WFB: Bretonnia vs Vampire Counts (EN🇬🇧/PL🇵🇱) Sobota, Gru 29 2018 

🇵🇱 U schyłku 2018 roku udało nam się zagrać w Warhammer Fantasy Battle na zasadach 7. edycji. Wystawiłem swoją bretońską armię z 6. edycji przeciwko wampirom Mańka z 7. edycji. Zagraliśmy na 1200 punktów na stronę.

W skład mojej armii wchodziły trzy oddziały rycerstwa: Błędni Rycerze, Rycerze Królestwa oraz Rycerze Graala. Całością dowodził paladyn Tancred de Beauville, wspierany przez magiczne moce Panny Graala Melisandy oraz chorążego armijnego Repanse de Beauville.

Siły nieumarłych składały się z dwóch oddziałów jazdy, oddziału upiorów, dużego oddziału szkieletów oraz zombie. Dowodził nimi bezimienny upiór, wspierany przez nekromantę.

🇬🇧 At the end of 2018, we managed to play a game of Warhammer Fantasy Battle using the rules of 7th edition. I fielded my 6th edition Bretonnian army against Maniek’s 7th edition Vampires. We played 1200 points per side.

My army consisted of three units of cavalry: Knights Errant, Knights of the Realm, and Grail Knights. The force was led by the paladin Tancred de Beauville, supported by the magical powers of the Grail Damsel Melisanda and the army standard bearer Repanse de Beauville.

The Undead force consisted of two cavalry units, a unit of wights, a large unit of skeletons, and zombies. They were led by an unnamed wight, supported by a necromancer.

🇵🇱 Podsumowanie:
– Zabrakło piechoty, która mogłaby podtrzymać walkę i zapewnić szeregi.
– Miałem za mało jednostek – zwykle wystawiałem także konnych giermków, pegazy i łuczników.
– Muszę lepiej przemyśleć rozpiski na bitwy poniżej 2000 punktów i w końcu dokończyć rozpoczęte modele.

🇬🇧 Summary:
– I lacked infantry that could have kept the fight going and provided ranks.
– I had too few units — I would normally also field mounted yeomen, Pegasus Knights, and bowmen.
– I need to rethink my army lists for battles below 2000 points and finally finish the models I have already started.

WFB: Bretonnia vs Undead (EN🇬🇧/PL🇵🇱) Sobota, List 3 2018 

🇵🇱 Jakiś czas temu pisałem z Mariem z Maniexite o rozegraniu partii w klasycznego Warhammera Fantasy Battle, a dokładniej w V edycję – pierwszy system, w jaki grałem ponad 20 lat temu. Umówiliśmy się na bitwę na 1400 punktów: Bretonnia przeciwko klasycznym Nieumarłym z czasów sprzed podziału na Wampiry i Królów Grobowców.

🇬🇧 Some time ago, Mario from Maniexite and I were talking about playing a game of classic Warhammer Fantasy Battle, specifically 5th edition – the first system I played more than 20 years ago. We agreed on a 1400-point battle: Bretonnia versus the classic Undead from before they were split into Vampires and Tomb Kings.

🇵🇱 Podsumowanie:
– mimo tylu lat jest to nadal fajna gra, chociaż szósta edycja była wg mnie fajniejsza.
– mając tyle edycji pozostanę przy WFB do 8 edycji włącznie.
– jest tyle modeli którymi nie grałem – Mario chce pierwszy raz zagrać Nagashem, ja myślę o Królu albo o Zielonym Rycerzu których nigdy nie użyłem.
– mogę tylko podziękować Games Workshop, że dzięki niemu i WFB (Bretonnii) zacząłem w ogóle grać w gry bitewne. Wielkie dzięki dla ś.p. czasopisma Gambler i artykułu o grach GW – dzięki niemu dowiedziałem się, że są takie gry. By nie zapomnieć – dzięki sklepikowi szefowej na Igielnej we Wrocławiu, gdzie poznałem parę osób które znam do tej pory (Gargamel, Pawkens).
– zasady muszę doczytać, bo po 16-17 latach nie wszystko się perfekcyjnie pamięta ;-).
– młody chłopak (10 lat?) podszedł i zapytał, nie wiedziałem o co chodzi – a ten zapytał czy to WFB.
– Planszóweczko – dzięki za świetne tereny do gier!
– Dzięki Mario za świetną grę!

