Podsumowanie/Summary of 2025 (🇬🇧EN/🇵🇱PL) Środa, Gru 31 2025 

🇵🇱 Przyszedł czas na podsumowanie odchodzącego roku 2025 — roku szczególnego w moim życiu osobistym. Restrukturyzacja w firmie, w której bardzo dobrze się czułem, dotknęła również mnie. Po kilku miesiącach poszukiwania nowego zajęcia zacząłem zdawać sobie sprawę, że być może nadszedł moment, by spróbować czegoś zupełnie innego niż dotychczasowa praca testera. Nowy rok to dobry moment, by pomyśleć o zmianach.

Niestety, był to także rok pożegnań. Po ponad 12 latach przyszło mi rozstać się z ukochanym kocurkiem Bono, którego miałem od kocięcia. Do dziś zdarza mi się szukać go wzrokiem w mieszkaniu — w koszykach, na krzesłach, w miejscach, które tak lubił. To bez wątpienia jedna z najtrudniejszych rzeczy, jakie wydarzyły się w tym roku.

Na szczęście turniejowo i hobby rok 2025 był znacznie jaśniejszy. Brałem udział w organizacji naszego wrocławskiego mastera w Middle Earth SBG, znanego wcześniej jako Indywidualne Mistrzostwa Wszechświata, biorę również udział w organizacji już Indywidualnych Mistrzostw Wrocławia: Khazad Wrocław 2026. Do tego doszły świetne turnieje w Bielsku-Białej oraz Bydgoszczy, a na liście miast, które chciałbym odwiedzić, wciąż pozostają Katowice, Kielce, Kraków, Lublin i Warszawa. Nie zabrakło również licznych turniejów lokalnych w których brałem udział.

Udało się także — wspólnie z Cornholio — zapoczątkować granie w książkowo-filmowe scenariusze ze świata Władcy Pierścieni, co przyciągnęło wiele nowych, świetnych osób, zarówno z Gdzie Był Wrocław, jak i spoza naszej grupy. Zdarzało mi się również prowadzić nauki gry i zachęcać do dalszego grania — z czego jestem bardzo dumny. Od nowego roku opuszczam rolę nauczyciela, zostawiając to Cornholio i Frankowi, którzy robią to zdecydowanie lepiej ode mnie, a ja skupię się jeszcze bardziej na prowadzeniu profilu Gdzie Był Wrocław.

W Śródziemiu wciąż prowadzę do boju Gondor — w postaci Garnizonu Ithilien oraz Reklamacji Osgiliath, z krótkimi przerwami na Powrót Króla i błędnym nakręcaniem się na U szczytu murów na ostatnie drużynowe Mistrzostwa Polski – po pogawędkach z Walusiem zacząłem wierzyć w te centralne trafienia trebuszem. Mordor nadal czeka na swoją kolej — pomysłów nie brakuje, choć chęci chwilowo tak.

Drugim systemem, w który intensywnie grałem, był Bogowie Wojny: Togo — gra moich przyjaciół z GM Boardgames. Udało się zagrać kilka turniejów, w tym bardzo przyjemne wydarzenie w Głogowie oraz Mistrzostwa Polski we Wrocławiu, rozegrane w historycznym miejscu przy ulicy Biskupa Nankiera. Były też liczne gry narracyjne, w tym starcia z Marsjanami w rejonie Kronsztadu czy na Kanale Francuskim.

Cieszy mnie fakt, że twórcy systemu słuchają głosu graczy, a zmiany są wprowadzane w oparciu o realne doświadczenia z rozgrywek. Nieprzerwanie gram Rossiyskiy Imperatorskiy Flot, która w tym roku rozrosła się m.in. o portret cara Mikołaja II oraz świetną Eskadrę Władywostocką — Gromobój, Rossija i Ruryk. Do ulubieńców wciąż należą Cesarewicz, Koriejc, Nowik i Wariag. Rok zdecydowanie należał do Floty Pacyfiku, choć Flota Bałtycka wzbogaciła się o Oslabię.

Na Mistrzostwach Polski zaskoczyłem nie tylko innych, ale i samego siebie — po trzech świetnych grach pierwszego dnia byłem na 10. miejscu w turnieju liczącym 40 graczy. Drugi dzień przyniósł spadek w klasyfikacji, ale mimo to były to świetne, zapadające w pamięć starcia. Przy okazji zacząłem kompletować Kaiserliche Marine, by mieć flotę zdolną stanąć naprzeciw Marine Nationale Cornholio. Wiele gier z Bogowie Wojny: Togo, ale też z innych systemów wrzucam na profil Tancred’s Tabletop Tales na Facebooku – TUTAJ.

