykorzystując te modele i zasady. Jedną z rzeczy która daje wielką satysfakcję są pochlebne słowa jakie słyszymy od wielu grających w nasze systemy. Zatem mając tak wspaniałą społeczność graczy jak można w ogóle pomyśleć o tym żeby nie słuchać ich opinii.


Czy lubisz czytać raporty które społeczność graczy wrzuca na grupę Bogowie Wojny? Na co najbardziej zwracasz w nich uwagę?

Bardzo. Szczególnie podobają mi się raporty z wielkich bitew jak również gdy przeczytam raport napisany przez osobę która dopiero zaczyna przygodę z grą.


Wiem, że to pytanie może wydawać się już oklepane, ale wielu czytelników chętnie o tym przeczyta. Byłeś w Japonii — co najbardziej Cię tam urzekło, co sprawiło, że pokochałeś Kraj Kwitnącej Wiśni? Odwiedziłeś także Mikasę, masz może zdjęcia z tej wizyty?

Moja miłość do Japonii i kultury japońskiej rozpoczęła się jeszcze gdy byłem nastolatkiem. Ogromną rolę odegrały tutaj filmy o samurajach jak również niektóre anime, przede wszystkim Kapitan Hawk (serial animowany puszczany w latach 90 o młodych japońskich piłkarzach). Warto też dodać, że uwielbiałem czytać książki o II wojnie światowej na Pacyfiku. W dorosłym życiu ta fascynacja jeszcze się pogłębiła, aż w końcu dzięki zawodowi który wykonywałem – pilotowi wycieczek – mogłem wreszcie pojechać do mojej ukochanej Japonii. Może zabrzmi to dziwnie, ale po tych wyjazdach zacząłem się nią fascynować jeszcze bardziej. Jednym z takich największych przeżyć była możliwość zobaczenia pancernika Mikasa. W sumie zwiedziłem go już trzykrotnie, w tym jeden raz udało mi się otrzymać od pracujących tam robotników kawałek starej deski pokładowej (wymieniali deski na nowe), której małe elementy są również jedną z nagród na Mistrzostwach Polski w BW: Togo.

Uwielbiam japońską kuchnię, ich poszanowanie tradycji i połączenie jej z nowoczesnością. Czystość i porządek, a także ogromną uprzejmość.


Czy mógłbyś zdradzić, która flota do „Bogów Wojny: Togo” pojawi się jako kolejna?

tak, ale wtedy będziemy musieli przeciągnąć Cię pod kilem, a tego bym nie chciał. Natomiast teraz na Polach Chwały będzie miał swoją premierę flota francuska.


„Co daje Ci większą satysfakcję – własna wygrana w grze, czy chwila, kiedy obserwujesz graczy czerpiących radość z Twojego systemu?”

Zdecydowanie to drugie. Największą radość daje mi jak co pewien czas przy okazji bitew w Togo czy jest to turniej czy bitwa historyczna po prostu możemy się spotkać i spędzić miło swój wolny czas w gronie fantastycznych osób.


Czy masz ulubioną figurkę albo całą flotę czy armię, do której zawsze czujesz sentyment? Nie ograniczaj się tylko do własnych systemów — wiem, że wszystkie je uwielbiasz 😉.

Mam wielki sentyment do pierwszej figurki którą własnoręcznie pomalowałem i którą mam do dziś. Jest to saurus do armii lizardmenów do WFB.

Radość sprawiają mi okręty które są szczególnie skomplikowanymi projektami i mają interesujące kształty.


Jakie jest Twoje największe marzenie jako twórcy gier figurkowych?

Mieć więcej czasu.

W Togo chciałbym kiedyś zagrać bitwę na Morzu Żółtym i Cuszimę.


A teraz, jeśli pozwolisz, kilka pytań niezwiązanych bezpośrednio z Twoimi systemami.


Jakiej muzyki słuchasz na co dzień? A może masz coś specjalnego, czego słuchasz przy tworzeniu nowych figurek do swoich systemów? Chętnie poznamy Twoje ulubione albumy i rekomendacje.

Kiedy pracuje zwłaszcza jak projektuje nowe modele albo pisze jakiś tekst to najczęściej słucham renesansowej lutni albo muzyki barokowej. Zatem muszę wszystkich zmartwić, żaden z modeli nie powstał przy dźwiękach szant. Chociaż niektórzy mówią, że na turnieju grają szanty to ich okręty lepiej walczą.

Lubię różne rodzaje muzyki, zwłaszcza wykonawców z lat 80’, 90’ z przyjemnością mogę wymienić Stinga czy Dire Straits. Lubię muzykę inspirowaną kulturami różnych krajów w tym celtycką stąd też bardzo podoba mi się muzyka Loreena McKennith czy Enyi.


Skoro padło pytanie o muzykę, to teraz książki. Sam ostatnio rzadko mam czas na czytanie, ale może polecisz autorów, po których sięgasz najchętniej?

Mam tak, że czytam wiele książek naraz, a obok nich jest jeszcze większy stos książek do przeczytania. Nie licząc specjalistycznych książek historycznych których czytam bardzo dużo, to bardzo lubię fantastykę i science-fiction. Wstyd się przyznać, ale dopiero niedawno sięgnąłem po Diunę która bardzo mi się spodobała, z której światem po raz pierwszy zetknąłem się w latach 90’ dzięki gdzie Dune 2, a także pierwszej filmowej adaptacji tego dzieła.

Z książek historycznych wielkie wrażenie zrobiła na mnie Grand Fleet (tom I) Tadeusza Klimczaka.


To już przedostatnie pytanie — które filmy historyczne poleciłbyś naszym czytelnikom?

Mimo bycia historykiem i tego, że czasem zgrzytam zębami to staram się przymykać oko na pewne nieścisłości historyczne związane z tym jakim rodzajem medium jest film. Zwłaszcza jeśli dam się ponieść świetnym aktorom, scenariuszowi czy reżyserii. Wtedy uproszczenia historyczne nie grają aż tak wielkiej roli. Gorzej gdy film jest jednocześnie słaby jak i fatalny historycznie.

Biorąc pod uwagę to co powiedziałem wcześniej zdecydowanie polecić mógłbym: Gladiatora (tylko i wyłącznie pierwszą część), starego Ben Hura, Waleczne Serce, Król wyjęty z pod prawa, Joanna d’Arc, Alatriste, Patriotę, Waterloo, Gettysburg, 1917, Szeregowiec Ryan, Listy z Iwo Jimy, Kompania Braci, Wróg u bram, O jeden most za daleko, Byliśmy żołnierzami, Czas Apokalipsy, Helikopter w Ogniu, Generation Kill, a z polskich to całą Trylogię, szczególnie Potop, Jutro idziemy do kina, Miasto 44’.


I na koniec — gdybyś mógł rozegrać bitwę z dowolnym historycznym wodzem, kto by to był i dlaczego akurat ta postać?

chciałbym rozegrać grę z Napoleonem Bonaparte, najlepiej jakąś kampanię na poziomie operacyjnym.

Dziękuję Maćku za możliwość przeprowadzenia wywiadu, wiem że z Kubą dopinacie wszystko na ostatni guzik i tym bardziej się cieszę, że znalazłeś dla mnie chwilę.

Wywiad z Maciejem Molczykiem, historykiem, nauczycielem i właścicielem GM Boardgames przeprowadzony dnia 20.09.2025 w nadodrzańskim pubie Bistro Narożnik.

About Gods of War: Togo and more with Maciej Molczyk from GM Boardgames Czwartek, Wrz 25 2025 

Hey Maciek!

It’s already been a year and a half since our last interview – as a reminder, you can read it HERE. That conversation was held with a five-person group at the Bolter club, exactly two years ago. What has changed since then?

Since then, we have released new fleets, organized larger and larger tournaments, and the game has continued to grow.


All photos in interview were done by Maciej Molczyk.

The last crowdfunding campaign for the Royal Navy attracted players from all over the world. Can you share from which countries participants came? Interestingly, alongside His Majesty’s Navy, the Imperial German fleet was also introduced and quickly gained popularity.

The British fleet was funded, and the campaign was so successful that we were soon able to release the German fleet. Backers came from many European countries, but also from both Americas and from Asia (including Japan).


What was the biggest challenge in running that campaign? From what I know, interest came from all over the globe, and my Varyag card – due to some technical issues – even ended up shipped with a set all the way to the USA?

The biggest challenge was logistics in the broadest sense – packing, production, printing, shipping, and adding corrections to the main rulebook. It’s easier to design a dozen models than to fix a few subsections. In the latter case, it requires tons of testing, and sometimes it’s hard to see all the dependencies that even a small change can cause.


Gods of War: Togo is becoming increasingly recognized outside of Poland. What are your future plans for its development?

When talking about it with Adam and Kuba at Bolter, we definitely want as many people as possible to play Togo, including international players. I dream of having a large group of foreign players join the next Polish Championships. We will certainly keep adding new elements to make gameplay as varied and engaging as possible.


