🇬🇧 In recent days, I painted two Martello towers, available to any fleet as part of coastal fortifications. These will soon appear in the Fleet Builder — but for now, they’ve been added to Bolter’s store offer as part of a pre-order set charmingly named Coastal Fortifications — available HERE. You can read more about Martello towers at this link on Wikipedia. They were built in various parts of the world, although most of them are located in the United Kingdom. However, individual towers were also constructed in far-off places like Japan, Mauritius, or Sri Lanka.
* – translation to English done with help of ChatGPT.
🇵🇱 W ostatnich dniach pomalowałem dwie wieże Martello, dostępne do każdej z flot jako element nadbrzeżnych fortyfikacji, które już niebawem pojawią się w Kreatorze Floty – a tymczasem pojawiły się w ofercie sklepu Bolter, jako część zestawu dostępnego w przedsprzedaży o wdzięcznej nazwie Coastal Fortifications – fortyfikacje wybrzeża dostępne TUTAJ. Więcej o wieżach Martello możesz przeczytać pod tym linkiem na Wikipedii – jest to opis po angielsku, jest zdecydowanie bogatszy od opis niż po polsku. Budowano je w różnych częściach świata, chociaż najwięcej z nich znajduje się w Wielkiej Brytanii, ale pojedyncze sztuki zbudowane także np. w odległej Japonii, na Mauritiusie czy na Sri Lance.
🇬🇧 On a hot July Saturday, I finally managed to finish the transport ship Clan Mackay for Bogowie Wojny: Togo.
„Clan MacKay was a cargo steamship that was built in 1894, had a fifty-year career under successive British, Australian, Chinese and Greek owners, was captured by Japan in the Second World War, and sunk by a United States Navy submarine in 1944.
She was built in England for the Clan Line as Clan Mackay.
The three sister ships were built as yard numbers 227, 228 and 229 and launched in 1894 as Clan Ross, Clan Campbell and Clan Mackay. Clan Mackay was the last of the three, being launched on 31 October 1894 and completed that December. They were the first Clan Line ships to be built with a straight stem instead of a clipper bow.
Clan Mackay’s registered length was 95.1 m, her tonnages were 2,600 GRT and 1,665 NRT. She was propelled by a single screw, powered by a three-cylinder triple-expansion engine, providing her with a speed of approximately 13 knots.
In September 1899 Clan Mackay was involved in a collision, as a consequence of which she was beached. She was repaired and returned to service.
The Clan MacKay was a fairly typical, small transport vessel of the late 19th and early 20th centuries. Its size and decent speed will make it a valuable addition to the fleet of any player. Its greatest value, however, lies in its incredible 50-year history, culminating in its service during ww2 as a Japanese “hell ship,” used to transport Allied PoWs.”
* – description of the Clan Mackay by GMBoardgames.
🇵🇱 W upalną lipcową sobotę udało mi się nareszcie skończyć statek transportowy – Clan Mackay do Bogów Wojny: Togo
„Clan MacKay był parowcem towarowym zbudowanym w 1894 roku, który miał pięćdziesięcioletnią karierę pod rządami kolejnych brytyjskich, australijskich, chińskich i greckich właścicieli, został zdobyty przez Japończyków podczas II wojny światowej i zatopiony przez amerykański okręt podwodny w 1944 roku.
Statek ten został zbudowany w Anglii dla Clan Line jako Clan Mackay. Trzy siostrzane statki zostały zbudowane jako numery stoczniowe 227, 228 i 229 i zwodowane w 1894 roku jako Clan Ross, Clan Campbell i Clan Mackay. Clan Mackay był ostatnim z trzech, został zwodowany 31 października 1894 roku i ukończony w grudniu tego samego roku. Były to pierwsze statki Clan Line zbudowane z prostą stewą dziobową zamiast dziobu kliprowego.
Zarejestrowana długość Clan Mackay wynosiła 95,1 m, tonaż wynosił 2 600 BRT. Był napędzany pojedynczą śrubą, zasilaną przez trzycylindrowy silnik potrójnego rozprężania, co zapewniało mu prędkość około 13 węzłów.
We wrześniu 1899 roku Clan Mackay brał udział w kolizji, w wyniku której osiadł na mieliźnie. Został naprawiony i powrócił do służby.
Clan MacKay był dość typowym, małym statkiem transportowym z końca XIX i początku XX wieku. Jego rozmiar i przyzwoita prędkość uczynią go cennym dodatkiem do floty każdego gracza. Jego największa wartość tkwi jednak w niesamowitej, 50-letniej historii, której kulminacją była służba podczas II wojny światowej jako japoński „statek piekielny”, wykorzystywany do transportu alianckich jeńców wojennych.”
🇬🇧 Today I managed to complete another ship for my Rossijskij Imperatorskij Flot — the Persevet class battleship Oslabya. It’s one of the cheaper ships of its class, with the lower cost reflecting its lighter armor compared to other Russian vessels in this category.
„Peresvet was designed in the mid-1890s as a high-speed, long-range battleship that could support Russian armored cruisers in raiding operations. The long range was paid for with weaker armor than typical battleships of the era (except Pobeda, which had Krupp armor). This ship will therefore be a cheaper (in points) alternative to the Borodino class, due to the large number of cannons, which is a threat to both battleships and cruisers of the enemy. Their additional advantage is the ability to purchase the minelayer option!„
Two ships of this class (Peresvet and Pobeda) took part in the battles of Port Arthur and the Yellow Sea. The third (Oslabya) participated in the Battle of Tsushima. These ships are also very interesting from a painting perspective — you can paint them in the colors of the Port Arthur squadron or the Baltic Fleet.
* – description of the Peresvet-class by GMBoardgames.