Trzecim systemem, do którego wróciłem, był Bolt Action. Trzecia edycja początkowo mnie nie przekonała, więc zrobiłem sobie kilkumiesięczną przerwę. Wszystko zmieniły wyjazdy do Poznania i tamtejsza fantastyczna ekipa. Dzięki nim — oraz drużynie Fubar Team, którą kiedyś założyliśmy dla zabawy z Cornholio — wróciłem do gry. Drużyna się rozrosła, doczekała się własnego profilu na Facebooku i regularnie jeździ na turnieje.

W planach mamy m.in. bitwę o Budapeszt, powrót do Finlandii, obronę Moskwy oraz — obowiązkowo — D-Day w czerwcu. Turniejowo w tym roku królowała Finlandia, a poza turniejami najczęściej na stołach gościła Armia Czerwona.

Nie zabrakło też innych systemów: Oak & Iron, Sharp Practice, powrotu do Team Yankee, kilku bardzo przyjemnych gier w Ogniem i Mieczem oraz w miarę regularnie granych Blood Red Skies. Każdy z tych systemów dołożył swoją cegiełkę do bardzo intensywnego hobby-roku.

Udało się również odwiedzić Pragę — zobaczyć miejsca, których wcześniej nie znałem, zajrzeć do krypty w której ostatni dech przed niemieckim okupantem dali czescy żołnierze ruchu oporu i odkryć zupełnie nowe oblicze miasta. A wszystko to dzięki mojej przewodniczce – dziękuję! Tym razem obyło się bez Warhammera Fantasy Battle — po raz pierwszy od lat — ale wszystko wskazuje na to, że to tylko chwilowa przerwa.

Na koniec tego przydługiego wpisu chciałbym życzyć wszystkim:

🎆 Szczęśliwego Nowego Roku 2026!
Niech będzie lepszy od poprzedniego — a na pewno nie gorszy. Dużo zdrowia, sukcesów w życiu prywatnym i zawodowym, czasu na hobby, pozytywnej energii i mnóstwa świetnych gier — lokalnych, międzymiastowych i międzynarodowych.

Z serdecznymi pozdrowieniami i życzeniem pokoju,
Mirek

🇬🇧 The time has come to reflect on the departing year 2025 — a year that was particularly significant in my personal life. A restructuring at a company where I felt very comfortable affected me as well. After several months of searching for new employment, I began to realize that perhaps the moment had come to try something completely different from my previous work as a tester. A new year is a good time to think about change.

Unfortunately, it was also a year of farewells. After more than 12 years, I had to say goodbye to my beloved tomcat Bono, whom I had had since he was a kitten. Even now, I sometimes catch myself looking for him around the apartment — in baskets, on chairs, in the places he loved most. Without a doubt, this was one of the hardest things that happened this year.

Thankfully, in terms of tournaments and hobby life, 2025 was much brighter. I took part in organizing our Wrocław master tournament in Middle-earth SBG, previously known as the Individual Championships of the Universe, and I am also involved in organizing the upcoming Individual Wrocław Championships: Khazad Wrocław 2026. On top of that, there were fantastic tournaments in Bielsko-Biała and Bydgoszcz, and the list of cities I’d still like to visit includes Katowice, Kielce, Kraków, Lublin, and Warsaw. There was also no shortage of local tournaments in which I participated.

Together with Cornholio, we also managed to kick off games based on book-and-film scenarios from the world of The Lord of the Rings, which attracted many new and fantastic people — both from Gdzie Był Wrocław and from outside our group. I also had the opportunity to teach the game and encourage others to keep playing — something I’m very proud of. From the new year onward, I’m stepping away from the role of teacher, leaving it to Cornholio and Frank, who do it far better than I do, while I’ll focus even more on running the profile of Gdzie Był Wrocław.

In Middle-earth, I continue to lead Gondor into battle — in the form of the Ithilien Garrison and the Reclamation of Osgiliath, with short breaks for Return of the King and getting carried away by At the Top of the Walls ahead of the last Polish Team Championships — after chatting with Waluś, I actually started believing in those central trebuchet hits.. Mordor is still waiting its turn — ideas are plentiful, even if motivation is temporarily lacking.

The second system I played intensively was Bogowie Wojny: Togo, a game created by my friends from GM Boardgames. I managed to take part in several tournaments, including a very enjoyable event in Głogów and the Polish Championships in Wrocław, held at the historic venue on Bishop Nankier Street. There were also numerous narrative games, including clashes with Martians near Kronstadt and in the English Channel.

I’m glad that the system’s creators listen to player feedback and introduce changes based on real gameplay experience. I continue to play the Rossiyskiy Imperatorskiy Flot, which expanded this year to include, among other things, a portrait of Tsar Nicholas II and the excellent Vladivostok Squadron — Gromoboi, Rossiya, and Rurik. My long-time favorites remain Cesarevich, Koreyets, Novik, and Varyag. This year clearly belonged to the Pacific Fleet, although the Baltic Fleet was reinforced with Oslyabya.

