Napoleonic wars – Don Cossacks Sobota, Lip 22 2023 

Finally I finished Don Cossacks bought year or two ago from Perry Miniatures – following sets I used to created this great looking unit:
Don Cossacks Command,
Don Cossacks lances upright,
Don Cossacks couched lances.
I should finished them year ago, as they were almost finished, jet as many things in my life it happend with delay of one year. At least I’m happy with final effect.
Perry Miniatures along Warlord Games made core of my Napoleonic Russian army.

Bolt Action: Talvisota – Pocketed Piątek, Lip 21 2023 

Today we tried to recreate Finnish ambush on Red Army columns attempting to breaktrough into the Finnland. There were two platoons per side, over Finnish troops control was taken by Maciej, with Łukasz we lead Soviet Russia.

About Motti tactic used by Finns you can read HERE.

We miss ppl who weren’t able to join, but at least they informed us, that it could happend.

Summary:
– great game played with scenario from Ostfront, it was 51 to 16 for Maciej, shattered remains of Red Army fled or surrender during this game.
– thank you Łukasz and Maciej for great game, thank you Bolter for great place to play.
– we have plans for more game on early war – Barbarossa, Japanese-Soviet war, September 1939′, more Winter War but also Continuation War, Festung Breslau and some more struggle in Eastern Asia.

Festung Breslau – Peiskerwitz Sobota, Lip 15 2023 

Opisy do zdjęć są po polsku i po angielsku. Description to photos are in Polish and English.

Przez większość okresu trwania drugiej wojny światowej Breslau (Wrocław) znajdował się daleko od linii frontu, uniknął także bombardowań jakich doświadczyły inne ośrodki miejskie ówczesnych Niemiec. Miasto pierwszy raz zostało zbombardowane w październiku 1944’, dwa miesiące po tym jak zostało ogłoszone twierdzą. 19 stycznia 1945’ z rozkazu gaultiera Karla Hankego doszło do spóźnionej ewakuacji cywilnej ludności Festung Breslau, w skutek słabo zorganizowanej ewakuacji oraz mrozów zmarło do 90,000 ewakuowanych. Pozostali którym udało się przetrwać ewakuację dotarli m.in. do Drezna, gdzie część z nich jakiś czas później stała się ofiarą alianckiego pokazu siły bombardowań lotniczych.

Po licznych walkach w pobliżu Festung Breslau – m.in. w rejonie Oleśnicy, o przeprawę przez Odrę w rejonie wsi Piskorzowice, w rejonie Domasława i w paru innych miejscach Armii Czerwonej udało się domknąć pierścień oblężenia 13 lutego 1945’, tego dnia i dzień później elementy niemieckiej 269 Dywizji piechoty próbowały ostatni raz przebić się z miasta przez oblegające siły. Walki o Festung Breslau weszły w kolejną fazę walk ulicznych, bombardowań artyleryjskich i lotniczych oraz licznych prób wsparcia miasta drogą lotniczą przez niemiecką Luftwaffe.

Walki o Piskorzowice, północny zachód od Festung Breslau.
Przez większość okresu trwania drugiej wojny światowej Breslau (Wrocław) znajdował się daleko od linii frontu, uniknął także bombardowań jakich doświadczyły inne ośrodki miejskie ówczesnych Niemiec. Miasto pierwszy raz zostało zbombardowane w październiku 1944’, dwa miesiące po tym jak zostało ogłoszone twierdzą. 19 stycznia 1945’ z rozkazu gaultiera Karla Hankego doszło do spóźnionej ewakuacji cywilnej ludności Festung Breslau, w skutek słabo zorganizowanej ewakuacji oraz mrozów zmarło do 90,000 ewakuowanych. Pozostali którym udało się przetrwać ewakuację dotarli m.in. do Drezna, gdzie część z nich jakiś czas później stała się ofiarą alianckiego pokazu siły bombardowań lotniczych.

Po licznych walkach w pobliżu Festung Breslau – m.in. w rejonie Oleśnicy, o przeprawę przez Odrę w rejonie wsi Piskorzowice, w rejonie Domasława i w paru innych miejscach Armii Czerwonej udało się domknąć pierścień oblężenia 13 lutego 1945’, tego dnia i dzień później elementy niemieckiej 269 Dywizji piechoty próbowały ostatni raz przebić się z miasta przez oblegające siły. Walki o Festung Breslau weszły w kolejną fazę walk ulicznych, bombardowań artyleryjskich i lotniczych oraz licznych prób wsparcia miasta drogą lotniczą przez niemiecką Luftwaffe.

