🇬🇧 Recently, I managed to launch the battleship Liberté — although this kit can also be used to build the battleship République. ⚓
With her launch, Cornholio has gained another battleship with a fighting chance against King Edward or the Martians. 🇫🇷🌊
The République-class consisted of two pre-dreadnought battleships built for the French Navy in the early 1900s. Their construction was a clear signal of France’s departure from the Jeune École concept and from building small battleships displacing no more than 12,000 tons. République and Patrie displaced 14,870 tons and measured 135 metres long, with a beam of 24.25 metres and a draught of 8.2 metres. Powered by three triple-expansion steam engines and 24 Niclausse boilers, they could reach 19 knots and carried a crew of around 750.
Their main armament included four 305 mm (12 in) guns in two twin turrets, supported by eighteen 164 mm (6.5 in) guns, twelve 65 mm (2,6 in) guns, and six 47 mm guns for close defence. Armour protection reached 280 mm on the belt and 360 mm on turrets.
After their launch, they became the most powerful French battleships. Already during construction, it was noticed that other navies were introducing a higher calibre of secondary artillery, but the work on the first two vessels was too far advanced; therefore, heavier guns were only introduced with the Liberté class.
République-class ships are powerful pre-dreadnoughts with strong armament and very good armour, able to withstand heavy fire while commanding the battle line.
* – description of the Libertéi République by GMBoardgames.
🇵🇱 W ostatnich czasie udało mi się zwodować pancernik Liberté– chociaż z tego zestawu można złożyć również pancernik République. ⚓
Wraz z jego wodowaniem Cornholio doczekał się kolejnego pancernika mającego szanse z Królem Edwardem czy Marsjanami. 🇫🇷🌊
Oczywiście to dopiero początek — w przyszłości na pewno zostanie wzmocniona kolejnymi jednostkami.
Typ République obejmował dwa pancerniki przeddrednoty zbudowane dla francuskiej marynarki na początku XX wieku. Ich konstrukcja była wyraźnym sygnałem odejścia Francji od koncepcji „Jeune École” i od budowy mniejszych pancerników o wyporności nieprzekraczającej 12 000 ton. République i Patrie miały wyporność 14 870 ton, długość 135 metrów, szerokość 24,25 metra i zanurzenie 8,2 metra. Trzy maszyny potrójnego rozprężania i 24 kotły Niclausse pozwalały osiągnąć 19 węzłów. Załoga liczyła około 750 ludzi.
Główne uzbrojenie obejmowało cztery działa kal. 305 mm w dwóch wieżach podwójnych, wspierane przez osiemnaście dział kal. 164 mm, dwanaście dział kal. 65 mm i sześć dział kal. 47 mm do obrony bliskiej. Opancerzenie sięgało 280 mm na pasie burtowym i 360 mm na wieżach artylerii głównej.
Po wodowaniu stały się najpotężniejszymi francuskimi pancernikami. Już w trakcie ich budowy zauważono, że marynarki innych państw wprowadzają silniejsze działa artylerii średniej, jednak prace nad pierwszymi dwoma okrętami były zbyt zaawansowane, aby wprowadzać zmiany – dlatego dopiero w typie Liberté zastosowano cięższe działa.
Pancerniki typu République to potężne przeddrednoty o silnym uzbrojeniu i bardzo dobrym opancerzeniu, zdolne wytrzymać silny ostrzał i przewodzić linii bojowej.
🇬🇧 Summary: – This kit gives you the option to build one of two battleships: Liberté or République. – The assembly itself requires a bit of patience, as the kit includes boats and the cranes used to lower them into the water. The model itself is pleasant to put together – in my case, I decided to build Liberté. – So, what are the differences between Liberté and République? Apart from a cosmetic difference in the amount of light artillery -one gun fewer per broadside on République – the biggest difference concerns the medium artillery. République has a total of nine medium guns per broadside with a range of 30″, while Liberté has only five on each broadside, but with a range of 38″ and much better penetration. – Since I have told you about the differences, it is time to discuss this class of ship. Liberté/République are characterised by very good armour and good speed for ships of this class. Their light artillery is not as numerous as on Russian ships, while their heavy artillery has a slightly shorter range than, for example, the heavy guns of Borodino or Tsesarevich, but offers greater penetration. The ship also has a ram, which can sometimes come in handy 😉 . – These ships are worth their cost: 865 points for Liberté and 870 points for République.
🇵🇱 Podsumowanie: – Ten zestaw oferuje możliwość sklejenia jednego z dwóch pancerników czyli: Libertélub République. – Samo sklejanie wymaga odrobiny cierpliwości, ponieważ zawiera łodzie oraz żurawie do ich spuszczania na wodę, sam model jest przyjemny w montażu – u mnie padło na złożenie Liberté. – Czym się więc różnią od siebie Libertéi République? Poza kosmetyczną różnicą w ilości lekkiej artylerii – jedno działo mniej na burtę u République największa różnica dotyczy średniej artylerii – République ma łącznie dziewięć średnich dział na burtę o zasięgu 30″, Liberté ma ich tylko pięć na każdą burtę, ale za to o zasięgu 38″ i o wiele lepszym przebiciu. – Skoro opowiedziałem Wam o różnicach, to pora omówić te klasy okrętu – Liberté/République cechują się bardzo dobrym pancerzem i dobrą prędkością jak na okręt tej klasy. Lekka artyleria nie jest tak liczna jak w przypadku okrętów rosyjskich, za to ciężka artyleria ma nieco mniejszy zasięg od np. ciężkich dział Borodino czy Cesarewicza, za to większą siłę przebicia. Okręt ma również taran, który czasem się przydaje 😉 . – Okręty są warte swojej ceny i kosztują 865 dla Libertéi 870 dla République.
🇬🇧 Recently, along with Gloire and Liberté, I also painted two smaller vessels — D’Iberville-class torpedo cruisers. ⚓
Cornholio’s Marine Nationale squadron has been significantly reinforced, and I still have a second Gloire to finish — the one I got with the vouchers I won at Bolter. 🇫🇷🌊
The D’Iberville-class torpedo cruisers were built in the first half of the 1890s. The first vessel of the series was named in honour of the explorer Pierre Le Moyne d’Iberville. They displaced around 950 tons and measured 80 metres in length. Designed for speed and agility, they were powered by triple-expansion steam engines enabling a top speed of 21 knots, making them one of the fastest vessels of the French Navy at the time.
Her armament as a lead ship of the class consisted of one 100 mm (3.9 in) guns, three 65 (3 pounder) guns, seven 47 mm (1.9 in) guns, and six 450 mm (17,7 in) torpedo tubes. This combination allowed D’Iberville to engage both enemy large vessels and torpedo boats, while her speed enabled rapid reconnaissance and raiding missions.
D’Iberville’s service was largely in the Mediterranean and along the French Atlantic coast. She participated in numerous naval exercises and maneuvers, helping refine tactics for torpedo cruisers. Her design and performance influenced subsequent classes of French light ships.
In the game, D’Iberville represents a fast, lightly armoured vessel capable of devastating torpedo attacks, and protecting larger ships from small, aggressive enemy vessels.
* – description of the D`Ibervilleclass by GMBoardgames.
🇵🇱 W ostatnim czasie wraz z Glorią i Libertii pomalowałem również dwie mniejsze jednostki – krążowniki torpedowe D`Iberville. ⚓ Eskadra Marine Nationale w służbie Cornholio została solidnie wzmocniona, przede mną jeszcze do dokończenia druga Gloire, którą wziąłem za wygrane w Bolterze bony. 🇫🇷🌊
Oczywiście to dopiero początek — w przyszłości na pewno zostanie wzmocniona kolejnymi jednostkami.