Maciek, tell us which fleets are the most popular – or is that difficult to say? Personally, I’m fond of the Russian Baltic Fleet and increasingly the Pacific Fleet. If I were to start a new one, it would probably be the Imperial Japanese Navy. We also know players who especially enjoy the Spanish fleet or the US Navy.

Interest shifts as new ships or entire fleets are released. The great thing is that at tournaments, we can basically see all fleets. At the moment, I think the British and German fleets are particularly popular.


GM Boardgames, together with your publisher Bolter.pl, actively supports the system you created. You regularly publish updates and, as designers, you carefully listen to player feedback. That’s quite unusual in the wargaming world. I myself participate in the test group and often “complain.” What made you choose this approach?

Humility. One brain will never be as good as dozens. It’s important to remember that the game is created primarily for players. Sure, it’s also born out of our love for the subject and the act of creation, but it’s not made to sit in a drawer – it’s made so others can have fun using the models and rules. One of the most satisfying things is hearing positive words from so many people who play our systems. So with such a great community, how could we even think of not listening to their feedback?


Do you enjoy reading the battle reports that players post in the Gods of War group? What do you pay the most attention to?

Very much so. I especially like reports from large battles, but also those written by people just starting their adventure with the game.


I know this may sound like a cliché, but many readers will want to know: you’ve been to Japan – what captivated you the most, what made you fall in love with the Land of the Rising Sun? You also visited Mikasa – do you have photos from that visit?

My love for Japan and Japanese culture started when I was a teenager. Samurai movies played a big role, as well as some anime, especially Captain Hawk (an animated series from the 90s about young Japanese football players). I also loved reading books about World War II in the Pacific. In adulthood, this fascination only deepened, and finally, thanks to my profession as a tour guide, I was able to visit my beloved Japan. It may sound strange, but after those trips, I became even more fascinated. One of the biggest experiences was seeing the battleship Mikasa. I’ve toured it three times already, and once I even received a piece of the old deck wood being replaced, which is now one of the prizes at the Polish Championships in Gods of War: Togo.

I love Japanese cuisine, their respect for tradition combined with modernity, the cleanliness and order, and above all, their great courtesy.


Can you reveal which fleet will be the next for Gods of War: Togo?

Yes, but then we’d have to keelhaul you – and I wouldn’t want that. However, the French fleet will premiere at Pola Chwały.


“What gives you greater satisfaction – your own victory in the game, or seeing players enjoy your system?”

Definitely the latter. The greatest joy comes when, from time to time during Togo battles – whether in tournaments or historical scenarios – we can simply meet and spend good time together with amazing people.


Do you have a favorite miniature or fleet/army that you’re always sentimental about? Don’t limit yourself only to your own systems – I know you love them all 😉.

I’m very attached to the first miniature I ever painted, which I still have. It’s a Saurus warrior from a Lizardmen army for WFB.

I also enjoy ships that were particularly complex projects and have interesting shapes.


What’s your greatest dream as a wargame designer?

To have more time.

In Togo, I’d love to one day play out the Battle of the Yellow Sea and Tsushima.


And now, if you don’t mind, a few questions unrelated to your systems.

What music do you listen to daily? Do you have something special you listen to while creating new miniatures for your systems? We’d love to hear your favorite albums and recommendations.

When I work, especially when designing new models or writing, I usually listen to Renaissance lute music or Baroque music. So I have to disappoint everyone – no model has been created to the sound of sea shanties. Although some say their ships fight better in tournaments if shanties are playing!

I like many different genres, especially performers from the 80s and 90s, such as Sting or Dire Straits. I also enjoy music inspired by different cultures, including Celtic, so I’m fond of Loreena McKennitt and Enya.


Since we’ve mentioned music, let’s talk about books. I don’t have much time to read lately, but maybe you could recommend your favorite authors?

I tend to read many books at once, with an even bigger pile waiting to be read. Besides a lot of specialist history books, I really like fantasy and science fiction. I’m embarrassed to admit I only recently read Dune, which I loved – my first exposure to its world was back in the 90s through Dune II and the first movie adaptation.

As for history books, Grand Fleet (Vol. I) by Tadeusz Klimczak made a huge impression on me.


One last question – which historical movies would you recommend to our readers?

Despite being a historian and sometimes gritting my teeth, I try to overlook certain inaccuracies, since film is its own medium. If I get caught up in great acting, writing, or directing, then historical shortcuts don’t matter as much. It’s worse when a movie is both poor and historically inaccurate.

That said, films I can definitely recommend include: Gladiator (only the first one), the old Ben Hur, Braveheart, Robin Hood: Prince of Thieves, Joan of Arc, Alatriste, The Patriot, Waterloo, Gettysburg, 1917, Saving Private Ryan, Letters from Iwo Jima, Band of Brothers, Enemy at the Gates, A Bridge Too Far, We Were Soldiers, Apocalypse Now, Black Hawk Down, Generation Kill, and from Polish cinema, the entire Trilogy, especially The Deluge, as well as Tomorrow We Are Going to the Movies and Warsaw ’44.


And finally – if you could play a battle against any historical commander, who would it be and why?

– I’d love to play a campaign-level game with Napoleon Bonaparte.


Thank you, Maciek, for giving me the chance to conduct this interview. I know you and Kuba are always polishing everything to perfection, so I’m even more grateful that you found the time for me.

Interview with Maciej Molczyk, historian, teacher, and owner of GM Boardgames, conducted on September 20, 2025, at the pub Bistro Narożnik.

Translated from Polish to English with help of ChatGPT.

Wywiad z Adasiem, Mistrzem IMP 2025 (EN🇬🇧/PL🇵🇱) Środa, Maj 21 2025 

Chciałbym was zaprosić do wywiadu, który przeprowadziłem z aktualnym mistrzem Indywidualnych Mistrzostw Polski, które z zeszłym miesiącu zostały rozegrane w Zabrzu – Adamem „Adaś” Howańcem z Gdzie był Wrocław.

Cześć Adaś, czy możesz opowiedzieć nam parę słów o sobie? Skąd jesteś, czym się zajmujesz na codzień, skąd wzięło się Twoje zainteresowanie figurkową grą Middle Earth SBG?

Siemka,
Mam 28 lat, pochodzę z Katowic choć od 7 lat żyję we Wrocławiu. Z zawodu i wykształcenia jestem programistą.
Zainteresowanie MESBG wzięło się fascynacją światem Tolkiena jak również grami strategicznymi. Poza MESBG do niedawna grałem półprofesjonalnie w League of Legends, a obecnie interesuję się takimi rzeczami jak improwizacja teatralna, górskie wędrówki i gry (planszowe/figurkowe/rpg).

Indywidualne Mistrzostwa Polski, autor zdjęcia Sławek Zielonka (https://www.instagram.com/zielony67/)


Jak długo grasz w Middle Earth SBG, czy poza tym systemem figurkowym grałeś lub grasz w inne systemy bitewne, a może grasz w RPG, jeśli tak to które?

W MESBG gram ponad 15 lat, zaczynałem jako mały pyrtek jeżdżąc ze starszym bratem na turnieje w rodzinnych Katowicach. Tak się stało że utrzymałem się w hobby, może z kilkoma krótszymi przerwami. W inne bitewniaki nie grałem i chyba na ten moment nie zamierzam przez brak czasu. Poza bitewniakami prowadzę sesje RPG w przeróżnych systemach (Warhammer, Wampir Maskarada, Cthulu, LoTR czy zwykły Storytelling w klimatach zarówno komediowych jak i horrorowych).

Czy pamiętasz swoją pierwszą pomalowaną figurkę? Czy nadal jest w stanie w którym ją wtedy pomalowałeś?

Niestety nie pamiętam, chyba to był jakiś ork ale nie wyszedł najpiękniej nawet jak na orka. Ja jestem raczej malarzem z tych co malują szybciej niż ładniej choć ostatnimi czasy staram się przykładać większą wartość do estetyki, może pod wpływem ciągłego oglądania modeli Kronosa.

Indywidualne Mistrzostwa Polski, autor zdjęcia Sławek Zielonka (https://www.instagram.com/zielony67/)


A może pamiętasz swoją pierwszą grę lub swój pierwszy turniej, opowiedz nam coś o tym?

Na początek swojej przygody z Lotrem umawiałem się z bratem i kolegami z klatki na granie na styropianowej makiecie. Potem zacząłem jeździć na turnieje lokalne w Katowicach gdzie mama zostawiając mnie tam śmiała się że ma świetlicę, gdzie może mnie zostawić na pół dnia, załatwić swoje sprawy i potem odebrać. Przypominam że miałem wtedy niewiele więcej niż 10 lat.

Co myślisz o aktualnej edycji Middle Earth SBG? Moim zdaniem niektóre armie są po prostu lepsze od pozostałych, Angmar czy Orły to są bardzo ciężcy przeciwnicy dla wielu innych armii. Oczywiście w grę wchodzą inne czynniki takie jak teren czy np. posiadanie sztandaru w niektórych scenariuszach, lub po prostu szczęście.