🇬🇧 Summary:
– with so many years it was released it’s still good game, yet I prefer sixth edition.
– when I have so many editions of WFB I will stay with them up to 8th.
– there are so many models I never played – Mario wants to play his first game with old Nagash, I think about King or Green Knights which I never used.
– I can say thank you to Games Workshop, thankfully for them and they WFB (Bretonnia) I started playing tabletop wargames at all. Many thanks to old monthly PC games magazine Gambler and article about hobby – without that I would never start playing. To not forget about shop on Igielna when I meet some people I still know (Gargamel, Pawkens).
– I need to read all rules again, as after 16-17 years I don’t remember everything ;-).
– young boy (10?) came and asked, I did not know about what he is asking and he asked if it’s WFB.
– Planszóweczko – thanks for great terrains for our game!
– Thank you Mario for great game!

WFB: Louen Leoncoeur (EN🇬🇧/PL🇵🇱) Niedziela, Czer 10 2018 

🇵🇱 Louen Leoncoeur uczyni Bretonnię znów wielką!

Po kilkunastu latach od zakupu w końcu udało mi się ożywić ten model. Moja Bretonnia nareszcie doczekała się swojego monarchy. Na razie co prawda bez flagi i z czarną kopią – zabrakło mi pomysłu na kolor drzewca, a sama flaga gdzieś zaginęła wśród wielu podobnych części – ale najważniejsze, że król w końcu stanął do boju.

🇬🇧 Louen Leoncoeur will make Bretonnia great again!

After more than a dozen years since buying it, I finally managed to bring this model to life. My Bretonnia has at last gained its monarch. For now, admittedly, he is still without his banner and armed with a black lance – I could not decide on a colour for the shaft, and the banner itself got lost somewhere among many other similar bits – but the most important thing is that the king has finally taken to the field.

Powrót do Warhammer Fantasy Battle (EN🇬🇧/PL🇵🇱) Sobota, Lu 17 2018 

W sobotę 17.02 zagraliśmy w Planszóweczce w ramach powrotu do korzeni w 6 edycję WFB (właściwie to trochę w 6 i trochę w 7 – w sumie cały czas myślałem, że mam podręcznik do 6, a jednak to był podręcznik do 7). W grze na 1400 punktów wzięły udział trzy armie: na 1400 punktów wampiry Mańka z Maniexite oraz jego przeciwnicy: krasnoludy Rafała z BarakVarr oraz moja Bretonnia (trochę przykrył ją kurz).

Jako ta dobra strona wymieszaliśmy się odrobinę i lewe skrzydło osłaniali rycerze Graala z paladynem na czele, drugie skrzydło ubezpieczali rycerze królestwa wraz z doborową kompanią łuczników z baronii Beauville. Krasnoludzka elita w postaci elitarnej katapulty oraz świetnych strzelców i długobrodych stanowiły podporę centrum.

Czary oczywiście wylosowałem jak zwykle do niczego, z szkoły życia 1 i 4 to naprawdę średni wybór patrząc na to 4 na ożywieńców Mańka, magią Bretonni byli Graale, magią Krasnoludów było strzelanie (krasnoludzka katapulta trafiająca co turę – to piękna sprawa).

Poniżej trochę zdjęć:

DSC_0409DSC_0412DSC_0415DSC_0417

Łucznicy na czele z Pierre z Abeville znaleźli w ruinach beczułkę starego wina, dzięki temu wzniecili w sobie odwagę („Pierre, jak to nie strzelisz mu w oko, to ludojad! Ja – jak to nie strzelę, strzelę!). Po pierwszej salwie ubili trzy ghoule które następnie nie zdały paniki i prawie uciekły z pola bitwy.

DSC_0418

Co to za „szmata” na polu i krzyczy w jakimś dziwnym narzeczu, czyż ona nie obraża naszej Pani? Strach na wróble czy co?