Krążowniki torpedowe typu D’Iberville zostały zbudowane w pierwszej połowie lat 90. XIX wieku. Pierwszy okręt serii otrzymał imię na cześć odkrywcy Pierre’a Le Moyne d’Iberville. Okręty te miały wyporność około 950 ton i długość 80 metrów. Zaprojektowano je z myślą o szybkości i zwrotności – maszyny parowe potrójnego rozprężania pozwalały osiągać 21 węzłów, co czyniło je jednymi z najszybszych jednostek francuskiej marynarki w tym czasie.
Uzbrojenie okrętu wiodącego obejmowało jedno działo kal. 100 mm, trzy działa kal. 65 mm, siedem dział kal. 47 mm oraz sześć wyrzutni torped kal. 450 mm. Takie połączenie uzbrojenia pozwalało D’Iberville atakować zarówno duże okręty, jak i torpedowce, a prędkość umożliwiała szybkie rozpoznanie i działania rajderskie.
D’Iberville służył głównie na Morzu Śródziemnym i wzdłuż wybrzeży Atlantyku. Brał udział w licznych ćwiczeniach i manewrach marynarki, przyczyniając się do rozwoju taktyki krążowników torpedowych. Jego projekt i osiągi miały wpływ na kolejne klasy francuskich lekkich okrętów.
W grze D’Iberville reprezentuje szybki, lekko opancerzony okręt, zdolny do niszczących ataków torpedowych oraz ochrony większych jednostek przed małymi, agresywnymi okrętami przeciwnika.
🇬🇧 Summary: For a fourth-class ship, it is quite a large model – and there are two in the box, each with its own base. – The ship has better armour than most units of this class in the game. It also has six torpedoes – the same number as, for example, the Russian Bujny class. Apart from torpedoes, it has a medium-calibre gun on the bow and a small number of light guns on both broadsides and at the stern. It is slower than most torpedo boats — after all, it is still a torpedo cruiser. A huge advantage is the ram. – I think that its cost of 80 points means it will appear in more than one Marine Nationale squadron.
🇵🇱 Podsumowanie: – Jak na czwartą klasę jest to całkiem spory model – a w pudełku są dwa, każdy ma swoją podstawkę. – Okręt dysponuje lepszym pancerzem od większości występujących w grze jednostek tej klasy, poza tym posiada sześć torped – tyle co np. rosyjska klasa Bujny. Poza torpedami posiada armatę średniego kalibru na dziobie oraz nieliczną lekką artylerię na obu burtach i na rufie. Jest wolniejszy od większości torpedowców – mimo wszystko jest to krążownik torpedowy. Olbrzymią zaletą jest taran. – Wydaje mi się, że koszt 80 punktów sprawi, że będzie się pojawiał w niejednej eskadrze Marine Nationale.
🇬🇧 Some time ago, I managed to finish a French Gloire-class cruiser. ⚓ This ship has already joined the rest of Cornholio’s squadron. 🇫🇷🌊
At the end of the 19th century, various factions within the French Navy had differing visions of the role armoured cruisers were meant to play. The Gloire class was created as a compromise: it was concluded that a sufficiently large armoured cruiser could serve both as a raider and as a ship capable of accompanying the fleet. With a displacement of almost 10,000 tons, it could reach a speed of 21 knots and was armed with two 194 mm guns, eight 164.7 mm guns mounted in turrets and casemates, six 100 mm guns, as well as 22 light guns and five torpedo tubes. It was therefore a ship with considerable firepower, good armour protection, and high speed.
Five ships of this class were built and entered service from 1904 onwards. One of them, Sully, struck uncharted rocks in Asia, while the remaining four served during the First World War. They were scrapped during the interwar period. The longest-serving ship was Condé — converted first into a barracks ship and later into a target ship, she was sunk by Allied aircraft in 1944, 40 years after entering service.
The Gloire class is a very valuable addition to the Marine Nationale, offering an interesting alternative to other armoured cruisers. Thanks to its characteristics, it is capable of engaging any ship of this class in any enemy fleet on equal terms.
* – description of the Gloire class translated from Polish version.
🇵🇱 W ostatnich czasie udało mi się ukończyć francuski krążownik klasy Gloria. ⚓ Okręt ten już dołączył do reszty eskadry Cornholio. 🇫🇷🌊
Pod koniec XIX wieku różne frakcje w ramach francuskiej marynarki wojennej miały odmienne wizje na temat roli, jaką miałyby pełnić krążowniki pancerne. Typ Gloire powstał jako kompromis, uznano, że rolę zarówno rajdera, jak i okrętu, który mógłby towarzyszyć flocie, może pełnić odpowiednio duży krążownik pancerny. Dzięki wyporności prawie 10.000 ton, mógł rozwijać prędkość 21 węzłów i był uzbrojony w 2 armaty kalibru 194 mm, osiem kalibru 164,7 mm (w wieżach i kazamatach), sześć kalibru 100 mm, a także 22 lekkie armaty i 5 wyrzutni torped. Był zatem to okręt o pokaźnej sile ognia, dobrym opancerzeniu i szybkości.
Zbudowano 5 jednostek tego typu (oddawano je do służby od 1904 roku), z czego jedna (Sully) wpadła na nieoznaczone skały w Azji, pozostałe cztery walczyły w trakcie I wojny światowej. Zostały oddane na złom w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Najdłużej w służbie został Condé – przemieniony na okręt koszary i potem okręt cel – został zatopiony przez alianckie lotnictwo w 1944 roku – 40 lat po wcieleniu do służby.
Typ Gloire jest jest bardzo wartościowym dodatkiem do Marine Nationale, stanowiąc ciekawą alternatywę dla innych krążowników pancernych, dzięki swoim parametrom może podjąć samodzielną walkę z każdym okrętem tej klasy w jakiejkolwiek flocie przeciwnika.
🇬🇧 Summary: – A very enjoyable cruiser to paint and assemble. It has numerous boats and cranes, for which it is good to have a bit of patience -and preferably an empty desk, in case any part slips from your hand or tweezers 😉 . – As a ship for the game, it looks interesting thanks to its numerous medium-calibre guns, as well as quite a lot of light artillery. In addition, it has five torpedoes. What is also important – and something that, for example, Russian cruisers do not have – is that it has very good armour and considerable speed. It does not have a ram. – If I played Marine Nationale, I would definitely consider a fleet list including Jeanne d’Arc and two Gloria-class ships. Its points cost is 340 points – so there is nothing left to do but start thinking about building cruiser-based lists.
🇵🇱 Podsumowanie: – Bardzo przyjemny krążownik w malowaniu i składaniu Posiada liczne łodzie i żurawie do których dobrze mieć odrobinę cierpliwości i najlepiej puste biurko, gdyby jakiś element wypadł z dłoni czy pensety 😉 . – Jako okręt do gry przedstawia się interesująco ze względu na liczną średnią artylerię, a także całkiem sporo lekkiej. Ponadto posiada pięć torped. Dodatkowo co ważne, a czego nie posiadają np. krążowniki rosyjskie posiada bardzo dobry pancerz oraz znaczną prędkość. Nie posiada taranu. – Gdybym grał Marine Nationale, na pewno pomyślałbym o rozpisce zawierającej Joannę d’Arc oraz dwa okręty klasy Gloria – jego koszt punktowy wynosi 340 punktów – nic tylko myśleć o budowaniu rozpisek na krążownikach.
🇵🇱 Za uprzejmością Jakuba „Kronosa” Morawińskiego – członka GBW, utalentowanego malarza, który w tym roku ruszył ze swoimi pracami na podbój konkursów malarskich.