🇵🇱 Dzisiaj udało mi się ukończyć kolejny okręt do mojej Rossijskij Imperatorskij Flot, a jest nim pancernik klasy Pierieswiet – „Oslabia„. Jeden z tańszych okrętów tej klasy, mniejsza cena związana jest z mniejszym pancerzem od innych rosyjskich okrętów tej kategorii.
„Pancerniki typu Pierieswiet zostały zaprojektowane w połowie lat 90-tych XIX wieku jako szybkie pancerniki, mający duży zasięg, mogące wspierać rosyjskie krążowniki pancerne w działaniach rajderskich. Daleki zasięg okupiony został słabszym opancerzeniem, niż na typowych pancernikach tej epoki, a także nieco słabszym uzbrojeniem (4 armaty kalibru 254 mm, plus artyleria średnia i lekka). W porównaniu do dwóch pozostałych okrętów, Pobieda była wyposażona w nowocześniejszy pancerz typu Kruppa.„
Dwa okręty tej klasy (Pierieswiet i Pobieda) uczestniczyły w bitwach pod Port Arthur i na Morzu Żółtym. Trzeci (Oslabia) wziął udział w bitwie pod Cuszimą. Okręty te są już bardzo ciekawe z malarskiego punktu widzenia – będzie można je pomalować na barwy eskadry z Port Arthur lub floty bałtyckiej.”
W tym roku przypada 615. rocznica jednej z największych bitew średniowiecznej Europy – Bitwy pod Grunwaldem, stoczonej 15 lipca 1410 roku.
Choć w podręcznikach mówi się o starciu wojsk polsko-litewskich z Zakonem Krzyżackim, w rzeczywistości armia dowodzona przez króla Władysława Jagiełłę była prawdziwą koalicją narodów wschodu i południa Europy. U boku Polaków i Litwinów walczyli także:
– Rusini (chorągwie smoleńskie),
– Tatarzy (oddziały Złotej Ordy pod wodzą Dżalal ad-Dina),
– Czesi (w tym oddziały najemników pod wodzą Jana Sokoła z Lamberka),
– Mołdawianie oraz niektórzy Ślązacy.
Wielonarodowe siły zostały zjednoczone pod berłem króla Władysława Jagiełły, władcy Polski, ale z pochodzenia Litwina – niegdyś wielkiego księcia litewskiego.
Po stronie Zakonu Najświętszej Marii Panny – czyli Krzyżaków – walczyło liczne rycerstwo z Niemiec, Austrii, Francji, Anglii, a także część księstw śląskich i czescy najemnicy wspierający stronę krzyżacką.
Bitwa zakończyła się zwycięstwem wojsk Korony i jej sojuszników, a wielki mistrz Ulrich von Jungingen poległ na polu walki. Jednak mimo militarnego triumfu, politycznie zwycięstwo to nie zostało w pełni wykorzystane – najważniejsza twierdza zakonu, Malbork, nie została zdobyta i pozostała pod panowaniem Krzyżaków.
Bitwa pod Grunwaldem to symbol współpracy wielu narodów Europy Środkowo-Wschodniej przeciwko ekspansji militarno-religijnej państwa zakonnego. To także przypomnienie o złożoności naszej historii i o tym, że zwycięstwo na polu bitwy nie zawsze przekłada się na sukces polityczny.
This year marks the 615th anniversary of one of the greatest battles in medieval Europe — the Battle of Grunwald, fought on July 15, 1410.
Although textbooks often describe it as a clash between Polish-Lithuanian forces and the Teutonic Order, in reality, the army led by King Władysław Jagiełło was a true coalition of Eastern and Southern European nations. Alongside Poles and Lithuanians fought:
– Ruthenians (regiments from Smolensk),
– Tatars (Golden Horde units under Jalal ad-Din),
– Czechs (including mercenaries under Jan Sokol of Lamberk),
– Moldavians, and some Silesians.
These multinational forces were united under the crown of King Władysław Jagiełło, ruler of Poland and originally a Lithuanian — formerly Grand Duke of Lithuania.
On the side of the Order of the Teutonic Knights, there fought numerous knights from Germany, Austria, France, and England, as well as parts of the Silesian duchies and Czech mercenaries supporting the Teutonic side.
The battle ended in a victory for the Crown and its allies, and Grand Master Ulrich von Jungingen was killed on the battlefield. However, despite the military triumph, the victory was not fully capitalized on politically — the most important Teutonic stronghold, Malbork, was not captured and remained under Teutonic control.
The Battle of Grunwald stands as a symbol of cooperation among many Central and Eastern European nations against the military-religious expansion of the Teutonic state. It also serves as a reminder of the complexity of our history — and that victory on the battlefield does not always translate into political success.
🇬🇧 In recent days, I managed to finish a ruined house from Terrains4Games, on license from Eskice Miniatures. The ruins are perfect for systems like Bolt Action or Fallout: Wasteland Warfare.
🇵🇱 W ostatnich dniach udało mi się dokończyć zniszczony domek od Tereny do Gier, na licencji od Eskice Miniatures. Ruiny nadają się idealnie do systemów takich jak Bolt Action czy Fallout Wasteland: Warfare.
🇬🇧 Few days ago I managed to complete another ship — this time a unique one: the SS Warrimo. Unique because it was a prize given to every participant at the 2024 Polish Championships in Gods of War: Togo.
In its history, the ship managed to be in a place where one part of it was in January 1, 1900, while another part was still in December 31, 1899. You can read more about the history of SS WarrimoHERE.
* translation to English done with use of ChatGPT.