Uważam że póki nie mamy nowego booka armijnego i matched play guida to mocno ta edycja ogranicza tworzenie armii, co z jednej strony jest dobre dla graczy nowych bo zasady kompozycji armii są bardzo proste a z drugiej dla takich starych wyjadaczy jak ja mocno ogranicza możliwości komponowania armii i kontrowania niektórych zbyt mocnych armii. Dla mnie sporą częścią poprzedniej edycji była analiza potencjalnej mety przed turniejem (czyli tego co się spodziewam że będzie grało na topowych stołach na te punkty) i skomponowanie z dostępnych sojuszy czegoś co na tą metę odpowie. Teraz niestety tego nie ma w takim zakresie.

Poza tym uważam że nowa edycja wprowadziła sporo dobrych zasad jak Dominant czy decyzja o pierwszeństwie po wygranym rzucie. Mocno liczę że nowe booki zbalansują trochę armylisty i drugie takie zawody gołębiarskie jakie były na IMP (ponad 1/4 graczy miała orły) już się nie powtórzą.

Zdjęcie od IMP, autor najpewniej z GBW.


Skoro było o obecnej edycji, to może przyznaj się, którą część twórczości Mistrza lubisz najbardziej, jako kumpel doskonale wiem, że stworzyłeś mnóstwo pytań pod quiz z świata Tolkiena, który doskonale przyjął się w naszym środowisku, wpierw na naszym masterze we Wrocławiu, potem w mieście Kraka – drugiej stolicy polski – Krakowie.

Jestem team Silmarillion zdecydowanie i za każdym razem z ogromną przyjemnością odświeżam sobie tą pozycję. Uwielbiam też Dzieci Hurina, moim zdaniem mocno niedoceniona powieść a napisana naprawdę pięknie. Z bólem serca przyznaję że Władcę czyta mi się ciężko i nie jest to moja ulubiona pozycja.

Jak wiele czasu poświęcasz na granie w Middle Earth SBG? Czy są to tylko turnieje lokalne, czy jednak wolisz mastery?

Czasem aż za dużo biorąc pod uwagę inne obowiązki 😀 Ale raczej dla mnie priorytetem są mastery a na lokale wpadam jeśli termin nie koliduje z niczym innym. Poza tym oczywiście Puchar Wrocławia którego jestem współorganizatorem który dzieje się trochę w tle do innych rozgrywek.

Którą filmową część Hobbita lub Władcy Pierścieni lubisz najbardziej? Dlaczego właśnie ją?

Druga część LoTRa, najlepszy klimat i soundtrack moim zdaniem (King of The Golden Hall <3).
Honorable mention dla 3 części za majstersztyk z szarżą Rohirimów która za każdym razem wywołuje u mnie ciarki.

Ostatni lokal we wrocławskim klubie Bolter. Marian i Adaś.


Którą armię z dobra i zła lubisz najbardziej, która sprawia Ci najwięcej przyjemności z grania nią i dlaczego?

Ze zła w obecnej edycji najbardziej lubię legion Nekromanty, mam masę funu grając tą armią a przy tym armia jest dość wymagająca jeśli chodzi o poziom kminy. Z dobra chyba jakąś odmianę konnego Rohanu na ten moment, uważam że Rohan sporo zyskał w tej edycji nowymi legionami a granie konnymi armiami daje sporo frajdy.

A jeśli patrzymy też na wcześniejsze edycje to jak dotychczas najwięcej przyjemności miałem z grania moją „kminą” Lennoelfów czyli falangi Clansman – pikinier Dol Amroth – Pikinier Elficki. Lubię bardzo wymyślać nowe kombinacje które mogą być odpowiedzią na panującą metę i ta rozpiska taką była, do tego stopnia że po kilku turniejach zagranych tą armią weszła ona do mety i ludzie zaczęli to wyciągać na masterach.

Jak zdobywa się tytuł Mistrza Adaś – „szybko i przyjemnie” czy jednak jest tutaj inny trud o którym możesz mi odpowiedzieć?

Dość niespodziewanie. W samochodzie jak jechaliśmy na ten turniej mówiłem chłopakom że może i turnieju nie wygram ale będę miał fun z grania Nekromantą. Miałem trochę dość grania oklepanych schematów i „wałek na wałek” czyli armiami po 50 modeli gdzie tej kminy nie ma dużo. Po analizie potencjalnej mety na turnieju stwierdziłem że Nekromanta nieźle się w niej odnajdzie, do tego dobrałem orły które uważam za topową rozpiskę na 500 pkt. Podczas samego turnieju przeprawę określiłbym jako solidny marsz do przodu w bardzo dobrej atmosferze fair-play za co dziękuję przeciwnikom bo udało się rozegrać cały turniej bez nieprzyjemnych sytuacji czy „spin” a przy tym w fajnym sportowym zacięciu.
Najcięższa była finałowa bitwa na Kisa, raz że wchodzi stres kiedy masz świadomość że grasz o tytuł. Dwa że matchup był ciężki – ja orłami vs skauty ugluka w To The Death gdzie sporo osób dookoła mówiło mi że to zły matchup, tym bardziej po tym jak przeciwnik wygrał stronę z 2 lasami w których się okopał. Zrobiłem swoiste mission impossible Gwaihirem który jako jedyny wszedł do lasu (reszty orłów nie chciałem puszczać ze względu na brak możliwości latania w lesie co skutkowałoby łatwym okrążeniem przez przeciwnika. Czekały więc zaraz przed dopingując Gwaihira i czekając na wyrzucane bargem z lasu uruki). W końcu Gwaihir się dokopał, zabił Ugluka i zacząłem palić wroty bo wynik (5:4) dawał mi już tytuł. Tak się też gra skończyła.

Może masz jakieś rady dla nowych graczy? Wielu ludzi chce zacząć, czasem nie wie jak – wiemy, że najlepiej jest poszukać lokalnej grupy czy to na Gry Bitewne, czy na dedykowanej polskiej grupie Zasady Middle Earth SBG – może masz jakieś rady dla nich? W każdym większym polskim mieście istnieją grupy grające w Middle Earth SBG, w mniejszych zresztą również się znajdują.

Myślę że przede wszystkim nie zrażać się po jednej czy drugiej porażce albo jednym czy drugim nieudanym rzucie. Jest to mimo wszystko gra z czynnikiem losowym i trzeba o tym pamiętać. Poza tym polecam po grze zapytać przeciwnika czy gdzieś się zrobiło błąd albo co można było zrobić lepiej i samemu też robić analizy swoich partii. I chyba najważniejsze: czerpać przyjemność z gry, żeby w pogoni za wynikiem nie zapominać że to przede wszystkim hobby i zabawa 😉 .

Indywidualne Mistrzostwa Polski, autor zdjęcia Sławek Zielonka (https://www.instagram.com/zielony67/)


🇬🇧 – translated with use of ChatGPT
I’d like to invite you to read the interview I conducted with the current Polish Individual Champion, whose finals took place last month in Zabrze — Adam “Adaś” Howaniec from Gdzie był Wrocław.

Hi Adaś, could you tell us a few words about yourself? Where are you from, what do you do on a daily basis, and how did you get into the Middle-earth SBG miniature game?

Hi there,
I’m 28 years old, originally from Katowice, though I’ve been living in Wrocław for the past 7 years. I’m a programmer by education and profession.
My interest in MESBG comes from a fascination with Tolkien’s world and strategic games. Besides MESBG, I used to play League of Legends semi-professionally, and nowadays I’m into things like improv theater, mountain hiking, and all sorts of games (board games/miniatures/RPGs).

Indywidualne Mistrzostwa Polski, author of photo Sławek Zielonka (https://www.instagram.com/zielony67/)

How long have you been playing Middle-earth SBG? Have you played or do you play any other wargaming systems or RPGs? If so, which ones?

I’ve been playing MESBG for over 15 years. I started as a little kid, going to tournaments in my hometown of Katowice with my older brother. Somehow, I stuck with the hobby, with only a few short breaks. I haven’t really played other wargames, and currently, I don’t plan to because of time constraints. Outside of wargaming, I run RPG sessions in various systems (Warhammer, Vampire: The Masquerade, Call of Cthulhu, LoTR, or just regular Storytelling in both comedic and horror settings).

Do you remember your first painted miniature? Is it still in the condition you painted it back then?

Unfortunately, I don’t remember. I think it was some kind of orc, but even by orc standards, it didn’t look great. I’m more of a painter who paints faster than beautifully, although recently, I’ve been trying to focus more on aesthetics—perhaps influenced by constantly seeing Kronos’ models.

Indywidualne Mistrzostwa Polski, author of photo Sławek Zielonka (https://www.instagram.com/zielony67/)

Maybe you remember your first game or tournament? Tell us about it.