At the Polish Championships, I surprised not only others but myself as well — after three great games on the first day, I was sitting in 10th place in a 40-player tournament. The second day brought a drop in the rankings, but the games were still fantastic and memorable. Along the way, I also started collecting the Kaiserliche Marine so I’d have a fleet capable of facing Cornholio’s Marine Nationale. I post many games from Bogowie Wojny: Togo, as well as from other systems, on the Tancred’s Tabletop Tales Facebook profile — HERE.

The third system I returned to was Bolt Action. The third edition didn’t win me over at first, so I took a few months’ break. Everything changed after trips to Poznań and meeting the fantastic local community there. Thanks to them — and to the Fubar Team, which Cornholio and I originally founded just for fun — I returned to the game. The team has grown, gained its own Facebook profile, and regularly travels to tournaments.

Our plans include, among other things, the Battle of Budapest, a return to Finland, the defense of Moscow, and — obligatorily — D-Day in June. Tournament-wise, Finland dominated this year, while outside tournaments the Red Army was the most frequent presence on the tables.

There was also no shortage of other systems: Oak & Iron, Sharp Practice, a return to Team Yankee, several very enjoyable games of Ogniem i Mieczem, and fairly regular sessions of Blood Red Skies. Each of these systems contributed its own brick to a very intense hobby year.

I also managed to visit Prague — to see places I hadn’t known before, visit the crypt where Czech resistance fighters drew their last breath fighting the German occupier, and discover a completely new side of the city. All of this thanks to my guide — thank you! This time there was no Warhammer Fantasy Battle — for the first time in years — but everything suggests it’s only a temporary break.

To conclude this rather long post, I’d like to wish everyone:

🎆 A Happy New Year 2026!
May it be better than the previous one — and certainly no worse. Wishing you good health, success in your personal and professional lives, time for your hobbies, positive energy, and plenty of great games — local, intercity, and international.

With warm regards and wishes of peace,
Mirek

W mieście świętego Wacława (🇬🇧EN/🇵🇱PL) Czwartek, Czer 12 2025 

🇬🇧 Last weekend, together with a group of friends, I visited Prague. This time we took the train there and returned by Flixbus. A definite mistake was buying new shoes instead of taking my mountain hiking ones after all, Prague is a city built on many hills along the Vltava River. For the first time in a very long time, I walked so many kilometers on foot.

The start of the sightseeing was great, but later I suffered due to poorly broken-in shoes — and to be honest, I’m still limping a bit. This time I visited places I hadn’t been to before, like the TV tower and the Jewish cemetery right next to it in Žižkov. Of course, that day we also checked into the hotel and then took public transport to the Vietnamese SAPA center — a place filled with everything and nothing. Literally everything was there — all kinds of services, cafés, warehouses, shops. It’s an interesting place, although personally I prefer to focus on Czech cultural heritage when I’m in the country. Still, the Vietnamese community has become deeply rooted in Czech society, and you can find them in many places, not just SAPA. We returned to the hotel crossing a railway bridge. After getting off at the wrong stop, we returned to the hotel, and after freshening up, we headed to a place serving kebabs, pizza, and Pilsner, where the friendly staff offered generous portions. And that was it for Friday.

On Saturday, we headed through Vyšehrad to the Church of Saints Cyril and Methodius, then crossed the Vltava River to enjoy an excellent meal at Restaurace Mlynská. We saw the Memorial to the Victims of Communism, various sculptures, and explored a variety of sites — most of them are documented in the photos below. I could barely walk, but I still managed to make it to the end.

On Sunday, we left the hotel at 9:15 and headed for breakfast — of course — at Restaurace Mlynská. Afterwards, we continued exploring Prague, visiting, among other things, the monument to politicians ignoring the people, the John Lennon mural, and the Old Town Square. We spent our final moments there at the Švejk pub, which was full of quotes from the book. Eventually, we had to make our way to Florenc station, from where we took the bus back to Wrocław.

* – translation to English done with help of ChatGPT.

🇵🇱 W ostatni weekend w gronie przyjaciół odwiedziłem Pragę, tym razem była to wycieczka koleją w tamtą stronę, powrót odbył się Flixbusem. Błędem było zdecydowanie się na zakup nowych butów, zamiast wzięca takich do chodzenia po górach – w końcu Praga to miasto położone na wielu wzgórzach nad Wełtawą. Pierwszy raz od bardzo długiego czasu pokonałem tyle kilometrów pieszo.