Walki o Piskorzowice, północny zachód od Festung Breslau.

„Piskorzowice to były wrota piekieł, masowy grób 11 kompanii.”
Piękne widoki wiosną, mnóstwo kwitnących drzew owocowych i krzewów, małe zarośnięte pagórki i jedyny zachowany dom, robią niesamowite wrażenie. Tak dziś wyglądają Piskorzowice… Wbrew przypuszczeniom, nie była to wcale taka mała wieś. Przed wojną znajdowała się tutaj szkoła, niewielki zajazd i mieszkało około 200 osób pracujących głównie na roli. Przedwojenny średzki regionalista Rudolf Smolla w swoim piśmie pt. „Heimatblater fur den Kr. Neumarkt”, w numerze z 1924 roku pisze, że osiedle ma słowiański rodowód a jego nazwa wywodzi się od polskiego słowa „piskorz”. Pierwsza wzmianka o miejscowości „Piscoruice” pochodzi już z 1217 roku, a kolejna napisana ponad sto lat później, w 1326 roku informuje nas, że „Piscorowicz” zostają nabyte przez rycerza Guntera von Lukowa. Piskorzowice są często potem wymieniane w licznych dokumentach, gdzie podaje się kolejnych właścicieli i ceny, które zapłacili za miejscowość. Ciekawe wiadomości przynosi nam dokument z 1786 roku, w którym możemy przeczytać o tym, że w „Peiskerwitz” znajdowała się szkoła, gospoda i mieszkało 17 gospodarzy. W XVIII wieku była to średniej wielkości wieś. Piskorzowice bez większych zmian rozwijały się aż do lat 40. XX wieku. Dorobek kilkunastu pokoleń zniszczyła jedna noc z 29 na 30 stycznia 1945 roku. Wioska w grudniu 1944 roku stała się ważnym punktem strategicznym wojsk niemieckich. Jej położenie (zaledwie 200 metrów od rzeki Odry) przyczyniło się do tego, że miejscowość została włączona w pas obrony o nazwie „Oder-Breslau”, z którym Niemcy żywili nadzieje powstrzymania radzieckiego marszu na Berlin. Doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że jeżeli linia Odry zostanie przełamana, nic już nie powstrzyma „czerwonej zarazy przed zalaniem Rzeszy” – jak podawała goebbelsowska propaganda. Aby ostatecznie zamknąć pierścień wokół Twierdzy Wrocław Armia Czerwona musiała zdobyć ten przysiółek i wyprzeć całkowicie oddziały niemieckie w kierunku miasta. Pierwsze natarcie, z marszu, nie powiodło się i żołnierze radzieccy ze znacznymi stratami musieli się cofnąć na prawy brzeg Odry. Drugi atak, powtórzony kilkanaście godzin później (29 stycznia) zdołał uchwycić przyczółek na drugim brzegu rzeki. Prawie całkowicie wycięty został broniący się tutaj batalion SS „Speckman”. Dowództwo niemieckie, przeczuwając ostateczną klęskę wysłało broniącym się najbardziej elitarny pułk SS „Besslein”. Tak swoje walki w Piskorzowicach wspomina jeden z esesmanów Georg Haas, który w latach 70. wydał książkę pt.  Płomienie nad Odrą”: Na skutek naszego silnego obstrzału natarcie radzieckie zaczęło się załamywać, byliśmy już prawie we wiosce i myśleliśmy, że idziemy dobić „Iwana”, kiedy nagle zza budynków wyjechały przeklęte czołgi Stalina, wybuchła potworna panika, byliśmy wprost  dziesiątkowani. (…) Następnie żołnierz opisuje odwrót swojej kompani w stronę Wrocławia, ciężkie walki w lasach Piskorzowic i „morze krwi”, jakie zostało tam przelane. Autor pisze również, że wszędzie było czerwono od krwi i wybuchów (…). Piskorzowice to były wrota piekieł, masowy grób 11 kompanii. (…). Ze 123 ludzi należących do tej kompanii, wchodzącej w skład pułku „Besselein”, zdolnych do dalszej walki przetrwało 23. Niemcy w trakcie desperacji przerzucili w to