1. Jak i kiedy zaczęła się Twoja przygoda z Middle-earth: SBG i co najbardziej Cię przyciągnęło do tego systemu?
Przygoda zaczęła się podobnie jak dużej części z nas, mianowicie od gazetek wydawanych w okolicy 2004 roku. Uniwersum Tolkiena działało mocno na młody umysł, a okres wokół premier filmów był wtedy mocno hypowany czy w postaci kart w chipsach choćby, więc nietrudno było trafić też na figurki.
2. Co przyszło u Ciebie najpierw – granie czy malowanie figurek? A może obie rzeczy naraz?
Pierwsze było malowanie – od dziecka mnie do tego ciągnęło choć z mizernym efektem, niemniej jednak to był mój pierwszy kontakt z modelami, pierwsze farby akrylowe itd. Granie przyszło kilka lat później, ale zawsze szło w parze z malowaniem.
3. Która armia w Middle-earth: SBG jest Twoją ulubioną i dlaczego właśnie ona?
Od początków mojej przygody z ME mam jakąś niezrozumiałą sympatię do Isengardu jest to o tyle śmieszne, że ostatnio nią grałem chyba z 10 lat temu jak nie dawniej. Wynika ona prawdopodobnie z filmów i sekwencji polowania Lurtza na Drużynę oraz oblężenia Helmowego Jaru, które to sceny są jednymi z moich ulubionych. Aktualnie natomiast zarówno wizualnie jak i gameplayem najbardziej pasują mi Defendersi Helmowego Jaru i Harad.
4. Czy przy wyborze armii bardziej kierujesz się jej siłą na stole, wyglądem modeli czy klimatem świata Tolkiena?
To nie jest zero-jedynkowa kwestia bo zależy czy gram w duecie/drużynie czy solo natomiast prawdą jest, że o wiele przyjemniej gra mi się modelami, które podobają mi się wizualnie.
5. Który model albo bohater sprawił Ci najwięcej radości podczas malowania?
Tyle ich było a Ty każesz mi wybrać jeden? 😀 Generalnie bardzo lubię malować bohaterów Rohanu, zwłaszcza nowe rzeźby. Bardzo wpisują się w mój styl malarski i czuję ich klimat, więc postawiłbym na plastikowego Theodena czy też nowego Haletha z WofR. Jest też coś nad czym właśnie pracuje z LotRa ale nie chcę jeszcze odkrywać kart – poczekajmy do Kontrastu 😛 Bardzo dużo funu miałem też malując Imrahila.
6. Czy masz swój ulubiony styl malowania figurek do Middle-earth: SBG – bardziej filmowy, książkowy, realistyczny czy może własny?
Mam swój comfort-zone, który aktualnie łamię malując modele Warhammera 40k, natomiast jeśli chodzi stricte o LotRa to lubię malować w sposób dość stonowany ale kontrolowany. Powiedziałbym, że to taki low-fantasy. Co do schematów/kolorystyk i innych to nie ograniczam się do lore-accurate tak jak przy malowaniu armii Lenników ale też doceniam filmowe klimaty Rohanu czy elfów. W malowaniu konkursowym z kolei często inspiruję się ekranizacjami lub concept-artami popularnymi w kulturze masowej.
7. Jak wygląda u Ciebie proces pracy nad armią: najpierw rozpiska, potem malowanie, czy odwrotnie?
Niezależnie czy to armia czy model displayowy zawsze lubię mieć plan zanim zacznę realizację. Jeśli to armia to są to konkretnie dobrane modele, odpowiednio złożona z nich rozpiska, jasny plan na ich malowanie i dopiero jak faza pracy „w głowie” jest zamknięta, przechodzę do konkretów. Tak samo z modelami displayowymi – tu nacisk na fazę wstępną kładę jeszcze większy, dziesiątki concept-artów, wizualizacji, szkiców dobranych schematów kolorystycznych – słowem, mój telefon pęka już w szwach od materiałów ze zrealizowanych i przyszłym projektów.
8. Czy masz model albo oddział, z którego jesteś najbardziej dumny? Czy mogę prosić o ich zdjęcia?
Z wielu prac jestem bardzo zadowolony i we wszystkich widzę też braki, które można by wyciągnąć, ale to niekończąca się historia. Jestem bardzo zadowolony np. ze swojej armii „kratkowanych” Lenników, Galadhrimów czy Rohanu. Nad wszystkimi spędziłem setki godzin i obecnie czuje, że bym tego nie powtórzył, z uwagi na obecny cel jaki obrałem w malowaniu. Z modeli, muszę przyznać, że najbardziej jestem zadowolony z Imrahila. Uważam tą pracę za definicję mojego stylu malowania i wyciągnięcia większości wniosków z dotychczasowej drogi malarskiej (Całkiem możliwe, że niedługo jego miejsce zajmie coś nowego :P).
9. Która armia była dla Ciebie najtrudniejsza do pomalowania i z jakiego powodu?
Jeśli chodzi o armię, to najtrudniejsze chyba były wspomniane wcześniej lenna, masa kratkowanych szat + NMMy na 40+ modelach to było wyzwanie. Była to też w sumie chyba pierwsza armia na której stosowałem non-metalic. Ahh no i zdecydowanie najtrudniejsza dla mnie okazała się armia Easterlingów, którą założyłem sobie do pomalowania też w NMM), która po cesarzu i kilku modelach przerosła mnie czasowo i od dłuższego czasu czeka i czeka… i się raczej prędko nie doczeka.
10. Jakie znaczenie ma dla Ciebie pełne pomalowanie armii przed wystawieniem jej na stół?
Szczerze mówiąc – kluczowe. Jestem wyczulony na punkcie estetyki modeli, bardzo rzadko gram modelami niepomalowanymi a tak jak już wspominałem – o wiele więcej przyjemności przynosi mi granie ładnie pomalowaną armią (i najlepiej na przeciwnika z równie ładną). Jestem wyznawcą, że hobbystyka jest integralną częścią tej gry.
11. Co sprawia Ci większą satysfakcję: osiągnięcia w konkursie malarskim czy zwycięstwo na turnieju w Middle-earth: SBG?
Z całą pewnością do pierwsze. Zwłaszcza jeśli mówimy tu stricte o konkursach malarstwa figurkowego, zdobycie medalu za pracę nad którą spędziłem 100+ godzin to niesamowita satysfakcja i zwieńczenie masy pracy.
12. Jaką jedną radę dałbyś osobie, która dopiero zaczyna swoją przygodę z malowaniem i graniem w Middle-earth: SBG?
Do zaczynających grać – grajcie tym co najbardziej podoba Wam się klimatem/wizualnie, nie zwracajcie uwagi na metę! A co do malowania, wymaga ono mnóstwa cierpliwosci, więc jeśli chcecie efektów, nie spieszcie się i nic na siłę.
🇬🇧 Courtesy of Jakub „Kronos” Morawiński – a member of GBW and a talented painter, who this year has begun taking his work to painting competitions.
1. How and when did your adventure with Middle-earth: SBG begin, and what attracted you most to the system?
My adventure began much like it did for many of us – with the magazines that were being published around 2004. Tolkien’s universe had a strong effect on a young mind, and the period around the film premieres was hugely hyped at the time, whether through things like collectible cards in crisps or otherwise, so it was not hard to come across the miniatures as well.
2. What came first for you – playing or painting miniatures? Or perhaps both at the same time?
Painting came first – I had been drawn to it since childhood, even if the results were rather modest. Still, that was my first contact with miniatures, my first acrylic paints, and so on. Playing came a few years later, but it always went hand in hand with painting.