🇵🇱 Parę dni temu udało mi się ukończyć kolejny, tym razem unikatowy statek SS Warrimo. Unikatowy, bo był nagrodą dla każdego z uczestników na Mistrzostwach Polski 2024 w Bogowie Wojny: Togo.
W swej historii statkowi udało się znaleźć w miejscu, gdzie jego część była w dniu 1 stycznia 1900, a część w dniu 31 grudnia 1899 roku. O historii SS Warrimo można przeczytać TUTAJ.
🇬🇧 Yesterday, together with Cornholio, we played a larger skirmish at the Bolterclub in Wrocław in the game Gods of War: Togo from GM Boardgames — because it was a 3500-point game per side. On one side, the Russian fleet under my command — Rossijskij Imperatorskij Fłot, and on the other side, Nippon Kaigun commanded by Łukasz. We played a scenario called „Head-on Encounter” from the Scenario Book, which is available along with other files HERE.
The Japanese Imperial Navy fleet included the following ships: First-class: Asahi, Mikasa, Shikishima
Second-class: Izumo, Nisshin
The Russian Imperial Fleet included the following ships: First-class: Borodino — Borodino, Borodino — Suworov, Tsesarevich
Second-class: Askold, Varyag
Fourth-class: two squadrons of Buiny & Effie M. Morrissey
The Russian fleet had a few more ships, as they are slightly cheaper than the Japanese units, but this comes at the cost of slightly weaker armor on battleships and significantly weaker armor on cruisers.
🇵🇱 Wczoraj wraz z Cornholio rozegraliśmy we wrocławskim klubie Bolterwiększą potyczkę w Bogów Wojny: Togo od GM Boardgames – bo na 3500 punktów na stronę – po jednej stronie stanęła flota rosyjska pod moim przywódctwem – Rossijskij Impieratorskij Fłot, a po drugiej stronie Nippon Kaigun dowodzony przez Łukasza. Zagraliśmy scenariusz o nazwie „Starcie na kontrkursach” dostępny w Księdze Scenariuszy, która jest dostępna wraz z innymi plikami TUTAJ.
W skład floty cesarstwa Japonii wchodziły następujące okręty: klasy pierwszej: Asahi, Mikasa, Shikishima klasy drugiej: Izumu, Nisshin
W skład floty carskiej Rosji wchodziły następujące okręty: klasy pierwszej: Borodino – Borodino, Borodino – Suworow, Cesarewicz klasy drugiej: Askold, Variag klasy czwartej: dwa dywizjony Buinych oraz Effie M. Morrissey
Okrętów rosyjskich było trochę więcej, bo są trochę tańsze od jednostek japońskich, odbija się to kosztem nieznacznie mniejszego pancerza na pancernikach i znacznie mniejszego opancerzenia na krążownikach.
From the top/od góry: Askold, Borodino: Borodino, Borodino: Suworow, Tsesarevich, Varyag, division of Buyinyi 1&2, Effie M. Morrissey.From the top/od góry: Nisshin, Izumo, Shikishima, Asahi, Mikasa.Russian fleet deployed. Rosyjska flota rozstawiona.Japanese fleet deployed. Japońska flota rozstawiona.Cornholio playing his Nippon Kaigun. Cornholio grający swoją flotą Japonii.Me playing Rossijskij Impieratorskij Fłot. Ja grający swoją flotą carskiej Rosji.From the bottom with sail – Effie M. Morrissey, Varyag (behind it Askold), Tsesarevich. Od dołu z żaglami – Effie M. Morrissey, Varyag (behind it Askold), Tsesarevich.Borodino Suworow & Borodino Borodino.Critical shoot from Varyag medium artillery. Krytyczne trafienie z średniej artylerii Variaga.First successful ramming. Pierwsze skuteczne taranowanie. Accurate salvos struck the ship sailing in the middle. Celne salwy trafiły w płynący po środku okręt.Which, after battling the elements, sank to the bottom. Który po walce z żywiołem poszedł na dno.Askold & Effie M. Morrissey.Borodino Suworow vs Nisshin.Mikasa in the center making a lot of problems. Mikasa w centrum sprawiła dużo kłopotów. Was burning.. Płonęła…The end of Tsesarevich, the flagship of my fleet. Koniec Cesarewicza, okrętu flagowego mojej floty.Borodino took revenge for Tserarevich. Borodino zemścił się za Cesarewicza.
🇬🇧 Summary: -It was a very interesting game with Cornholio. We played with far more points than usual and almost finished within the time limit. Neither of us managed to sail through the opponent’s deployment zone, although the closest were two heavily damaged Buiny from a squadron that survived the encounter with the battleships of the Land of the Rising Sun. None of the 10 torpedoes fired by the Buiny hit their target. It cost me one squadron of Buiny. – We’ll play the next game of this format at the veterans’ night, possibly with even more points. Meanwhile, our match ended in a draw — 32 points for Tsarist Russia versus 28 for Imperial Japan. – Most of the English translations were done using ChatGPT.
🇵🇱 Podsumowanie: – była to bardzo interesująca rozgrywka z Cornholio, zagraliśmy na o wiele większe punkty niż zwykle i prawie zmieściliśmy się w czasie. Żadnemu z nas nie udało się wypłynąć przez strefę wystawienia przeciwnika, chociaż najbliższe temu był dwa mocno uszkodzone Buyine z dywizjonu, który przetrwał spotkanie z pancernikami Kraju Kwitnącej Wiśni. Wcześniej żadna z 10 torped wystrzelonych przez Buyine nie osiągnęła celu. Kosztowało mnie to jeden dywizjon Buyinych. – kolejną grę tego formatu zagramy na wieczorze weteranów i być może na większe punkty, tymczasem nasza rozgrywka zakończyła się remisem 32 punkty dla carskiej Rosji wobec 28 dla cesarskiej Japonii. – większość angielskich tłumaczeń powstała przy użyciu ChatGPT.