DSC_0427

Bretońskie dziewczyny czują się dobrze w towarzystwie krasnoludów, od czasu do czasu 😉 .

DSC_0428DSC_0431DSC_0432

Długobrodzi zgodnie z tradycją utrzymali centrum pola bitwy walcząc o ostatnie beczki limitowanej edycji Bugmana XXX.

DSC_0433

Gabrielle i bitwa, nie mogła ich niestety wesprzeć czarami poza pozycją numer 1 z loży życia, w czym zdała egzamin.

DSC_0441

Zombie rozbiły oddział walecznych łuczników, nieliczny wrócili do obozu.

DSC_0442

Tancred de Beauville i jego rycerze Graala zaczęli polowanie na wampira, który zniknął wśród nastającej nocy.

DSC_0449

Podsumowanie:

– po pierwsze uwielbiam grać z Mańkiem i zacząłem lubić grać z Rafałem za klimat (pierwszy raz graliśmy, a umawialiśmy się od paru miesięcy),
– po drugie liczę na jakiś sojusz baronii Beauville z twierdzą-portem Barak Varr,
– po trzecie – mimo tego, że WFB nie jest wspierany, to nadal jest to piękny system w który warto grać, zwłaszcza, że są ludzie którzy potrafią w to grać dla czystej zabawy (a my sobie zaczęliśmy przypominać ten system, u mnie ostatnio był 9th Age, ale to nie to),
– po czwarte wiem, że popełniłem błędy i w księdze uraz u moich krasnoludzkich braci są wypomniane.

Rezultat:

-sprzymierzone siły bretońsko-krasnoludzkie wygrały, ale gra była bardzo zrównoważona i nie było to totalne zwycięstwo tych dobrych (wampir uciekł i będzie poszukiwany przez poszukiwanych przeze mnie rycerzy próby).

Błędy:

– jak na WFB mieliśmy terenów pod Warheima, Bolt Action czy Frost Grave, za wiele na WFB – przynajmniej jak dla mnie, ale zawsze coś nowego,
– moja kawaleria – powinna na te 700 punktów stanąć w jednym miejscu, ale to jest moje zdanie – rycerze Graala za długo wracali po udanej szarży,
– łucznicy – powinni uciec przed zombie, zombie, zombie… na błędach się uczy.
– po stronie mojego sojusznika błędów nie widziałem.

🇵🇱 W sobotę 17.02 zagraliśmy w Planszóweczce w ramach powrotu do korzeni, czyli w 6. edycję WFB – a właściwie trochę w 6., a trochę w 7., bo przez cały czas byłem przekonany, że mam podręcznik do 6. edycji, a ostatecznie okazało się, że to jednak 7. edycja. W bitwie na 1400 punktów wzięły udział trzy armie: wampiry Mańka z Maniexite oraz ich przeciwnicy – krasnoludy Rafała z BarakVar i moja Bretonnia, którą zdążył już nieco pokryć kurz.

Jako ta „dobra” strona trochę wymieszaliśmy siły. Lewe skrzydło osłaniali Rycerze Graala z paladynem na czele, natomiast drugie skrzydło zabezpieczali Rycerze Królestwa wraz z doborową kompanią łuczników z Beauville. Krasnoludzka elita – w postaci katapulty, znakomitych strzelców i długobrodych – stanowiła solidną podporę centrum.

Czary, jak zwykle, wylosowałem raczej marne — ze Szkoły Życia trafiły mi się 1 i 4, co przy hordach ożywieńców Mańka było co najwyżej średnim wyborem. Magią Bretonnii byli więc przede wszystkim Graale, a magią krasnoludów – tradycyjnie –strzelanie. Krasnoludzka katapulta trafiająca w każdej turze to naprawdę piękna sprawa.

Poniżej kilka zdjęć:

🇬🇧 On Saturday, 17 February, we played at Planszóweczka as part of a return to our roots – namely, 6th edition WFB. Or rather, a bit of 6th and a bit of 7th, because the whole time I was convinced I had the 6th edition rulebook, only to discover in the end that it was actually the 7th edition one. Three armies took part in the 1400-point battle: Maniek’s Vampires from Maniexite, facing off against Rafał’s Dwarfs from BarakVar and my Bretonnia, which had already gathered a bit of dust.