3. Which army in Middle-earth: SBG is your favourite, and why that one?
Since the very beginning of my journey with Middle-earth, I have had some inexplicable fondness for Isengard. It is funny, because I think the last time I actually played it was about ten years ago, if not longer. That fondness probably comes from the films – especially the sequence of Lurtz hunting the Fellowship and the siege of Helm’s Deep, which remain some of my favourite scenes. At the moment, however, both visually and in terms of gameplay, I am most drawn to the Defenders of Helm’s Deep and Harad.
4. When choosing an army, do you care more about its strength on the table, the look of the models, or the atmosphere of Tolkien’s world?
It is not really a black-and-white matter, because it depends on whether I am playing in a pair/team or solo. But it is true that I enjoy playing much more with models that I like visually.
5. Which model or hero has given you the most joy while painting?
There have been so many, and you want me to choose just one? 😀 In general, I really enjoy painting Rohan heroes, especially the newer sculpts. They fit my painting style very well and I really feel their atmosphere, so I would probably choose the plastic Théoden or the new Haleth from War of the Ring. There is also something from The Lord of the Rings that I am working on right now, but I do not want to reveal my cards just yet – let us wait until Kontrast 😛 I also had a great deal of fun painting Imrahil.
6. Do you have a favourite style of painting miniatures for Middle-earth: SBG -more film-like, book-inspired, realistic, or perhaps your own?
I have my own comfort zone, which I am currently breaking out of by painting Warhammer 40,000 models. But when it comes strictly to The Lord of the Rings, I like to paint in a fairly subdued yet controlled way. I would say it is a kind of low fantasy style. As for schemes, colour choices, and so on, I do not limit myself to being strictly lore-accurate, as I did when painting my Fiefdoms army, but at the same time I also appreciate the cinematic feel of Rohan or the Elves. In competition painting, on the other hand, I often take inspiration from film adaptations or concept art popular in mainstream culture.
7. What does your process of working on an army look like: army list first and then painting, or the other way round?
Whether it is an army or a display model, I always like to have a plan before I start. If it is an army, that means specifically chosen models, a properly built list using them, a clear painting plan, and only once the “mental work” phase is complete do I move on to the practical side. It is the same with display models – only there I place even more emphasis on the preparation stage: dozens of concept artworks, visual references, sketches, selected colour schemes. In short, my phone is already bursting at the seams with materials from finished and future projects.
8. Do you have a model or unit you are most proud of? Could I ask for photos of them?
There are many works I am very happy with, and in all of them I can also see flaws that could be improved – but that is an endless story. I am very pleased, for example, with my army of chequered Fiefdoms, my Galadhrim, and my Rohan force. I spent hundreds of hours on all of them, and at the moment I feel I would not be able to repeat that, given the direction I have now chosen in painting. As for individual models, I have to admit that I am proudest of Imrahil. I consider that piece the definition of my painting style and the result of drawing most of the lessons from my journey as a painter so far. (It is entirely possible that something new will soon take his place :P)
9. Which army was the hardest for you to paint, and why?
If we are talking about an army, then probably the hardest were the Fiefdoms I mentioned earlier. A mass of chequered robes plus NMM on more than 40 models was quite a challenge. It was also, I think, the first army where I used non-metallic metal throughout. And yes, the hardest of all for me turned out to be the Easterlings army, which I also decided to paint in NMM. After painting the Emperor and a few more models, it simply became too time-consuming for me, and it has been waiting ever since… and it probably will not be finished any time soon.
10. How important is it to you to have a fully painted army before putting it on the table?
Honestly – it is crucial. I am very sensitive when it comes to the appearance of models. I play with unpainted miniatures very rarely, and as I mentioned before, I get far more enjoyment from playing with a nicely painted army – ideally against an equally well-painted one. I believe that the hobby side is an integral part of this game.
11. What gives you greater satisfaction: success in a painting competition or victory in a Middle-earth: SBG tournament?
Definitely the former. Especially if we are talking strictly about miniature painting competitions – winning a medal for a piece I spent 100+ hours on is an incredible feeling and the culmination of a huge amount of work.
12. What one piece of advice would you give to someone who is just starting their adventure with painting and playing Middle-earth: SBG?
For those who are starting to play – play what appeals to you most in terms of atmosphere and visuals; do not pay attention to the meta. And as for painting, it requires a lot of patience, so if you want results, do not rush and do not force anything.
🇵🇱 Przed Wami wywiad z Jędrzejem Paluszyńskim, jednym z członków zwycięskiej, polskiej drużyny w międzynarodowych, Drużynowych Mistrzostwach Świata w Bolt Action, które odbyły się w dniach 9-10 maja w Kopenhadze. O wynikach czy rozpiskach możecie przeczytać TUTAJ. Tymczasem przejdźmy do Jędrzeja, który znalazł dla mnie parę chwil i udzielił tego zacnego wywiadu.
1. Przed Wami Mistrzowie Świata w drużynowych Mistrzostwach w Bolt Action 2026. Drużyna w skład której wchodził Jędrzej Paluszyński, Marek Zieliński oraz – no właśnie?
– W skład naszej drużyny wchodzili: Marek Zieliński, Krzysztof Zieliński, Michał Brzeźnicki i ja. 2. Jakie to uczucie zostać drużynowymi mistrzami świata w Bolt Action?
– Na pewno przyjemne. Oczywiście Bolt, to przede wszystkim hobby i należy pamiętać, że nie ma powodu do puszenia się i zadzierania nosa. Sukces jaki udało nam się odnieść motywuje do tego, aby jeszcze lepiej przygotować się do turnieju WTC w przyszłym roku.
3. Która runda była dla Was najtrudniejsza?
– Najtrudniejsze dla nas były rundy z Australią 1 i Niemcami. Niemcy we wszystkich dotychczasowych edycjach WTC byli w topie, a w ubiegłym roku zdobyli mistrzostwa. Australijczycy w zeszłym roku zadebiutowali na WTC i zaskoczyli wszystkich bardzo dobrą grą. W tym roku byli równie dobrze przygotowani. Oba te teamy to bardzo dobrzy gracze, świetnie skomponowane rozpiski.
4. W którym momencie uwierzyliście, że możecie wygrać cały turniej?
– Myślę, że dopiero przed ostatnią grą. Wcześniej skupialiśmy się na bieżącej turze. Przed parowaniem do ostatniej tury zorientowaliśmy się, że do wygrania turnieju wystarczy nam drużynowy remis. Z tego względu zagraliśmy Duńczykami bardzo zachowawczo. No i udało się.
5. Co było kluczem do zwycięstwa: rozpiski, parowania czy ogranie?
– Wszystkie te elementy miały duże znaczenie, choć kluczowe według mnie było parowanie, i tu należy podkreślić zasługi naszego kapitana, którym był Krzysztof.
6. Czy coś w mecie turnieju Was zaskoczyło? Jaki mecz był punktem zwrotnym mistrzostw?
– Raczej nie było wielkich zaskoczeń. Jak zwykle rozpiski były bardzo zróżnicowane – były i takie, które opierały się na piechocie, inne na artylerii, czy pojazdach opancerzonych Może jedynie dość spora liczba używanych hgm, których u nas raczej niewiele widuje się na stołach. Dla mnie osobiście największym zaskoczeniem była rozpiski armii holenderskiej, która okazała się bardzo mocno (choć muszę przyznać, że grający nią Australijczyk to naprawdę twardy przeciwnik). Nie dostrzegam jakiegoś punktu zwrotnego. Po wygraniu pierwszej rundy stale utrzymywaliśmy się w górnej części stawki.