🇬🇧 Last weekend I finished few ships for my friend for his Nippon Kaigun – Japan Empire fleet. Among them most important was „Izumo„.
The Izumo-class cruisers were a pair of armored cruisers built for the Imperial Japanese Navy in the late 1890s. The sister ships were part of the “Six-Six Fleet” expansion program that began after the defeat of China during the First Sino-Japanese War of 1894–1895. The main task of cruisers of this type was reconnaissance and cooperation with battleships, hence they were – for this class of ships – very well armored and armed.
* – description of Izumo according to GMBoardgames.
🇵🇱 W ostatni weekend udało mi się ukończyć kilka okrętów dla przyjaciela dla jego Nippon Kaigun – cesarskiej floty Japonii. Wśród nich najważniejszym ukończonym okrętem był „Izumo„.
„Po zwycięstwie nad Chinami, Japończycy rozpoczęli program rozbudowy floty, nazwany później programem 6+6. Zakładał on budowę 6 pancerników i 6 krążowników pancernych. Japońskie krążowniki pancerne miały pełnić rolę zwiadowców floty i walczyć w linii, współpracując z pancernikami.
Zgodnie z tą filozofią Izumo był takim pomniejszonym pancernikiem. Uzbrojenie główne stanowiły 4 armaty kalibru 203 mm, uzupełnione przez aż 14 dział kalibru 152 mm. Uzbrojenie uzupełniały armaty lekkie i wyrzutnie torped kalibru 457 mm. Jak na okręty tej wielkości były też naprawdę dobrze opancerzone. Dzięki zainstalowaniu nowoczesnych kotłów, mogły rozwijać prędkość około 20 węzłów.”
🇵🇱 W miniony weekend 23-25.05 miałem przyjemność spędzić bardzo dobrze czas na wydarzeniu zorganizowanym przez naszych przyjaciół w Głogowie, a sam turniej w którym wziąłem udział toczył się o bezcenną Zardzewiałą Szeklę. Nasza przygoda zaczęła się na Dworcu Głównym we Wrocławiu w piątek dwudziestego trzeciego maja, gdzie o 18:09 ruszyliśmy pociągiem do celu wraz z Cornholio, Gingerhead i Torgillem, czyli większością wrocławskiej drużyny która tam się wybrała. Aspirant ze względu na sytuację losową dotarł do nas później. Tak czy inaczej stawiło się nas 18 graczy, z miasta gospodarza Głogowa, z Gorzowa Wielkopolskiego, Poznania, Wiązowa, Wrocławia, Sosnowca i Zielonej Góry. Bardzo przyjemne towarzystwo, zagrałem pięć różnych gier i wśród nich oczywiście pierwszą grę musiałem zagrać na kompana z Gdzie był Wrocław… oczywiście by ironii było zadość graliśmy w koszulkach naszej grupy. Z Cornholio mamy szczęście, że zawsze na turniejach gramy na siebie, czy jest na nich 18 osób, czy prawie 100.
W kwestii rozgrywek – zagrałem swoją flotą rosyjską, której jestem wierny od kiedy zacząłem przygodę w Bogów Wojny: Togo – nie ma co się męczyć z flotą, której się nie lubi i dotyczy to armii do każdego systemu figurkowego. Niestety zapomniałem zorganizować sobie portret cara Mikołaja II z dynastii Romanowów. Pierwszą grę rozegrałem z Łukaszem „Cornholio” grającym flotą cesarstwa Japonii, drugą z Krzyśkiem „Kolospoksik” grającym marynarką USA – super widzieć tak młodych graczy – oby więcej osób w tak młodym wieku interesowało się figurkami. Trzecią grę zagrałem z Marcinem „Prezesem”, który grał kaiserowskimi Niemcami, a naszym celem było przecięcie kabli – nikomu z nas się to nie udało. W czwartej grze rozegranej z poznanym jeszcze w Planszóweczce Mateuszem „Condotierro” który prowadził flotę królestwa Hiszpanii za cel mieliśmy bombardowanie portu co w jakimś stopniu udało się tylko mojemu oponentowi i na koniec z Dominikiem – również z flotą hiszpańską – starcie na kontrkursach. Każda gra była przyjemna i z chęcią powtórzę te rozgrywki w przyszłości w tym samym gronie i miejscu.
Po piątej grze wyłoniło się Top 3 i wyglądało następująco: 1. Maciej „Pyra” Mikołajczyk grający Kaiserliche Marine 🇩🇪 2. Rafał „SigThorn” Woźniak grający Nippon Kaigun 🇯🇵 3. Karol „Ginger” Lemański grający Kaiserliche Marine 🇩🇪
Więcej o wynikach możecie przeczytać na Tournykeeper TUTAJ. O samym wydarzeniu więcej możecie przeczytać też na stronie wydarzenia TUTAJ.
Każdy z uczestników otrzymał nagrodę dzięki KGHM Polska Miedź, a niektórzy otrzymali również dodatkowe nagrody w postaci bonów do wrocławskiego klubu Bolter, który jest wydawcą Bogów WojnyTogo, wydawnictwa GM Boardgames.
Translations to English done with help from ChatGPT. 🇬🇧 Last weekend, on May 23–25, I had the pleasure of spending a great time at an event organized by our friends in Głogów. The tournament I took part in was all about competing for the priceless Rusty Shackle.
Our adventure started at the Wrocław Main Station on Friday, May 23rd, where at 6:09 PM we boarded a train to our destination, along with Cornholio, Gingerhead, and Torgill — that is, most of the Wrocław team who attended the event. Aspirant joined us later due to unforeseen circumstances.