Początki zwiedzania były super, ale potem cierpiałem z powodu złego, nierozchodzonego obuwia i w sumie do tej pory kuleję. Tym razem odwiedziłem miejsca, których wcześniej nie odwiedziłem jak wieżę telewizyjną, cmentarz żydowski tuż obok tej wieży bo na Żiżkowie. Oczywiście tego dnia odwiedziliśmy hotel po czym pojechaliśmy komunikacją miejską do wietnamskiego centrum SAPA – obfitującego we wszystko i nic. Dosłownie było tam wszystko – wszelkiego rodzaju usługi, kawiarnie, magazyny, sklepy, ciekawe miejsce, chociaż osobiście wolę w Czechach patrzeć na czeski dorobek kulturowy. Nadal Wietnamczycy wrośli w Czechy w ten czy inny sposób i można ich spotkać w wielu miejscach, nie tylko w SAPA. Przechodząc mostem kolejowym po pomyleniu przystanków wróciliśmy do hotelu, gdzie po odświeżeniu wybraliśmy się do lokalu z kebabem, pizzą i Pilsnerem, gdzie sympatyczna obsługa serwowała obfite porcje. I to by było tyle na piątek.

W sobotę ruszyliśmy przez Wyszehrad na cerkiew Cyryla i Metodego, po czym przekroczyliśmy Wełtawę by trafić na świetne jedzenie do Restauracji Młyńskiej. Odwiedziliśmy pomnik ofiar komunizmu, różne rzeźby i zwiedzanie tego czy tamtego – większość z tych miejsc jest udokumentowana na poniższych zdjęciach. Ledwo chodziłem, ale mimo wszystko ustałem do końca.

W niedzielę opuściliśmy hotel o 9:15 i udaliśmy się na śniadanie do a jakże, Restauracji Młyńskiej, po czym zwiedzaliśmy dalej Pragę odwiedzając m.in. pomnik polityków olewających ludzi, mural Johna Lenona czy Rynek. Tam spędziliśmy ostatnie chwile w pubie Szwejk, z licznymi cytatami z książki. Koniec końców musieliśmy wyruszyć na dworzec Florenc, skąd wracaliśmy autobusem do Wrocławia.

Operacja Anthropoid (🇬🇧EN/🇵🇱PL) Wtorek, Czer 10 2025 

🇬🇧 I dedicate this post to the heroes of our southern Slavic neighbors — the Czechs; both civilians and resistance fighters involved in Operation Anthropoid, which aimed to eliminate a representative of the German occupiers — the Protector of Bohemia and Moravia, Reinhard Heydrich (may he rot in hell). This act brought about harsh reprisals which, while not unusual in Nazi-occupied Poland, marked the greatest German atrocity of World War II in the Czech lands.

Our neighbors remember what happened — near the Orthodox Church of Saints Cyril and Methodius, where Czech soldiers made their last stand, there is a pub dedicated to them. This time, together with my friends, we managed to visit Krcma u Parasutistu — the Paratroopers’ Tavern — a place with excellent food and a warm, family-like atmosphere, serving Czech cuisine. Yes, we are living in the present, and it’s worth mentioning this place despite the martyrology surrounding it.

The next day, we entered the crypt where the last defenders of the monastery made their final stand — poisoned with gas, flooded with water, they fought to the last breath. Facing capture, they took their own lives. The only one captured died en route to the hospital. This, unfortunately, was what German law and order looked like in occupied Europe.

In retaliation, around five thousand Czechs were murdered — members of the Sokol organization, residents of Lidice and Ležáky — children, women, and men regardless of age, as well as probably others whose stories I don’t even know due to lack of access to all sources.

* – English translation done with help of ChatGPT.

🇵🇱 Poświęcam ten wpis bohaterom naszych południowych, słowiańskich sąsiadów – Czechów; cywilom oraz żołnierzom ruchu oporu zaangażowanym w operację Anthropoid, która miała na celu likwidację przedstawiciela niemieckiego okupanta – protektora Czech i Moraw Reinharda Heydricha (niech się smaży w piekle). Wiązało się to z represjami, które w okupowanej przez Niemcy Polsce nie były niczym nadzwyczajnym, w Czechach była to największa niemiecka zbrodnia II wojny światowej.

Nasi sąsiedzi pamiętają o tym, co się wydarzyło i w pobliżu prawosławnego klasztoru Cyryla&Metodego, gdzie czescy żołnierze stawili walkę do śmierci istnieje pub im poświęcony. Tym razem w towarzystwie moich przyjaciół, udało się wejść do pubu Krcma u Parasutistu czyli Karczma Spadochroniarzy – lokal z świetnym jedzeniem i rodzinną atmosferą, serwujący czeską kuchnię – tak, żyjemy teraz i warto wspomnieć o tym lokalu, mimo martyrologii tego miejsca.

Weszliśmy dzień później do krypty, gdzie ostatni z osaczonych w klasztorze obrońców stoczyli swój ostatni bój – podtruwani gazem, zalewani wodą walczyli do ostatniego tchu kiedy w obliczu pojmania odebrali sobie życie, jedyny pojmany zmarł w transporcie do szpitala. Tak niestety wyglądała niemiecka praworządność w Europie czasów okupacji.