7. Która drużyna zrobiła na Was największe wrażenie?
– Chyba jednak Niemcy. Jak zwykle bardzo dobrze przygotowani. Ich rozpiski są bardzo przemyślane i skomponowane pod wymogi grania zespołowego.
8.Jak wyglądała współpraca i podział ról w Waszym zespole?
– Współpraca układała się wzorowo. Przed turniejem postaraliśmy się przejrzeć rozpiski innych drużyn, wychwycić największe zagrożenia dla naszych rozpisek i zaplanować parowanie, które by te zagrożenia minimalizowały.
9. Jaka była najważniejsza decyzja podjęta w trakcie turnieju?
– Nie widzę jakiejś jednej genialnej i przełomowej decyzji. Cały turniej wymagał pełnej koncentracji nad każdą gra i każdą pojedynczą decyzją w grze.
10.Jaką jedną radę dalibyście drużynom, które chcą kiedyś wygrać ten tytuł?
– Grajcie. Grajcie tak, żeby ta gra sprawiała Wam frajdę. Pamiętajcie, że to nie walka o życie, tylko hobby. Że bez względu na to czy wygracie, przegracie, czy zremisujecie jutro tez wstanie słońce i będzie nowy dzień. Że udział w międzynarodowym turnieju to okazja, że spotkać i poznać ludzi z innych krajów. Pogadać z nimi o wspólnych pasjach, ale także o życiu. 11.Co ten sukces znaczy dla Was osobiście? I na koniec – jak będziecie świętować?
-Świętować, to już świętowaliśmy – wieczór po zakończonym WTC. Potem był czas na wspólne zwiedzanie Kopehagii (polecam, bardzo ładne miasto), a potem trzeba było wracać do domu i pracy. Co ten sukces znaczy dla nas? To na pewno nagroda za wysiłek włożony w przygotowanie do turnieju i zachęta to dalszego rozwijania tego hobby.
12. A teraz najcięższe pytanie, czy Bolt Action to gra turniejowa i dlaczego tak?
– Bolt Action to gra jak każda inna. Super nadaje się do rozgrywania klimatycznych bitew, których scenariusz oparty jest o historyczne wydarzenia z okresu II Wojny Światowej. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie aby grać w nią na turniejach. Jak już wcześniej mówiłem takie imprezy to świetne okazje do poznania innych graczy.
🇬🇧 Before you is an interview with Jędrzej Paluszyński, one of the members of the victorious Polish team at the international Team World Championships in Bolt Action, held on 9–10 May in Copenhagen. You can read about the results and army lists HERE. In the meantime, let us turn to Jędrzej, who found a few moments for me and kindly agreed to give this fine interview.
1. Before you stand the World Champions of the 2026 Team World Championships in Bolt Action. The team included Jędrzej Paluszyński, Marek Zieliński, and — well, who exactly?
– Our team consisted of Marek Zieliński, Krzysztof Zieliński, Michał Brzeźnicki, and me.
2. What does it feel like to become team world champions in Bolt Action?
– Definitely pleasant. Of course, Bolt is first and foremost a hobby, and it is important to remember that there is no reason to get puffed up and arrogant. The success we managed to achieve motivates us to prepare even better for the WTC tournament next year.
3. Which round was the toughest for you?
– The hardest rounds for us were against Australia 1 and Germany. Germany has been at the top in every WTC edition so far, and last year they won the championship. The Australians made their WTC debut last year and surprised everyone with how well they played. This year they were just as well prepared. Both of those teams are made up of very strong players with excellently designed lists.
4. At what moment did you believe that you could win the whole tournament?
– I think only before the last game. Earlier, we were focused on the current round. Before the pairings for the last round, we realised that a team draw would be enough for us to win the tournament. Because of that, we played very cautiously against the Danes. And it worked.
5. What was the key to victory: army lists, pairings, or experience?
– All of these elements mattered a lot, although in my opinion the key factor was the pairings, and here the заслуги of our captain, Krzysztof, should be emphasised.
6. Did anything about the tournament meta surprise you? Which match was the turning point of the championship?
– There were no major surprises, really. As usual, the lists were very diverse — some were infantry-based, others focused on artillery or armoured vehicles. Perhaps the only thing that stood out was the fairly large number of HMGs being used, which we do not really see that often on our tables. Personally, the biggest surprise for me was the Dutch army list, which turned out to be very strong (although I have to admit that the Australian player using it was a really tough opponent). I do not see any single turning point. After winning the first round, we stayed near the top of the standings the whole time.
7. Which team impressed you the most?
– Probably Germany. As usual, they were extremely well prepared. Their lists are very carefully thought out and designed specifically for team play.
8. What did the cooperation and division of roles look like within your team?
– The cooperation worked perfectly. Before the tournament, we tried to go through the lists of the other teams, identify the biggest threats to our own lists, and plan pairings that would minimise those threats.
9. What was the most important decision made during the tournament?
– I do not see any one brilliant or breakthrough decision. The whole tournament required full concentration on every single game and every single decision made during it.
10. What one piece of advice would you give to teams who want to win this title one day?
– Play. Play in a way that makes the game enjoyable for you. Remember that this is not a fight for your life, just a hobby. No matter whether you win, lose, or draw, the sun will still rise tomorrow and it will be a new day. Taking part in an international tournament is an opportunity to meet and get to know people from other countries. To talk with them about shared passions, but also about life.
11. What does this success mean to you personally? And finally – how are you going to celebrate?
– We have already celebrated – on the evening after the WTC ended. After that, there was time for some sightseeing in Copenhagen (I recommend it, it is a very beautiful city), and then it was time to go back home and back to work. What does this success mean to us? It is certainly a reward for the effort put into preparing for the tournament, and an encouragement to keep developing this hobby further.
12. And now the hardest question – is Bolt Action a tournament game, and why?
– Bolt Action is a game like any other. It is great for playing atmospheric battles based on historical events from the Second World War. But there is nothing stopping people from playing it in tournaments as well. As I said before, such events are a great opportunity to meet other players.
🇬🇧 Today I managed to finish S90/G135 torpedo boat division – for the Kaiserliche Marine, the fleet of the German Empire at the turn of the 19th and 20th centuries. So I’m ready to fight Cornholio and his Marine Nationale. ⚓
Although the Germans classified them as torpedo boats, the S90 class ships, displacing around 400 tons, were more akin to contemporary destroyers than torpedo boats. Their design and development were closely tied to one of the primary tactical doctrines of the German Imperial Navy. Due to the Royal Navy’s superiority in the number of battleships and cruisers, the Germans planned their fast torpedo vessels to work closely with the main fleet forces and, at the opportune moment, launch a torpedo attack on enemy battleships or other large vessels. Therefore, their primary role was not reconnaissance or engaging other torpedo boats, but executing torpedo attacks against larger ships during battle. The S90 class was designed with this philosophy in mind. Their artillery armament was relatively weak (for ships of their size), but they were equipped with very powerful torpedo armament.
These ships were mainly built by the Schichau shipyard in Elbląg (36 vessels) and Germaniawerft in Kiel (12 vessels). They were designated with the letters of the shipyards where they were built (S or G). As the shipyards constructed additional ships, they introduced numerous changes, including variations in the size of the ships themselves. For example, the G135 series had slightly stronger artillery armament.
The first ship of this class, S90, participated in the defence of Tsingtao in 1914, where it sank the Japanese cruiser Takachiho with its torpedoes.