All in all, there were 18 players from the host city of Głogów, as well as from Gorzów Wielkopolski, Poznań, Wiązów, Wrocław, Sosnowiec and Zielona Góra. A very pleasant crowd, and I played five different games. Naturally, the first game had to be against my companion from „Where was Wrocław…?” — and to complete the irony, we were both wearing the shirts of our group. With Cornholio, we’re lucky that we always end up playing against each other at tournaments, whether there are 18 people or nearly 100.
As for the games — I played with my Russian fleet, which I’ve been loyal to since I started my adventure with Bogowie Wojny: Togo. There’s no point in struggling with a fleet you don’t enjoy — that goes for any miniatures game system. Unfortunately, I forgot to bring a portrait of Tsar Nicholas II of the Romanov dynasty!
My first game was against Łukasz „Cornholio,” playing the Imperial Japanese Navy. The second game was with Krzysiek „Kolospoksik,” commanding the US Navy — it’s great to see such young players getting into miniatures gaming, and I hope more people in that age group get involved. The third game was with Marcin „Prezes,” who played the Kaiserliche Marine. Our goal was to cut the cables — but neither of us succeeded. The fourth game was against Mateusz „Condotierro,” whom I met earlier at Planszóweczka. He was leading the Spanish Navy, and our mission was to bombard a port — which only my opponent partially succeeded in doing. And the final game was with Dominik, also commanding the Spanish Navy — a classic convoy clash.
Each game was a pleasure, and I’d gladly play them again with the same group and in the same place.
After the fifth game, the Top 3 emerged:
Maciej „Pyra” Mikołajczyk playing the Kaiserliche Marine 🇩🇪
Rafał „SigThorn” Woźniak playing the Nippon Kaigun 🇯🇵
Karol „Ginger” Lemański playing the Kaiserliche Marine 🇩🇪
You can read more about the results on Tournykeeper HERE. And more about the event itself on the event page HERE.
Every participant received a prize thanks to KGHM Polska Miedź, and some also got additional prizes in the form of vouchers to the Wrocław-based Bolter club, the publisher of Bogowie Wojny: Togo by GM Boardgames.
Piątkowy wieczór. Friday evening.Sobotni poranek, nim rozbrzmiał huk dział. A Saturday morning, before the roar of cannons erupted.Przed pierwszym starciem. Before first game. Wszyscy uśmiechnięci i gotowi do działania. Everyone smiling and ready for action.Moja pierwsza gra z Cornholio. My first game with Cornholio. Gra druga z Krzyśkiem. Second game with Christofer. Ustawione zdjęcie SS Columbii pod teren. ChatGPT powiedział: A staged photo of the SS Columbia set against the background.Trzecia gra z Prezesem. Third game with Prezes. Prezezes we własnej osobie. The Prezes (President in EN) in person.Oryginalne trafianie z torped i tak przez całą grę z Prezesem 😉 . Original hits with torpedoes, and that’s how it went throughout the entire game with the Prezes 😉 .Variag&SS Columbia.Co on rzucił? What did he roll?Pierwszy dzień w pizzeri Affamato na Rynku, mieli też bardzo dobre piwo. First day at the Affamato pizzeria in the Market Square, they also had great beer.Ratusz. Townhall.Autor tego bloga drugiego dnia z rana. The author of this blog on the morning of the second day.Czwarta gra z Condottiero. Fourth game with Condottiero.Część świetnie zorganizowanego turnieju. A part of a well-organized tournament.Główny twórca gry Torgill. Main creator of this game Torgill.I zwycięzca – „Pyra” z Poznania. And the winner – „Pyra” from Poznań. Ostatnie odliczanie. Final countdown. Piękno Głogowa i rzeki Odry na tym i kolejnych zdjęciach. Neptun gdzie graliśmy. Neptun where we played.
Podsumowanie: – bardzo dobrze zorganizowany turniej, gdzie wszystko było na swoim miejscu – włącznie z interesującymi kartami graczy. Na pewno z chęcią tutaj wrócę. Świetna atmosfera, bardzo dobre towarzystwo, interesujące pogawędki o innych systemach na pizzy w lokalu Affamato. – świetna okolica, pełna zieleni, porządny hotel Neptun, do tego położony blisko starówki Głogowa, do tego w przystępnej cenie. Do najbliższej Żabki do której udaliśmy się pierwszego dnia razem z Cornholio i Gingerhead jest około pół kilometra. – o wydarzeniu pisały lokalne media i można o tym przeczytać TUTAJ. Jest to link do Głogów Nasze Miasto. – Głogówz chęcią znowu odwiedzę i zwiedzę, miasto zostało niemal kompletnie zniszczone w trakcie walk Armii Czerwonej z Niemcami w 1945′ roku. Pozostało jednak sporo zabytków, w tym np. fragmenty murów miejskich, arterie komunikacyjne w przeciwieństwie do mojego rodzimego Wrocławia nie zostały poprzecinane blokami. – serdecznie dziękuję wszystkim za świetne towarzystwo, organizatorom, za poświęcony czas który zaowocował naprawdę świetnym wydarzeniem w postaci turnieju!
Summary: – A very well-organized tournament where everything was in its place – including interesting player cards. I’ll definitely be happy to come back here. Great atmosphere, wonderful company, and fascinating chats about other systems while having pizza at Affamato. – A fantastic area, full of greenery, with a decent Neptunhotel, conveniently located near Głogów’s Old Town, and at a reasonable price. The nearest Żabka, which we visited on the first day together with Cornholio and Gingerhead, is about half a kilometer away. – Local media covered the event, and you can read about it HERE. It’s a link to Głogów Nasze Miasto. – I’d love to visit and explore Głogówagain. The city was almost completely destroyed during the fighting between the Red Army and the Germans in 1945. However, quite a few historical landmarks remain, such as fragments of the city walls. Unlike in my hometown of Wrocław, the main roads haven’t been cut off by apartment blocks. – I’d like to thank everyone for the great company, and the organizers for their time and effort, which resulted in an amazing event in the form of a tournament!