At the start of my LotR journey, I used to play with my brother and friends from the neighborhood on a styrofoam terrain. Later, I began attending local tournaments in Katowice, where my mom used to joke that she found the perfect daycare—she could leave me there for half a day, run her errands, and pick me up later. Mind you, I was barely over 10 years old at the time.

What do you think about the current edition of Middle-earth SBG? I think some armies are just better than others; Angmar or the Eagles are very tough opponents for many other armies. Of course, factors like terrain, having a banner in certain scenarios, or just luck also play a role.

I think that until we get a new army book and matched play guide, this edition really limits army building. On the one hand, it’s good for new players because the army composition rules are very simple, but for veterans like me, it heavily restricts the possibilities for building and countering some of the overpowered armies. A big part of the previous edition for me was analyzing the potential meta before a tournament and creating something from available alliances that could respond to that meta. Unfortunately, that’s no longer possible to the same extent.

That said, the new edition introduced many good rules like Dominant and the choice of priority after winning a roll-off. I’m really hoping the new books will balance out army lists, and we won’t see another “pigeon-fest” like at the last championships (over a quarter of the players brought eagles).

Since we’re on the topic of the current edition, tell me — which part of Tolkien’s works do you like most? I know you’ve created tons of quiz questions for our Tolkien-themed quizzes, first for our master tournament in Wrocław, and later in Kraków — Poland’s second capital.

I’m definitely Team The Silmarillion, and I reread it with great pleasure every time. I also love The Children of Húrin, which I think is an underrated novel and beautifully written. Painful as it is to admit, The Lord of the Rings is a tough read for me, and it’s not my favorite.

How much time do you dedicate to playing Middle-earth SBG? Do you only attend local tournaments, or do you prefer master-level events?

Sometimes a bit too much, considering other responsibilities. 😀 But I definitely prioritize master events, and I attend local tournaments if the dates don’t conflict with anything else. Besides that, I co-organize the Wrocław Cup, which runs alongside other events.

Which movie from The Hobbit or The Lord of the Rings do you like the most? Why that one?

The second part of LotR — in my opinion, it has the best atmosphere and soundtrack (King of the Golden Hall <3).
Honorable mention goes to the third part for the masterpiece that is the Rohirrim charge — it gives me chills every time.

Which army from the Good and Evil factions do you enjoy the most, and why?

From Evil, in the current edition, I really enjoy the Necromancer legion. I have a lot of fun playing this army, and it’s quite challenging in terms of strategy. From Good, probably some version of a mounted Rohan force at the moment. I think Rohan gained a lot in this edition with new legions, and playing cavalry armies is just fun.

Looking at previous editions, the most fun I’ve had was with my “brainchild” of the Allied Elves: a phalanx of Clansmen, Dol Amroth pikemen, and Elven pikemen. I really enjoy coming up with new combinations that can counter the current meta, and this list was exactly that. It got so popular that after a few tournaments, people started bringing it to master events.

How do you become a champion, Adaś — “quick and easy,” or is there another struggle you can tell me about?

Quite unexpectedly, actually. On the car ride to the tournament, I told the guys that I might not win, but I’d have fun playing the Necromancer. I was pretty tired of playing cookie-cutter armies with 50 models where there’s not much room for strategy. After analyzing the meta, I decided that the Necromancer would do well, and I paired it with Eagles, which I think is the top list for 500 points.

During the tournament, I’d describe the experience as a solid march forward in a very fair-play atmosphere — big thanks to my opponents for that, as the whole event went smoothly without any unpleasant situations or drama, but still with great competitive spirit.

The hardest part was the final battle against Kisa — there’s the stress of knowing you’re playing for the title, and it was a tough matchup. I was playing Eagles vs. Ugluk’s Scouts in To the Death, and many people around told me it was a bad matchup, especially after my opponent won the side with two forests to fortify in. I pulled off a kind of “mission impossible” with Gwaihir, who was the only one to enter the forest (I didn’t want to send in the other eagles due to the lack of flying and the risk of getting surrounded). They waited outside, cheering Gwaihir on and waiting for the Uruks to be thrown out of the woods.

In the end, Gwaihir fought his way through, killed Ugluk, and I started burning down the remaining forces since the 5:4 score was enough to secure the title. And that’s how the game ended.

Maybe you have some advice for new players? Many people want to start but sometimes don’t know how – we know that it’s best to look for a local group, whether it’s on „Gry Bitewne” or the dedicated Polish group „Zasady Middle Earth SBG” – maybe you have some tips for them? In every major Polish city, there are groups that play Middle Earth SBG, and even in smaller towns you can often find some as well.

I think the most important thing is not to get discouraged after one or two losses or a couple of bad rolls. After all, it’s a game with a random element, and that’s something to keep in mind. Besides that, I recommend asking your opponent after the game if you made any mistakes or what you could have done better, and also analyzing your games yourself. And probably the most important thing: enjoy the game – don’t forget, in the pursuit of results, that this is first and foremost a hobby and a source of fun 😉 .

Indywidualne Mistrzostwa Polski, author of photo Sławek Zielonka (https://www.instagram.com/zielony67/)









About Gods of War: Togo & General Lee with GM Boardgames and Bolter.pl (🇬🇧/🇺🇸) Czwartek, List 21 2024 

Interview with brothers Grzegorz and Maciej Molczyk – owners of GM Boardgames studio, Jakub Golec, a member of this esteemed team, and Adam Cwynar – owner of Bolter and the official publisher of the games under the banner of Gods of War: General Lee and Gods of War: Togo.

A long time ago, beyond seven seas, seven rivers, and seven mountains, in a nearby galaxy — specifically in the capital of Lower Silesia — there lived two brothers, Grzegorz and Maciej. Behind who they are today stood their late father, Teodor, of blessed memory, who sparked their interest in history (Historia magistra vitae estHistory is the teacher of life – author) and the profound influence it had and continues to have on the world as we know it. He also taught them to draw conclusions from this discipline of knowledge, equal in rigor to mathematics.

And it all began with chess — who among you hasn’t played chess? Do you remember the plastic soldiers from the communists era (PRL in polish)? I do, as do my conversation partners, who were born in those times. Then came The Battle of the Pelennor Fields, Dragon games, Desert Storm, and that’s how it all started, and then…

Transitioning to our interview, let’s go:

Hello Adam, Grzesiek, Jakub, Maciej! How are you all doing? You probably know why we’re here, right?

Hey, yeah, Maciek mentioned that you wanted to talk to us.

How long have you been playing miniature games as players? What systems did you start with? Which systems have you played or are you still playing?

Adam: My first encounter with miniature games was in the early 1990s with Warhammer 40,000 2nd Edition and, to a lesser extent, Epic. At that time, I was serving in the military as a chronicler, and since there often wasn’t much to write about, I would sometimes paint miniatures during shifts. After Warhammer 40k 2nd Edition came the 3rd Edition, Warmachine 1st Edition, and along the way, I tried a wide range of systems like Anima Tactics, Infinity, and briefly Malifaux. Some systems resonated with me, and I stuck with them for longer, while others I set aside due to lack of time. At some point, I discovered Flames of War, which was my first exposure to historical miniature games. Without a doubt, it’s my favorite system, although there are other miniature games I enjoy, but there’s never enough time for everything.

Grzesiek: Gods of War: Napoleon, various systems treated as solution tests.

Jakub: 18 years in miniature wargaming, The Lord of the Rings by De Agostini, too many games to remember, but Middle-earth Strategy Battle Game and Middle-earth will always have a special place in my heart.

Maciej: Late 90s, Warhammer Fantasy Battle 4th/5th edition, my favorites are Bolt Action, Chain of Command, Warhammer Ancient Battles, and Warhammer Fantasy Battle.


When did you decide to start creating your own games? What was the beginning like?

Adam: From the very founding of Bolter, I was guided by the idea that it should be more than just a store.

Grzesiek: I joined Maciek when we were sitting at his house, and he suggested we create our own system.

Jakub: In 2007, I wrote my own game in a biology notebook – a system for using WFB miniatures in a skirmish-style game. The system was similar to Mordheim.

Kuba joined Gods of War during the era of Gods of War: Lee, and by chance, he proposed the activation system for Gods of War: Togo. (This was one of the ways he became part of the team.)

Maciej: At some point, I decided to quit Warhammer when I saw that a single miniature could take out 50 others. Around that time, a friend offered to help me with the Napoleonic era.


GM Boardgames – Is this not your only job? What else do you do in your lives, if it’s not a secret?

Adam: Since 2017, I’ve been running Bolter with my wife as a space for hobbyists like me.

Grzesiek: I’ve always been a man in the shadows, and I remain one.

Jakub: I’ve never worked at GM Boardgames. I’m from Bolter 🙂

Maciej: I’m a history teacher at a high school.

From my own knowledge, I can add that Maciek conducts very creative classes (author).