🇵🇱 Dziś udało mi się ukończyć dywizjon torpedowcówS90/G135 do Kaiserliche Marine – floty Cesarstwa Niemieckiego z przełomu XIX i XX wieku. Teraz jestem gotów by z Cornholio rozegrać starcie z jego Marine Nationale. ⚓
Choć Niemcy klasyfikowali je jako torpedowce, to wypierające około 400 ton, okręty typu S90, były odpowiednikami ówczesnych niszczycieli, niż torpedowców. Ich powstanie i kształt wiąże się z jednym z głównych założeń taktycznych niemieckiej Cesarskiej Marynarki Wojennej. Z uwagi na przewagę Royal Navy w liczbie pancerników, czy krążowników, Niemcy – aby wyrównać szanse – zakładali, iż ich szybkiej jednostki torpedowe będą blisko współpracować z głównymi siłami floty i w odpowiednim momencie wykonają atak na pancerniki, czy inne większe jednostki przeciwnika. Ich głównym zadaniem nie było zatem wykonywanie zwiadu, walka z innymi torpedowcami, lecz atak torpedowy przeciwko dużym jednostkom w trakcie bitwy. S90 zostały zatem zaprojektowane zgodnie z tą właśnie filozofią. Ich uzbrojenie artyleryjskie było relatywnie słabe (jak na jednostki tej wielkości), za to posiadały bardzo silne uzbrojenie torpedowe – ich główną broń.
Okręty tego typu zbudowała głównie stocznia Schichau w Elblągu (36 jednostek) oraz Germaniawerft w Kilonii (12 jednostek). Oznaczono je literami stoczni, w których zostały zbudowane (S lub G). Stocznie te w trakcie budowy kolejnych okrętów, wprowadzały do nich liczne zmiany, w tym w rozmiarach samych jednostek. Np. seria G135 miała nieco silniejsze uzbrojenie artyleryjskie.
Pierwsza z jednostek tego typu – S90 w 1914 roku wzięła udział w obronie Tsingtao, w trakcie której za pomocą swoich torped zatopiła japoński krążownik Takachiho.
🇬🇧 Summary: – Another set of torpedo boats which, despite their small size, require quite a bit of attention if you want to paint them neatly. They are enjoyable models to paint, full of the fine details that GM Boardgames has already accustomed us to. – The box includes two cards – one for S90 and one for G135. They differ primarily in their light artillery armament: G135 is equipped with more powerful guns and has a higher speed. Both half-flotillas, however, have access to six powerful D4 torpedoes, which, when they hit, can seriously damage many a ship – and thoroughly ruin its commander’s mood. – As befits fourth-class torpedo boats, they are highly manoeuvrable and present a small target, which is one of their major strengths. Their weakness, however, is their shallow draft, which may prove problematic in poor weather conditions. – The base cost is 140 points for the S90 and 145 for the G135 – not a bad price at all for ships equipped with the best torpedoes in the game. – The full Gods of War assortment is available at: https://bolter.pl/en_US/index.
🇵🇱 Podsumowanie: – Kolejne torpedowce, które – wbrew swoim niewielkim rozmiarom – wymagają sporo uwagi, jeśli chcemy pomalować je schludnie. To okręty przyjemne w malowaniu, pełne licznych detali, do jakich GM Boardgames zdążyło nas już przyzwyczaić. – W pudełku znajdują się dwie karty – odpowiednio dla S90 oraz G135. Różnią się one przede wszystkim uzbrojeniem artylerii lekkiej: G135 dysponuje mocniejszymi działami i rozwija większą prędkość. Oba półdywizjony mają jednak do dyspozycji sześć potężnych torped D4, które po trafieniu potrafią solidnie uszkodzić niejeden okręt – i skutecznie popsuć humor jego dowódcy. – Jak na torpedowce czwartej klasy przystało, cechują się wysoką manewrowością i są małym celem, co stanowi ich dużą zaletę. Ich wadą jest natomiast niskie zanurzenie, które może okazać się problematyczne przy złych warunkach pogodowych. – Koszt bazowy wynosi 140 punktów za S90 i 145 za G135 – nie jest to zła cena za okręty z najlepszymi w grze torpedami. – Cały asortyment do Bogowie Wojny: Togo jest dostępny tutaj: https://bolter.pl/pl/c/BOGOWIE-WOJNY-TOGO/1787.
🇬🇧 Yesterday I managed to finish 39-Go, another torpedo boats for the Imperial Japanese Navy of Cornholio.
Following the victory in the First Sino-Japanese War (1894-1895), Japan received substantial war reparations, enabling an intensive fleet expansion program. As part of this initiative, the augmentation of torpedo boats, including smaller second-class ones, designed for operations near Japanese shores, was initiated. The construction of the 39-go torpedo boat series began in 1899 at the British Yarrow shipyard, adhering to Japanese specifications. All vessels of this type participated in the Russo-Japanese War of 1904-1905, achieving modest success. The 39-go torpedo boat will be an intriguing alternative for players commanding the Japanese navy. Slower and less heavily armed than Japanese destroyers or later torpedo boats, they will, however, be competitively priced, making them a viable choice for players looking to have multiple vessels in their fleet.
🇵🇱 Wczoraj udało mi się skończyć 39-Go, kolejny okręt do cesarskiej floty Japonii Cornholio.
Po zwycięstwie w pierwszej wojnie chińsko-japońskiej (1894-1895) Japonia otrzymała znaczne reparacje wojenne, co umożliwiło intensywny program rozbudowy floty. W ramach tej inicjatywy rozpoczęto zwiększenie liczby kutrów torpedowych, w tym mniejszych, drugiej klasy, przeznaczonych do operacji w pobliżu japońskich wybrzeży. Budowa serii kutrów torpedowych 39-go rozpoczęła się w 1899 roku w brytyjskiej stoczni Yarrow, zgodnie z japońskimi specyfikacjami.
Wszystkie jednostki tego typu brały udział w wojnie rosyjsko-japońskiej w latach 1904-1905, osiągając umiarkowane sukcesy. Torpedowiec typu 39-go będzie interesującą alternatywą dla graczy dowodzących japońską marynarką. Wolniejszy i słabiej uzbrojony niż japońskie niszczyciele lub późniejsze torpedowce, jednak będzie konkurencyjnie wyceniony, co czyni go atrakcyjnym wyborem dla graczy, którzy chcą mieć w swojej flocie wiele jednostek.
🇬🇧 Summary: – Small ships that are quite enjoyable to paint. – Their greatest strength is their six D2 torpedoes. Although their light artillery plays only a symbolic role, these vessels make up for it with good speed and high manoeuvrability, typical of this class. Their weaker points, on the other hand, are their light armour and fragile hull. An additional drawback, as with most ships of this type, is their shallow draft, which can become a real issue in poor weather conditions. – The base cost is 100 points. – The full Gods of War assortment is available at: https://bolter.pl/en_US/index.
🇵🇱 Podsumowanie: – Niewielkie, a przy tym całkiem przyjemne w malowaniu okręty. – Ich największym atutem jest sześć torped D2. Choć artyleria lekka odgrywa tu jedynie symboliczna rolę, jednostki nadrabiają to dobrą prędkością oraz wysoką manewrowością, typową dla tej klasy. Ich słabszą stroną są natomiast lekki pancerz i kruchy kadłub. Dodatkowym utrudnieniem, podobnie jak w przypadku większości tego typu jednostek, jest niskie zanurzenie, które może dać się we znaki przy gorszych warunkach pogodowych. – Koszt bazowy wynosi: 100 punktów. – Cały asortyment do Bogowie Wojny: Togo jest dostępny tutaj: https://bolter.pl/pl/c/BOGOWIE-WOJNY-TOGO/1787.
🇬🇧 Today I managed to finish Roon– another armored cruiser for the Kaiserliche Marine, the fleet of the German Empire at the turn of the 19th and 20th centuries.