Z dedykacją dla uczestników. With dedication to participatns.
Chciałbym was zaprosić do wywiadu, który przeprowadziłem z aktualnym mistrzem Indywidualnych Mistrzostw Polski, które z zeszłym miesiącu zostały rozegrane w Zabrzu – Adamem „Adaś” Howańcem z Gdzie był Wrocław.
Cześć Adaś, czy możesz opowiedzieć nam parę słów o sobie? Skąd jesteś, czym się zajmujesz na codzień, skąd wzięło się Twoje zainteresowanie figurkową grą Middle Earth SBG?
Siemka, Mam 28 lat, pochodzę z Katowic choć od 7 lat żyję we Wrocławiu. Z zawodu i wykształcenia jestem programistą. Zainteresowanie MESBG wzięło się fascynacją światem Tolkiena jak również grami strategicznymi. Poza MESBG do niedawna grałem półprofesjonalnie w League of Legends, a obecnie interesuję się takimi rzeczami jak improwizacja teatralna, górskie wędrówki i gry (planszowe/figurkowe/rpg).
Jak długo grasz w Middle Earth SBG, czy poza tym systemem figurkowym grałeś lub grasz w inne systemy bitewne, a może grasz w RPG, jeśli tak to które?
W MESBG gram ponad 15 lat, zaczynałem jako mały pyrtek jeżdżąc ze starszym bratem na turnieje w rodzinnych Katowicach. Tak się stało że utrzymałem się w hobby, może z kilkoma krótszymi przerwami. W inne bitewniaki nie grałem i chyba na ten moment nie zamierzam przez brak czasu. Poza bitewniakami prowadzę sesje RPG w przeróżnych systemach (Warhammer, Wampir Maskarada, Cthulu, LoTR czy zwykły Storytelling w klimatach zarówno komediowych jak i horrorowych).
Czy pamiętasz swoją pierwszą pomalowaną figurkę? Czy nadal jest w stanie w którym ją wtedy pomalowałeś?
Niestety nie pamiętam, chyba to był jakiś ork ale nie wyszedł najpiękniej nawet jak na orka. Ja jestem raczej malarzem z tych co malują szybciej niż ładniej choć ostatnimi czasy staram się przykładać większą wartość do estetyki, może pod wpływem ciągłego oglądania modeli Kronosa.
A może pamiętasz swoją pierwszą grę lub swój pierwszy turniej, opowiedz nam coś o tym?
Na początek swojej przygody z Lotrem umawiałem się z bratem i kolegami z klatki na granie na styropianowej makiecie. Potem zacząłem jeździć na turnieje lokalne w Katowicach gdzie mama zostawiając mnie tam śmiała się że ma świetlicę, gdzie może mnie zostawić na pół dnia, załatwić swoje sprawy i potem odebrać. Przypominam że miałem wtedy niewiele więcej niż 10 lat.
Co myślisz o aktualnej edycji Middle Earth SBG? Moim zdaniem niektóre armie są po prostu lepsze od pozostałych, Angmar czy Orły to są bardzo ciężcy przeciwnicy dla wielu innych armii.Oczywiście w grę wchodzą inne czynniki takie jak teren czy np. posiadanie sztandaru w niektórych scenariuszach, lub po prostu szczęście.
Uważam że póki nie mamy nowego booka armijnego i matched play guida to mocno ta edycja ogranicza tworzenie armii, co z jednej strony jest dobre dla graczy nowych bo zasady kompozycji armii są bardzo proste a z drugiej dla takich starych wyjadaczy jak ja mocno ogranicza możliwości komponowania armii i kontrowania niektórych zbyt mocnych armii. Dla mnie sporą częścią poprzedniej edycji była analiza potencjalnej mety przed turniejem (czyli tego co się spodziewam że będzie grało na topowych stołach na te punkty) i skomponowanie z dostępnych sojuszy czegoś co na tą metę odpowie. Teraz niestety tego nie ma w takim zakresie.
Poza tym uważam że nowa edycja wprowadziła sporo dobrych zasad jak Dominant czy decyzja o pierwszeństwie po wygranym rzucie. Mocno liczę że nowe booki zbalansują trochę armylisty i drugie takie zawody gołębiarskie jakie były na IMP (ponad 1/4 graczy miała orły) już się nie powtórzą.
Zdjęcie od IMP, autor najpewniej z GBW.
Skoro było o obecnej edycji, to może przyznaj się, którą część twórczości Mistrza lubisz najbardziej, jako kumpel doskonale wiem, że stworzyłeś mnóstwo pytań pod quiz z świata Tolkiena, który doskonale przyjął się w naszym środowisku, wpierw na naszym masterze we Wrocławiu, potem w mieście Kraka – drugiej stolicy polski – Krakowie.
Jestem team Silmarillion zdecydowanie i za każdym razem z ogromną przyjemnością odświeżam sobie tą pozycję. Uwielbiam też Dzieci Hurina, moim zdaniem mocno niedoceniona powieść a napisana naprawdę pięknie. Z bólem serca przyznaję że Władcę czyta mi się ciężko i nie jest to moja ulubiona pozycja.
Jak wiele czasu poświęcasz na granie w Middle Earth SBG? Czy są to tylko turnieje lokalne, czy jednak wolisz mastery?