I played a few games in Bogowie Wojny: Lee, which is an amazing system, and I’m fascinated by Bogowie Wojny: Togo. You’ve also released Bogowie Wojny: Napoleon—why the 19th century? Ages change, but during that time, the world belonged to a few empires. The age of steam, iron, and numerous advancements in military technology and everyday life—what are your thoughts on this?

Maciej: The 19th century is a bit of a niche, apart from the Napoleonic Wars and the American Civil War. Comparing ships from the early 19th century with those from its end shows enormous changes—from sailing ships at the beginning of the century to steel behemoths like Mikasa, powered by steam engines, by its conclusion.

Grzesiek: The 19th century is extremely interesting, and there’s never been such a significant leap in the art of warfare as the one that occurred from its beginning to its end. We witnessed clashes where the technological gap between the sides was striking. Railroads, the age of steam—it’s a fascinating era.

Jakub: A great example is the Land of the Rising Sun, which made enormous progress in a very short period. Japan is the quintessence of the transformations of this century. The 19th century, aside from the Napoleonic period, is relatively unknown, but we aim to introduce it to as many people as possible to spark interest in this era.

When did you decide to collaborate with the best club-store in Wrocław, Bolter?

Maciej: Since the Napoleon days, we used to come and play at Bolter’s former location on Sokolnicza Street, where we were warmly welcomed and organized games in that system.

Grzegorz: I completely agree with Maciej’s statement.

Adam, creator of Wrocław’s gaming paradise for miniature enthusiasts and beyond, as well as the owner of Bolter, how did your collaboration with GMboardgames begin?

Adam: Our first collaboration started with the introduction of Bogowie Wojny: Napoleon (Gods of War: Napoleon)—the first game in the series—into our store’s catalog. Later, Maciek launched Bogowie Wojny: Lee (Gods of War: Lee) first edition, and we sold their metal models through the shop at the time. Then came a period of growth, and we decided to join forces to launch a Kickstarter for the second edition of Bogowie Wojny: Lee, aiming at the Western market. And from there, things really took off.

The Kickstarter included metal miniatures. However, after bad experiences with metal casting production, we decided to fully transition to a new technology.

Are there any secrets that players will receive in the near future? Maybe a new fleet for the Gods of War: Togo or something for the Gods of War: Lee?

Grzegorz, Jakub and Maciej: We can officially confirm that the British fleet from Kickstarter will be followed by a German fleet, and work is underway with Grant. As for further plans, the perspective is very distant, so for now we are working on what is planned for the near future.


I’m here to promote miniature wargaming. You guys are amazing at what you do – do you see any threats to miniature wargames from video games?

Adam: The modern world moves so fast that computers offer easier access to entertainment. Our hobby is more time-consuming; you need to prepare models, go out to meet people, and find a gaming community. That’s why we’re working to make access easier and promote our hobby beyond just Bolter.

Grzegorz: Many people see wargaming as an opportunity to meet up – it’s a typical social gathering. You can play multiplayer online and chat, but it’s just not the same.

Jakub: A lot of people have discovered miniature wargaming through video games, like Dawn of War, which is based on tabletop games, or Total War: Warhammer, for example.

Maciej: These are two different worlds – it’s really a competition for free time. Both types of games compete with any other hobby, but video games are not a threat to miniature wargaming.



And one last question, what can you tell us about your system?

Grzegorz: The fundamental difference between these two systems is that Lee is a comprehensive system for land battles, where you can command armies amounting to tens of thousands of soldiers on the table. Controlling such a scale of troops requires time in itself. Togo, on the other hand, being a naval system, was designed to be fast-paced while retaining the atmosphere of naval warfare. This idea stems from the fact that we all suffer from a lack of time these days. Togo allows people to enjoy a two-hour meeting without having to dedicate countless hours. Understanding the rules of Togo takes just 15 minutes, whereas General Lee is a game for experienced generals who enjoy advanced gameplay.

Maciej: Napoleon is a system focused on commanding and conducting battles at the corps level—several divisions. The player must use the right formations to gain an advantage over the opponent. Lee is also a command system, but for larger-scale battles, where you take on the role of the supreme commander of an entire army. You face not only the challenge of managing the diverse personalities of your generals but also a new element absent in Napoleon: the fog of war. This often means making decisions blindly. Togo is a naval battle game that emphasizes planning maneuvers in advance and anticipating where your opponent might be, positioning yourself to best counter them.

GMBoardgames, with its systems Gods of War: Napoleon, Gods of War: Lee, and Gods of War: Togo, which focus on the 19th century, fill a niche dedicated to this historical period. This era saw significant changes in the art of warfare, travel, and industrial production. In the near future, the second edition of Gods of War: Togo will be released. Thanks to Kickstarter, this edition not only includes the British fleet but also features an English version—fingers crossed for the game’s success beyond our borders!

Thank you, Adam, Grzegorz, Jakub, and Maciek, for the opportunity to interview you. I wish you the best of luck in your projects, whether it’s creating new, exciting games or running a place like Bolter.

Wywiad z GMBoargames i Bolterem Poniedziałek, Mar 25 2024 

Wywiad z braćmi Grzegorzem i Maciejem Molczykami – właścicielami studia GM Boardgames, Jakubem Golcem, członkiem tego zacnego zespołu i Adamem Cwynarem – właścicielem Boltera i oficjalnym wydawcą gier z pod znaku Bogowie Wojny: Generał Lee i Bogowie Wojny: Togo.


Dawno temu, za siedmioma morzami, za siedmioma rzekami i za siedmioma górami w nieodległej galaktyce, a mianowicie w stolicy Dolnego Śląska było dwóch braci Grzegorz i Maciej. Za tym kim obecnie są stoi ich świętej pamięci tato – Teodor, który zainteresował ich historią (Historia magistra vitae est – Historia jest nauczycielką życia – autor) i tym jaki ona miała i ma wpływ na świat który znamy. I nauczył wyciągać wnioski z tej równej matematyce dziedzinie wiedzy. A zaczęło się od szachów – kto z was nie grał w szachy? Pamiętacie plastikowe żołnierzyki z czasów PRL, ja i tak samo moi rozmówcy którzy urodzili się w tamtych czasach. Następnie pojawiła się „Bitwa na polach Pellenoru”, gry Dragona, Pustynna Burza i tak się zaczęło, a potem…


Przechodząc do naszego wywiadu lecimy:

Cześć Adam, Grzesiek, Jakub, Maciej! Jak się macie? Wiecie zapewne po co tu siedzimy?
– Hej, tak, Maciek wspomniał nam, że chcesz z nami porozmawiać.

Jak długo gracie w gry figurkowe jako gracze? Od jakich systemów zaczęliście? W które systemy graliście lub nadal gracie?

– Adam: Pierwsze spotkanie z grami figurkowymi miałem na początku lat 90-tych, był to Warhammer 40,000 II edycja i w mniejszym stopniu Epic. W tamtym czasie byłem w wojsku kronikarzem, a że często nie było o czym pisać, więc czasem malowałem figurki na dyżurze. Po II edycji Warhammera 40k była III edycja, Warmachina I edycja, po drodze była cała masa systemów jak Anima Tactics, Infinity, przez chwilę Malifaux. Część systemów do mnie przemówiła i w nich zostałem na dłużej. Inne odłożyłem z braku czasu. Po pewnym czasie trafiłem na Flames of War dzięki którym pierwszy raz spotkałem się z grami historycznymi. Bez wątpienia jest to mój ulubiony system, są też inne gry figurkowe, ale na wszystko brakuje czasu.

– Grzesiek: Bogowie Wojny: Napoleon, wiele różnych systemów traktowanych jako testy rozwiązań.

– Jakub: 18 lat w grach figurkowych, Władca Pierścieni od De Agostini, zbyt wiele gier by pamiętać, ale Middle Earth SBG i Śródziemie na zawsze w sercu.

– Maciej: późne lata 90′, Warhammer Fantasy Battle 4/5 edycja, najbardziej lubię Bolt Action, Chain of Command, Warhammer Ancient: Battles i Warhammer Fantasy Battle.


Kiedy podjęliście decyzję by zabrać się za tworzenie własnych gier? Jak wyglądał start?

– Adam: Od założenia Boltera przyświecała mi idea żeby było to coś więcej niż tylko sklep.

– Grzesiek: Dołączyłem do Maćka gdy siedzieliśmy u niego w domu i zaproponował byśmy stworzyli własny system.

– Jakub: W 2007 roku napisałem własną grę w zeszycie od biologii – jak używać figurek od WFB w systemie typu skirmish. System był podobny do Mordheim.

*Kuba do Bogów Wojny dołączył w czasach Bogowie Wojny: Lee i przez przypadek dodał propozyzję aktywacji do Bogów Wojny: Togo (między innymi w ten sposób stał się członkiem zespołu).

Maciej: W pewnym momencie zdecydowałem się skończyć z Warhammerem, w momencie gdy zobaczyłem, że jedna figurka może wybić 50. Znajomy zaoferował mi w tym czasie pomoc z epoką napoleońską.