To complete the squadron and play the first game, I still need to finish the S90/G135 torpedo boat division and I’ll be able to play a battle with Cornholio against his Marine Nationale. ⚓
The Roon-class armoured cruisers were based on the preceding Prinz Adalbert class, though they incorporated certain improvements. However, not all of these enhancements were successful; for instance, the ships failed to achieve their initially projected speed, casting doubt on their effectiveness as the fleet’s fast wing.
These cruisers were intended not to attack enemy shipping but to operate alongside the main fleet, similar to the Japanese “L” tactic. Unfortunately, the Roon-class ships were too lightly armoured and too slow for this role. Despite these less-than-ideal characteristics, they could still be effectively employed in other capacities, particularly in destroying enemy protected cruisers and smaller vessels, for which their armament and armour would be more than adequate.
🇵🇱 Dziś udało mi się ukończyć Roona – kolejny krążownik pancerny do Kaiserliche Marine – floty Cesarstwa Niemieckiego z przełomu XIX i XX wieku.
Do ukończenia eskadry i pierwszej gry pozostał jeszcze dywizjon torpedowców S90/G135 i będę mógł z Cornholio rozegrać starcie z jego Marine Nationale. ⚓
Krążowniki pancerne typu Roon były oparte na poprzedzającym je typie Prinz Adalbert, aczkolwiek zastosowano na nich pewne udoskonalenia. Nie wszystkie skończyły się sukcesem, gdyż jednostki np. nie osiągnęły zakładanej wcześniej prędkości, przez co ich służba jako szybkiego skrzydła floty stała pod znakiem zapytania. Ich przeznaczeniem miało być bowiem nie uderzanie w nieprzyjacielską żeglugę, ale właśnie współpraca z flotą główną, podobnie jak to czynili np. Japończycy (słynna taktyka “L”).
Niestety do tej roli jednostki typu Roon były zbyt słabo opancerzone i zbyt wolne do swojej roli. Mimo tych nienajlepszych charakterystyk mogą być jednak z powodzeniem wykorzystane do wielu innych ról, przede wszystkim niszczenia krążowników pancernopokładowych i jeszcze mniejszych jednostek przeciwnika, do czego ich uzbrojenie i opancerzenie będzie w zupełności wystarczające.
🇬🇧 Summary: – Just like the previously painted SMS Fürst Bismarck, this ship was very enjoyable to paint, and the boats did not pose any major difficulties during assembly. – Two ships of this type were launched, so Roon, unlike the aforementioned SMS Fürst Bismarck, appears in more than a single unit. – The ship is equipped with numerous medium-caliber guns with above-average range and good penetration. It is also armed with a considerable amount of light artillery, which is typical for German ships. Additionally, it carries four D4 torpedoes, and a successful hit from them can quickly cool many ambitions. – The armor is quite good for cruisers present in the game-much better than that of Russian cruisers, although weaker than Japanese second-class cruisers. The ship is also equipped with a ram. – Base cost: 385 points. – The full Gods of War assortment is available at: https://bolter.pl/en_US/index.
🇵🇱 Podsumowanie: – Podobnie jak poprzednio pomalowany SMS Fürst Bismarck okręt malowało się przyjemnie, łodzie nie sprawiły większych trudności w montażu. – Zwodowano dwie takie jednostki, tak więc Roon w przeciwieństwie do wymienionego powyżej SMS Fürst Bismarck występuje w więcej niż jednej sztuce. – Okręt posiada liczną średnią artylerię posiadającą ponad przeciętny zasięg i dobrą siłę przebicia, dodatkowym uzbrojeniem jest liczna jak na okręty niemieckie artyleria lekka. Dodatkowym uzbrojeniem są cztery torpedy D4 których trafienie może skutecznie ochłodzić nie jedną ambicję. – Pancerz jak na krążowniki występujące w grze jest całkiem dobry, o wiele lepszy od pancerza krążowników rosyjskich, za to gorszy od krążowników japońskich drugiej klasy. Dodatkowo okręt posiada taran. – Koszt bazowy wynosi: 385. – Cały asortyment do Bogowie Wojny: Togo jest dostępny tutaj: https://bolter.pl/pl/c/BOGOWIE-WOJNY-TOGO/1787.
🇬🇧 Today I managed to finish SMS Fürst Bismarck — an armored cruiser for the Kaiserliche Marine, the fleet of the German Empire at the turn of the 19th and 20th centuries.
To complete the squadron and play the first game, I still need to finish the S90/G135 torpedo boat division and Roon. ⚓
SMS Fürst Bismarck was commissioned on 1 April 1900, on the birthday of Chancellor Otto von Bismarck, one of the architects of German unification “by blood and iron”. Interestingly, Bismarck was quite offended when the German Navy decommissioned the old corvette bearing his name. However, he was appeased when he was assured that the next great warship of the Kaiserliche Marine would be named after him. Unfortunately, the Iron Chancellor passed away before Fürst Bismarck was launched.
She was the first German armoured cruiser, an evolution of the Victoria Louise class. Many of the design features used in her construction were later adopted for subsequent German armoured cruisers.
The ship displaced nearly 10,700 tons, with engines capable of reaching almost 19 knots. Her primary armament included four 24 cm guns (in two turrets), twelve 15 cm guns, ten 8.8 cm guns, additionally machine guns and six torpedo tubes.
She had very thick armour, but her belt armour covered a relatively small area, a design approach that was beginning to be abandoned in favour of broader protection, based on lessons from the 1898 Spanish-American War and the 1894-1895 First Sino-Japanese War.
SMS Fürst Bismarck spent much of her career in the Far East, taking part in the suppression of the Boxer Rebellion. Before the First World War, she was converted into a training ship. By then, she was too outdated to have any real combat value and was ultimately disarmed, never taking part in the Great War.
She had a beautiful silhouette, with a distinctive tumblehome hull, and was well-armed for her time, although her relatively low speed was a drawback. Nevertheless, she will prove to be a valuable asset for any admirals commanding the Kaiserliche Marine.
* – description of the SMS Fürst Bismarck by GMBoardgames.
🇵🇱 Dziś udało mi się ukończyć SMS Fürst Bismarck – krążownik pancerny do Kaiserliche Marine — floty Cesarstwa Niemieckiego z przełomu XIX i XX wieku.
Do ukończenia eskadry i pierwszej gry pozostał jeszcze dywizjon torpedowców S90/G135 oraz Roon. ⚓
Krążownik pancerny SMS Fürst Bismarck został wcielony do służby 1 kwietnia 1900 roku, w rocznicę urodzin kanclerza Otto von Bismarcka, jednego z autorów zjednoczenia Niemiec („krwią i żelazem”). Co ciekawe Bismarck obraził się bardzo, kiedy niemiecka marynarka wycofała ze służby starą korwetę, która nosiła jego imię, ale dał się udobruchać, gdy przekonano go, że kolejny, wielki okręt Kaiserliche Marine będzie nosił jego nazwisko. Jednakże żelazny kanclerz zmarł zanim SMS Fürst Bismarck został zwodowany.
Okręt ten był pierwszym, niemieckim krążownikiem pancernym, rozwinięciem typu Victoria Louise. Wiele wykorzystanych w trakcie jego budowy rozwiązań było później powielanych w trakcie budowy kolejnych, niemieckich krążowników pancernych.
Wypierał prawie 10700 ton, a jego maszyny mogły go rozpędzić prawie do prędkości 19 węzłów. Główne uzbrojenie stanowiły cztery armaty kalibru 24 cm (w dwóch wieżach), dwanaście armat kalibru 15 cm i 10 armat kalibru 8.8 cm oraz dodatkowo karabiny maszynowe i sześć wyrzutni torped.