miejsce jeszcze cały oddział Volkssturmu, słabo wyszkolony i uzbrojony. W niedługim czasie został on praktycznie zmiażdżony. Niemieckie niedobitki przedostały się do oblężonego Wrocławia, gdzie wzmocnione przez nowych ludzi brały udział w obronie Twierdzy. Bitwa, a zwłaszcza jej finał, była wielkim sukcesem wojsk radzieckich. Został złamany jeden z najsilniejszych punktów oporu armii niemieckiej. Nie jest znana dokładna liczba poległych, ale musiała być znaczna, skoro jeszcze wiele lat po wojnie można było natrafić tutaj na ludzkie szczątki. Do dzisiaj natura nie zdołała zatrzeć śladów tamtych zażartych walk. Prawie wszędzie w okolicy Piskorzowic można natknąć się na liczne okopy, transzeje i leje po pociskach artyleryjskich oraz granatach moździerzowych. A przy odrobinie szczęścia można natrafić na łuskę, odłamek lub zniszczoną maskę przeciwgazową. Alfred Dziak, jeden z pierwszych osadników w Pisarzowicach, w wiosce położonej zaledwie 1,5 km od opisywanej miejscowości, wiele lat przepracował na naszej średzkiej ziemi i wiele pamięta z tamtych trudnych czasów. A tak wspomina swój pierwszy pobyt w Piskorzowicach w 1947 roku: – Byłem wtedy młodym chłopakiem. zatrudniłem się przy wycince drzew. W Piskorzowicach było mnóstwo starych dębów, mocno uszkodzonych przez działania wojenne. Wszystkie drzewa wycinaliśmy wtedy ręcznie, piłą „moja-twoja”. Odgarniając liście wokół następnego drzewa, które mieliśmy wyciąć, moja ręka natrafiła na jakiś twardy przedmiot. Wyrwałem go z podłoża. Był to skorodowany hełm niemiecki, z którego wypadła ludzka czaszka. Po chwili zauważyłem, że pod ściółką znajduje się kompletny szkielet żołnierza. Był na nim pas, ładownice, manierka, nawet karabin, który po przeładowaniu jeszcze działał. Był to okres po zdaniu broni, więc wyrzuciłem go do pobliskiego stawu… Od pana Alfreda dowiedziałem się również, że w Pisarzowicach mieszka jeszcze jeden człowiek, który może znać więcej szczegółów na temat wspomnianych walk, ponieważ przymusowo pracował w tej miejscowości od 1943 roku. Pan Jan – mój kolejny rozmówca – przedstawił mi swoją relację z pobytu w Piskorzowicach: – W Pisarzowicach mieszkam od 1943 roku. Dostałem się tutaj jako przymusowy robotnik. W trakcie samej bitwy nie było mnie w tej miejscowości. Zostałem wywieziony wraz z innymi w głąb Rzeszy. Wróciłem tutaj dopiero w maju 1945 roku. Chciałem zamieszkać w tej wsi. Chodziłem wtedy na spacery do Piskorzowic. Wioska praktycznie nie istniała, wszędzie unosił się nieznośny fetor i na każdym kroku leżały ciała poległych żołnierzy. W trakcie jednego ze spacerów natknąłem się na spaloną stodołę. Musiała być czymś w rodzaju szpitala polowego. W środku znajdowało się około 10 zwęglonych trupów niemieckich żołnierzy. Wszędzie leżały hełmy, puszki na maski gazowe, manierki i broń, a z pobliskich drzew sterczały tylko kikuty… Natomiast żadne źródła nie informują o żołnierzach słowackich, walczących po stronie niemieckiej.
Pan Jan otrzymał w latach 60. list ze Słowacji z prośbą żony o informację na temat poległego tutaj jej męża, żołnierza słowackiego. Piskorzowice były miejscowością najbardziej zniszczoną w skali powiatu średzkiego i nie zdołały się już podnieść z ruin. Jak widać historia wsi jest bardzo burzliwa i skłania do refleksji o przemijaniu wszystkiego. Choć nie ma tej wsi na prawie żadnej mapie, nie należy skazywać jej na zapomnienie.