W ramach zemsty wymordowano około pięciu tysięcy Czechów, członków organizacji Sokół, mieszkańców miejscowości Lidice i Lezaki – dzieci, kobiety i mężczyzn niezależnie od wieku oraz zapewne tych, o których nawet nie wiem, bo nie znam niestety wszystkich źródeł.

Summary:
– Lidice, Lezaki and murdered Czech patriots – we will never forget as a Poles who visited this place!
– I still believe that nowadays, Europeans of different nationalities should learn their history based on the truth — even if it’s painful — and that includes young Germans. Not to blame them for their grandparents’ actions, but to make sure such things are never repeated. It’s better to shake hands and share a beer than to shoot at each other.
– For my part, the only thing I can say is this: yes, I like the Germans I’ve met — and I’ve met a wide range of people, like Alex and Andreas, with whom I drank beer and played WFB, or incredibly empathetic people like Natalie and Isabel, with whom I had the pleasure to work.
– My great-grandmother was Austrian or German — I don’t know if I’ll ever find out for sure, though I’d love to, just out of curiosity. Still, I feel entirely connected to Polish nationality and culture.

Podsumowanie:
– Lidice, Leżaki i zamordowanych czeskich patriotów – nie zapomnimy jako Polacy, ja i Ci co ze mną byli!
– cały czas uważam, że obecnie Europejczycy różnych narodowości powinni uczyć się swojej historii w oparciu o prawdę, nawet jeśli jest zła i dotyczy to też młodych Niemców, nie by ich obwiniać o czyny dziadków, tylko by tego nie powtarzać. Lepiej sobie podać rękę i napić się piwa, niż do siebie strzelać.
– z swojej strony jedno jedyne co mogę napisać, to tak – lubię Niemców których poznałem, a poznałem bardzo różne osoby, jak Alexa i Andreasa z którymi piłem piwo i grałem w WFB czy np. mega empatyczne Natalie czy Isabel z którymi miałem przyjemność pracować.
– moja prababcia była Austriaczką albo Niemką, nie wiem czy się kiedykolwiek dowiem, chciałbym z czystej ciekawości, mimo tego czuję się związany wyłącznie z Polską narodowością i kulturą.

Gods of War: Togo – V Głogowski Turniej o Zardzewiałą Szeklę (EN🇬🇧/PL🇵🇱) Poniedziałek, Maj 26 2025 

🇵🇱 W miniony weekend 23-25.05 miałem przyjemność spędzić bardzo dobrze czas na wydarzeniu zorganizowanym przez naszych przyjaciół w Głogowie, a sam turniej w którym wziąłem udział toczył się o bezcenną Zardzewiałą Szeklę. Nasza przygoda zaczęła się na Dworcu Głównym we Wrocławiu w piątek dwudziestego trzeciego maja, gdzie o 18:09 ruszyliśmy pociągiem do celu wraz z Cornholio, Gingerhead i Torgillem, czyli większością wrocławskiej drużyny która tam się wybrała. Aspirant ze względu na sytuację losową dotarł do nas później. Tak czy inaczej stawiło się nas 18 graczy, z miasta gospodarza Głogowa, z Gorzowa Wielkopolskiego, Poznania, Wiązowa, Wrocławia, Sosnowca i Zielonej Góry. Bardzo przyjemne towarzystwo, zagrałem pięć różnych gier i wśród nich oczywiście pierwszą grę musiałem zagrać na kompana z Gdzie był Wrocław… oczywiście by ironii było zadość graliśmy w koszulkach naszej grupy. Z Cornholio mamy szczęście, że zawsze na turniejach gramy na siebie, czy jest na nich 18 osób, czy prawie 100.

W kwestii rozgrywek – zagrałem swoją flotą rosyjską, której jestem wierny od kiedy zacząłem przygodę w Bogów Wojny: Togo – nie ma co się męczyć z flotą, której się nie lubi i dotyczy to armii do każdego systemu figurkowego. Niestety zapomniałem zorganizować sobie portret cara Mikołaja II z dynastii Romanowów. Pierwszą grę rozegrałem z Łukaszem „Cornholio” grającym flotą cesarstwa Japonii, drugą z Krzyśkiem „Kolospoksik” grającym marynarką USA – super widzieć tak młodych graczy – oby więcej osób w tak młodym wieku interesowało się figurkami. Trzecią grę zagrałem z Marcinem „Prezesem”, który grał kaiserowskimi Niemcami, a naszym celem było przecięcie kabli – nikomu z nas się to nie udało. W czwartej grze rozegranej z poznanym jeszcze w Planszóweczce Mateuszem „Condotierro” który prowadził flotę królestwa Hiszpanii za cel mieliśmy bombardowanie portu co w jakimś stopniu udało się tylko mojemu oponentowi i na koniec z Dominikiem – również z flotą hiszpańską – starcie na kontrkursach. Każda gra była przyjemna i z chęcią powtórzę te rozgrywki w przyszłości w tym samym gronie i miejscu.