GM Boardgames – to nie jest wasza jedyna praca? Co poza tyme robicie w swoim życiu, jeśli nie jest to tajemnicą?

– Adam:
Od 2017 prowadzę Boltera z żoną jako miejsce dla hobbystów takich jak ja.

– Grzesiek: Zawsze jestem człowiekiem z cienia i takim pozostaje.

– Jakub: Nigdy nie pracowałem w GM Boardgames. Jestem z Boltera 🙂 !

– Maciej: Jestem nauczycielem historii w szkole średniej.

*Od siebie wiem, że Maciek prowadzi bardzo kreatywne zajęcia (autor).

Zagrałem kilka gier w Bogów Wojny: Lee który jest genialnym system i jestem zafascynowany Bogami Wojny: Togo, wypuściliście również Bogów Wojny: Napoleona – dlaczego XIX wiek? Wieki się zmieniają, ale w tamtym okresie świat należał do kilku imperiów. Wiek pary, żelaza i wielu zmian w technice wojskowej czy życiu zwykłych ludzi, co o tym powiecie?

Grzesiek: Wiek XIX jest bardzo ciekawy i nigdy wcześniej nie było tak wielkiego przeskoku w sztuce prowadzenia wojny, jaki od jego początku do końca postąpił. Doszło do starć w których widać było przepaść między walczącymi stronami. Kolej, wiek pary.

Jakub: Świetnym przykładem jest Kraj Kwitnącej Wiśni który dokonał olbrzymiego postępu w bardzo krótkim okresie czasu. Japonia jest kwintensencją przemian tego stulecia. Wiek XIX poza okresem napoleońskim jest mało znany, ale do tego by dotrzeć z nim do jak największej grupy ludzi, którzy chcielibyśmy by się tym okresem zainteresowali.

– Maciej: Wiek XIX jest pewną niszą, poza okresem napoleońskim czy wojny secesyjnej. Porównanie okrętów z początków XIX wieku, a z końca tegoś – zmiany są olbrzymie między żaglowcami na początku wieku, a stalowymi kolosami pokroju Mikasy napędzanymi silnikiem parowym.



Kiedy podjeliście decyzję o współpracy z najlepszym klubem-sklepem we Wrocławiu, czyli Bolterem?

Maciej: Od Napoleona przychodziliśmy grać do dawnej lokalizacji Boltera na Sokolniczej gdzie byliśmy mile widziani i organizowaliśmy rozgrywki w ten system.

Grzegorz: Pełna zgodność z wypowiedzią Maćka.

Adamie twórco wrocławskiego raju dla graczy figurkowych i nie tylko, a zarazem właścicielu Boltera, jak rozpoczęła się Twoja współpraca z GMboardganes?

Adam: Pierwszą współpracę zaczęliśmy od wprowadzenia do sprzedaży Bogów Wojny: Napoleon – pierwszej gry z serii. Później Maciek wprowadził Bogów Wojny: Lee pierwszą edycję i na bazie sklepu sprzedawaliśmy ich ówcześnie metalowe modele. Później przyszedł czas na rozwój i postanowiliśmy wspólnie wydać Kickstartera do Bogów Wojny: Lee drugiej edycji i skierować się na rynek zachodni. A później ruszyło z kopyta.

Kickstarter był z metalowymi figurkami. Po złych doświadczeniach z produkcją metalowych odlewów zdecydowaliśmy się przejść w całości na nową technologię.

Czy są jakieś tajemnice które gracze otrzymają w najbliższej przyszłości? Może jakaś nowa flota do Bogów Wojny: Togo albo coś do Bogów Wojny: Lee?

Grzegorz, Jakub i Maciej: Potwierdzić możemy oficjalnie, że po flocie brytyjskiej z Kickstartera będzie flota niemiecka I trwają prace and Grantem. Co do dalszych planów perspektywa jest bardzo odległa, więc na razie zajmujemy się pracą nad tym co jest zaplanowane najbliżej.


Jestem tutaj by popularyzować gry figurkowe, jesteście wielcy w tym co robicie – czy widzicie jakieś zagrożenie wobec gier figurkowych ze strony gier komputerowych?

Adam: Współczesny świat jest na tyle szybki, że komputer oferuje łatwiejszy dostęp do rozrywki. Nasze hobby jest bardziej wymagające czasowo, trzeba przygotować modele, wyjść do ludzi, znaleźć środowisko graczy, dlatego ułatwiamy ten dostęp i promujemy nasze hobby również poza Bolterem.

Grzegorz: Wiele osób traktuje gry bitewne jako okazję do spotkania się, jest to typowe spotkanie towarzyskie. Można grać w multiplayera i na czacie, ale to co innego.

Jakub: Dużo osób z gier komputerowych, np. z Dawn of War dowiedziało się, że gra oparta jest na grach bitewnych, podobnie np. z Total War: Warhammer.

Maciej: to są dwa różne światy – jest to konkurencja o wolny czas. Gry jedne i drugie mogą konkurować z każdym innym hobby, gry komputerowe nie są zagrożeniem dla gier bitewnych.

I ostatnie pytanie, co możecie powiedzieć o swoim systemie?

Grzegorz: Podstawową różnicą pomiędzy tymi dwoma systemami jest, że Lee jest rozbudowanym systemem do walk lądowych, gdzie na stole możemy wojska w przeliczeniu na kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy, co samo w sobie sterowanie takim rodzajem wojsk wymaga czasu. Togo z racji tego, że jest systemem morskim i za jego ideą stało by był systemem szybkim, przy zachowaniu klimatu rozgrywki wojen morskich. Wzięło się to z tego, że wszyscy w obecnych czasach cierpimy na deficyt czasu, gdzie ludzie nie będą musieli poświęcać wielu godzin, za to spędzą czas na dwugodzinnym spotkaniu. Na zrozumienie zasad do Togo wystarczy 15 minut, za to generał Lee jest grą dla doświadczonych generałów lubiących zaawansowane gry.

Maciej: Napoleon jest systemem o dowodzeniu i bitwach na poziomie korpusu – kilku dywizji. Gdzie gracz musiał zastosować odpowiednie formacje, by uzyskać przewagę nad przeciwnikiem. Lee jest też systemem o dowodzeniu, tylko bitew o większej skali, gdzie wcielasz się w rolę wodza naczelnego całej armii i musisz się zmagać nie tylko z różnymi charakterami swoich generałów, ale i nowym elementem którego w napoleonie nie było, a mianowicie mgłą wojny, co wielokrotnie znaczy, że musisz podejmować decyzje w ciemno. Togo jest morską grą bitewną o planowaniu swoich manewrów z wyprzedzeniem i przewidywaniu gdzie może znaleźć się Twój przeciwnik i jak najlepiej wobec niego się ustawić.

GMBoardgames z swoimi systemami Bogowie Wojny: Napoleońskie, Bogowie Wojny: Lee i Bogowie Wojny: Togo których czas przypada na XIX wiek wypełniają niszę dotyczącą tego historycznego okresu, w trakcie którego doszło do wielu zmian w dziedzinie prowadzenia wojen, podróży czy produkcji przemysłowej. W najbliższym czasie wyjdzie druga edycja Bogów Wojny: Togo, która dzięki Kickstarterowi poza flotą brytyjską doczekała się także wersji angielskiej – pozostaje trzymać kciuki za sukces gry poza naszymi granicami!

Dziękuję Adamie, Grzegorzu, Jakubie i Maćku za możliwość przeprowadzenia z wami wywiadu i życzę powodzenia w projektach w jakich bierzecie udział, czy to tworzeniu nowych interesujących gier, czy to prowadzeniu miejsca jakim jest Bolter.

Wywiad z Andrzej ‚Pawkens’ Pałka z Tereny do Gier Sobota, Sier 5 2023 

Pierwszy, ale nie ostatni z wywiadów który udało mi się przeprowadzić – z właścicielem Tereny do Gier – Andrzejem Pałką. My first, but not last interview which I did – for English speaking friends – hope to translate it someday – with owner of Terrain4Games.


1# Tancred de Beauville (lepiej znany jako Mirek): Cześć Andrzeju! Powiedz parę słów o sobie!