Cytat za polska-org.pl.

Tak więc wczoraj udało się nam przetestować scenariusz który napisałem jakiś czas temu. Tak, wiem, tereny powinny być zimowe – bo to styczeń, Odra była skuta solidnie lodem, powinno być sporo lejów – nie udało nam się ich znaleźć, więc zagraliśmy z tym co było pod ręką. Łukasz grał obrońcą i wystawił część 11 kompanii na 1250 punktów. Jako atakujący miałem dwa razy więcej punktów. Ilość kości 12 do 17.

So yesterday we were able to test scenario which I wrote some time ago. Yeah, I know that terrains should be winter as it was January – Odra was well covered with ice, with much more holes after artillery barrage – we weren’t able to find them, so we played with what we found. Łukasz played as defender and field part of 11 company on 1250 points. As attacker I had twice as many points.

Podsumowanie:
– dzięki Łukasz za przetestowanie, parę rzeczy już zostało poprawionych. Gra zajęła nam około trzy godziny.
– wygląda to na remis, bo jest jeden punkt różnicy, pozostaje ułożyć co danej stronie daje na kolejną grę przegrana, remis czy wygrana.
– scenariusz wrzucę po polsku i angielsku, kiedy zamknę go w ładnym PDF.
– interesujący opis Piskorzowic także TUTAJ.

Summary:
– thank you Łukasz for testing, few things were fixed. Game took from us around three hours.
– it looks like a draw, as there is only one point of difference, still had to prepare what sides got if they lose, draw or win.
– I will publish scenario in Polish and in English, when I close it in nice PDF.
– interesting article about Peiskerwitz also HERE.

WFB: Crusade to Tower of Madness Sobota, Lip 8 2023 

Legends tolds that in Albion is ancient tower hiding powerful knowledge” – Truthsayers words were magical to all knights gathered in Beauville castle great hall. „My lord” – said sir Roget – duc de Beauville son – „Can we go there? This wise men cannot lie, I have contact in Brionne and can provide fleet for us, to go there and get it”. Duc Tancred, wise and brave men heard voices of his knights and guests – „we should take it, for the Lady and for the King”. Duc stand up – all knights and servants fell silent – „sir Roget, my son let’s organize few ships and galleon to protect them, sir Louis – let gather our retinue, we should march to Brionne when sir Roger came back.” Truth sayer, druid of ancient cult of Mother Earth smiled – maybe those knights will help him with ancient problem keeping tower.

So be it, Bretonnians from borderland of Parravon and Quenneles under Duc Tancred de Beauville arrived to misty island of Albion, after several days of march, lead by mysterious Truthsayer they arrived to the mystical tower, but from the mist other force came. „So it begun” – said Duc.

Summary:
– great game, probably more talk than game as I was there for around 6,5 hour.
– we played in 6/7 edition on 2,000 points per side.
– we did some mistakes, at least we will not repeat them in the future 🙂 .
– Leśnica in Wrocław and going to Marian mansion is trip of around two hours using legs and city communication, still it was good to be there again.

Gods of War: Togo – Imperial Japanese fleet Piątek, Lip 7 2023 

Today I was able to provide fleet done not for me but to one of my friends. I painted ships during one evening and then I had few months quest with doing bases. I’m happy that I gave back ships and scared about time I losed for doing bases, which can be done doing two days. At least some experience for the future paintings.

All ships are from Gods of War: Togo system, which soon get English version of rulebook and English Navy.

Summary:
– it was interesting to paint some other fleet than my Russians.
– tried to use some gel to make water more alive and I’m happy with effect, at least look better than first time.

Bolt Action: No man’s land – Germany 1945′ Wtorek, Lip 4 2023 

Today we played one more game with Maxim – it was on 750 points, it was 1945′, so it could happend somewhere in eastern Germany of that time. We played as always in Bolter – the best game store in Wrocław.

The game started with no barrage appeard for both sides.

Summary:
– great game, Red Army won this time due numbers of it people.
– last year I was active on events, now I’m not active at all, still I want to play Bolt Action on smaller games or at tournaments.
– thank you Maxim, next time we will build more urbanized area – maybe Berlin?

I love this song, as a Pole I can understand many words. One of the greatest song of Red Army Choir.