Po piątej grze wyłoniło się Top 3 i wyglądało następująco:
1. Maciej „Pyra” Mikołajczyk grający Kaiserliche Marine 🇩🇪
2. Rafał „SigThorn” Woźniak grający Nippon Kaigun 🇯🇵
3. Karol „Ginger” Lemański grający Kaiserliche Marine 🇩🇪

Więcej o wynikach możecie przeczytać na Tournykeeper TUTAJ. O samym wydarzeniu więcej możecie przeczytać też na stronie wydarzenia TUTAJ.

Każdy z uczestników otrzymał nagrodę dzięki KGHM Polska Miedź, a niektórzy otrzymali również dodatkowe nagrody w postaci bonów do wrocławskiego klubu Bolter, który jest wydawcą Bogów Wojny Togo, wydawnictwa GM Boardgames.

Translations to English done with help from ChatGPT.
🇬🇧 Last weekend, on May 23–25, I had the pleasure of spending a great time at an event organized by our friends in Głogów. The tournament I took part in was all about competing for the priceless Rusty Shackle.

Our adventure started at the Wrocław Main Station on Friday, May 23rd, where at 6:09 PM we boarded a train to our destination, along with Cornholio, Gingerhead, and Torgill — that is, most of the Wrocław team who attended the event. Aspirant joined us later due to unforeseen circumstances.

All in all, there were 18 players from the host city of Głogów, as well as from Gorzów Wielkopolski, Poznań, Wiązów, Wrocław, Sosnowiec and Zielona Góra. A very pleasant crowd, and I played five different games. Naturally, the first game had to be against my companion from „Where was Wrocław…?” — and to complete the irony, we were both wearing the shirts of our group. With Cornholio, we’re lucky that we always end up playing against each other at tournaments, whether there are 18 people or nearly 100.

As for the games — I played with my Russian fleet, which I’ve been loyal to since I started my adventure with Bogowie Wojny: Togo. There’s no point in struggling with a fleet you don’t enjoy — that goes for any miniatures game system. Unfortunately, I forgot to bring a portrait of Tsar Nicholas II of the Romanov dynasty!

My first game was against Łukasz „Cornholio,” playing the Imperial Japanese Navy. The second game was with Krzysiek „Kolospoksik,” commanding the US Navy — it’s great to see such young players getting into miniatures gaming, and I hope more people in that age group get involved. The third game was with Marcin „Prezes,” who played the Kaiserliche Marine. Our goal was to cut the cables — but neither of us succeeded. The fourth game was against Mateusz „Condotierro,” whom I met earlier at Planszóweczka. He was leading the Spanish Navy, and our mission was to bombard a port — which only my opponent partially succeeded in doing. And the final game was with Dominik, also commanding the Spanish Navy — a classic convoy clash.

Each game was a pleasure, and I’d gladly play them again with the same group and in the same place.

After the fifth game, the Top 3 emerged:

  1. Maciej „Pyra” Mikołajczyk playing the Kaiserliche Marine 🇩🇪
  2. Rafał „SigThorn” Woźniak playing the Nippon Kaigun 🇯🇵
  3. Karol „Ginger” Lemański playing the Kaiserliche Marine 🇩🇪

You can read more about the results on Tournykeeper HERE. And more about the event itself on the event page HERE.

Every participant received a prize thanks to KGHM Polska Miedź, and some also got additional prizes in the form of vouchers to the Wrocław-based Bolter club, the publisher of Bogowie Wojny: Togo by GM Boardgames.

Podsumowanie:
– bardzo dobrze zorganizowany turniej, gdzie wszystko było na swoim miejscu – włącznie z interesującymi kartami graczy. Na pewno z chęcią tutaj wrócę. Świetna atmosfera, bardzo dobre towarzystwo, interesujące pogawędki o innych systemach na pizzy w lokalu Affamato.
– świetna okolica, pełna zieleni, porządny hotel Neptun, do tego położony blisko starówki Głogowa, do tego w przystępnej cenie. Do najbliższej Żabki do której udaliśmy się pierwszego dnia razem z Cornholio i Gingerhead jest około pół kilometra.
– o wydarzeniu pisały lokalne media i można o tym przeczytać TUTAJ. Jest to link do Głogów Nasze Miasto.
Głogów z chęcią znowu odwiedzę i zwiedzę, miasto zostało niemal kompletnie zniszczone w trakcie walk Armii Czerwonej z Niemcami w 1945′ roku. Pozostało jednak sporo zabytków, w tym np. fragmenty murów miejskich, arterie komunikacyjne w przeciwieństwie do mojego rodzimego Wrocławia nie zostały poprzecinane blokami.
– serdecznie dziękuję wszystkim za świetne towarzystwo, organizatorom, za poświęcony czas który zaowocował naprawdę świetnym wydarzeniem w postaci turnieju!