Andrzej ‚Pawkens’ Pałka: Cześć, nazywam się Andrzej i jestem od lat uzależniony od figurek. Mam nadzieję, że czytelnicy Twojego bloga również, co pozwoli Wam lepiej zrozumieć moje losy 🙂

U mnie uzależnienie poszło tak daleko, że hobby stało się też pracą 🙂 Stale dokupuję figurki, armii już nie liczę. Prowadzę firmę w szeroko pojętej branży wargamingowej, co niestety sprzyja temu nałogowi. Robimy i sprzedajemy makiety, ale także figurki i modele. Oszędzam trochę gdyż własne figurki mam w cenie produkcji:). Pół żartem, pół serio mozna powiedzieć że szybko zacząłem pracę w branży właśnie po to aby mieć zniżke na figurki 😉
 Wraz z małżonką, Edytą, długie lata aktywnie uczestniczyliśmy w życiu fandomu, zarówno wargamingowego jak i fantastycznego. Organizowaliśmy wiele konwentów, niedużych jak Strategicony (był to pierwszy polski konwent poświęcony wyłącznie grom bitewnym), jak i tych na kilka tysięcy osób jak Polcony. Zapewne do tego wrócimy, chętnie zorganizowałbym nową edycję Strategiconu we Wrocławiu 🙂 Marka SFan to był mój pomysł, a z kolegą Leszkiem prowadziliśmy dobrze wspominany sklep Pracownia Fantastyczna. Była nawet dedykowana fantastyce księgarnia 🙂 Wargaming i fantastyka to moje główne hobby, poza tym jestem samozwańczym historykiem i okropnym militarystą mogącym godzinami rozprawiać o broni. Słucham ciężkiej muzyki, nowojorskiego hardcore’a, starego thrash metalu i punk rocka we wszystkich niekomercyjnych odmianach. Staram się prowadzić etyczny biznes, być w porządku wobec swojej załogi i firm, z którymi współpracuję, co nie oznacza, że potulnie dam się oszukać. Mam wielu przyjaciół i kilku wrogów. Urodziłem się i większość życia spędziłem we Wrocławiu, obecnie interesy wywiały mnie do Lublina, ale zapewne za jakiś czas wrócę na Dolny Śląsk.

2# Jak długo siedzisz w grach bitewnych? Kiedy zacząłeś? Jaki był Twój pierwszy system?

Pierwsze figurki kupiłem jeszcze w Republice Federalnej Niemiec, zapewne w 1989 lub 1990 roku. O grach bitewnych przeczytałem pierwszy raz w drugiej połowie lat osiemdziesiątych. Były wzmiankowane przez Jacka Ciesielskiego w Magazynie Razem, w serii artykułów poświęconych grom fabularnym. Z wypiekami na policzkach czekałem na kolejne numery Razem. W szarych i smutnych czasach PRL-u kolorowe okładki podręczników rozbudzały wyobraźnię, mimo braku oryginalnych podręczników (przecież nie było wtedy żadnych sklepów RPG w Polsce), a socjalistyczna gospodarka nie była zbyt zainteresowana takimi pierdołami. Z kolegą Chudym (Andrzejem Chudzyńskim) zaczęliśmy tworzyć własne gry: fabularne, planszowe, ale także strategiczne. Zaczęliśmy od przerabiania mechaniki Labiryntu Śmierci na bardzo proste RPG. Potem, gdzieś w 1988/89, wypuściliśmy kilkadziesiąt egzemplarzy własnego prostego RPG-a, xerowanego niczym popularne wówczas fanziny „Świat Śródziemia”. Mieliśmy nawet narysowaną (na zamówienie!) okładkę.

Gdy pierwszy raz wyjechałem na Zachód, za ciężko zarobione marki, warte gdzieś połowę miesięcznej wypłaty w PRL-u, kupiłem zarówno swój pierwszy podręcznik RPG, kostki, jak i pierwsze figurki. W sklepie z RPG-ami spędziłem bite 4 godziny, oglądając każdy podręcznik i każdą figurkę, jaką tam mieli. A mieli naprawdę sporo, bo sklep był wielki, istny labirynt pomieszczeń. Bardzo długo zastanawiałem się, co kupić – zasoby były skromne, a wyborów naprawdę wiele.

Moim pierwszym systemem bitewnym był oczywiście Warhammer, IV edycja, na jej samym początku, gdy robiliśmy rozpiskę według Ravening Hordes. Dość szybko zaczęliśmy też grać w Warhammera 40.000, II edycję, również niejako w okresie przełomu, gdyż można było jeszcze nabyć w blisterach np. ostatnie figurki Squatów, Genestealer Hybrids. W tamtych czasach w White Dwarfie można było znaleźć artykuły, jak z papieru zrobić Land Raidera, więc podejście GW było całkiem inne 🙂 Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie pisał także własnego bitewniaka. Pierwsze zasady historyczne ogrywaliśmy w skali 1:72, Druga Wojna Światowa, a modele poza sklepami kupowaliśmy na jakimś targowisku w Krakowie, gdzie granie w 1:72 historyczne było już dużo bardziej popularne niż u nas. Dość szybko trafiłem do branży zawodowo, w połowie dziewięćdziesiątych byłem już sprzedawcą w sklepie z RPG-ami i figurkami we Wrocławiu (najpierw był to skromny kiosk pani Grażyny), potem kierowałem wrocławskim sklepem sieci Barda, a potem otworzyłem swoją firmę. Jak widzisz hobby i praca w wargamingu przewijały się u mnie już od początku mojej kariery zawodowej..

3# Z innej beczki, kiedy trafiłem do Centrum Gier byłeś moim mentorem w WFB, mam nadzieję, że nie wchodziłem Ci na głowę zbyt często? Na pewno miałem czasem bardzo głupie pytania 😉? 

Bardzo miło wspominam Ciebie i Twojego brata. Byliście kulturalnymi, sympatycznymi i młodymi  (wówczas nawet bardzo) ludźmi, którzy z pasją wniknęli w figurkowe hobby. Nie przypominam sobie głupich pytań, zawsze miło było z Tobą rozmawiać 🙂 Trafiłeś do starszej ekipy, wtedy prawie wszyscy palili, chodzili do knajp, niektórzy wręcz chuliganili. Mam jednak nadzieję, że nie czułeś dystansu, bo wtedy wszyscy mieliśmy wspólne hobby. Byliśmy niezwykle wkręceni w „warhammery” i gadało się o tym w sklepie (i poza nim) długimi godzinami.

4# Tereny do Gier – czy to Twój i Twojej żony główny sposób na życie, czy robicie coś innego?

Mój główny, ale też nie jedyny. Edyta działa ze mną od początku firmy, ale również ostatnimi laty rozwija swój własny, niewiążący się bezpośrednio z wargamingiem, biznes. Tereny Do Gier to nie tylko tereny do gier 🙂 Mało widoczną, ale dla nas ważną częścią naszych realizacji, są też makiety wystawiennicze, architektoniczne, muzealne oraz różnej maści niecodzienne projekty.

Tutaj działamy pod marką ‚Makiety na zamówienie’ – i nie chodzi tutaj bynajmniej o tereny do gier. Co warto zaznaczyć, większość naszych produkcji sprzedajemy pod marką ‚Terrains4Games’ za granicę – z samych makiet do gier w Polsce byśmy się nie utrzymali. Ludzie często oceniają nas po marce ‚Tereny Do Gier’, ale to jest tylko mniejsza część naszej firmy

5# War is Coming – po polsku Wojna Nadchodzi – dość złowieszczy w obecnych czasach tytuł systemu który zamierzacie wydać, skąd pomysł na grę?

Tytuł gry to ostrzeżenie. Nasz, zachodni styl życia i demokracja, nie są jedynym możliwym sposobem życia na tej planecie. Militarna przewaga kolektywnego Zachodu nad potencjalnie wrogimi krajami nie jest już tak znacząca jak kiedyś. Wrogie systemy totalitarne, migracje, zmiany klimatyczne – wszystko to sprawia, że globalny pokój wydaje się coraz bardziej kruchy. Mamy szczęście, że w przeciwieństwie do naszych dziadków, pradziadków i poprzednich pokoleń, nie doświadczyliśmy wojny. Lecz nic nie trwa wiecznie, nic nie jest dane na zawsze.

Bardzo bym chciał, aby alternatywna historia, opisywana we fluffie ‚WiC’, nie stała się rzeczywistością. Niestety, wojna jest dziś bardzo blisko nas i w ten czy inny sposób dotyka każdego z nas. Warto czasem nad tym się zastanowić.

Co do gry, cóż… Historycznie graliśmy jeszcze w latach 90., w skali 1:72, IIWS, w naszej Sekcji Strategicznej klubu Melkor. Potem rozwijałem system pod Wietnam. W czasach, gdy nasi żołnierze brali udział w tzw. misjach stabilizacyjnych, rozpisywałem system pod wojnę hybrydową. Gdy Rosja znów stała się wrogiem, wizja pełnoskalowego konfliktu pomiędzy Zachodem a Wschodem i Południem powróciła, a mechanika gry wróciła na tory wojny, w której obie strony używają broni pancernej, artylerii i samolotów.

Lubię tworzyć gry, wymyślać światy, mechaniki. Pierwsze proste gry planszowe robiłem już pod koniec podstawówki. W archiwach mam jeszcze “wydawane na xero “ takie tytuły jak “Łowcy Duchów” czy prosty RPG “Świat Śródziemia”, do tego mnóstwo innych pisanych dla kumpli lub tylko szuflady.  Tak, że stworzenie przez mnie bitewniaka, który łączy moją twórczą pasję z zainteresowaniami wojskowością naturalnym rozwojem sytuacji.
 Muszę się jeszcze tylko nauczyć wydawać i zarabiać na grach 🙂

6# Czy możesz ujawnić rąbka tajemnicy na temat War is Coming? Jakie największe przeszkody spotkaliście? Czy macie testerów tej gry?