Okręt miał bardzo gruby pancerz, ale pas pancerny pokrywał dosyć małą powierzchnię, co było rozwiązaniem od czego zaczęto odchodzić w konstrukcji okrętów (np. bazując na doświadczeniach wojny 1898 roku, czy wcześniejszej japońsko – chińskiej).
SMS Fürst Bismarck spędził dużą część swojej służby na Dalekim Wschodzie, biorąc m.in. w tłumieniu powstania bokserów. Przed pierwszą wojną światową został przekształcony w okręt szkoleniowy. Zbyt przestarzały, aby mieć realną wartość bojową, został ostatecznie rozbrojony i nie wziął udział w wielkiej wojnie.
Okręt ten miał piękną sylwetkę, z charakterystycznym zawałem burtowym, a jak na swoją epokę był bardzo dobrze uzbrojony, choć jego słabszą stroną była stosunkowo mała prędkość. Będzie on jednak bardzo przydatnym okrętem dla wszystkich admirałów, dowodzących Kaiserliche Marine.
🇬🇧 Summary: – The ship was very enjoyable to paint; the cutters, lifeboats, and cranes proved especially straightforward to assemble. – A unique unit within its class, meaning only one such vessel can be fielded in the game. – A defining feature of the SMS Fürst Bismarck is its four heavy guns with solid penetration and range. These are complemented by a standard cruiser layout of medium-caliber artillery – six guns per side. The light artillery is also typical for its class (although ships like Rossija or Gromoboy can surpass it in this regard). Another standout feature of Bismarck is its six torpedoes – and the best kind at that, rated D4. – Its armor and displacement are quite respectable for a cruiser in the game; additionally, the ship is equipped with a ram. – The base cost is 460 points – a fair price for a vessel with solid heavy artillery and fairly strong armor. Since I’ve recently been playing mostly cruisers, it will undoubtedly always find a place in my German squadron. – All Gods of War asortiment is avaible on: https://bolter.pl/en_US/index.
🇵🇱 Podsumowanie: – Okręt bardzo przyjemny w malowaniu; kutry, szalupy oraz żurawie okazały się wyjątkowo przystępne w montażu. – Jednostka unikatowa w swojej klasie, dlatego w grze można wystawić tylko jeden taki okręt. – Cechą charakterystyczną SMS Fürst Bismarck są aż cztery ciężkie działa o dobrej sile przebicia i zasięgu. Uzupełnia je standardowa dla wielu krążowników liczba dział średniego kalibru – po sześć na każdą burtę. Lekka artyleria również utrzymana jest na typowym poziomie dla tej klasy (choć np. Rossija czy Gromoboj potrafią ją przewyższyć). Kolejną rzeczą która wyróżnia Bismarcka, to sześć torped – i to tych najlepszych, czyli D4. – Pancerz i wyporność są całkiem solidne jak na krążownik występujący w grze; dodatkowo okręt posiada taran. – Koszt bazowy wynosi 460 punktów – uczciwa cena za okręt posiadający porządną, ciężką artylerię i dość dobry pancerz. Ponieważ ostatnio gram głównie na krążownikach, bez wątpienia zawsze znajdzie miejsce w mojej niemieckiej eskadrze. – Cały asortyment do Bogów Wojny: Togo jest dostępny tutaj: https://bolter.pl/pl_PL/index.
🇬🇧 Today I managed to finish light cruiser for the Kaiserliche Marine — the Imperial German Navy of the late 19th and early 20th centuries. Basically, it’s up to the player whether it will be Gazelle or Nymphe, as the set includes cards for both units. ⚓
The Gazelle-class cruisers hold a legendary status in the Imperial German Navy, becoming the prototype for many similar ships in the fleet. When Germany began building its new fleet of cruisers in the 1880s, there was considerable debate over the types of ships that would be needed. Large ships like the Bussard and later the Victoria Louise were developed, but they were relatively slow. The fleet urgently required smaller, faster vessels to serve as scouts, supporting battleships. However, Admiral Tirpitz also wanted these new ships to retain the capability for raiding operations, which meant they needed long-range capabilities. At the same time, the costs of individual ships and their tonnage were severely limited.
As a result, the first ship in the series, Gazelle, could reach around 20 knots, which was not fast enough, given that even German battleships at the time could nearly match this speed. Additionally, the ship’s relatively weak armament was a major compromise, a result of the many trade-offs required during its design. Subsequent ships of this type had their speed increased to around 22 knots, which was considered sufficient for the intended tasks, though their armament was not strengthened.
The Gazelle and her sister ships became the blueprint for many subsequent German cruiser series, which generally followed a similar armament pattern.
* – description of the Gazelle/Nymphe by GMBoardgames.
🇵🇱 Dziś udało mi się ukończyć mój lekki krążownik do Kaiserliche Marine — floty Cesarstwa Niemieckiego z przełomu XIX i XX wieku. Zasadniczo od użytkownika zależy czy będzie to Gazela czy Nimfa, ponieważ w zestawie są karty do obu jednostek. ⚓
Krążowniki typu Gazelle stały się w pewnym sensie legendą niemieckiej, Cesarskiej Marynarki Wojennej, stając się w tej flocie protoplastą wielu typów podobnych jednostek. Kiedy Niemcy w latach 80-tych rozpoczęły tworzenie nowej floty krążowników, dochodziło do licznych dyskusji, jakie okręty będa im potrzebne. Powstawały m.in. duże okręty, jak Bussard, czy później Victoria Louise, które jednak były stosunkowo wolne. Flota potrzebowała pilnie oprócz tych sporych jednostek, także mniejszych okrętów – szybkich, które mogłyby pełnić rolę zwiadowców floty, działając na korzyść pancerników. Jednocześnie jednak adm. Tirpitz chciał, aby nowe okręty zachowały możliwość działań rajderskich, co oznaczało zachowanie dużego zasięgu pływania, jednocześnie koszty pojedynczego okrętu, a co za tym idzie jego tonaż, były bardzo ograniczone. W konsekwencji pierwszy okręt serii – Gazelle, mógł rozwinąć do 20 węzłów – co nie było wystarczające, gdy nawet sami Niemcy wprowadzali do służby pancerniki, które mogły poruszać się z prędkością zaledwie węzeł mniejszą. Dodatkowo jednostki te posiadały relatywnie słabe uzbrojenie, które było największym kosztem licznych kompromisów, jakie należało zawrzeć w trakcie powstawania tego okrętu. Kolejne jednostki tego typu miały prędkość zwiększoną do koło 22 węzłów, co uznano już za wystarczającą wartość dla planowanych zadań. Nie wzmocniono natomiast uzbrojenia.
Gazelle i kolejne jednostki z tego typu stały się protoplastą wielu kolejnych serii niemieckich krążowników, które generalnie powielały podobny schemat uzbrojenia.
🇬🇧 Summary: – The ship is very enjoyable to paint and comes with additional elements, such as lifeboats, which add a lot of character. – Due to having two cards, both ships have similar profiles: a substantial amount of light and medium artillery, one torpedo on each broadside, and a ram. They differ in details, however — Gazelle has a bow-mounted torpedo that Nymphe lacks, while Nymphe makes up for it with higher speed.
🇵🇱 Podsumowanie: – Okręt jest bardzo przyjemny w malowaniu i oferuje dodatkowe elementy, takie jak szalupy ratunkowe, które dodają mu charakteru. – Ze względu na posiadanie dwóch kart oba okręty mają zbliżone parametry: liczną artylerię lekką i średnią, po jednej torpedzie na każdej burcie oraz taran. Różnią się jednak detalami — Gazela posiada torpedę dziobową, której Nimfa nie ma, natomiast Nimfa nadrabia to wyższą prędkością.