As the “good” side, we mixed our forces a little. The left flank was covered by the Grail Knights led by a paladin, while the other flank was secured by the Knights of the Realm together with a select company of archers from Beauville. The Dwarven elite – in the form of a catapult, excellent shooters, and Longbeards – formed a solid backbone for the centre.

As usual, the spells I rolled were rather poor – I got 1 and 4 from the Lore of Life, which against Maniek’s hordes of undead was only an average choice at best. So the real magic of Bretonnia came mainly from the Grails, while the Dwarfs’ magic was, traditionally, shooting. A Dwarven catapult hitting its target every turn is truly a beautiful thing.

A few photos below:

🇵🇱 Podsumowanie:
– Po pierwsze – uwielbiam grać z Mańkiem, a Rafała również zacząłem bardzo cenić za klimat rozgrywki. Był to nasz pierwszy wspólny mecz, choć umawialiśmy się na niego już od kilku miesięcy.
– Po drugie – liczę na jakiś przyszły sojusz baronii Beauville z twierdzą-portem Barak Varr.
– Po trzecie – mimo że WFB nie jest już wspierany, nadal pozostaje pięknym systemem, w który naprawdę warto grać. Zwłaszcza że wciąż są ludzie, którzy potrafią podejść do niego po prostu dla czystej zabawy. Ostatnio częściej miałem kontakt z 9th Age, ale to jednak nie to samo.
– Po czwarte – wiem, że popełniłem błędy, i jestem pewien, że w księdze uraz moi krasnoludzcy bracia już je odnotowali.

Rezultat:
Sprzymierzone siły bretońsko-krasnoludzkie odniosły zwycięstwo, ale gra była bardzo wyrównana i zdecydowanie nie było to całkowite zwycięstwo sił dobra. Wampir zdołał uciec i bez wątpienia będzie jeszcze ścigany przez rycerzy próby, których zamierzam posłać jego śladem.

Błędy:
– Jak na WFB, mieliśmy na stole trochę zbyt dużo terenów – bardziej pasujących do Warheima, Bolt Action czy Frostgrave’a. Przynajmniej moim zdaniem, choć z drugiej strony zawsze warto spróbować czegoś nowego.
– Moja kawaleria – na te 700 punktów powinna była stać razem w jednym miejscu. To oczywiście tylko moje zdanie, ale przez to Rycerze Graala zbyt długo wracali po udanej szarży.
– Łucznicy – powinni byli uciekać przed zombie. Przed zombie. I jeszcze raz przed zombie. Człowiek uczy się na błędach.

🇬🇧 Summary:
First of all – I love playing with Maniek, and I have also really come to appreciate Rafał for the atmosphere he brings to the game. This was our first match together, although we had been trying to arrange it for several months.
Secondly – I am hoping for some future alliance between the Barony of Beauville and the fortress-port of Barak Varr.
Thirdly – even though WFB is no longer supported, it still remains a beautiful system that is truly worth playing. Especially since there are still people who can approach it simply for the pure fun of the game. Lately I have had more contact with 9th Age, but it is still not quite the same.
Fourthly – I know I made mistakes, and I am certain that my Dwarven brothers have already recorded them in the Book of Grudges.

Result:
The allied Bretonnian-Dwarven forces claimed victory, but the game was very balanced and it was definitely not a complete triumph for the forces of good. The vampire managed to escape, and no doubt he will still be hunted down by the Questing Knights I intend to send after him.

Mistakes:
The archers – they should have run away from the zombies. From the zombies. And from the zombies again. One learns through mistakes.
– For WFB, we had a bit too much terrain on the table – terrain that felt more suited to Mordheim, Bolt Action, or Frostgrave. At least in my opinion, although on the other hand it is always worth trying something new.
My cavalry – for 700 points, it should have been deployed together in one place. That is just my opinion, of course, but because of that the Grail Knights took too long to return after a successful charge.