Summary:
– A very well-organized tournament where everything was in its place – including interesting player cards. I’ll definitely be happy to come back here. Great atmosphere, wonderful company, and fascinating chats about other systems while having pizza at Affamato.
– A fantastic area, full of greenery, with a decent Neptun hotel, conveniently located near Głogów’s Old Town, and at a reasonable price. The nearest Żabka, which we visited on the first day together with Cornholio and Gingerhead, is about half a kilometer away.
– Local media covered the event, and you can read about it HERE. It’s a link to Głogów Nasze Miasto.
– I’d love to visit and explore Głogów again. The city was almost completely destroyed during the fighting between the Red Army and the Germans in 1945. However, quite a few historical landmarks remain, such as fragments of the city walls. Unlike in my hometown of Wrocław, the main roads haven’t been cut off by apartment blocks.
– I’d like to thank everyone for the great company, and the organizers for their time and effort, which resulted in an amazing event in the form of a tournament!

Z dedykacją dla uczestników. With dedication to participatns.


Praga: Brzegiem Wełtawy/Along the Vltava Piątek, Sier 30 2024 

W połowie sierpnia miałem przyjemność ponownie odwiedzić stolicę Czech – Pragę. Swój pobyt poza spotkaniami z przyjaciółmi przy piwie czy przyjemnej grze w WFB poświęciłem, a jakże zwiedzaniu tego pięknego miasta. Ostatnim razem podczas wycieczki z Cornholio ciągle padało, tym razem lał się słoneczny żar. Mimo upałów nie poddałem się i ruszyłem odwiedzić parę znanych mi miejsc i parę kolejnych poznać. Po drodze odkryłem miejsce, które być może już kiedyś minąłem – katedrę świętego Cyryla i Metodego. Było to mój drugi dzień pobytu, pierwszy spędziłem na rozlokowaniu w hotelu, odkryciu jednego Beer point Prague i spotkaniu z kumplem poznanym dzięki uczestnictwu w czeskiej grupie poświęconej historycznym grom figurkowym.

In mid-August I had the pleasure of visiting the capital of the Czech Republic – Prague again. Apart from meeting friends over a beer or playing a nice game of WFB, I devoted my stay to visiting this beautiful city. Last time during the trip with Cornholio it was constantly raining, this time it was pouring down with sunny heat. Despite the heat, I didn’t give up and went to visit a few places I knew and get to know a few more. On the way, I discovered a place that I may have passed before – the Cathedral of Saints Cyril and Methodius. It was my second day of stay, the first was spent settling in the hotel, discovering one Beer point Prague and meeting a friend I met thanks to participating in a Czech group dedicated to historical figurine games.

Praha: Cathedral of Cyryl&Metody (PL/EN) Niedziela, Sier 18 2024 

W zeszłą środę 14.08.2024 wpadłem na parę dni do czeskiej Pragi, w pierwszy dzień po opuszczeniu autobusu na dworcu we Florenc odwiedziłem plac Wacława w Nowym Mieście, po czym ruszyłem do hotelu w dzielnicy Vinohrady, trochę re-organizacji samego siebie po czym byłem gotowy spotkać kumpla z Pragi poznanego dzięki czeskiej grupie historycznej poświęconej figurkowym grom historycznym. To było bardzo udane wyjście, mieliśmy o czym rozmawiać i mam nadzieję, że w coś zagramy kolejnym razem!

Last Wednesday, 14.08.2024, I dropped in for a few days in Prague, Czech Republic. On the first day after getting off the bus at the Florenc station, I visited Wenceslas Square in the New Town, then headed to a hotel in the Vinohrady district, a bit of self-reorganization, and then I was ready to meet a friend from Prague I met thanks to a Czech historical group dedicated to historical miniature games. It was a very successful outing, we had something to talk about and I hope we will play something next time!

Podsumowanie:
– cały czas uważam, że warto znać historię swoich sąsiadów, a szczególnie jak się ma wśród nich przyjaciół to warto ją znać z detalami.
– odwiedziłem miejsce pamięci, gdzie garstka walczyła przegraną walkę z mnóstwem żołnierzy SS, którą wygrała moralnie. Nie można przy tym fakcie zapomnieć o tym co spotkało czeskie wsie Lidice i Lezaki oraz około 5.000 zamordowanych czechów od noworodka po starca.

Summary:
– I still think it’s worth knowing the history of your neighbors, and especially if you have friends among them, it’s worth knowing it in detail.
– I visited a place of remembrance where a handful fought a losing battle against a multitude of SS soldiers, which they won morally. At the same time, one cannot forget what happened to the Czech villages of Lidice and Lezaki and around 5,000 murdered Czechs from newborn to old.

Co wydarzyło się w podziemiach katedry Cyryla i Metodego. What happend in the cellars of cathedral of Ciril and Methody.
Lidice&Lezaki.