Największym wyzwaniem jest za mała liczba godzin w dobie;-). Uporządkowanie notatek, przepisanie ich tak, aby inni zrozumieli, co autor miał na myśli, zajmuje mnóstwo czasu. Staram się pisać minimum godzinę dziennie. W gorsze dni przez ten czas udaje mi się wygenerować tylko jedną stronę podręcznika:). Mam przed sobą trzy zeszyty notatek, a także nieco tekstu na komputerze. Pierwotne zasady były bardzo rozbudowane, obecnie staram się je uprościć, stworzyć dwa warianty mechaniki o tym samym rdzeniu zasad, ale różnym poziomie szczegółowości – wersję ‚hard’ dla fanatyków oraz wersję ‚casual’ dla każdego, kto chce się szybko pobawić.

Jak wiesz, przeprowadziliśmy zbiórkę na Kickstarterze i na Wspieram.to, na same modele Polish Army 15mm. To był test, czy w ogóle ktoś na świecie poza mną będzie zainteresowany linią modeli Wojska Polskiego w XX/XXI wieku i graniem nimi. W sumie z dwóch zbiórek i late pledgy zebraliśmy 10k zł,  w projekt uwierzyło ponad 30 osób co daje bazę do jego dalszego rozwijania. Zasady gry w wariancie demo będą darmowym bonusem do figurek. W ten sposób stworzyłem  grupę betatesterów gry.

7# Co najbardziej przeszkadza w rozwoju biznesu w naszym kraju? Wasza oferta zmniejszyła się o połowę? Rozumiem, że ceny prądu i inflacja miały na to wpływ?

Jak większość firm z polskiej branży figurkowej, sprzedajemy nasze produkty głównie za granicę. To nas nieco zabezpiecza przed tym, co dzieje się w kraju. Ale mówiąc oględnie, Polska to nie jest kraj przyjazny dla małych firm. Wystarczy posłuchać, co mówi lider rządzącej partii o przedsiębiorcach… Pandemia mocno nas uderzyła finansowo, a teraz wojna ma ogromny wpływ na ceny surowców energetycznych – za prąd i ogrzewanie płacimy dwa razy więcej niż przed wojną. Nie wiem jak rząd liczy inflacje, ale większość materiałów jakie kupuję do produkcji podskoczyła od 50 do 100%. Byliśmy zmuszeni znacznie podnieść ceny naszych produktów.

Jednakże, decyzja o zmniejszeniu oferty ma nieco inne korzenie. W szczytowym momencie mieliśmy ponad 500 produktów w ofercie – logistyczny koszmar. Z punktu widzenia optymalizacji produkcji, logistyki i sprzedaży, korzystniej jest sprzedać po 10 sztuk każdego z 50 typów produktów, niż po jednej sztuce z 500 typów. Teoretycznie, pieniądze są takie same, ale koszty firmy zdecydowanie niższe. Dodatkowo, sam proces przeglądania oferty przez klienta w sklepie przy 50 produktach jest znacznie szybszy niż przy 500. Do tego dochodzi zasada Pareto, mówiąca, że 20% oferty generuje 80% zysków, co działa – sprawdziłem z excelem w ręku.

Kiedyś miałem ambicje stworzenia wszystkich możliwych makiet, które mogą być przydatne dla graczy w różne epoki, różne systemy i różne skale. To okazało się być drogą samobójczą, ponieważ jakiś drobny, ale trudny do wyprodukowania element blokował nam wysyłkę całego dużego zamówienia. Teraz ułatwiam sobie i klientom życie, skracając ofertę.

8# Czy Tereny do Gier mają coś, co obecnie kryją przed graczami? Jeśli tak, to czy chcielibyście się podzielić tym, a może zadać zagadkę?

To może zaskoczyć, ale Tereny Do Gier powoli odchodzą od produkcji terenów 😀

Nadchodzą duże zmiany, niektóre z nich mogą być jeszcze niezauważalne, ale wiele dzieje się za kulisami. Mamy kilka projektów w branży wargamingowej, ale nie tylko serii nowych terenów – choć oczywiście takie też się pojawią. Ja mentalnie coraz bardziej odchodzę od terenów, a coraz bardziej skupiam się na tworzeniu gier, rozwijaniu linii modeli. W tym roku głównym projektem jest oczywiście WiC, ale w cieniu skrywa się nasz duży projekt – skirmisz fantasy 28mm w słowiańskich klimatach – “Sława” – mamy gotowe 2 warbandy (kilkanaście gotowych modeli)  i kościec zasad. Dziś nie powiem kiedy ruszymy dalej z tym projektem, najpierw War is Coming.
Od ponad dekady współpracujemy z Wargamerem, stworzyliśmy nową linię terenów do OiM, wkrótce pierwsi wspierający zbiórkę na drugą edycję „Ogniem i Mieczem” otrzymają je, później zapewne trafią do sklepów. Niebawem otworzymy sklep Polish Front Miniatures. Kupiłem pierwszą drukarkę 3D i kilka licencji na linie modeli, które można wykorzystać w WiC. Na jesień prawdopodobnie wrócą też nasze maty trawiaste do sprzedaży oraz wystartujemy ze sprzedaż własnej linii materiałów modelarskich, trawki, krzaczki, drzewka etc.

Planujemy otwarcie drugiego oddziału naszej firmy.

Snujemy plany podboju rynku niczym Skaveni – oby nam poszło lepiej niż im 😀

9# Próbuję popularyzować gry bitewne na tyle, na ile mogę. Czy widzisz zagrożenie dla tego typu gier od gier komputerowych? W młodości zacząłem od PC i szachów i obecnie może nie gram w szachy, ale poza grami bitewnymi nadal gram na komputerze.

Gry bitewne należą do dużej rodziny gier towarzyskich – niezależnie od tego, czy gramy w RPG, planszówki czy bitewniaki, istotną częścią tego hobby jest interakcja z żywymi ludźmi, podczas spotkań na żywo. Uśmiech, mimika, autentyczne zaskoczenie, czasem złość, grube słowo przy nieudanym rzucie kośćmi, emocje drugiego gracza – to wszystko jest trudne do zastąpienia przez komputer czy konsolę.

Osobiście też gram w gry komputerowe, raczej casualowo, niż zarywając jak kiedyś całą noc, ale uważam je za inną formę rozrywki. Nawet zespołowe gry online dają tylko namiastkę interakcji z innymi osobami.

Czy gry komputerowe są zagrożeniem? Jako młody chłopak jeździłem do salonów gier, aby zagrać na automatach, a w ZETO wynajmowaliśmy komputery na godziny, aby zagrać w Hobbita czy River Raid. Później pojawiło się Atari w domu i mimo to zanurzyłem się głęboko w RPG i bitewniaki. Wydaje mi się, że to są różne rodzaje rozrywki, i zawsze będą ludzie, którzy będą chcieli kolekcjonować i malować figurki, oraz tacy, którzy będą chcieli zmiażdżyć armię przeciwnika siłą swojego geniuszu taktycznego 🙂 lub po prostu dobrze bawić się z kumplami, rzucając kostkami w jakiejś słabo wentylowanej piwnicy.

Konkurencja na rynku rozrywki jest duża, ale gry towarzyskie mają się dobrze. W tej niszy najbardziej zagorzałą częścią są właśnie wargamerzy – nie damy się łatwo wypchnąć w niebyt!

10# W które systemy lubisz nadal grać? Grasz w coś z bitewniaków? A może RPG? A i kiedy będziesz we Wrocławiu, bo można by wyskoczyć na piwo?

Jeżeli miałbym się wpisać w trójkąt gracz-kolekcjoner-malarz, to moim kątem zdecydowanie jest kolekcjoner 🙂 Gram ostatnio bardzo rzadko. Umawiam się na grę w PMC2670 z Marcinem, autorem tej gry. To fajny, szybki bitewniak SF w skali 15mm. Mam ze swoją lubelską ekipą zagrać także  w mojego ukochanego Warhammera Historycznego. Gdybym musiał wybrać tylko jeden system bitewny na bezludną wyspę, bez wątpienia byłby to Warhammer Historyczny. O niedokończonych projektach nawet nie wspomnę, bo w moim przypadku to już szafy wstydu :).  W tym roku chciałbym pograć trochę zarówno w WH40K jak i Legion. No i oczywiście War is Coming, jestem w trakcie kompletowania przeciwników dla moich Polaków. Mam nadzieję, że uda mi się także niebawem zagrać w Amber RPG, kampanię, która trwa już wiele lat.

 Co do piwa, jasne, jak tylko będę we Wrocławiu 🙂

Dziękuję za pytania i  zainteresowanie moją działalnością!

Andrzej “Pawkens” Pałka

Poniżej prezentacja terenów stworzonych przez Tereny do Gier oraz makiety robione na zamówienie.