Czasem aż za dużo biorąc pod uwagę inne obowiązki 😀 Ale raczej dla mnie priorytetem są mastery a na lokale wpadam jeśli termin nie koliduje z niczym innym. Poza tym oczywiście Puchar Wrocławia którego jestem współorganizatorem który dzieje się trochę w tle do innych rozgrywek.
Którą filmową część Hobbita lub Władcy Pierścieni lubisz najbardziej? Dlaczego właśnie ją?
Druga część LoTRa, najlepszy klimat i soundtrack moim zdaniem (King of The Golden Hall <3). Honorable mention dla 3 części za majstersztyk z szarżą Rohirimów która za każdym razem wywołuje u mnie ciarki.
Ostatni lokal we wrocławskim klubie Bolter. Marian i Adaś.
Którą armię z dobra i zła lubisz najbardziej, która sprawia Ci najwięcej przyjemności z grania nią i dlaczego?
Ze zła w obecnej edycji najbardziej lubię legion Nekromanty, mam masę funu grając tą armią a przy tym armia jest dość wymagająca jeśli chodzi o poziom kminy. Z dobra chyba jakąś odmianę konnego Rohanu na ten moment, uważam że Rohan sporo zyskał w tej edycji nowymi legionami a granie konnymi armiami daje sporo frajdy.
A jeśli patrzymy też na wcześniejsze edycje to jak dotychczas najwięcej przyjemności miałem z grania moją „kminą” Lennoelfów czyli falangi Clansman – pikinier Dol Amroth – Pikinier Elficki. Lubię bardzo wymyślać nowe kombinacje które mogą być odpowiedzią na panującą metę i ta rozpiska taką była, do tego stopnia że po kilku turniejach zagranych tą armią weszła ona do mety i ludzie zaczęli to wyciągać na masterach.
Jak zdobywa się tytuł Mistrza Adaś – „szybko i przyjemnie” czy jednak jest tutaj inny trud o którym możesz mi odpowiedzieć?
Dość niespodziewanie. W samochodzie jak jechaliśmy na ten turniej mówiłem chłopakom że może i turnieju nie wygram ale będę miał fun z grania Nekromantą. Miałem trochę dość grania oklepanych schematów i „wałek na wałek” czyli armiami po 50 modeli gdzie tej kminy nie ma dużo. Po analizie potencjalnej mety na turnieju stwierdziłem że Nekromanta nieźle się w niej odnajdzie, do tego dobrałem orły które uważam za topową rozpiskę na 500 pkt. Podczas samego turnieju przeprawę określiłbym jako solidny marsz do przodu w bardzo dobrej atmosferze fair-play za co dziękuję przeciwnikom bo udało się rozegrać cały turniej bez nieprzyjemnych sytuacji czy „spin” a przy tym w fajnym sportowym zacięciu. Najcięższa była finałowa bitwa na Kisa, raz że wchodzi stres kiedy masz świadomość że grasz o tytuł. Dwa że matchup był ciężki – ja orłami vs skauty ugluka w To The Death gdzie sporo osób dookoła mówiło mi że to zły matchup, tym bardziej po tym jak przeciwnik wygrał stronę z 2 lasami w których się okopał. Zrobiłem swoiste mission impossible Gwaihirem który jako jedyny wszedł do lasu (reszty orłów nie chciałem puszczać ze względu na brak możliwości latania w lesie co skutkowałoby łatwym okrążeniem przez przeciwnika. Czekały więc zaraz przed dopingując Gwaihira i czekając na wyrzucane bargem z lasu uruki). W końcu Gwaihir się dokopał, zabił Ugluka i zacząłem palić wroty bo wynik (5:4) dawał mi już tytuł. Tak się też gra skończyła.
Może masz jakieś rady dla nowych graczy? Wielu ludzi chce zacząć, czasem nie wie jak – wiemy, że najlepiej jest poszukać lokalnej grupy czy to na Gry Bitewne, czy na dedykowanej polskiej grupie Zasady Middle EarthSBG– może masz jakieś rady dla nich?W każdym większym polskim mieście istnieją grupy grające w Middle Earth SBG, w mniejszych zresztą również się znajdują.
Myślę że przede wszystkim nie zrażać się po jednej czy drugiej porażce albo jednym czy drugim nieudanym rzucie. Jest to mimo wszystko gra z czynnikiem losowym i trzeba o tym pamiętać. Poza tym polecam po grze zapytać przeciwnika czy gdzieś się zrobiło błąd albo co można było zrobić lepiej i samemu też robić analizy swoich partii. I chyba najważniejsze: czerpać przyjemność z gry, żeby w pogoni za wynikiem nie zapominać że to przede wszystkim hobby i zabawa 😉 .
🇬🇧 – translated with use of ChatGPT I’d like to invite you to read the interview I conducted with the current Polish Individual Champion, whose finals took place last month in Zabrze — Adam “Adaś” Howaniec from Gdzie był Wrocław.
Hi Adaś, could you tell us a few words about yourself? Where are you from, what do you do on a daily basis, and how did you get into the Middle-earth SBG miniature game?
Hi there, I’m 28 years old, originally from Katowice, though I’ve been living in Wrocław for the past 7 years. I’m a programmer by education and profession. My interest in MESBG comes from a fascination with Tolkien’s world and strategic games. Besides MESBG, I used to play League of Legends semi-professionally, and nowadays I’m into things like improv theater, mountain hiking, and all sorts of games (board games/miniatures/RPGs).
How long have you been playing Middle-earth SBG? Have you played or do you play any other wargaming systems or RPGs? If so, which ones?