Kingdom Come: Deliverance – okolice Ratajów nad Sazawą Wtorek, Sier 13 2024 

W ostatnią sobotę wybraliśmy się z Wrocławia z Egorem i Łukaszem do malowniczej doliny Sazawy, miejsca akcji czeskiej gry Kingdom Come: Deliverance. Podróż samochodem zajęła nam około czterech godzin by móc stanąć w miejscu, które Warhorse Studio z Czech obrało na miejsce akcji świetnego cRPG.

Po drodze odwiedziliśmy Rataje nad Sazawą, gdzie spędziliśmy czas odwiedzając oba zamki – Zamek Ratajský oraz zamek Pirkštejn, a także zjedliśmy domowy obiad w knajpce „Hospůdka u Pinců & Penzion”. Niestety nie udało nam się zwiedzić wystawy w zamku dedykowanej grze Kingdom Come: Deliverance, bo nikt z nas nie pomyślał o odpowiedniej ilości koron, a najbliższy bankomat był w Sazawie.

Poza Ratajami odwiedziliśmy Talmberk z resztkami zamku wplecionymi we współczesną zabudowę, kamieniołom w pobliżu tejże miejscowości, klasztor w Sazawie i kościół w Użycach. W drodze powrotnej do Wrocławia odwiedziliśmy lokalny browar w Žlebskich Chvalovicach.

Last Saturday, we went from Wrocław with Egor and Łukasz to the picturesque Sazawa Valley, the setting for the Czech game Kingdom Come: Deliverance. The car journey took us about four hours to get to the place chosen by Warhorse Studio from the Czech Republic as the setting for their great cRPG.

On the way, we visited Rataj nad Sazawą, where we spent time visiting both castles – Ratajský Castle and Pirkštejn Castle, and also ate a home-cooked dinner in the „Hospůdka u Pinců & Penzion” pub. Unfortunately, we were unable to visit the exhibition in the castle dedicated to the game Kingdom Come: Deliverance, because none of us thought of the right amount of crowns, and the nearest ATM was in Sazawa.

In addition to Rataj, we visited Talmberg with the remains of the castle interwoven with contemporary buildings, a quarry near that town, the monastery in Sazawa, and the church in Užice. On the way back to Wroclaw we visited the local brewery in Žlebské Chvalovice.

Podsumowanie:
– dzięki Egor i Łukasz za świetne towarzystwo,
– URL do browaru Palirna – https://www.kutilkovapalirna.cz/ – żałuję, że kupiłem tam tak mało piwa 😦


Summary:
– many thanks to Egor and Łukasz for great company,
– URL to Palirna brewery – https://www.kutilkovapalirna.cz/ – I realized that I bought there not many beers 😦

Praha: Most Karola w Pradze/Karlův Bridge Środa, Czer 12 2024 

Nieco ponad tydzień temu byłem w Pradze i tradycyjnie wróciłem też mój ulubiony most – Most Karola.
Tradycyjnie dotarłem do niego od strony Starego Miasta, po drodze odwiedzając nowe dla mnie miejsca, w tym kawałek drogi przebywając wzdłuż Wełtawy. By tradycji stało się za dość, znowu wszedłem na wieżę bramy mostu.

Just over a week ago I was in Prague and, as usual, I also returned to my favorite bridge – Charles Bridge.
Traditionally, I reached it from the Old Town, visiting new places along the way, including a part of the journey along the Vltava River. To make the tradition not enough, I climbed the bridge gate tower again.

WFB: Bretonnians vs Greenskins in Prague Poniedziałek, Czer 3 2024 

On last Thursday (30.05.2024) I managed to visit Prague for few days – most of time I spend on visiting various places and I will write about them on my blog in coming days.

Few weeks before I managed to inform my friends from Prague that I coming and asked if anyone is willing to play old 6/7th edition of WFB. Fortunately for me Ludek and Martin had time and were willing to play with me. First game on Thursday I played in Ogří Doupě with Ludek on 1250 points per side.

Both sides were represented by fully painted armies of classical miniatures produced by Games Workshop.

So it begun, Battle of Kozel valley started:

Summary:
– thanks to Ludek for great game!
– at the end we had Draw 10:10.
– hope to play again in the future.

A journey to Czech Prague – next days Wtorek, Maj 31 2022 

I went for WFB games and tournament organized by friends, but not only, as I wanted to see again capital of Czech Republic. I spend whole Friday of 13.05.2022 on walking in Prague, taking photos and tasting local Pilsner in the pub. Travelling to Prague costed me some nerves as I wasn’t able to take all my beloved miniatures with me – some of them were travelling alone. It’s only 5,5h by bus from Wrocław to Prague, I found nice hotel with great breakfasts, close to place we were playing – it was Hotel Sonata booked by Lastminute.com.

Summary:
– I know I had to came back to Prague sooner than later.

Everything is a trip to somewhere.

Następna strona »