Kingdom of Equitaine – piesze rycerstwo Czwartek, Paźdź 6 2016 

W przeciągu ostatniego roku, po wielu latach przerwy udało mi się rozegrać pewną ilość gier z kumplem grającym krasnoludami – najważniejsze w tym, że moi Bretończycy przestali się kurzyć. Sęk w tym, że armię czasem trzeba rozwinąć o brakujące formacje, jedną z nich są piesi rycerze którzy pojawili się w końcu w 9th Age. Obecnie zastanawiam się nad poniższymi figurkami firmy „Norba Miniatures” bardzo ładne modele i na pierwszy rzut oka są iście bretońscy.

foto-10-510x600

W planach rzeczy które kiedyś będę chciał kupić zostają rycerze próby oraz pielgrzymi wraz z relikwią, a póki co zostaje mi sporo figurek do pomalowania, które same się nie pomalują.

Wojenny Młot na LARPie w Rosji Poniedziałek, Paźdź 3 2016 

Ostatnio dzięki udostępnianiu przez znajomemu dane mi było zobaczyć zdjęcia z Wojennego Młotka w Rosji, coś pięknego: galeria zdjęć z Forest of Gloom.

Moi faworyci:

warhammer-fantasy-larp-game-russia-moscow-2016-02

Oficjalna strona wydarzenia jest w języku rosyjskim.

 

Parravon – miasto ogrodów Sobota, Wrz 10 2016 

Po paru latach od zarzucenia pisania wracam do odłożonego i zapomnianego projektu opisu bretońskiego miasta Parravon oraz jego okolicy. Mam zamiar użyć następujące źródła – podręczniki do Warhammera I&II edycja, podręczniki armii bretońskiej do V&VI edycji, nowele Ogrodnik z Parravonu oraz wspomnienia z życia Genevieve – gdzie Parravon został najechany przez czarnoksiężnika Drachenfelsa. Oczywiście pod uwagę wezmę także dodatek o Bretonni do II edycji Warhammera RPG oraz Liczmistrza.

Co do liczby ludności 7,500 populacji z Liczmistrza traktuję jako liczbę domów, tak więc po przemnożeniu razy 3-4 miasto będzie mniejsze od miast Imperium czy Tilei, ale duże na standardy królestwa.

Parravon

Oczami mieszkańców Starego Świata:

„Po bez mała dwóch tygodniach podróży z Nuln osiągnęliśmy nasz cel – bretońskie miasto Parravon. Od opuszczenia ziem rodzimego Reiklandu nasza trasa wiodła przez Góry Szare, wyjęte spod władzy ludzi, pełne band orków, bandytów i wszelkiej maści potworów. Tym razem jednak obyło się bez większych problemów – gdyż wędrowaliśmy w dużej karawanie z silną eskortą. Miasto ogrodów jak bywa zwany Parravon jest pierwszym większym ośrodkiem miejskim w Bretonii. Jest to jedno z najpiękniejszych miast jakie w życiu widziałem. Jeśli chodzi o miasta królestwa bije na głowę wszystkie pozostałe, nawet mimo podobno ciążącej nad nim klątwy. Parravon jest czysty, pełno w nim zieleni i ptaków. Od wschodniej strony długiego na sześć kilometrów, położonego wzdłuż wysokiego na 50 metrów klifu miasta strzeże zamek książęcy. Monumentalna forteca posiada dwa pierścienie murów, za pierwszym niższym znajdują się książęce ogrody, liczne stajnie oraz budynki służby i zbrojnych. Twierdza jest połączona z miastem murem, przy okazji strzeże dwóch bram miejskich – północnej oraz południowej – wiodącej przez jedyny w tym rejonie most na rzece Grismerie. Od północnej strony wysoki klif stanowi naturalną ochronę, od strony rzeki miasto jest chronione niewysokim murem wzmocnionym łańcuchem wież. Przy murze znajduje się wiele zacnych ogrodów. Do miasta można się dostać także rzeką, łodzią lub jednym z dwóch promów które mają swoją przystań w rzecznym porcie.”