I’ve been playing MESBG for over 15 years. I started as a little kid, going to tournaments in my hometown of Katowice with my older brother. Somehow, I stuck with the hobby, with only a few short breaks. I haven’t really played other wargames, and currently, I don’t plan to because of time constraints. Outside of wargaming, I run RPG sessions in various systems (Warhammer, Vampire: The Masquerade, Call of Cthulhu, LoTR, or just regular Storytelling in both comedic and horror settings).
Do you remember your first painted miniature? Is it still in the condition you painted it back then?
Unfortunately, I don’t remember. I think it was some kind of orc, but even by orc standards, it didn’t look great. I’m more of a painter who paints faster than beautifully, although recently, I’ve been trying to focus more on aesthetics—perhaps influenced by constantly seeing Kronos’ models.
Maybe you remember your first game or tournament? Tell us about it.
At the start of my LotR journey, I used to play with my brother and friends from the neighborhood on a styrofoam terrain. Later, I began attending local tournaments in Katowice, where my mom used to joke that she found the perfect daycare—she could leave me there for half a day, run her errands, and pick me up later. Mind you, I was barely over 10 years old at the time.
What do you think about the current edition of Middle-earth SBG? I think some armies are just better than others; Angmar or the Eagles are very tough opponents for many other armies. Of course, factors like terrain, having a banner in certain scenarios, or just luck also play a role.
I think that until we get a new army book and matched play guide, this edition really limits army building. On the one hand, it’s good for new players because the army composition rules are very simple, but for veterans like me, it heavily restricts the possibilities for building and countering some of the overpowered armies. A big part of the previous edition for me was analyzing the potential meta before a tournament and creating something from available alliances that could respond to that meta. Unfortunately, that’s no longer possible to the same extent.
That said, the new edition introduced many good rules like Dominant and the choice of priority after winning a roll-off. I’m really hoping the new books will balance out army lists, and we won’t see another “pigeon-fest” like at the last championships (over a quarter of the players brought eagles).
Since we’re on the topic of the current edition, tell me — which part of Tolkien’s works do you like most? I know you’ve created tons of quiz questions for our Tolkien-themed quizzes, first for our master tournament in Wrocław, and later in Kraków — Poland’s second capital.
I’m definitely Team The Silmarillion, and I reread it with great pleasure every time. I also love The Children of Húrin, which I think is an underrated novel and beautifully written. Painful as it is to admit, The Lord of the Rings is a tough read for me, and it’s not my favorite.
How much time do you dedicate to playing Middle-earth SBG? Do you only attend local tournaments, or do you prefer master-level events?
Sometimes a bit too much, considering other responsibilities. 😀 But I definitely prioritize master events, and I attend local tournaments if the dates don’t conflict with anything else. Besides that, I co-organize the Wrocław Cup, which runs alongside other events.
Which movie from The Hobbit or The Lord of the Rings do you like the most? Why that one?
The second part of LotR — in my opinion, it has the best atmosphere and soundtrack (King of the Golden Hall <3). Honorable mention goes to the third part for the masterpiece that is the Rohirrim charge — it gives me chills every time.
Which army from the Good and Evil factions do you enjoy the most, and why?
From Evil, in the current edition, I really enjoy the Necromancer legion. I have a lot of fun playing this army, and it’s quite challenging in terms of strategy. From Good, probably some version of a mounted Rohan force at the moment. I think Rohan gained a lot in this edition with new legions, and playing cavalry armies is just fun.
Looking at previous editions, the most fun I’ve had was with my “brainchild” of the Allied Elves: a phalanx of Clansmen, Dol Amroth pikemen, and Elven pikemen. I really enjoy coming up with new combinations that can counter the current meta, and this list was exactly that. It got so popular that after a few tournaments, people started bringing it to master events.
How do you become a champion, Adaś — “quick and easy,” or is there another struggle you can tell me about?
Quite unexpectedly, actually. On the car ride to the tournament, I told the guys that I might not win, but I’d have fun playing the Necromancer. I was pretty tired of playing cookie-cutter armies with 50 models where there’s not much room for strategy. After analyzing the meta, I decided that the Necromancer would do well, and I paired it with Eagles, which I think is the top list for 500 points.
During the tournament, I’d describe the experience as a solid march forward in a very fair-play atmosphere — big thanks to my opponents for that, as the whole event went smoothly without any unpleasant situations or drama, but still with great competitive spirit.
The hardest part was the final battle against Kisa — there’s the stress of knowing you’re playing for the title, and it was a tough matchup. I was playing Eagles vs. Ugluk’s Scouts in To the Death, and many people around told me it was a bad matchup, especially after my opponent won the side with two forests to fortify in. I pulled off a kind of “mission impossible” with Gwaihir, who was the only one to enter the forest (I didn’t want to send in the other eagles due to the lack of flying and the risk of getting surrounded). They waited outside, cheering Gwaihir on and waiting for the Uruks to be thrown out of the woods.
In the end, Gwaihir fought his way through, killed Ugluk, and I started burning down the remaining forces since the 5:4 score was enough to secure the title. And that’s how the game ended.
Maybe you have some advice for new players? Many people want to start but sometimes don’t know how – we know that it’s best to look for a local group, whether it’s on „Gry Bitewne” or the dedicated Polish group „Zasady Middle Earth SBG” – maybe you have some tips for them? In every major Polish city, there are groups that play Middle Earth SBG, and even in smaller towns you can often find some as well.
I think the most important thing is not to get discouraged after one or two losses or a couple of bad rolls. After all, it’s a game with a random element, and that’s something to keep in mind. Besides that, I recommend asking your opponent after the game if you made any mistakes or what you could have done better, and also analyzing your games yourself. And probably the most important thing: enjoy the game – don’t forget, in the pursuit of results, that this is first and foremost a hobby and a source of fun 😉 .