                                                                       eks rajtar Werner von Grunwald

„Bez wątpienia najpiękniejsze miasto Bretonii. W przeciwieństwie do pozostałych miast posiada sprawną kanalizację, ulice są wybrukowane kostką z okolicznych kamieniołomów a liczne strumienie i górskie rzeki dostarczają miastu czystej wody. Książęta Parravonu odznaczali się od pokoleń mądrymi i sprawiedliwymi rządami. Dzięki ich nadaniom mój lud zaczął chętnie osiedlać się w mieście ogrodów. Trzy setki moich braci poległo stawiając opór demonicznej hordzie czarnoksiężnika Drachenfelsa. Zginęła wtedy ponad połowa ludności miasta. Ocaleli jedynie obrońcy donżonu oraz ci którym udało się schronić czy to u naszego ludu czy też uciec na południe, za rzekę Grismerie. Trud przodków został uszanowany przez władców nadaniem licznych przywilejów mojemu ludowi.

                                                           Thorin Oakshield, mistrz górników z Parravonu

„Według statystyk prowadzonych przez miejscową świątynię Vereny w mieście w 2510 roku mieszkało 7500 mieszkańców, z czego 750 należało do krasnoludzkiej rasy, 250 było potomkami Niziołków osiadłych w mieście w czasach Trzech Imperatorów. Wśród wspomnianej liczby ludności znalazło się 500 ludzi pochodzących w większości z Imperium, ale także z Tilei oraz Kisleva – w większości potomków ludzi którzy uciekli do Imperium w czasie wieku Trzech Imperatorów. Wśród znaczniejszych obcokrajowców ze wschodu można wymienić ambasadora Imperium, pochodzącego z Wissenlandu barona Wilhelma von Sapponatheim. Żaden elf nie mieszka w mieście na stałe.”

                                                           Rajtar Imperialny, podróżnik

Dane z roku 2510 nie są pewne, prawdopodobnie chodziło o liczbę osób płacących w mieście podatki a także kapłanów i szlachtę. W 2520 rok wg szacunków kapłana Vereny Ulricha Schulza odwiedzającego to miasto liczba mieszkańców wynosiła około 22,500. Wśród tej liczby najwięcej było ludzi, resztę stanowiły krasnoludy których populacja wg nich samych wynosiła 1,500 oraz niziołki których liczbę szacowano na 750. W mieście nie zauważono gnomów ani elfów, ale pierwsza z tych ras często mieszka wśród krasnoludów – swoich kuzynów, a elfy bywają okazjonalnie w mieście.

„Garnizon książecy jest znacznie mniejszy od dowolnego imperialnego regimentu piechoty i liczy około 500-700 żołnierzy, strażników a także niewielki kontyngent rycerzy. Straż miejska liczy 120 ludzi, dowodzona przez Henriego de Viereville oraz Jeana Lascarte. Dodatkowo murów miejskich strzegą książęcy halabardnicy i łucznicy w liczbie 300. Liczba zbrojnych w mieście szacowana jest na 200, z czego niemal połowa z nich posiada niewielkie nadania w mieście oraz pobliżu. Osobną, w pełni uprzywilejowaną grupę stanowią rycerze księcia oraz ich służba liczący łącznie 120 mężczyzn. Dodatkowo obronę murów wzmacniają liczne balisty, katapulty oraz jedna armata podarowana przez władcę Karak Baraz.”

Spis najważniejszych miejscowości Księstwa Parravonu:

najwazniejsze-miejscowosci-ksiestwa-parravonu

9th Age – Wojenny Młot w nowej, lepszej odsłonie. Środa, Wrz 7 2016 

5302-a3c16c0f-large

Stary Świat w moim sercu pozostanie wiecznie „żywy” i żadne Sigmar’s Age go nie zastąpi. Wielki ukłon dla twórców 9th Age – to co było dobre w starym, uwielbianym Młotku będzie alternatywą dla tych wszystkich, którym wizja GW nie odpowiada.

Dla wszystkich miłośników Bretonii dobra nowina – armia ta dostała porządną aktualizację (kryją się pod nazwą Kingdom of Equitaine).

Pozostaje tylko grać, czego sobie i wszystkim życzę.

 

« Poprzednia strona